Dodaj do ulubionych

Będę miała cięcie...

18.12.04, 13:11
Witajcie,
Już wiem na pewno - będę miała cięcie. Z dzieckiem jest wszystko dobrze - to
ja zawiodłam, jako kobieta.
Umieram ze strachu, aż wstyd się przyznać, nie o dziecko, ale o siebie. Będę
znieczulona ogólnie, to też już wiem. Nie mogę spać, budzę się w nocy ze snów
o rurce w gardle, która nie pozwala mi oddychać... Moja ciąża stała się dla
mnie koszmarem od chwili, gdy lekarz pozbawił mnie złudzeń, że urodzę
naturalnie...
"To takie normalne...", "Tyle kobiet przecież..."
Czy jest ktoś, kto boi się/bał się jak ja i potrafi zrozumieć?
Bo ja - silna kobieta - stałam się właśnie kruchą laleczką łkającą po
kątach...
kózka
Obserwuj wątek
    • karolinajk Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 13:29
      Nie martw się to nie takie straszne,ja tez miałam cięcie i przezyłam i nie
      czuję z tego powodu wyrzutów,jak zachodzi potrzeba takiego porodu to musimy to
      zrobić dla naszych maleństw,bedzie dobrze,życzę powodzenia i pozdrawiam!
      • maliniaq Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 14:31
        Kochana, jeszcze w czerwcu podobnie jak Ty teraz potwornie bałam się porodu.
        Miałam cięcie na własne życzenie, właśnie ze strachu o siebie bo z dzieckiem
        wszystko było ok. Urodziłam przez cesrakę 18 czerwca ślicznego, zdrowego
        chłopczyka - MÓJ MALEŃKI CUD (po 5 latach czekania). CC miałam w Matce Polce w
        Łodzi, i... powiem Ci jedno: WOLĘ URODZIĆ W TEN SPOSÓB 10 DZIECI NIŻ WYLECZYĆ
        BEZ ZNIECZULENIA JEDNEGO MAŁEGO ZĄBKA. Miałam znieczulenie zzo, bo to podobno
        zdrowsze dla dzidzi. Przeżyłam poród pięknie, do końca świadomie i z uśmiechem
        na ustach czekając na moje Maleństwo. A wierz mi, że panikara ze mnie niezła...
        Nawet błonę dziewiczą miałam przecinaną chirurgicznie, bo... 3 lata bałam się
        panicznie "pierwszego razu". Dziś mój Adaś ma równe pół roczku (właśnie dziś,
        skończy za 1,5 godzinki) a ja... yślę już o drugim dziecku. Nic się nie bój. CC
        to wspaniała sprawa dla histeryczek takich jak my smile)) trzymam kciuki i
        pozdrawiam serdecznie...Agnieszka.


        ----------------------
        Ech...jak cudnie być mamą...
        • zalotnica Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 15:37
          maliniaq napisała:
          > WOLĘ URODZIĆ W TEN SPOSÓB 10 DZIECI NIŻ WYLECZYĆ
          > BEZ ZNIECZULENIA JEDNEGO MAŁEGO ZĄBKA. Miałam znieczulenie zzo,
          > A wierz mi, że panikara ze mnie niezła...
          > pozdrawiam serdecznie...Agnieszka.

          czyzby wszystkie Agnieszki byly takie panikary...?
          Pozdrawiam...
        • conveyor Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 15:43
          W takim przypadku proponowalbym wizyte u psychologa, a nie rodzenie dzieci przez ciecie cesarskie. I nie jest to zart.
          • maliniaq Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 19:43
            No żart to to nie jest, ale pewien szczególny rodzaj złośliwości na pewno. Może
            kiedyś bym się tym przejęła, ale już nie. Nie dam sobie wmówić, że poród przez
            cc jest czymś "gorszym", że kobieta nie czuje się przy nim spełniona, że trzeba
            wizyt u psychologa, by za wszelką cenę POCIERPIEĆ!!!. Dla mnie jest to chore i
            tyle. Rozumiem, że są kobiety, które w tym cierpieniu widzą przyjemność, ja do
            nich nie należę i uważam że po to żyjemy w XXI w., by korzystać ze zdobyczy
            nauki, w tym medycyny. Jeśli można urodzić bez bólu, z uśmiechenm na ustach,
            spokojnie i bezstresowo, to moim zdaniem nie jest przestępstwem z tego
            skorzystać. Ja, dzięki temu, że tak właśnie rodziłam, całą ciążę przechodziłam
            w pełni spokojnie i czekałam z wielką niecierpliwością, na ten, najważniejszy w
            moim życiu dzień (a na pewno jeden z najweażniejszych). Mój Adasieniek urodził
            się zdrowiutki, bardzo spokojny i z piękną, kształtną główką. Dziś ma pół
            roczku, ciągle się śmieje, daje mi najsłodsze pod słońcem "buziaki" i jest
            niezwykle pogodny. Nie dam sobie wmówić, iż nie jest to zasługa mojego
            bezstresowegfo życia w ciąży i w czasie porodu. Jestem najszczęśliwszą mamą na
            świecie, i nie uważam, bym wymagała opieki psychologa. No i następne dziecko
            TEŻ urodzę drogą cc. Agnieszka.
            • conveyor Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 19:58
              Nie jestem zwolennikiem rodzenia w bolach, ale po to wlasnie jest znieczulenie zewnatrzoponowe do porodu drogami natury zeby nie bolalo. Rodzenie przez ciecie cesarskie TYLKO dlatego ze mama sie boi bolu, to jak strzelanie z armaty do wrobla. W przypadku duzego nasilenia leku u przyszlej mamy wskazana jest wlasnie opieka psychologiczna aby ten lek zminimalizowac (i nie jest to zadna zlosliwosc z mojej strony), a nie kupowanie sobie cesarki. Mam nadzieje ze wyrazilem sie wystarczajaco jasno...
              • penelina Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 20:11
                conveyor,

                przepraszam,że pytam-ale skąd Ty możesz cokolwiek wiedzieć o strachu kobiet
                przed porodem itd?I o czynnikach,które decydują o tym,że kobieta wybiera
                cesarkę na życzenie?
                Nie słyszałam jeszcze o facecie chodzącym w ciąży i rodzącym dzieci
                (naturalnie,rzecz jasnawink-a Ty tu kreujesz się na autorytet w tej sprawie...a
                pojęcia o tym nie masz...
                • conveyor Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 20:20
                  Ja sie nie kreuje, po prostu wyrazilem swoja opinie a jestem zwiazany zawodowo z medycyna. Nie wiem o co Ci chodzi...I o czym nie mam pojecia?
                  • penelina Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 20:28
                    >a jestem zwiazany zawodowo
                    > z medycyna.

                    To jeszcze nie oznacza,że wiesz,dlaczego niektóre kobiety wybierają cięcie na
                    życzenie.Nigdy tego nie będziesz wiedział na 100%(nawet,jeśli jesteś
                    psychologiem lub ginekologiem-położnikiem),bo po prostu nie jesteś kobietą w
                    ciąży,nigdy nie zrozumiesz jej odczuć,zachowań itd.

                    >I o czym nie mam pojecia?


                    Właśnie o tym,co napisałam wyżej.


                    I jeszcze jedno-ja też miałam cc,wykonane w ostatniej chwili,po kilkunastu
                    godzinach indukcji,kiedy zaczęło się łożysko odklejać.
                    I to nauczyło mnie jednego na przyszłość-jeśli zdecyduję się na kolejne dziecko-
                    to z pewnością przyjdzie ono na świat przez cc.
                    • conveyor Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 20:34
                      W Twoim przypadku ciecie cesarskie bylo jak najbardziej uzasadnione ze wzgledu na odklejenie sie lozyska, to wlasnie mam na mysli mowiac o wskazaniach medycznych do zabiegu. Jesli chodzi o lek przed bolem to badzmy powazni, na to jest rada w postaci znieczulenia zewnatrzoponowego i odpowiedniej opieki psychologicznej (w ramach np. szkoly rodzenia), chyba ze uwazasz wizyty u psychologa za cos wstydliwego. Ciecie cesarskie to duzy zabieg na jamie brzusznej, ktory moze miec konkretne powiklania i co wtedy?
                      • penelina Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 20:48
                        > W Twoim przypadku ciecie cesarskie bylo jak najbardziej uzasadnione ze
                        wzgledu
                        > na odklejenie sie lozyska,


                        Mimo wszystko,w przyszłości wolałabym w ten sposób nie ryzykować...Na
                        szczęście,rodziłam we wspaniałym szpitalu,gdzie lekarze natychmiast
                        zauważyli,że coś jest nie tak i podjęli skuteczne działania.A co byłoby,gdyby
                        nie zdążyli?

                        Jesli chodzi o lek przed bolem to badzmy powazni, na to jest ra
                        > da w postaci znieczulenia zewnatrzoponowego i odpowiedniej opieki
                        psychologiczn
                        > ej (w ramach np. szkoly rodzenia


                        To wszystko prawda,co piszesz.Nie bierzesz tylko paru innych rzeczy pod uwagę-
                        na przykład tego,że bardzo często kobieta sparaliżowana strachem(nawet po zzo)
                        przestaje współpracować z położną,poród się przedłuża...zdarza się,że w ruch
                        idą narzędzia...albo i tak cała sprawa kończy się cesarką.
                        Kolejna sprawa-skoro jesteś z branży medycznej,to zapewne wiesz,że jest
                        niewielki(ale jednak!)procent kobiet,na które zzo nie działa tak,jak powinno...


                        Ciecie cesarskie to duzy zabieg na jamie brzusznej, ktory moze mie
                        > c konkretne powiklania i co wtedy?

                        A nie słyszałeś nigdy o konkretnych powikłaniach po porodzie fizjologicznym?
                        Takie również się,niestety,zdarzają...

                        Myślę,że nie ma co generalizować-co jest bezpieczniejsze-cesarka,czy poród
                        fizjologiczny,bo każda z tych opcji niesie ze sobą różne warianty ryzyka.
              • maliniaq Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 22:59
                Nie, nie wyraziłeś się jasno, nawet dla Ciebie samego to o czym piszesz to
                tylko Twoja wyobraźnia. O czym Ty mówisz????????? Rodziłeś kiedyś???????????
                Poznałeś smak bólu porodowego???????? Nie bądź więc śmieszny ze
                swoimi "poradami". Oj, widzę że to nie ja wymagam opieki psychologa, na pewno
                nie ja. A Ty postępujesz i piszesz jak klasyczny egoista. CIEBIE nie boli, więc
                łatwo Ci jest udzielać rad i osądzać innych. I bądź tak uprzejmy i daj mi
                spokój z tym psychologiem, bo naprawdę... wybacz ale nie skorzystam. A MOJE
                DRUGIE DZIECKO URODZĘ TEŻ PRZEZ CESARKĘ.A propos skąd wiesz, że miałam
                ją "kupioną" i jakim prawem tak mówisz????? Może po prostu lekarz, który mi
                zaproponował takie rozwiązanie był Człowiekiem, charakteryzującyjm się choć
                odrobiną empaii a nie egoizmu???
                • lolalilu Re: Będę miała cięcie... 20.12.04, 23:19
                  nie zrozum mnie źle, nie chcę ani na Ciebie naskakiwać, ani bronić faceta,
                  który się wypowiada w kwestiach o których ma raczej małą wiedzę. Ale z tego co
                  piszesz wynika, że Ty też nie wiesz jaki ból i strach towarzyszy porodowi
                  siłami natury - bo miałaś cc na życzenie - czyli rozumiem, że nawet nie
                  podchodziłaś do porodu... To co napisałam nie ma być żadną złośliwością, ani
                  chęcia przyczepiania się. Pan nie powinien się tu za bardzo panoszyć, masz
                  rację. Ale i Ty zbyt ostro w pewnych kwestiach nie powinnaś się wypowiadac -
                  chyba, że (co moze z Twoich postów nie wynika) masz za sobą ból porodowy.
              • maliniaq NIE WYRAZIŁEŚ SIĘ JASNO!!!!!!!! 18.12.04, 23:07

                JuŻ na dole jest ten post, ale wklejam go tutaj, abyś dobrze zrozumiał że
                adresuję go WYŁĄCZNIE do Ciebie, i Tobie podobnych mężczyzn.
                Nie, nie wyraziłeś się jasno, nawet dla Ciebie samego to o czym piszesz to
                tylko Twoja wyobraźnia. O czym Ty mówisz????????? Rodziłeś kiedyś???????????
                Poznałeś smak bólu porodowego???????? Nie bądź więc śmieszny ze
                swoimi "poradami". Oj, widzę że to nie ja wymagam opieki psychologa, na pewno
                nie ja. A Ty postępujesz i piszesz jak klasyczny egoista. CIEBIE nie boli, więc
                łatwo Ci jest udzielać rad i osądzać innych. I bądź tak uprzejmy i daj mi
                spokój z tym psychologiem, bo naprawdę... wybacz ale nie skorzystam. A MOJE
                DRUGIE DZIECKO URODZĘ TEŻ PRZEZ CESARKĘ.A propos skąd wiesz, że miałam
                ją "kupioną" i jakim prawem tak mówisz????? Może po prostu lekarz, który mi
                zaproponował takie rozwiązanie był Człowiekiem, charakteryzującyjm się choć
                odrobiną empaii a nie egoizmu. A to że jesteś związany z medycyną, to już wiele
                tłumaczy. A może jesteś psychologiem i chętnie byś mi "pomógł" (oczywiście za
                pieniądze)? Mam prawo tak myśleć, skoro Ty bez skrupółów zarzucasz
                mi "kupienie" cesarki. Może Ty jesteś przyzwyczajony do tego, że wszelkie
                ludzkie gesty się "kupuje"?
                • conveyor Re: NIE WYRAZIŁEŚ SIĘ JASNO!!!!!!!! 19.12.04, 16:20
                  Wlasnie o tym mowie, majac na mysli psychologa. Twoja reakcja jest mocno przesadzona, wystarczylo ze napisalem opinie odmienna od Twojej i na mnie naskoczylas, zostalem osadzany i skazany, nazwany egoista, kims bez ludzkich odruchow, bez empatii i tak dalej...
                  Pozdrawiam
                  • maliniaq Re: NIE WYRAZIŁEŚ SIĘ JASNO!!!!!!!! 20.12.04, 07:41
                    NIE TYLKO JA NA CIEBIE NASKOCZYŁAM, NIE ZAUWAŻYŁEŚ TEGO? A MOJA REAKCJA
                    ABSOLUTNIE NIE JEST PRZESADZONA. TO NORMALNA REAKCJA ZDROWEGO CZŁOWIEKA KTÓREGO
                    KTOŚ, Z POWODU WŁASNEJ WYOBRAŹNI, WYSYŁA NA LECZENIE. TO NIE JA ZACZĘŁAM, TO TY
                    MNIE OCENIŁEŚ, OCENIŁEŚ MOJĄ DECYZJĘ (DO KTÓREJ MIAŁAM PRAWO!!!!!!!!!) I
                    OCENIŁEŚ MOJĄ OSOBĘ. A JA SOBIE TEGO PO PROSTU NIE ŻYCZĘ!!! POCZYTAJ INNE
                    WYPOWIEDZI, MOŻE DOCZEPISZ SIĘ DO KOGOŚ INNEGO, CO??? NIE LUBIĘ JAK KTOŚ
                    WYPOWIADA SIĘ NA TEMAT, O KTÓRYM NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA I JESZCZE OCENIA
                    INNYCH. A MOŻE ZAMÓW SOBIE WIZYTĘ U PSYCHOLOGA HIPNOTYZERA, MOŻE WPROWADZIŁBY
                    CIĘ ZA POMOCĄ HIPNOZY W STAN O KTÓRYM TAK DZIELNIE I ODWAŻNIE ROZPRAWIASZ, CHOĆ
                    NIE WIEM CZY TO W OGÓLE JEST MOŻLIWE. SWOJEJ REAKCJI NIE NAZWIESZ PRZESADZONĄ?
                    EJŻE, MOŻE ODROBINĘ SAMOKRYTYCYZMU.

                    -----------------------
                    moje dziecko moje życie
                    • kura17 Re: NIE WYRAZIŁEŚ SIĘ JASNO!!!!!!!! 20.12.04, 10:04
                      zarzucasz rozmowcy, ze nie ma pojecia, o czym pisze (o bolu porodowym), a
                      szczerze mowiac, Ty TEZ nie masz pojecia o nim...
                    • conveyor Re: NIE WYRAZIŁEŚ SIĘ JASNO!!!!!!!! 20.12.04, 13:57
                      Jesli masz na mysli Peneline, to musze Cie rozczarowac, nie naskoczyla na mnie tylko bardzo sensownie dyskutowala. Poza tym nie zauwazylem zeby ktos na mnie jeszcze naskoczyl, no poza ktoras z pan ktora nazwala mnie "namolnym dziadem" smile Podtrzymuje swoja opinie ze Twoja reakcja byla i jest przesadnie emocjonalna, wrecz histeryczna. Dlaczego tak boisz sie oceniania? I to przez osobe ktorej nie znasz i nigdy nie poznasz? Zycie to ciagle pasmo oceniania, jednych przez drugich, od tego sie nie uwolnisz...Poza tym jak slusznie zauwazyla Kura17, dyskutujesz o swoim wyobrazeniu bolow porodowych a nie o faktycznych bolach porodowych, bo nigdy (jak mniemam) nie rodzilas drogami i silami natury.
                      Pozdrawiam
                      • penelina Re: Cieszę się, 20.12.04, 16:12
                        Conveyor,

                        że podobnie jak ja-masz pozytywne wrażenia z naszej dyskusjiwink
                        Mimo,że w pewnych kwestiach się nie zgadzamywink
                      • maliniaq Re: NIE WYRAZIŁEŚ SIĘ JASNO!!!!!!!! 20.12.04, 21:55
                        Jeśli ja, Twoim zdaniem, nie mam prawa bulwersować się o ocenianie mnie, bo
                        przecież Cię nie znam i nigdy nie poznam (i chwała Bogu), to... Ty nie masz
                        perawa mnie oceniać dokładnie z tego samego powodu.
                        A ból porodowy znam. I to nawet nie wiesz, jak dobrze... Bezsensem jest jednak
                        pisanie o tym w tej chwili. Ty nie ustrzeżesz się przed ocenianiem nawet w
                        najdelikatniejszych sytuacjach. Na tym kończę dyskusję z Tobą, bo po prostu nie
                        ma ona sensu.

                        ----------------------------------------------------------------
                        Adasiu, kocham Cię, moje Słonko i jestem taka dumna, że Cię mam.
    • joisana Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 14:35
      Ja też miałam planowaną cesarkę w ogólnym, właściwie cieszyłam się bo poród
      naturalny wydawał mi się trudniejszy, tyle się nasłuchałam o uszkodzeniach
      okołoporodowych i matek i dzieci, że uważałam, że przynajmniej dziecko będzie
      dzięki cc bezpieczne i będzie miało śliczną , kształtną główkę wink. O sobie
      oczywiście też myślałam, nawet puszczałam wodze fantazji i niczym bohaterka
      łzawego melodramatu uporządkowałam wszystkie swoje sprawy, napisałam testament
      i list do potomka. Jak sobie teraz o tym myślę to rzeczywiście hormony ciążowe
      cuda wyprawiają z kobietą wink. Śmiać mi się chce z tamtej mnie smile)).
      Zmiana Twojego podejścia będzie trudna, ale nie niemożliwa.
      Najpierw musisz zrozumieć, że cesarka to nie porażka, to sposób na przyjście
      Twojego dziecka na świat, ani lepszy, ani gorszy od porodu naturalnego, po
      prostu inny. Jest niezbędny, bo najwidoczniej poród naturalny byłby
      niebezpieczny dla Ciebie i/lub Dziecka.
      Jak poradzić sobie ze stachem o siebie- wystarczy sobie uzmysłowić, że to dla
      Dziecka- przecież dla niego i tak zrobiłabyś wszystko, prawda?
      Cc to jedna z najczęściej wykonywanych operacji i jej technika została
      doprowadzona do perfekcji, a powikłania zdażają się naprawdę rzadko.
      Zdecydowanie częściej, źle prowadzone porody naturalne, kończą się jakimś
      nieszczęściem niż cc.
      A na koniec, ja też nie jestem typem słabej kobietki, dla mnie nie ma rzeczy
      niemożliwych, lub takich których nie mogłabym znieść, a przed cc, zwinęłam się
      w kącie jak nieszczęśliwy jeż . Teraz wiem, że trzeba było inaczej, cereblować
      sytuację i podkreślać, jaka byłam biedniutka, wszyscy wtedy się delikwentką
      troskliwie zajmują, zrób tak , bo niedługo i już na zawsze najważniejsze będzie
      Dziecko i to dookoła niego będą wszyscy, z Tobą na czele, skakać i się
      przejmować. To ostatnia szansa, aby być najważniejszą i rozpieszczaną wink.
      I nie daj sobie wmówić, że cc. to normalka.., że tyle kobiet...Co za znaczenie
      maja inne kobiety i ich porody? Liczysz się tylko Ty, Twój poród i Twoje
      Dziecko, i wszystko będzie wyjątkowe od początku do końca, i wszystko będzie
      dobrze.
      A o wszystkich trudach i lękach zapomnisz natychmiast jak tylko weźmiesz swoje
      nowonarodzone Maleństwo w ramiona i poczujesz się tak...brak mi słów, ale to
      takie uczucie jakby się trzymało w ramionach cały wszechświat, odkryło
      zaginioną Atlantydę i Arkę Przymierza równocześnie. Najpiękniejsze i
      najbardziej wzruszające doznanie jakie można spróbować sobie wyobrazić.
      Trzymaj się cieplutko.
      • koza1968 Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 16:41
        Dzięki!!
        Nie wiem, czy to hormony ciążowe, czy wzruszenie z powodu Waszego ciepła i
        zrozumienia, ale łzy ciekną mi po policzkach. Może dzisiejsza noc będzie lepsza.
        Pozdrawiam serdecznie,
        kózka ( Agnieszka )
        • zabiegana Re: Będę miała cięcie... 18.12.04, 23:08
          Hej,

          tez szykuje sie na cc (wskazanie okulistyczne) i absolutnie nie uwazam, ze bede
          przez to gorsza kobieta, gorsza matka - najwazniejsze, ze rodzi sie nowy
          czlowiek, a jak? To nie ma znaczenia! Trzymaj sie cieplo!
        • trzyrazynie Re: Będę miała cięcie... 19.12.04, 05:00
          Ja tez i to trzecie juz. Probowalam silami natury urodzic swoje pierwsze
          dziecko ktore wazylo 5350g no i oczywiscie skonczylo sie cesarka. Drugie to juz
          z wyboru i trzecie tez. A tak w ogole to te naturalne porody tez nie sa az
          takie znowu naturalne: kroplowki, kable, monitory, znieczulenia, nacinania
          roznych tam rzeczy, kleszcze czy wysysanie dziecka przez glowe ot matka natura.
          Wedlug tego namolnego dziada co sie tu wypowiada a wie tyle tylko co sobie z
          biblioteki nawypozyczal to wszystkie baby na siano i rodzic. Jak sa komplikacje
          to wola boska i ewentualnie naturalna selekcja, ale jak sie uda to no, no medal
          i nalepka na tyl samochodu: "Rodzilam, przezylam a teraz jestem matka roku
          2004" Ze o sadysfakcji z dobrej sfery psychicznej wedlug conveyora juz nie
          wspomne. Dwoje rodzilam w Kanadzie, a to urodzi sie w Stanach i wiem ze tu
          dziecko zaraz po urodzeniu podaja mamie tez przy cesarkach. Lekarz anastazjolog
          nawet nam robil z mala i z mezem zdjecia, kiedy mnie jeszcze zszywali. Mialam
          smiesznego ginekologa, przez cala operacje gadal ze mna i z pielegniarkami i
          duzo bylo smiechu na sali. W pewnym momencie poprosil mnie zebym przestala sie
          smiac ze wzgledu na miesnie brzucha gdy on jeszcze szyl no to ja go poprosilam
          zeby przestal gadac bo za siebie nie odpowiadam. Bardzo milo wspominam ta
          operacje i Tobie tez KAZE przestac sie natychmiast zamartwiac bo to zle dla
          dzidzi. Zobaczysz bedzie dobrze smile)) Trzymaj sie!!!
          • maliniaq Re: Będę miała cięcie... 19.12.04, 08:30
            Oj, ja też się uśmiałam przy tym porodzie cesarkowym. Pamiętam dokładnie, że
            lekarz, który robił mi zabieg, u którego miałam go "KUPINEGO" (hahahahahaha), w
            czasie cięcia opowiadał kawały. Jeden pamiętam dokładnie, bo skutecznie
            odwrócił moją uwagę od operacji (jeśli mozna to tak nazwać). Pytał, skąd się
            wzięli murzyni na świecie i sam sobie odpowiedział, że pierwszy murzyn wziął
            się stąd, że rodzice bez latarki go robili, światło nie dochodziło i
            załatwione. Może to i głupie, ale w tamtym momencie rozbawiło mnie do łez. Po
            popdanym znieczuleniu (wiadomo, że natychmiast nie działa tylko w ciągu
            kilkudziesięciu sekund, w każdym razie zdążyłam się jeszcze położyć swoimi
            siłami), zapytałam lekarza, czy aby na pewno nie będzie bolało. On mi na
            to : "a niech pani ruszy nogą". Nie mogłam, nopgi miałam jak z ołowiu, w
            związku z ty p. doktór stwierdził :"Nawet jak będzie bolało, to mnie pani nie
            kopnie" i zaczął się smiać z tych moich obaw. Oj, cudowne to było przeżycie,
            gdyby w tej chwili kazano mi się położyć na stole i zaproponowano, że wyjmą mi
            takiego cudnego chłopczyka jak wtedy, to poleciałabym na skrzydłach( i myslę że
            jeszcze kiedyś będę miała okazję polecieć). Ni nie bolało, naprawdę. Adanieczek
            urodził się w piątek o 16, a ja w sobotę o 12 już wstałam do niego. Dzidziulek
            leżał na innej sali, więc mąż w jedną stronę mnie zawiózł na wózku ale wróciłam
            już o własnych siłach i tak już zostało. Widziałam dziewczyny po naturalnych
            porodach, które nie mogły siedzieć, przez kilka dni przyjeżdżały do dzieci na
            wózkach, jeśli CUDEM udało im się usiąść, to raczej na jakichś specjalnych
            poduszkach, kołach ratunkowych dziecięcych. Ja natomiast w niedzielę rano
            przyszłam do Adasia, usiadłam, założyłam nogę na nogę i zaczęłam karmić. No
            SUPER przeżycie.
            kózko, nie bój się, kochana, naprawdę nie ma czego, będę Ci kibicować z całego
            serca.Trudne są tylko pierwsze kroki po cc, ale i te pokonałam z uśmiechem na
            ustach, bo przecież szłam do MOJEGO DZIECKA, MOJEGO MALEŃSTWA, MOJEGO ŻYCIA. I
            dbajo siebie, myśl, że już niedługo czeka Cię najwspanialszy moment pod
            słońcem. Najwspanialszy, mimo że przestaniesz się liczyć Ty (sama dla siebie,
            bo dla innych z pewnością dalej będziesz ważna), a Twoim życiem stanie się ta
            Maleńka Istotka, zawinięta początkowo w sterty pieluch. Ach, mam ciarki jak to
            piszę, jak sobie wspominam. I nie daj zwieść "lekarzom" (min. tu na forum), nic
            się nie bój. Ja jestem pół roku po porodzie, na brzuchu mam szramkę jak po
            zacięciu żyletką nie pamiętam, że kiedykolwiek rodziłam. Nawet od razu po
            porodzie nie bolało. Dają przecież silne leki przez kroplówkę. Pozdrawiam Cię
            serdecznie. Nie potrafię wysłać tutaj zdjęć mojego Syneńka, ale spróbuję wysłać
            Ci na adres gazetowy, jak nie w tej chwili to w najbliższym czasie. Podam Ci
            też mój nr gg (2875843). Gdybyś chciała pogadać, to zapraszam. Buziaczki,
            Agnieszka. PS> A gdzie będziesz miała cc?

            -------------------------
            MOJE DZIECKO MOJE ŻYCIE
    • wieczna-gosia Re: Będę miała cięcie... 19.12.04, 12:55
      Już wiem na pewno - będę miała cięcie. Z dzieckiem jest wszystko dobrze - to
      > ja zawiodłam, jako kobieta.

      pomysl- operacja pare minut, znieczulenie zzo, czy jakies takie dzidzius na
      brzuszka, zdjecia a ty lezysz zrelaksowala, piekna, od fryzjera i pozujesz do
      zdjec wink))
      • agnieszkamr Re: Będę miała cięcie... 20.12.04, 09:16
        > pomysl- operacja pare minut, znieczulenie zzo, czy jakies takie dzidzius na
        > brzuszka, zdjecia a ty lezysz zrelaksowala, piekna, od fryzjera i pozujesz do
        > zdjec wink))

        Wieczna Gosiu, mam pytanie, czy powyzsza wizja wypływa z Twojego osobistego
        doświadczenia, czy też są to wyobrażenia na temat cc. Jeśli przeżyłaś poród
        drogą cc, to szczerze Ci gratuluję, bo jesteś pierwszą znana mi (internetowo
        oczywiści) osobą, która tak lekko go zniosła, a do tego wyglądała tuż po nim
        ślicznie i filmowo. Jeśli natomiast są to Twoje wyobrażenia na ten temat, a
        czeka Cię cesarka, to niestety musisz przygotowac się na duże rozczarowanie.
        Cesarskie cięcie jest poważną operacją, oczywiście nie jesteśmy takie same i w
        związku z tym znosimy je różnie. Jednakże większość znanych mi kobiet, które
        doświadczyły CC, zniosła je dość kiepsko. Opieram się tu nie tylko na własnych
        doświadczeniach, ale także na przeżyciach kuzynek i koleżanek. Tak się składa,
        że ostatnio pokazywaliśmy naszej blisko piecioletniej córeczce film ze
        szpitala, nakręcony tuż po porodzie. Uzyję sporego eufemizmu, jeśli powiem, że
        nie wyglądałam tam najlepiej, wymęczona, obolała, bo znieczulenie właśnie
        przestawało działać, bardzo osłabiona, żadna, Boże broń, gwiazda od fryzjera,
        co się łaskawie nadstawia do zdjęć.
        Moje cc było wykonane ze wskazań medycznych. Potrafię jednakże zrozumieć
        kobiety, które decydują się na cc, ponieważ najczęściej robią to z obawy o
        dziecko, nie tyle ze strachu przed bólem (są na to sposoby w końcu), tylko z
        obawy przed komplikacjami dla dziecka i siebie, w tej własnie kolejności.

        I na koniec do Kozy jeszcze: dziewczyno, daj spokój, gdzie Ty zawiodłaś jako
        kobieta? Naprawdę uważasz, że najważniejszy jest sposób, w jaki dziecko
        przyjdzie na świat? MYślę, że Twoje rozterki można położyć wyłącznie na karb
        burzy hormonalnej, która się odbywa właśnie w Twoim organizmie - mam tu na
        myśli to "zawiodłam", a nie naturalne obawy i lęki przed operacją. Kto
        powiedział, ze kobieta jest tylko osoba, która wydała dziecko na świat drogą
        naturalną? Kozo, głowa do góry, bądź dumna z siebie i z dziecka, które urodzisz.

        Pozdrawiam
        też Agnieszka, mama Marianny (4,8) i Tadzia (26 tc)
    • higa Re: Będę miała cięcie... 19.12.04, 13:11
      hej,
      mialam cesarkę trzy tygodnie temu.
      chcialam urodzić do wody - specjalnie wybralam szpital i polożną (w Wołominie).
      Okazało się że plany planami a rzeczywistość... Byłam już tydzień po terminie.
      zostawili mnie w szpitalu i kroplówka na wywołanie skurczy. nic. dzień przerwy
      i znów kroplówka. nic. dodam tylko ze za każdym razem kroplówkę podłączali mi
      na trakcie porodowym, gdzie obok rodziły kobiety i krzyczały tak niemiłosiernie
      że aż cała byłam spocona z wrażenia i strachu a jak już urodziły płakałam jak
      bóbr. po tych akcjach to chyba już się tak przestraszyłam że zaciskałam nogi
      żeby tylko tych skurczów nie dostać...nie wiem na co liczyłam. że do końca
      życia pozostanę w ciąży? trzecia kroplówka i nic. za czwartym razem to dostałam
      już nie tylko kroplówkę ale i przebili mi pęcherz płodowy - po tym powinno już
      pójść. Może powinno, ale ja ze starchu to już się tak zblokowałam że leżałam
      trzy godziny i żadengo skurczu zero. To tak a propos dyskusji jak może wpłynąć
      strach na rodzącą... Może. (by the way - też jestem Agnieszkasmile
      W końcu decyzja o cesarce. Na początku się cieszyłam po tym jak się nasłuchałam
      krzyków tych rodzących ale też ogarnęła mnie zwierzęca wręcz panika przed tym
      wszystkim. przed wkłuwaniem się w kręgosłup - że coś schrzanią i mnie
      sparaliżuje. do tego nie zawsze się udaje za pierwszym razem wkłuć a to na
      prawdę boli - do tego nie wolno się ruszyć bo ryzyko uszkodzenia rdzenia
      kręgowego itp. jak mnie położyli na tym stole na golasa to zaczęłam się tak
      trząść że myślałam że spadnę za chwilę z tego stołu. no nie udało się za
      pierwszym razem - ale za drugim. ból nie był wcale duży (jak normalne kłucie
      np. przy zakładaniu wenflonu z kroplówką) ale ten lęk o uszkodzenie kręgosłupa,
      brrr. Do tego trudno jest wytrzymać w bezruchu z wygiętymi plecami jak Cię tam
      kłują. naturalny odruch to cofnięcie się. No dobra. oczywiście bałam się też że
      będę czuła ból przy cięciu ale też lekarz kazał mi podnieść nogę i nie mogłam.
      ale czułam jak mnie cięli i jak tam grzebali tylko to nie bolało. Zrobili mi
      małe nacięcie żeby było ładnie (miałam kochanego lekarza) a Weronika była duża
      (prawie 4 kg) więc musieli ja nieźle wypychać żeby wyszła. Potem już szycie a
      Bobaską zajął się Tata z pielęgniarkami. Mnie przewieźli na salę (wzięliśmy
      sobie pojedynczą płatną żeby mnie nikt nie oglądał w takim stanie - Mąż ze mną
      mogł nocowac bo było dla niego łózko a i Bobas był z nami 24 godziny na dobę.
      tak że od razu zaczęli się poznawać i Michał miał po paru dniach ogromną wprawę
      w przewijaniu, ubieraniu itp). Kiedy znieczulenie zaczęło schodzić dostałam
      zastrzyk domięśniowy przeciwbólowy. Potem też powinnam dostawać ale ja nie
      chciałąm bo tak się bałam tych zastrzyków że wolałam jak mnie boli. Może to dla
      niektórych śmieszne ale akurat ta pielęgniarka która była na dyżurze wtedy nie
      była zbyt delikatna jak mi zmieniała kroplówkę to tak mi grzebała w tym
      wenflonie że mi ręka odpadałą z bólu więc pomyślałam że jak ona ma mi robić te
      zastrzyki domięśniowe to ja dziękuję i dotrzymałam do zmiany dyżuró a potem to
      już inna pani mi dawała środek przeciwbólowy do kroplówki - o niebo lepiej.
      może wolniej działą ale uniknęłam tych cholernych zastrzyków. Co do
      dobrodziejstw cesarki - w cale nie jest tak różowo. trzy dni na kroplówce bez
      żarcia tylko woda. w pierwszej dobie nie można nawet się ruszyć. cewnik w
      tyłku. dobrze że Maż był ze mną bo mnie mył, zmieniał mi te podpaski, podkłady
      pod tyłkiem itp. Zero zachowania swojej kobiecej intymności. Ale nie wiem jak
      bym dała radę bez niego. Po 24 godz. pionizacja. Ból jak cholera do tego coś z
      płucami - nie mogłamzłapać oddechu. Jak już wstałąm było lepiej z oddychaniem
      za to szew ciągnął jak 100 piorunów. Najchętniej leżałabym do końca życia. ale
      każą chodzić. łatwo powiedzieć. wyglądam jak cierpiętnica i z zawiścią patrzę
      na Mamy które wczoraj urodziły naturalnie a dziś już śmigają wokół bobasów,
      kąpią, karmią itp. ja się nie mogą nawet położyć na boku. brzuch mnie tak boli
      ze hej a do tego plecy od leżenia w kółko w jednej pozycji. nie za bardzo sobie
      radzę na początku z karmieniem bo jak tylko zaczynam się kręcić żeby bobasowi
      było wygodniej - boli. Na szczęście po trzech dniach jest już lepiej, nawet
      samodzielnie bez asekuracji wzięłam prysznic a po 4 dniach nas wypisali no i
      przestało też tak boleć. ale początek był trudny. wcale nie wiem czy miałam
      lepiej od tych co urodziły naturalnie.

      teraz jest już super.
      pozdrawiam,
      higa i 3-tyg Weronika
    • joisana Re: Będę miała cięcie... 19.12.04, 13:41
      Troszkę na podsumowanie i gwoli wyjaśnienia dla zażartych przeciwników cc z
      powodów psychicznych. Studiowałam medycynę 7 semestrów, zrezygnowałam sama,
      kiedy podczas cc moja adiunkt omal mnie nie wyprawiła na tamten świat, dotąd
      znoszę straszne skutki powikłań, a mimo to wiem, że w pewnych sytuacjach cc
      jest jedynym słusznym rozwiązaniem. Do takich sytuacji należy też silny lęk
      przed porodem naturalnym, na studiech widywałam horrory jakie zdażały się na
      salach porodowych u kobiet, które z przerażenia i bólu, którego nie potrafiły
      znieść wstrzymywały nieświadomie akcję porodową i trzeba było dziecko na siłę
      wypychać na świat. Kleszcze, próżnociąg, i uwalenie się na brzuch rodzącej,
      powodowało czasami takie urazy u dzieci i rodzących, że ani rehabilitacja, ani
      leczenie hirurgiczne nie było w stanie naprawić raz dokonanego zła.
      Dlatego poród naturalny u kobiet z tak silnym lękiem przed nim jest
      niebezpieczny tak dla matki jak i dziecka. I pastwienie się nad kobietą, która
      podejmuje taką decyzję jest świństwem. Oczywiście,że cc jest operacją i jako
      taka niesie ze sobą ryzyko, ale jeśli strach jest paraliżujący i nie do
      zniesienia to stanowi najlepszy wybór.
      • lolalilu Re: Będę miała cięcie... 20.12.04, 23:42
        masz rację cc z powodu silnego psychologicznie uzasadnionego lęku to jak ze
        wskazań medycznych... Ale w ostatnich czasach prawie wszystkie kobiety się boją
        porodu siłami natury, Gdyby cc było za darmo i na każde życzenie wiele,
        dziewczyn by nawet nie podchodziło do porodu naturalnego (choć w innych
        okolicznościach świetnie by sobie z porodem dały radę). I dlatego powinno się
        do cc podchodzić z dużą dozą przemyśleń. Wiedząc czemu się decyduje na ten
        zabieg. No i trzeba najpierw opanować histerię - która w wielu z nas się
        pojawia na pewnym etapie ciąży. Dużo o tym wiem, bo tak było ze mną. jestem z
        natury histeryczką - łatwo się nakręcam. I jak pomyślałam o porodzie będąc już
        w ciąży tak się nakręciłam, że mówiłam albo cc, albo nie urodzę. Spotkałam sie
        z połozną. Z psychologiem. Pogadałam. Pozbierałam się. Opanowałam histerię. I
        chciałam rodzić siłami natury. Niestety powody medyczne sprawiły, że po 6
        godzinach trafiłam na stół. Ale wiem co to są silne skurcze (czekałam na
        anestezjologa 2 godziny - był przy operacji)... i wiem jak wygląda poród ze
        znieczuleniem. Wiem też jak to jest po cc. I żałuję bardzo, że nie dane mi było
        urodzić naturalnie - bo lepiej znosiłam poród niż póxniej skutki cc sad

        I właśnie dlatego uważam, że kontakt z psychologiem jest dobrą rzeczą - bo
        czasem same nie wiemy jakie jest podłoże naszego lęku. Bo przecież każda z nas
        się boi. Jest tylko pytanie czy naprawdę aż tak bardzo, żeby się decydować na
        operację. Skoro miliony lat kobiety jaoś dawały sobie radę smile)

        reaumując. CC na życzenie OK, ale na podstawie prawdziwych i mocnych
        argumentów.
    • roxi_hart Re: Będę miała cięcie... 20.12.04, 09:16
      To nic przyjemnego ale da sie przezyc. Wlasciwie po juz sie nie pamieta o bolu i strachu jak patrzy sie na Malenstwo. Ja mialam znieczulenie pp-wkucie nic nie boli, na stole troche wymiotujesz ale to normalny objaw. Mialam wspaniala pania anestezjolog-pamietam jej zimne jak lod rece na moich policzkach.
      Najbardziej bolalo wkucie wenflonu przez jedna z pielegniarek - brrrrrr, cewnikowanie tez nie boli.
      Mnie bolalo bardzo po cc przy siusianiu - zaciskalam zęby.
      Dlugo podnosilam sie z lozka bo nie mialam sily-co tu duzo mowic to operacja i nie jest latwo ale fajnie pozniej patrzec na dziecko i myslec-to dla Ciebie.
      Powodzenia
    • coronella do conveyor 20.12.04, 16:26
      ja wracam do dyskusji wyzej, bo dopiero teraz przeczytalam watek
      conveyor, zgadzam sie z dziewczynami, totalne bzdury wypisujesz!! Nie masz
      pojęcia o niczym, i do psychologa powinienes sam sie udac, tym bardziej, jesli
      masz cos wspolnego z medycyną. Współczuje pacjentom lekarza z takim podejsciem.

      Ja mialam zzo przy porodzie naturalnym. I co kolego?? 3 razy wstrzymana akcja,
      4 kroplowki z oxytocyna, do momentu podania zzo 6 godzin skurczy prawie bez
      postepu, a i potem ŻADNA !!!!!! ulga.!! Żadna!!!! I na nic mi to zzo!!!

      teraz, gdybym mogla, kupilabym cesarke za kazde pieniadze!!! Juz drętwieje na
      mysl o porodzie! O powiklaniach (m.in 2 tygodnie nieczynny pecherz moczowy-
      podłaczona do woreczkow)o poszytym kroczu, które boli niemiłosiernie, o
      masażach szyjki podczas porodu.
      Co Ty wiesz na ten temat???? Zero wiesz!!!!
      • maliniaq Re: do conveyor 20.12.04, 22:44
        Witaj! Nawet nie podejmuj z tym człowiekiem dyskusji, bo Cię wyśle do
        psychologa, lub co gorsza do jakiegos psychiatry ze szczególnym naciskiem na
        konieczność leczenia w zakładzie zamkniętym. Jeśli się boisz porodu, jeśli
        chcesz cesarkę to głupia jesteś i tyle. "Lekarzyki" dadzą odpowiednią
        dawkę "leków", najlepiej ogłupiających, po których będzie Ci wszystkop jedno, i
        nie będzie bolało (albo nie będziesz miała siły, żeby powiedzieć, że boli), a
        to że dziecko urodzi się jak na kacu... drobnostka! A w ogóle, to... co Ty
        możesz wiedzieć o porodach???? Tu są panowie, którzy wiedzą znacznie więcej.
        Ech, jak wkurzają mnie tacy "wymądrzający się" faceci. I taki ma czelność
        powiedzieć, że kobieta, która rodziła przez cc nie ma pojęcia o bólu porodowym.
        Do czego to doszło????


        --------------------------------
        moje dziecko, moje życie
        • conveyor Re: do conveyor 21.12.04, 01:08
          Widze ze strasznie Cie to ubodlo, zawsze boli Cie ze ktos ma inne zdanie od Twojego? No i mam wrazenie ze uwazasz ludzi korzystajacych z porad psychologa lub psychiatry za jakis gorszy gatunek, prawda? Ze jak ktos chodzi do psychologa to swir albo taki namolny dziad jak ja...
          • trzyrazynie Re: do conveyor 21.12.04, 03:41
            a ciebie ubodl ten "namolny dziad". Co za roznica ze maliniaq ma inne zdanie od
            twojego. W swoich postach nie byla taka zaborcza i niesympatyczna jak ty. A do
            tego popatrz na rozpoczecie watku. Dziewczyna jest podlamana ze musi miec
            caesarke dzieki m.in. takim militantom "naturalnych porodow" jak ty. Zgodze sie
            z toba w kwestii ze caesarki i "naturalne porody" maja swoje plusy i minusy. Co
            organizm, co osoba, co sytuacja to inny scenariusz. Ale po kiego grzyba
            wyglaszasz tu swoje kazania gdzie dziewczyna potrzebuje wsparcia i pocieszenia.
            To tak jakbys dziewczynie ktora szykuje sie do porodu "naturalnego" wyglaszal
            mowy na temat niegojacych sie ran po nacinaniu krocza, czy noworodkow z
            podsinionymi oczkami czy ranami na glowce po uzyciu narzedzi do "naturalnych
            porodow". Czyli ani to miejsce ani pora na twoje elaboraty. A teraz najlepiej
            rwi kapcie i idz na forum mezczyzna czy cos takiego i pogadaj sobie z kims o
            rodzajach piwa bo mam wrazenie ze przyjma cie tam lepiej z twoja ekspertyza.
            P.S. Ja rodzilam przez 14 godzin silami natury i wiem co to sa bole przy
            rodzeniu i wcale nie uwazam ze wiem wiecej czy jestem lepsza kobieta czy matka
            niz maliniaq. Przynajmniej ludzka jakas jest w swoich wypowiedziach czego o
            tobie nie mozna powiedziec.
          • maliniaq Re: do conveyor 21.12.04, 07:19
            Tak, jesteś NAMOLNYM DZIADEM, bo gdybyś był prawdziwym mężczyzną, to już dawno
            honor nie pozwoliłby Ci tu siedzieć. Powtarzam Ci po raz kolejny, że nie masz
            pojęcia o czym piszesz, niegdy nie byłeś w ciąży i nie wiesz co czuje kobieta w
            czasie zbliżania się porodu. Zielony jesteś w tych kwestiach jak szczypiorek na
            wiosnę i tyle. A twoja gadka to po prostu teoria wyczytana z mądrych książek. A
            teraz naciśnij paluszkiem sygnaturkę "prawdziwy mężczyzna" i... zgiń,
            przepadnij, maro nieczysta w odmętach tamtego forum.

            --------------------------------
            moje dziecko - moje życie
            • kura17 Re: do conveyor 21.12.04, 09:45
              Dziewczyny, co Wy wygadujecie??? przeciez wiele z Was mialo do czynienia z
              lekarzami, poloznikami itp mezczyznami - czy do nich tez mowilyscie "jako facet
              nie masz zadnych wiadomosci, jak my sie czujemy w ciazy/w czasie porodu, wiec
              won!"??? czy wszyscy Wasi "ciazowi" lekarze to kobiety??? dzieciate, w
              dodatku??? wypisujecie jakies bzdury... i dlaczego? jedynie dlatego, ze ktos
              (mezczyzna) zasugerowal, zebyc moze przydala by sie pomoc psychologa. TO SAMO
              zaproponowala potem jakas kobieta, i na nia nikt nie rzucil sie z pazurami...
              ... ciekawe, dlaczego?... wiekszosc z nas boi sie porodu, bolu, innych
              "nieprzyjemnosci" z nim zwiazanych... ale tak paniczny lek, ja opisywany
              powyzej (cesarka albo nic), rowniez wg mnie, nie jest normalny, i warto by o nim
              pogadac z fachowcem. nie po to, aby wyperswadowal Ci cesarskie ciecie, ale aby
              lepiej siebie (i strach) zrozumiec.
              czy Twoja cesarke przyjmowala kobieta-lekarz, czy moze jakis "namolny dziad"?...
              • lolalilu Re: do conveyor 21.12.04, 10:05
                to ja się odważyłam zasugerować kontakt z psychologiem wielu kobietom, które
                chcą mieć cc ze strachu... Rozumiem rozgoryczenie dziewczyn, które poczuły się
                dotknięte tym, że jakiś facet (co to nie ma prawa nic o tym wiedzieć - bo jest
                mężczyzną i nie przeżył porodu) śmie coś sugerować. Tyle, że czytając ten wątek
                odniosłam wrażenie, że to nie była złośliwa sugestia. I zgodzę się z Tobą, że
                zabolała głównie dlatego, że wypowiedziana została przez mężczyznę. Ja sama nie
                wiem, czy gdyby mi facet zasugerował coś takiego, też bym się nie wściekała wink

                Natomiast przy okazji tej dyskusji cały czas nurtuje mnie sprawa przeszłości.
                Jak kiedyś kobiety sobie dawały radę. Czy ten wszechobecny strach przed bólem i
                porodem jest "bolączką" naszych czasów. Czy niepotęguje się, bo mamy świadomość
                furtki (możliwości uniknięcia konfrontacji z porodowym bólem) w postaci CC? Czy
                nasz poziom egocentryzmu i histerii nie jest znacznie wyższy niż ten, który
                towarzyszył kobietom jeszcze 15 lat temu? Ja sama sie zastanawiam jak kobiety
                sobie dawały radę (bez żadnych środków znieczulających, baz takiej obstawy, bez
                technik wspomagających). A my? Tyle mamy możliwości... Czy nie warto jest zatem
                czasem nad sobą troche popracować i opanować charakterystyczne dla naszych
                czasów histerię i egocentryzm. Ja nie żałuję kontaktu z psychologiem.
                pozdrawiam
                Lola
                • kura17 Re: do conveyor 21.12.04, 10:19
                  zgadzam sie z Toba, jesli chodzi o histerie - czasem mam wrazenie, ze za duzo
                  tego i ze za intensywnie skupiamy sie na sobie... to charakterystyczne dla
                  naszych czasow... podobnie jest, mam wrazenie, z dziecmi - jesli przed
                  rozpoczeciem staran nie mamy pewnosci, ze mozemy JUZ teraz zapewnic dziecku
                  WSZYSTKO, to... nie podejmujemy staran... dobrze, ze mamy swiadomosc wielu
                  rzeczy, ze mamy wybor, ze mamy mozliwosci, ale moze czasem za bardzo sie
                  przejmujemy swoim ego?... takie mam wrazenie...

                  jesli chodzi o mezczyzn - ja rowniez sugestii o psychologu nie przyjelam jako
                  zlosliwosc, nie uwazam korzystanie z pomocy psychologa, jako oznaki, ze jest sie
                  "gorszym" czlowiekiem. lekarze sa od tego, aby pomoc!
                  i nie zgadzam sie, ze "rada od faceta" moze "zranic" czy zdenerwowac... w koncy,
                  nie wszystkie kobiety, ktore radza, maja dzieci, po drugie, wielu lekarzy jest
                  mezczyznami, moj gin rowniez, i nigdy nie przyszlo mi do glowy kwestionowac jego
                  kompetnecji tylko dlatego, ze jest mezczyzna i "nie wie, jak to jest byc w ciazy
                  i rodzic"... szczerze mowiac, ja TEZ nie wiem, jak to jest rodzic, a sadze, ze
                  on, po przyjeciu setki porodow, ma wieksza wiedze i, nawet jak ja urodze swoje
                  dziecko, to jego wiedza bedzie nadal wieksza... wole ufac doswiadczonemu
                  lekarzowi, niz kobietom-matkom na forum (jesli chodzi o pomoc medyczna!). nie
                  chce ujmowac nic uczestniczkom forum - ich pomoc i doswiadczenie jest
                  nie-do-zastapienia, ale to zawsze sa doswiadczenia subiektywne, a lekarze maja
                  dostep do wiloletnich badan naukowych... czy wykorzutuja to w swojej pracy, to
                  inna sprawa, ale to juz kwestia zaufania do swojego lekarza, prawda?
                  • conveyor Re: do conveyor 21.12.04, 13:16
                    Dzieki za wsparcie, tym cenniejsze ze z przeciwnej strony "barykady". Napisalyscie dokladnie to co ja mialem zamiar, moze uda Wam sie dotrzec jakos do kilku pan z tego forum, bo gdybym ja to napisal to bylbym znowu posadzony o wszystko co najgorsze, lacznie ze straszeniem wizyta u psychologa smile
                    Do Maliniaq: jestes bardzo agresywna, nie wiem dlaczego bo ja Cie do tego nie prowokuje, ignorujac wszystkie chamskie uwagi pod moim adresem. Postaraj sie nabrac dystansu do siebie i swiata wokol bo bedzie Ci bardzo ciezko w zyciu.
                    Pozdrawiam
                    • lolalilu Re: do conveyor 21.12.04, 13:44
                      niestety przyjmowanie trudnych prawd nie jest łatwe, zwlaszcza kiedy padają one
                      ze strony osoby, która nie może się pochwalić osobustymi doświadczeniami w
                      danej materii. I nie ma tu mowy o "barykadzie", bo wielu mężczyzn choc
                      fizycznie nie odczuło bólu porodowego, wie o nim dużo - będąc z żoną przy
                      porodzie. Myślę, że dla faceta, który patrzy jak jego kobieta się zwija z bólu
                      to też jest ciężkie przeżycie. Wielu panów ma ogromne wyrzuty sumienia i często
                      to właśnie mężczyźni namawiają swoje żony do cc. Nie uważam, że urodzenie
                      dziecka przez cc sprawia, że kobieta jest gorszą matką, bo się nie nacierpiała
                      przy prodzie. Można na tym forum znaleźć wiele opinii dziewczyn, które rodziły
                      siłami natury (z zzo) i piszą, że cierpiały znacznie mniej niz po cc. Nie
                      należy też dyskwalifikowac w tym wszystkim mężczyzny. Skoro maliniaq zabiera
                      głos o bólu porodowym (chodzi o poród fizjologiczny) to swoje zdanie może też
                      wyrazić mężczyzna... I trzeba je uszanować. A nie odbierać jako atak tylko
                      dlatego, że padło z pod męskich palców wink Moze następnym razem zaloguj sie jako
                      kobieta wink żart. Choc ciekawe jak wtedy Twoje słowa zostałyby odebrane smile)
                      pozdrawiam
                      LoLa
                • trzyrazynie sprawa przeszlosci 21.12.04, 16:15
                  Jak cie tak nurtuje sprawa przeszlosci to nastepnym razem zanim pojdziesz do
                  dentysty na leczenie kanalowe idz na sesje do psychologa i pogadaj sobie z nim
                  jak to bylo 100 lat temu. Ba nawet 20 lat temu w polsce kiedy to pani dentystka
                  wrzasnela raz a dobrze :"NIE PAJACUJ!!!" i to starczylo za cale znieczulenie.
                  Aaach to byly czasy. A jak to musialo byc fajnie i naturalnie jak penicyliny
                  nie bylo? Wszyscy panikarze poprostu poumierali i tyle. I tak to bylo w
                  przeszlosci...
                  • lolalilu Re: sprawa przeszlosci 21.12.04, 16:32
                    a może mi wytłumaczysz o co Ci chodzi? Pozwoliłam sobie nie ciut filozoficzną
                    refleksję przy okazji tego wątku - wydaje mi się, że całkiem na temat. I w
                    dodatku była to refleksja w odpowiedzi do Kury17... Więc jak mam odebrać Twoją
                    odpowiedź? Co sugerujesz? Z jednej strony piszesz o naskakiwaniu i złośliwości
                    conveyora i jego mało subtelnym sposobie przedstawienia swojego poglądu a z
                    drugiej piszesz do mnie taką odpowiedź. No chyba, że ją źle odbieram? I tylko
                    moją nadinterpretacją jest to, że wyczuwam w niej nutki złośliwości... To
                    przykre.
              • trzyrazynie Re: do conveyor 21.12.04, 16:09
                A co mam tylko dwie mozliwosci? No to gratuluje opieki lekarskiej w Polanezji.
                Moje cesarki odbieraja mezczyzni i zawsze beda odbierac ale nigdy namolne
                dziady. To nie walka plci, kuro. Idz spowrotem i zobacz jak ten
                czlowiek "zaproponowal" ta pomoc psychologa. Tak jakby chcial komus szpile
                wsadzic. Mozna bylo to zrobic bardziej subtelnie i nie byloby sprawy.
                • lolalilu Re: do conveyor 21.12.04, 16:23
                  ja czytałam ten wątek w całości już kilka razy i za każdym razem próbowałam się
                  doszukać czegoś niestosownego w tonie wypowiedzi conveyora... Niestety, chyba
                  doszło do nadinterpretacji z Waszej strony dziewczyny sad

                  Oto mała analiza: wink
                  Maliniaq wykrzyczała: "WOLĘ URODZIĆ W TEN SPOSÓB 10 DZIECI NIŻ WYLECZYĆ
                  BEZ ZNIECZULENIA JEDNEGO MAŁEGO ZĄBKA"

                  i mniemam, że w odpowiedzi na tą wykrzyczaną deklarację conveyor
                  odpowiedział: "W takim przypadku proponowalbym wizyte u psychologa, a nie
                  rodzenie dzieci przez ciecie cesarskie. I nie jest to zart."

                  Jak odpowiedzieć na taką wykrzyczaną sentencję? Skoro, ktoś krzykiem wyraża
                  swój lęk - chyba (jak później się wyjaśniło) kwalifikujący się pod opiekę
                  psychologa. I dlatego nie mogę się dopatrzeć złośliwości w odpowiedzi
                  conveyora. Myślę, że maliniaq dała się ponieść emocjom. Rozumiem ją - też mi
                  sie to często zdarza. Przeczytam coś i łups odpowiem bez chwili refleksji,
                  nakręcając się zamiast przeczytać dokładnie swoje słowa i odpowiedź... W
                  którymś poście już się rozpisałam na temat uprawnienia do formułowania takich
                  sądów przez mężczyznę. I uważam, że to co napisał coinveyor było subtelne.
                  Żadne pouczanie - sucha sugestia. Pamiętaj, że odnosząca się do konkretnego
                  postu i tego co z niego można wyczytać. A można wiele. I między innymi to (co
                  później maliniaq potwierdziła) że jest jej potrzebna pomoc psychologa (albo
                  była)

                  pozdrawiam
                  Lola

              • iwcia75 conveyor 21.12.04, 16:55
                w wypowiedzi conveyora nie znalazlam nic namolnego, nikogo on tez nie obrazil.
                wprost przeciwnie, wykazal sie kultura w dyskusji pomimo napasci na niego.
                "wysyłanie do psychologa" to byla jedynie jego rada, a nie wysyłanie do
                czubkow. pohamujcie sie dziewczyny troche.

                na temat cesarek nie mam duzo do powiedzenia- ja cesarki boje sie tak samo,jak
                i porodu naturalnego,wiec mnie cc by nie pomogło. sa jednak sytuacje (poza
                oczywiscie wskazaniami lekarskimi do cc), w ktorych cc chyba powinno byc
                wykonane i jest to m.in niemozliwy do pokonania strach przed bolem.
                nie wiem,czemu tak nie chcecie spotkania z psychologiem,bo ja bardzo bym
                chciala porozmawiac z nim, jesli to mialoby mi pomoc w przezwyciezeniu strachu.
    • lolalilu Re: Będę miała cięcie... 21.12.04, 10:23
      długo się zastanawiałm czy napisać... ale za każdym razek kiedy tu wchodzę
      rzuca mi się w oczy Twoje piersze zdanie i wzbudza we mnie mieszane uczucia.

      Co to znaczy, że zawiodłaś jako kobieta - bo musisz mieć CC. Kto Ci takich
      głupot naopowiadał! Przecież kiedy nie ma innego wyjścia (z różnych względów)
      nie ma co się obwiniać. Również o to, że boisz się o siebie. Masz do tego
      prawo. Ja też bym się strasznie bała.

      Ale wszystko będzie dobrze smile) Szkoda tylko, że musisz miec znieczulenie
      ogólne sad jednak to wszystko się nie liczy wobec faktu pojawienia się
      dziecka smile i zdrowia Was obojga... Będzie dobrze. Gdzie będziesz miała to cc?
      Czy mąż będzie mógł być przy Tobie?
      • maliniaq Re:jeśli już tak szczerze sobie rozmawiamy... 21.12.04, 13:56
        Kochani, może rzeczywiście w niektóryuch momentach za bardzo się uniosłam,
        ale... posłuchajcie (jeśli chcecie) mojej historii:
        Dziś mam 31 lat. Kiedy miałam 8 lat, w czasie wakacji nad morzem dostałam
        swoją pierwszą miesiączkę. Mama zaprowadziła mnie do pierwszego lepszego
        ginekologa dziecięcego, jakiego spotkała w Kołobrzegu. Lekarzem była kobieta,
        której nie zapomnę chyba nigdy,strasznie nieprzyjemna i wulgarna. Po pierwsze
        przed badaniem wyprosiła mamę z gabinetu a mnie kazała si rozbierać i
        przygotować do badania. Byłam przerażona, trzęsłam się cała, paraluiżował mnie
        strach. Lekarka zachowała się tak jakbym była 30 paroletnią kobietą po
        przejściach, badanie ogromnie nieprzyjemne i bolesne. Przy tym krzyczałą na
        mnie, wyzywała od panikar i histeryczek, to samo powtórzyła potem przy mojej
        mamie, że tak rozhisteryzowanej pannicy jeszcze nie spotkała. A przecież byłam
        dzieckiem, miałam tylko 8 lat.
        W wieku 24 lat spotkałam swojego obecnego męża i rok później byliśmy po ślubie.
        Od początku bardzo chciałam mieć dziecko, mąż zresztą też. Przykrą
        nieaspodzianką jednak okazało się to, że nie tylko o dzieciach nie ma co
        marzyć, ale nawet o normalnym współżyciu. Po kilku miesiącach bezskutecznych
        prób zaczęłam odwiedzać lekarzy. Zaczęłam oczywiście od ginekologów, potem byli
        seksuolodzy, psychologowie (to tak a propos leczenia u psychologa, jeździłam do
        pani psycholog, która mieszkała w Krakowie z środkowej Polski regularnie co 2
        tygodnie. Pani była bardzo droga, brała po 200-250 zł. za poradę, była
        absolwentką Oxfordu, nawet nazwisko miała niepolskie Anna Green), hipnotyzerzy,
        trafiłam nawet do psychiatry. Sama tak kierowałam się do różnych lekarzy ,
        niekt nie podpowiedział mi, gdzie mam iść i nikt nie znałó przyczyn mojego lęku
        i blokady przed współżyciem. Niestety, żaden z lekarzy nie potrafił mi pomóc.
        Po kilkutygodniowym odpoczynku, znów ruszałam do ataku. I tak było zawsze.
        Wzloty, nadzieje, i bardzo bolesne upadki. Faszerowałam się lekami, melisą,
        próbowałam nawet alkocholu (mimo, że normalnie go nie piję i nie cierpię).
        Wreszcie po 3 latach trafiłam do emerytowanego ginekologa w moim mieście, który
        za szczyt honoru postawił sobie opanowanie mojego przypadku. Chodziłąm do niego
        regularnie po kilka razy w tygodniu, a on bardzo cierpliwie, starał
        się "udowodnić mi", że "to" nic nie boli. W końcu skierował mnie do Łodzi, do
        kliniki Salve, gdzie chirurgicznie przecięto mi błonę dziewiczą w pełnej
        narkozie.Przecięto, czyli źródło "bólu" miało się skończyć. Niestety, to tkwiło
        gdzieś g łęboko we mnie. Znów zaczęły się seanse u mojego ginekologa i
        niesamowite tortury jakie przeżywałam na fotelu. Po roku "terapii", wreszcie
        się udało. Lekarz podziałał na moją psychikę. Powiedział, że da mi zastrzyki
        znieczulające takie jak do szycia krocza po porodach i stosunek nic nie zaboli.
        Mężowi dał viagrę i... podziałało. Jak się potem okazało, była to gra na mojej
        psychicwe, bowiem nie dostałam żadnych zastrzyków p/bólowych, wstrzyknięto mi
        tylko sól fizjologiczną. No ale problem miałam wreszcie z głowy. Niestety,
        okazało się że to tylko wierzchołek góry lodowej. Zaczęłiśmy starania o
        dziecko. Po kilku miesiącach nieudanych prób zaczęłam kolejną wędrówkę po
        lekarzach. Znów te koszmarne badania, wizyty u ginów, bolesne, nieprzyjemne,
        niemiłe. Badania, hsg, laparoskopia, potem indukcja jajeczkowania, powtórne
        badania, kilka inseminacji i... udało się. Musiałam wycierpieć wiele. Wiele
        bólu przeżyłam, z różnymi lekarzami się spotkałam. Wreszcie spotkałam takiego,
        który nie mówił: niech pani nie panikuje, to panią nie boli, tylko pytał: jak
        się pani czuje, czy bolało, teraz chwilkę zaboli, teraz przestanie. PYTAŁ, nie
        kreował się na znawc.ę mojej duszy i ciała, pytał i wyjaśniał wątpliwości. Był
        niezmiernie delikatny, tłumaczył, że ciąża to nie choroba, chwalił, że jestem
        dzielna, że dużo już za mną, że będzie dobrze. Tłumaczył, że nauka poszła
        naprzód, że nie muszę bać się porodu, że są metody niwelowania bólu i strachu.
        Już w 5 miesiącu dowiedziałam się, że wyjściem dla mnie jest cc. Miałam
        dokładnie wyjaśnione na czym to polega, co będę miała robione. Lekarz stawiał
        na moje dobre samopoczucie, bo to ono miało być i było najważniejsze w ciąży.
        Dla mnie i dla dziecka. Dla niego w szczególności. Dzięki takiemu podejściu
        bardzo spokojnie czekałam sobie na poród. Mój lekarz nie był "namolnym
        dziadem", nie próbował wejść w moje położenie, tylko pytał jak może pomóc.
        Dzięki Niemu pięknie przygotowałam się do porodu, z niesamowitą radością
        wchodziłam w mury szpitala, gdzie czekał już na mnie mój gin., sama wybrałam
        rodzaj znieczulenia i.. poszło. Nie było łatwo, bo bolało , ale tylko to
        znieczulenie. Innego bólu nie pamiętam, a może go wcale nie było. Urodziłam
        Adasia w piątek o 16 i całą noc czekałam, kiedy zacznie mnie coś boleć. Nie
        zaczęło. Lekarz był u mnie kilka razy, dostrzykiwano leki. Było super. Moment,
        kiedy ujarzałam mopjego synka był najpiękniejszy i najważniejszy w moim życiu a
        sam poród, jedyną wizytą ginekologiczną (jeśli można ją tak nazwać), w czasie
        której nie odczuwałam żadnego dyskomfortu. Dlatego tak zażarcie bronię cc,
        dlatego tak bardzo je polecam. Może teraz ktoś mnie zrozumie i uwierzy.
        Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka.
        • lolalilu Re:jeśli już tak szczerze sobie rozmawiamy... 21.12.04, 14:58
          bardzo mi przykro, że miałaś takie przejścia. Ale po przeczytaniu Twojej
          historii nie mogę zrozumieć czemu tak się oburzyłas propozycją konsultacji
          psychologicznej... A teraz ostatecznie przyznajesz, że jesteś osobą, która z
          pomocy specjalistów musiała korzystać. Nie uważasz, że jest wiele osób, którym
          w opanowaniu pewnych lęków powinien pomóc psycholog? Twój problem był bardzo
          zawiły. Ale nie każda decydująca sie na cc (na życzenie) kobieta ma aż tak
          głębokie urazy. Często decyzja jest podyktowana tylko histeria i egocentryzmem
          (jak było u mnie - co odkryłam dzięki psychologowi) i wystarczy tylko osoba,
          która pomoże się opanować.
          Nie wiem tylko po co była ta cała afera?
          pozdrawiam
          Lola
          • maliniaq Re:jeśli już tak szczerze sobie rozmawiamy... 22.12.04, 11:20
            No i znowu kompletny brak zrozumienia, albo nieuważne czytanie. Afera
            potrzebna, bo:
            1.dzięki moim doświadcvzeniom z różnego typu lekarzami wiem, że "namolnych
            dziadów", którzy kreują się na znawcę naszej (kobiecej) duszy i ciała jest
            mnóstwo, lekarzy prawdziwych "z powołania", niewielu. Ja na swej drodze
            spotkałam i jednych i drugich. Przedstawiciela jednej z grup spotkałam i tutaj,
            dlatego tak bardzo mnie poruszył ze swoimi pożal się Boże "radami"
            2. z porady psychologa skorzytałam bo CHCIAŁAM, a nie MUSIAŁAM. Nikt mnie tam
            nie kierował, nie sugerował, adres wyczytałam gdzieś w internecie i pojechałam.
            NO I PRZEKONAŁAM SIĘ, ŻE OPRÓCZ PORTFELA LŻEJSZEGO O 1000ZŁ., NIE WYNIOSŁAM Z
            TYCH SPOTKAŃ NIC. kOMPLETNIE NIC. a CZUŁAM SIĘ JAK OSTATNI ŚWIR, Z KTÓRYM
            TRZEBA ROZMAWIAĆ JAK Z IDIOTĄ. Tyle na temat. Nie myl więc pojęć"musiałaś"
            i "chciałaś" bo to dwie różne sprawy i dwa różne podejścia do problemu.
            • lolalilu Re:jeśli już tak szczerze sobie rozmawiamy... 22.12.04, 11:35
              oczywiście, ale tylko dlatego, że Ty doświadczyłaś całej serii rozczarowań, nie
              musisz się od razu rzucać na tych, którzy nic strasznego nie zrobili - oprócz
              sugestii. Ponadto może gdyby Cię ktoś skierował do psychologa trafiłabyś lepiej
              niż za sprawą własnych poszukiwać w internecie. I proszę Cie nie krzycz...

              Rozumiem, że masz problemy ze swoimi emocjami - nie dziwię się, ale przecież
              staram się jak mogę zrozumiec Twoje zachowanie. Może coś pominęłaem czytając
              Twoje wypowiedzi - wybacz, ale czasem trudno jest ogarnąć taką ilość
              informacji, częściowo wykrzyczanych...
      • koza1968 do lolalolu... 21.12.04, 16:39
        lolalilu,
        Tak, czuję się winna, przede wszystkim z powodu znieczulenia ogólnego, które
        nie jest przecież obojętne dla dziecka. W pierwszych tygodniach ciąży miałam
        głęboką utratę przytomności, być może dlatego, że zatraciłam się w tym czasie w
        pracy, nie wiedząc jeszcze, że noszę w sobie dziecko. Po prostu nie przyszło mi
        to wtedy do głowy...
        To jest przyczyna decyzji, którą również ja musiałam podjąć w odpowiedzi na
        pytanie lekarza: "Czy chce pani ryzykować?"
        Boję się cięcia, bo znam osobiście śmiertelne przypadki, boję się znieczulenia
        ogólnego, bo również o takich słyszałam.
        W ogóle, to teraz boję się wszystkiego i chyba mnie również przydałaby się
        porada psychologa...
        Cięcie będę miała chyba na Inflanckiej. I, najpewniej, będę sama.
        Bardzo dziękuję za słowa otuchy wszystkim Paniom. Jesteście cudowne.
        kózka
        • lolalilu Re: do lolalolu... 21.12.04, 16:46
          odpisałam na priva smile
        • lolalilu Re: do lolalolu... 21.12.04, 16:54
          piszę i tu o kwestiach bardziej ogólnych... Znieczulenie ogólne jest stosowane
          kiedy cc trzeba robić dla ratowania życia. Stosuje się je dość często. Moja
          przyjaciółka miała - w sierpniu. Wszystko przebiegło bez komplikacji.

          A przypadki śmietrelne zdarzają się przy porodach każdego rodzaju, czy to
          naturalnych czy cc i przy róznych typach znieczuleń. Ale nie powinnaś o tym
          mysleć, bo opieka medyczna jest w tej chwili na takim poziomie, że ryzyko jest
          znikome.

          A psycholog, no cóż. To już indywidualna decyzja. Ale jakieś lęki ma każdy
          człowiek, tylko trzeba sie dobrze zastanowić w jakim stopniu wpływają one na
          nasze życie. Jeśli z zbyt dużym warto poprosić o pomoc (to działanie
          przyszłościowe wink). Ale wiele można wyeliminować w tzw."własnym zakresie" wink
          Tylko trzeba się dobrze sobie przyjrzeć i poszukać tego co warto poprawic smile
          Najlepiej się to robi w ciszy i spokoju na wakacjach wink

          Będzie dobrze.
    • qcharzowa ciesz się 21.12.04, 13:33
      Ciesz się, Kózko, wiele jest dziewczyn, które marzą o wskazaniach do cc, bo
      boją się porodów naturalnych lub chcą bezpiecznie urodzić dzieciątka. Rurki w
      gardle nie będziesz miała, skoro to jest cc planowana, z reguły w trudnych
      przypadkach np. przy braku akcji porodowej jest znieczulenie całkowite. PO
      cesarce nie jest strasznie - uwierz, poczytaj opinie dziewczyn. Może jeszcze
      będziesz dziękowała losowi za cc.

      trzymaj się ciepło
    • ewa1501 Re: Będę miała cięcie... 21.12.04, 14:22
      witaj , sama miałam cięcie i tak jak ty bałam się ...bałam się panicznie samego
      porodu leżałam na patologi świadoma , że jeszcze w tym tygodniu urodze to było
      najgorsze ten strach gdy anestezjolog robił mi zastrzyk , aby mnie znieczulić
      trzesłam się jak galareta ze strachu !! ja byłam świadoma bo miałam
      znieczulenie miejscowe i tak leżałam (nie czułam bulu) i tylko się modliłam ,
      żeby to już był koniec ...aż usłyszałam płacz mojego dzieciątka to było
      niesamowite uczucie potem sala pooperacyjna leżenie jak kłoda w jednej pozycji
      leżałam tak 36 godz. nawet nie widziałam mojego dzięciątka gdyż było
      wcześniakiem , ale to już nie było najgorsze dało się znieść byłam dumna z
      siebie że wytrzymałam ten poród którego tak cholernie się bałam po tych 36
      godz. nareszcie wstałam tro był następny koszmar bolało ...ale ból znieść można
      jeżeli masz świadomośc i bieżesz na ręke to małe dzieciątko . Kuzko nie bój się
      naprawde to nie jest takie straszne
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Będę miała cięcie... 21.12.04, 16:38
      koza1968 napisała:

      > Witajcie,
      > Już wiem na pewno - będę miała cięcie. Z dzieckiem jest wszystko dobrze - to
      > ja zawiodłam, jako kobieta.


      W jakim sensie? Chyba przesadzaszsmile. Ja miałam cc i nie czuję się z tego powodu
      gorsza od innych, ot urodziłam tak bo musiałam - Ola jest (a właściwie była, bo
      duża z niej 11 miesięczna pannicasmile) wcześniakiem, dziękuję Bogu, że mała jest
      w miarę zdrowa i dobrze się rozwijasmile.
      Aha - jestem w 20 tc drugiej ciąży i też będę miała cc (za krótki odstęp między
      ciążami abym rodziła naturalnie).

      > Umieram ze strachu, aż wstyd się przyznać, nie o dziecko, ale o siebie. Będę
      > znieczulona ogólnie, to też już wiem. Nie mogę spać, budzę się w nocy ze snów
      > o rurce w gardle, która nie pozwala mi oddychać... Moja ciąża stała się dla
      > mnie koszmarem od chwili, gdy lekarz pozbawił mnie złudzeń, że urodzę
      > naturalnie...


      Dziewczyna, która leżała ze mną na sali też miała znieczulenie ogólne -
      b.szybko się wybudziła i po kilku godzinach karmiła dzidziosmile.

      Zobaczysz wszystko będzie dobrzesmile.
      Cc nie jest takie straszne, ja po tygodniu jeździłam autobusem do Oli do
      szpitala na drugi koniec Warszawysmile.
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka