magjar1
18.11.04, 15:50
Witam serdecznie przyszłe mamy na zwolnieniach!
PORADŹCIE!
Jestem w 33 tc, jest to moja pierwsza i jakże oczekiwana ciąża. Ciąża zaczęła
sie niestety z komplikacjami( plamienia,krwiak, zagrożenie poronieniem, pobyt
w szpitalu w 7 tc, leki, leżenie plackiem) oraz przejściem na L4. Do 20 tc
drżałam o moje maleństwo, uważałam na każdy stanawiany krok, na wszystko co
robię, co jem, jedym słowem podpożądkowałam swoje życie tej maleńkiej istocie
którą nosiłam w sobie. I opłacało się! Na kolejnej wizycie u mojego gina
okazało się że nie muszę już brać żadnych leków, że nie jest konieczne ciągłe
leżenie i że mogę zacząć normalnie funkcjonować, ale oczywiście bez
szaleństw! Wspólnie z nim podjęliśmy decyzje o moim powrocie do pracy.
Cieszyłam sie bardzo z tego faktu, bo bardzo brakowało mi mojej pracy oraz
wszystkiego co z nią związane ( pomimo, że dojeżdżam do pracy komunikacją
podmiejską i miejską, bo mój zakład pracy oddalony jest o 55 km.). Moja
radość nie trwała długo. Po czterech tygodniach ( w czasie których byłam znów
bardzo zadowolonym pracownikiem oraz szczęśliwą przyszłą mamą) musiałam pójść
do szpitala ( podejrzenie cukrzycy ciążowej). Tam okazało się że cukrzycy co
prawda nie ma ale szyjka macicy skróciła się niebezpiecznie i konieczny jest
powrót na zwolnienie, oraz leżenie plackiem. No i ok, bo czego się nie robi
dla naszych okruszków. Nie wspomne już o anemi, bakteriach w moczu (przy co
drugim badaniu), powracających upławach. Teraz z kolei przy kolejnej wizycie
okazało się, że moja mała córeczka ułożyła się miednicowo i
najprawdopodobniej będzie cięcie. I pogodziłam sie ze wszystkim, cierpliwie
wypełniam polecenia lekarzy, bo nie chcę przedwczesnego porodu, ale jakby
tego było mało szanowny ZUS zaczął się mnie czepiać a właściwie mojego
lekarza!!! Przesyłają różne pisma z prośbą o dokumentację przebiegu
całej "choroby", każą opisywać przebieg ciąży od samego początku, oraz
wypełniać jakieś formularze!!! Czy któraś z was miała podobne doświadczenia z
tą instytucją? Oczywiście wstrzymano mi wypłatę zasiłku, jak dowiedziałam
sie, do momentu wydania opini lekarza orzecznika. Ja osobiście nie otrzymałam
żadnego pisma z ZUS-u dotyczącego tej sprawy. Czy to jest normalne??? Jak to
się może skończyć??? Czemu ja??? Irytuje mnie to szalenie, bo gdybym mogła to
z radością wróciłabym do pracy, bo tyle dziewczyn siedzi na lewych
zwolnieniach bo tak im wygodniej i nie ponoszą one żadnych konsekwencji, nikt
sie ich nie czepia, bo to niemoralne w stosunku do nas, czyli tych które
faktycznie zupełnie legalnie i z ważnych przyczyn muszą przebywać na
zwolnieniach!!! Rozpisałam się bardzo, sory. Ale zrobiłam to z nadzieją że
ktoś się do mnie odezwie! Pozdrawiam!