pimpusia77
04.07.05, 21:19
Koleżanki mnie straszą, że jak urodzę, to nie będę miała na nic czasu. Podobno takie malutkie
dziecko wymaga nieustannej opieki. Podobno jak ma się czas umyć głowę, to jest już wielkie
szczęście. Podobno leci się z nóg...
Owszem widziałam, że koleżanki które urodziły były wiecznie przemęczone. Zwłaszcza jedna, której
maluch prawie wcale nie spał w dzień. Musiała cały czas być przy nim i się nim zajmować...
Ale tak się zastanawiam, czy to nie jest przesada? Czy faktycznie przez calusieńki czas trzeba być
przy dzieciaczku? Przecież wiele noworodków dużo śpi w ciągu dnia i wtedy chyba ma się czas żeby
poczytać, czy ugotować coś? Jak to jest?
Doświadczone mamy, proszę opiszcie mi jak to wygląda faktycznie?