no wlasnie mam pytanie, czy wam tez tak sie zdazylo, bo jak bylam u gina i
potwierdzil moja ciaze, to ja sie bardzo ucieszylam, ale on natychmiast
sprowadzil mnie na ziemie mowiac zebym jeszcze sie nie cieszyla i nie
rozpowiadala znajomym i rodzinie bo 35% ciazy konczy sie samoistnym
poronieniem do 10 czy 12 tc.
wiec otoz to, teraz jestem delikatnie mowiac nieco zestresowana, usg
dopochwowe nie wykazalo bicia serduszka i czekam z niepokojem na nastepne
badanie 10 grudnia, czyzby wywolal wilka z lasu? oprocz mojego meza nie wie
nikt, a bardzo chcialabym podzielic sie nowina ze wszystkimi.
sama nie wiem czy to dobrze wiedziec od poczatku ze cos moze byc nie tak, czy
gin. dobrze zrobil ze mi to powiedzial, bo teraz zamiast cieszyc sie w pelni
to troszke sie martwie, wlasciwie to bardzo.
pozdrawiam
nie wiem, moze opwinnam zmienic lekarza?

))