boza75
21.04.05, 15:37
Mimo,że nie pisałam na forum,to zawsze uważnie go śledziłam.Dziękuję Wam
dziewczyny za pomoc!Zawsze chętnie czytałam o nowo narodzonych
maluszkach,dlatego ja też chciałam się podzielić z wami moją radością!10
kwietnia w niedzielę o 14.30 urodziłam syneczka, ważył 3200 i miał 55 cm.Była
to niespodzianka, bo nie znałam płci dziecka.Ale podskórnie wiedziałam,że
będzie chłopak!Pierwsze bóle zaczęły się o 1 w nocy w niedzielę,wiedziałam,że
to już to,ponieważ były inne, niż te,które do tej pory miałam,znacznie
silniejsze.Kąpiel też ich nie osłabiła.A ponieważ byłam umówiona na 9 rano na
KTG, pojechaliśmy z mężem do szpitala, już z torbą.KTG nic nie wykazało,a ja
czułam coraz silniejsze bóle,dopiero o godz.11 zbadał mnie lekarz i
powiedział,że rodzimy-rozwarcie na 3,5 palca.Jakie było zdziwienie położnej od
KTG, która przyjmowała mnie na oddział,że jednak rodzę.Potem lewatywa /nie
było tak najgorzej/ i od 12 spacerowałam już wokół łóżka.A potem było coraz
gorzej-koszmarne bóle krzyżowe.Leżałam pod KTG i wyłam.Nie miałam siły
wstać,byłam strasznie wykończona.Na znieczulenie szans nie było-niedziela i
obok w sali cesarka.A na porodówce 4 rodzące+bliźniaki i na to jedna
położna,która ciągle wypełniała tylko jakieś papiery.Co jakiś czas przychodził
lekarz i mnie badał,rozwarcie postępowało szybko,ale bolało strasznie.Mogłam
zapomnieć o pozycji pionowej w czasie parcia i nienacinaniu krocza.Byłam zbyt
słaba,żeby się podnieść z łóżka.I niestety mnie nacięto i dodatkowo pękłam.Po
wszystkim byłam w takim szoku,że nawet nie płakałam na widok Synka i nie
miałam siły wydobyć z siebie głosu,żeby zapytać,co urodziłam,bo lekarz nic nie
mówił.Naprawdę było ciężko-nastawiałam się na męki, ale było jeszcze gorzej.I
zupełnie inaczej,niż sobie wyobrażałam.Wstałam dopiero w poniedziałek o 12 z
pomocą mamy,bo w niedzielę próba pójścia pod prysznic zakończyła się
zemdleniem.Ale teraz po 11 dniach wszystko się powoli zaciera.Tylko rana daje
o sobie znać.Jesteśmy już tydzień w domku i powoli mija chaos pierwszych
dni.Jestem szczęśliwa,że mam kochane słodkie maleństwo.Dziewczyny,wiem,że
dacie radę,tak jak ja.