Dodaj do ulubionych

Można i tak.

15.02.05, 10:13
Tym razem nie czepiam się nikogo, tylko opowiem jak bylo u mnie.

Do lekarza chodziłam do przychodni państwowej. Rodzić poszłam do najbliższego
szpitala. Lekarz prowadzący pracował w innym, więc tam, gdzie poszłam nie
znałam nikogo. Pieniędzy nawet przy sobie nie miałam, to i położnej nie
dałam. Aha, mężą pożegnałam pod drzwiami izby przyjęć. Owszem, rodziłam na
leżąco, ale też trudno mi wyobrazić sobie inną pozycję, gdybym miała wybór
(może miałam, nie pytałam) też bym to wybrała. Położne, mimo że nie opłacone
były bardzo miłe, potem dowiedziałam się, że inne dziewczyny płaciły położnym
i to nie mało, ale różnicy w obsłudze siebie i innych nie zauważyłam.
Urodziłam bez większego problemu, raz z nacieciem, raz bez. Gdy rodziłam
pierwsze nie było jeszcze wstępu na oddział, a gdy rodziłam drugie to mąż
musiał zajmować się starszą córką, więc mnie nie odwiedzał. Mimo to na
oddziale była bardzo dobra opieka, miałam trochę problemów z piersiami, a
dzieci miały żółtaczkę, ale nie moglam na nic narzekać na brak
zainteresowania ze strony personelu. Przypominam, nie dałam ani grosza.

Piszę to aby te, których nie stać na wszystkie bajery nie obawiały się, że
robia krzywde dziecku, bo to naprawdę nie od forsy zależy, czy wystąpią
powikłania. Znam kobiety, które miały wszystko poopłacane, a potem pęknięte
mocno krocze lub co gorsza przyduszone dziecko.
Te, które stać niech się zastanowią, czy warto wyrzucać pieniądze.
Obserwuj wątek
    • weronikaglow Re: Można i tak. 15.02.05, 10:22
      Twoje doświadczenia bardzo dobrze swiadczą o szpitalu, w którym rodziłaś.
      Ale prawda taka, że chociaż nie opłaciłaś nikogo wcale nie oznacza
      darmowego porodu ani opieki - bo przecież składki, które co miesiac
      płacimy na służbę zdrowia są kosmiczne.
      I co gorsza to jest beczka bez dna, bo kasy wciąż brakuje. Ciekawe, co będzie
      teraz, kiedy znowu pracownicy służby zdrowia grożą strajkami?
      Trochę im się nie dziwię, ale z drugiej strony my ciągle ponosimy wielkie koszty
      na ten niewydolny system.
      • elza78 Re: Można i tak. 19.02.05, 19:10
        mowisz ze strajkuja... hmmm i bardzo dobrze, bo jakis idiota na stolku w tym
        cyrku na wiejskiej pozwolil komornikowi za dlugi szpitala zajmowac pensje jego
        pracownikow (ktorzy i tak zarabiaja tyle ze ich praca to wedlug mnie dzialanie
        charytatywne, bo domu sie za to nie utrzyma) po czym powolal sie do dymisji, ja
        radzie zajac diety tych debili ktorzy tam siedza... ale co, te palanty nawet
        swojej trzynastki oddac nie chca jakby malo mieli...
        ciekawe kto w takim razie kradnie nasz epianiadz ektore co miesiac dajemy
        na "zdrowotne"
      • darekjedrasiak Tak nie można 19.02.05, 22:45
        Składki są kosmiczne z wielu powodów. Na przykład choroby kogoś w wieku 70 lat,
        wypadku kogoś i jego pobytu na oddziale intensywnej terapii przez 40 dni itd.
        Nie daj Boże, żeby się Tobie coś przytrafiło. Koszt porodu w porównaniu z
        wymienonymi sytuacjami jest prawie żaden. Jednak to nie ci, którzy grożą
        strajkami decydują o tym, jak dzieli się pieniądze. Oni mają częściowy wpływ na
        to, jak one są wykorzystywane, ale to osobna dyskusja. A tak bajdełej, to
        pracownicy lecznictwa też ponoszą koszty na ten niewydolny system. A system
        jest taki, jakim go chcą widzieć politycy wybierani do władz wszelkiego
        rodzaju. Może więc zastanowisz się, zanim zaczniesz pisać głupstwa, co sama
        zrobiłaś, żeby było inaczej ?
        • elza78 Re: Tak nie można 19.02.05, 22:53
          wlasnie panie darku w tym rzecz, ze chocby nie wiem jak sie czlowiek staral to
          nic nie moze zrobic sad ja chodze wybierac za kazdym razem, ale poprostu nie ma
          juz kogo wybierac w tym naszym kraju... smutne to ale prawdziwe... niestety,
          przed wyborami wielkie obietnice a potem afery i wielka "klapa"
          stan polskiej sluzby zdrowia jest dramatyczny i to nie dlatego ze my placimy za
          male na to podatki, ale dlatego ze zarzadzanie tymi pieniedzmi jest takie a nie
          inne... ktos pozwala na wyplyw tej gotowki roznymi "dziurami" mnie bulwersuje
          sprawa chocby postepowania komorniczego wzgledem szpitali, gdzie pan komornik,
          od razu z miejsca "kladzie lapska" na 15% dlugu.... znaczy sie dodaje te 15 %
          do dlugu... to straszne, ale nie wierze ze zadna formacja polityczna nie
          potrafi sie z tym uporac, mysle ze taki a nie inny obraz rzeczy jest im na
          reke, bo oczywiscie korzystaja na tym przeroznej masci "ziomale" poslow i
          poslanek... szkoda slow normalnie...

          pozdrawiam
          elka
    • pimpek_sadelko Re: Można i tak. 15.02.05, 10:23
      jedyne za co byc moze zaplace to znieczulenie ( chociaz moja kolezanka ostatnio
      miala je za darmoche!big_grin), bo jestem nadwrazliwa na bol. nie bede szukac pol
      ciazy poloznej itd... jakos nie lubie robic w ciazy wokol siebie zametu, paniki
      o tym czy mi zrobia ciecie krocza czy nie. jak trzeba bedzie to zrobia. nie
      chce trafic na polozna, ktora za wszystkie skarby swiata bedzie chronila
      krocze, bo nie chce peknac za przeproszeniem do samej pupy!!!!!wole miec kilka
      szwow.no i dziecko sie nie wymeczy porodem. nie mam w tym doswiadczen, zatem
      mozliwe, ze pieprze bzdury, ale tak czuje i tak zamierzam robic.
      • e_stella Re: Można i tak. 15.02.05, 14:18
        pimpek_sadelko napisała:

        > jedyne za co byc moze zaplace to znieczulenie ( chociaz moja kolezanka
        ostatnio
        >
        > miala je za darmoche!big_grin), bo jestem nadwrazliwa na bol.


        Ja też słyszałam, że jest darmowe, jak rodziłam to było. Tylko podobno czekają,
        twierdząc, że za wcześnie, a potem mówią, że już sie nie opłaca. Nie wiem ile w
        tym prawdy. Ale darmowe bywa na pewno w niektórych szpitalach.
    • 1jagienka Re: Można i tak. 15.02.05, 10:31
      Masz sporo racji.
      Powiem Ci tylko moją historię w kwestii zabezpieczenia (nie na ten temat, ale
      napiszę). Pierwszy synek - planowany, robiony wg monitoringu gina. Po cc
      (wcześniej też zabiegi na jamie brzusznej) gin zalecił mi, abym nie zachodziła
      w ciąże 3 lata. Postanowiłam założyć spiralkę. A tu się okazało, że spiralka
      sobie wyszła - przebiła macicę i wędrowała po brzuchu. Więc znowu:
      histeroskopia, laparoskopia i wyjęli. Drugi raz za chiny nie zdecydowałabym się
      na wkładkę, bo to był koszmar. Ze względów zdrowotnych nie mogłam brać pigułek
      anty, więc te 3 lata również ryzykowałam wpadkę (gumki i wyliczenia, bo kremy
      anty mnie bawią), mimo że jestem raczej uświadomiona. Po 3 latach zaczęliśmy
      się starać i udało się po 5 miesiącach. Za 13 tyg będę miała córeczkę. A mogło
      być tak, że mimo mojej wiedzy o zabezp. była by już np. od 2 lat.
      Różnie w życiu bywa
      pozdrawiam
      • andaba Re: Można i tak. 15.02.05, 11:12
        A można, można. Ja mam podobne wspomnienia, choć może trochę wpływu na
        zachowanie polożnych mialo to, ze niektóre byly moimi koleżankami. Ale z
        obserwacji widze, że położne są raczej w porządku, z lekarzami gorzej. Przy
        ostatnim dziecku doktorka mi sie naraziła, niewiem czy winą było to, że nie
        zpłaciłam, czy po prostu jest wredna. Położne sugerowały, ze to drugie.
        Ale wracając do opłacania, to leżała raz ze mną dziewczyna, która miała
        opłaconą położną i poród rodzinny (wtedy był jeszcze płatny) i tak jej
        dogodzili żeby się nie męczyła długo, że dali jej oxytocynę przy pełnym
        rozwarciu i dziecko wyskoczyło na jednym skurczu, a że duże było to pękła na
        trzeci stopień - nie zdążyli naciąć.
        Nie jestem przeciwniczką podawania oxytocyny, bo nie uważam, zeby
        przyspieszenie porodu w niektórych sytuacjach nie bylo korzystne, choćby po to,
        żeby polożnica krócej się męczyła bez jedzenia, ale tu było to bez sensu.
        Dodam, że ja jedno z dzieci urodziłam też tak w momencie, ze nawet nie zdążyly
        łóżka porodowego rozłożyć do właściwej pozycji, mimo, że akurat wtedy oxytocyny
        mi nie dano. Nie popękałam.
        Tak więc na nic reguły nie ma.
        • amania Re: Można i tak. 19.02.05, 13:11
          Gdyby tu tylko o pęknięte krocze chodziło, to pewnie nikt nie wydawałby
          pieniędzy na poród z lekarzem wink
          Prawda jest jednak taka, że nie każda ma tyle szczęścia.
          Zdarzyc się może , że zaniedbanie ze strony położnej albo zbyt późna decyzja o
          cesarce mogą zagrozić zdrowiu i życiu dziecka. Ja mam przy każdym porodzie
          swojego lekarza, właśmie po to, żeby się takimi rzeczami nie martwić.
          Co nie zmienia faktu, że porody wyglądają coraz lepiej i gros moich koleżanek
          rodziło bez płacenia komukolwiek i miało śweitną opiekę.
          I wszystkim tego życzę oczywiście.
          Jednak osobiście pewniej czuję się mając przy porodzie mojego ginekologa, a
          skoro kwota, którą muszę na niego wydać nie zachwieje naszym domowym budżetem,
          to będę z nim rodzić za każdym razem.
          Rzoumiem też kobiety, które są się w stanie zapożyczyć na ten cel, bo
          doświadczenia mają niestety dużo gorsze niż wy. Wszystko zależy od sytuacji wink
          Na zakończenie jeszcze raz życzę wszystkim bezproblemowych porodów smile
    • elza78 Re: Można i tak. 19.02.05, 14:34
      ja stella tez chodze do panstwowej przychodni, do bardzo milego i kompetentnego
      lekarza, nie place nic, mimo to opieka medyczna jest na wysokim poziomie
      (wlaczajac nawet meza ktory bierze udzial w kazdym usg i ktoremu doktor tez
      tlumaczy co i jak za kazdym razem), z badaniami jest gorzej, bo chyba niestety
      teraz pojde prywatnie, bo ostatnio strasznie mnie pokluli panstwowo (do jednego
      pobrania kluli mnie 4x i zostaly okropne bolace siniaki, dodam ze mnie nie
      przeraza igla i w ogole zabieg pobierania sam w sobie bo jestem analitykiem
      medycznym i juz swoje przeszlam i widzialam, mimo to, po ostatnim pobieraniu
      musialam w poczekalni z pol godziny odsiedziec bo bylo mi slabo), prywatnie
      znam miejsca gdzie pobieraja osoby ktore potrafia to robic nawet u tak
      klopoptliwych pacjentow jak ja, ale bedzie trzeba zaplacic... co do porodu, to
      chce urodzic w Pucku, tam nie placisz, tylko za porod rodzinny cegielke na
      rzecz szpitala, ale tak jest teraz w sumie wszedzie, natomiast jakiekolwiek
      dodatnkowe oplaty zwiazane z samym rodzeniem nie spotykaja sie z pochwala wsrod
      tamtejszego personelu, poptrostu, kazda rodzaca traktowana jest jednakowo i nie
      wazne czy jest "przy kasie" i moze zaplacic czy nie i to jest wlasnie normalne,
      tak powinno byc wszedzie, bo w sumie placac skladki powinnas miec takie samo
      prawo rodzic po ludzku jak kobieta ktora prywatnie sobie lekarza wynajmuje, a
      nie ze przyjezdzasz na oddzial i traktuja cie jak intruza bo nie zaplacilas...

      pozdrowka
      elka

      ps: gratuluje dobrego tematu, bo to stella wazne o czym piszesz, ze powinno byc
      tak ze kobieta ktora nikomu nie placi ma takie samo prawo do opieki jak ta co
      chodzi do pana doktora prywatnie od poczatku ciazy, jak ma kase to niech
      chodzi wink...
      • przeciwcialo do Elzy78 19.02.05, 15:06
        Ja nie na temat ale miło spotkac jeszcze jednego analityka na forum. Pozdrawiam
        mocno- Elzbieta.
        • elza78 Re: do Elzy78 19.02.05, 15:22
          ja juz w zawodzie nie pracuje smile bo coraz wiecej nowych urzadzen i coraz mniej
          ludzi do pracy potrzeba, ale uwazam ze to interesujace zajecie smile moze kiedys
          bede kontynuowac ksztalcenie w tym kierunku smile tak dla samego hobby smile
          a teraz niestety kontaktu wlasciwie z praca nie mam bo znalazlam inne lepiej
          platne i bezpieczniejsze zajecie, szkoda ze tak to jest z polska sluzba zdrowia
          ale coz... sad
          pozdrawiam rowniez smile

          elka
    • agucha27 Re: Można i tak. 19.02.05, 15:29
      Drogie przyszłe mamy!!!
      Na pewno nie trzeba płacić, żeby urodzić zdrowe dziecko i być otoczona
      troskliwą opieką. Uwierzcie mi, większość lekarzy i wszystkie polożne chcą dla
      nas rodzących jak najlepiej. Niewżne czy się zapłaciło, on zrobią wszystko,
      żeby nam pomóc.Ja rodziłam 2 razy. W obu przypadkach najpierw odeszły wody, a
      później przyszły bóle. Jednak za pierwszym razem dostałam oXytocynę i wspominam
      to jako najgorszy koszmar. Wszelkie środki uspokajające i znieczulające tylko
      pogarszały sytuację. Byłam tak zmęczona 22 godz. porodem, że nie miałam siły
      urodzić dziecka, ani później się nim cieszyć.Zadbałam o to, aby drugi poród
      odbywał się całkowicie naturalnie bez żadnej farmakologii. I uwierzcie ten
      poród był cudowny. Owszem też bolało, ale w pełni świadomie pzez niego
      przeszłam i powitałam mojego synka na świecie.
      • sdomitrz Do Aguchy 19.02.05, 17:16
        Przepraszam, mam do Ciebie pytanie - czy bez oksytocyny poród trwał dłużej?

        Ponieważ mój pierwszy poród wspominam bardzo źle z powodu jego intensywności i
        bolesności spowodowanych, jak już teraz wiem, podaniem oksytocyny...
        zastanawiam się, co będzie za drugim razem - czy warto zrezygnować z propozycji
        przyspieszenia porodu.... Wtedy mi wmawiali, że sama tak będę rodzić ze 2 dni,
        więc robią mi przysługę. Ale chyba lepsze będą te 2 dni, niż takie przeżycie....
        Na ile dłuższy jest poród bez przyspieszaczy?
        • adag Re: Do Aguchy 19.02.05, 17:31
          To wcale nie jest tak, że "jak mają kasę to niech płacą". Ja za poród nie mam
          zamiaru płacić, będę miała cc ze wskazań. Niestety,do lekarza chodzę prywatnie,
          ale tylko dlatego, że w mojej przychodni nie ma nic poza fotelem! Ani usg, ani
          ktg, ani nawet dobrego lekarza. Jak poszłam na pierwszą wizytę lekarz nie
          odpowiadał na moje pytania, o nic sam nie zapytał, bez slowa mnie zbadał i
          wypisał maternę, powiedział, że badań na razie robić nie trzeba. Bardzo się
          cieszyłam z ciąży i przykro mi było,że potraktowano mnie tak zdawkowo. Jeszcze
          do tej przychodni musiałam dojechać, a lekarz przyjmował tylko do 14, w
          godzinach mojej pracy. Więc znalazłam lekarza, do którego dojeżdżam dalej, do
          dużego miasta, ale daje mi on pełne poczucie bezpieczeństwa.
          • elza78 Re: Do Aguchy 19.02.05, 17:39
            no wlasnie nie jest zle ze ty placisz, tylko zle jest to, ze zeby uzyskac
            opieke dla siebie i malenstwa na odpowiednim poziomie poprostu nie masz wyboru
            i musisz placic...
            szkoda ze tak jest, ja natomiast nie rozumiem biegania na wizyty do pana
            profesora poloznika za gruba kase, gdzie pan doktor wlasnie wypisuje recepte na
            materne pogada i do domu, bo kolezanka powiedziala ze tak jets "ok" i za
            wszelka cene trzeba chodzic prywatnie bo tak jest lepiej...
            sama tez z koniecznosci placilam za polowkowe usg dopplerowskie i to niemalo
            jak na moja kieszen, bo niestety takie badanie chyba nie jest refundowane z
            nfz...
            • amania Re: Do Aguchy 21.02.05, 23:26
              Dopplerowskie nie jest refundowane. Ale to akurat rzecz warta zapłacenia, mimo
              że kosztuje rzeczywiście sporo.
              A mój pan doktor (wprawdzie jeszcze nie profesorwink)bierze 50 zł i to od
              niedawna, bo wcześniej brał 40, więc fortuny u niego nie zostawiam. A jak szłam
              czasem tylko po recepty i pogadać wink to brał ode mnie najwyżej 30 smile

              Co do skurczów po oksytocynie, to rzeczywiście, bolą okrutnie.
        • andaba Do Sdomitz 19.02.05, 18:27
          Niestety, nie jest to do przewidzenia, tzn bolesność skurczów i nie ma tu do
          rzeczy oxytocyna. Co najwyżej jej zbyt szybkie podawanie.

          U mnie było tak:
          1. Brak postępu porodu, oxytocyna, skurcze cholernie bolesne, a właściwie nie
          skurcze, a jeden nieprzerwany... Ale fakt, ruszyło po oxytocynie i urodziłam po
          trzech godzinch od podania.

          2. Niby skurcze były, ale ich nie czułam (na zapisie były), po znajomości
          wlepiono mi kroplówkę, żeby szybciej. Leżę, czytam, przychodzi położna, boli
          cię? Nie. Za godzinę przychodzi: boli cię? Nie. Więc podkręca kroplówkę.
          Przychodzi za pół godziny: Boli cię ? Nie. To odwracaj sie na plecy, muszę
          zbadać. Odwracam się na plecy i mówię: rozkładaj łóżko, bo mam parte! Po pięciu
          minutach było po wszystkim. Na prawdę czułam tylko lekkie spinanie, mimo
          oxytocyny.

          3. Przyjechałam kilka godzin po odejściu wód, bez skurczów. Od pierwszej chwili
          na izbie przyjęć marudziłam o kroplówkę, bo inaczej nie urodzę. Mówiły: dobrze,
          dobrze, wysłały na porodówkę. Tam po kwadransie dostałam takich skurczów, że
          jak mi się udawało myśleć to się modliłam, żeby sobie o kroplówce nie
          przypomniały, bo umrę! Po 40 minutach było po wszystkim. Nawet łóżka nie
          rozłożyły, córeczka urodziła się w pościel. Nie spodziewały się takiego tempa.

          4. Jak wyżej po odejściu wód, brak postępu, kroplówka dopiero po kilku
          godzinach (pani doktor była najmądrzejsza), mimo to jeszcze dwie godziny po
          kroplówce się męczyłam.

          Wobec powyższego moje zdanie jest takie: jeżeli kilka godzin brak postępu
          porodu, lepsza kroplówka, niż spędzenie doby na porodówce, zwłaszcza, że często
          jeść nie dają, bo "jakby tak trzeba znieczulać do cc"...
        • agucha27 Re: doSdomitrz 19.02.05, 22:12
          Przepraszam, że tak późno, rozumiesz dzieci...Poród bez oksytocyny wcale nie
          musi trwać dłużej. Pierwszy(z oks) trwał 22 godz. Drugi bez praktycznie 3. W
          pierwszym przypadku musiałam dostać kroplówkę, ponieważ odeszły mi wody a nie
          miałam skórczów. W takim przypadku trzeba urodzić w ciągu 24 godz. ponieważ
          może dojść do zakażenia i jeżeli bóle nie przyjdą same trzeba je wywoływać -
          nie ma wyboru i nie można tego odmówić. Ale gorąco polecam, jeśli to tylko
          możliwe i nie ma takiej konieczności nigdy nie daj się namówić na kroplówkę.
          Drugi poród jest zresztą wiele łatwiejszy, ale naturalne wzmagania skórczów są
          nieporównywalnie łagodniejsze niż te po oksy.
          Pozdrawiam
          • sdomitrz Re: do Aguchy i Elzy 20.02.05, 18:20
            Dzięki, dziewczyny, za odpowiedzi. Będę jednak starała się uniknąć wszelakich
            środków, o ile to będzie możliwe. Też mam nadzieję, że za drugim razem będzie
            łatwiej ... Zobaczymy smile
            • elza78 Re: do Aguchy i Elzy 20.02.05, 18:27
              to nie jest tak zeby za wszelka cene czegos tam unikac, trzeba zachowac
              rozsadek smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka