06.07.05, 16:43
Czytam posty na niektóre tez sie wypowiadam i zauwazylam ze ten problem
pojawia sie w róznych sytuacjach.Chodzi mi o poszanowanie godnosci kobiety i
intymnosci w szpitalu na poloznictwie i sali porodowej.To fakt ze dla
pielegniarek,poloznych i lekarzy nie jast niczym nowym cialo kobiety ale czy
MY MUSIMY SIE ZGADZAC na badanie na sali porodowej przez lekarza w obecnosci
kilku czy kilkunastu osob z personelu.Czy musimy po porodzie pokazywac na
porannej wizycie ordynatorowi krocze tak ze kilku innych lekarzy
tez "tam"zaglada?Dlaczego jak któras nie zgodzi sie na badanie "na forum
lekarzy i pielegniarek"jest traktowana jak ktos z innej bajki?Czy moze
nadszedl czas abysmy zaczely sie starac o intymnosc i poszanowanie naszej
kobiecosci.W etyce lekarskiej jest mowa o poszanowaniu godnosci i zachowaniu
intymnosci w stosunku do pacjenta wiec dlaczego pozwalamy lekarzom na
nieprzestrzeganie tego?
Obserwuj wątek
    • nanarella1 Re: INTYMNOSC 06.07.05, 16:52
      Nic dodac nic ujac...jednym slowem jest za...
      zamierzam walczyc o intymnosc o ile nie zostanie zachowana w szpitalu...a termin
      porodu tuz tuz ...
      jednoczesnie do tego namiawiam i inne kolezanki ...


      serdecznie wszystkich pozdrawiam / Nana
      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20726;125/st/20050707/dt/6/k/4f70/preg.png
      • annam21 Re: INTYMNOSC 06.07.05, 17:07
        popieram, to jak niektorzy z lekarzy czy pieleniarek traktuja kobieyt na
        poloznictwie i ( co jest mi bardziej znane)na patologi ciazy jest karygodne,i
        mam nadzieje,ze w konci sie zmieni.
    • r.kruger Re: INTYMNOSC 06.07.05, 16:54
      Kiedy lezalam na podtrzymaniu co najmniej raz w tygodniu mialysmy badanie
      ginekologiczne robione przez ordynatora-zbieral sie tam tlum lekarzy,polozna i
      stazysci(pelny gabinet !!).Pierwszy raz przelknelam to z gorycza tym bardziej
      ze bylam w kiepskiej formie.Drugi raz powiedzialam ze moze zostac mój lekarz i
      ordynator a reszta ma opuscic sale.Fakt ze byli zbulwersowani! Ordynator
      powiedzial ze polozna musi zostac a reszte wyprosil...zostalo nas czworo.Tylko
      ja sie odwazylam i tylko ja kazde badanie mialam w bardziej intymnym gronie.
      Jedna z kolezanek-pacjentek byla zgorszona moja postawa bo przeciez to
      jest "cialo medyczne"
    • limes1 Re: INTYMNOSC 06.07.05, 17:35
      Na szczęście nie miałam takiego problemu - w szpitalu, gdzie rodziłąm, były
      sale jednoosobowe, więc też bez obecności innych mam. A personel ograniczony do
      niezbędnego minimum: ordynator, lekarz prowadzący lub mający akurat dyżur i
      jedna położna. Ale zdarzyło mi się z gabinetu moejgo dawnego lekarza wyprosić
      tłumek piguł (niby uczennice) i ze dwóch stażystów. Wtedy usłyszałam od jednego
      zadatku na położną "Ale pani śmieszna, na kimś musimy się uczyć!" Wtedy
      powiedziałam: "To niech się pani kładzie, a ja też popatrzę." Wyszli bez słowa,
      a mój lekarz nieźle się ubawił. Oczywiście mnie uprzedził, ale ja z góry
      powiedziałam, że sobie nie życzę.
      • little_voice Re: INTYMNOSC 06.07.05, 17:48
        Kurcze dziewczyny.Totalnie sie z Wami zgadzam,poród dopiero w grudniu,ale już
        teraz troche sie tego boję.Jak na razie zamierzam walczyć o swoje prawo do
        intymności i mam nadzieje,że ani cieżki poród ani stado lekarzy,stażystów
        etc.nie onieśmieli mnie do tego stopnia,że zapomne języka w gębie.
        • nicol.lublin Re: INTYMNOSC 06.07.05, 21:22
          dziewczyny, a może zastanówcie się wtedy kiedy wybieracie szpital. przecież jak
          wybieracie szpital kliniczny, to wiadomo, że tam są studenci i kilkunastu
          lekarzy. tak po prostu jest. a gdyby każda pacjentka miała takie zdanie jak wy,
          to żeczywiście lekarze byliby matołami, bo nic by nie zobaczyli w czasie
          studiów. wiadomo, że należy wymagać kultury i poszanowania godności, ale to że
          ktoś patrzy podczas badania lub zabiegu mi akurat nie przeszkadza. natomiast
          niedopuszczalne są chamskie odzywki i opryskliwość.
          • mamand Re: INTYMNOSC 06.07.05, 21:27
            zgadzam się z tobą
            jeśli ktoć idzie do kliniki, bo chce się leczyć u profesora to musi się liczyć
            z obecnością jego studentów

            ps. też jestem z Lublia smile
            • aliciap Re: INTYMNOSC 06.07.05, 22:15
              a ja sie nie zgadzam ze jak ktos wybiera szpital kliniczny to musi miec stado
              studentow zagladajacych miedzy nogi.
              uwazama natomiast ze kobieta powinna miec prawo wyboru , powinno sie ja
              grzecznie zapytac czy nie mialaby nic przeciwko gdyby studenci brali udzial w
              badaniu(bierny).I wtedy na pewno bylyby kobiety ktore by sie na to godzily i
              inna by byla zupelnie atmosfera.Bo to 'one' by w jakis sposob robily przysluge
              studentom i dostaly by odpowiedni szacunek w podziece .A tak to te kobiety ktore
              sie oburzaja sa odrazu traktowane jak jakies babyjagi
              • mamand Re: INTYMNOSC 06.07.05, 22:21
                ja nie napisałam, że musi, ale że powinien się z tym liczyć, a jeśli się z tym
                liczy to czy będzie umiał (grzecznie) zaprotestować
                • nicol.lublin Re: INTYMNOSC 06.07.05, 22:39
                  popieram mamand
          • askka78 Re: INTYMNOSC 07.07.05, 18:34
            Szpital kliniczny także ma w regulaminie zapis o prawie pacjęta do intymności i
            poszanowania godności, personelu nie powinno dziwić to,że ktoś nie zgadza się na
            obecność osób postronnych.Jeżeli Tobie to nie przeszkadza,wyrażasz na to zgodę
            to ok,ale ja nie mam ochoty na to,żeby w moje krocze zaglądała grupa studentów
            tylko dlatego że jest to szpital kliniczny.Mam prawo się na to nie zgodzić i
            powinno się to uszanować.
            • nicol.lublin Re: INTYMNOSC 07.07.05, 20:39
              chyba coś nie czaję... chcesz powiedszieć, że ty się nie zgadzasz, a oni i tak
              się gapią?
            • mamand Re: INTYMNOSC 07.07.05, 20:53
              ja nie rodziłam w klinice, rodziłam w małym powiatowym szpitalu gdzie
              pielęgniarki były bardzo miłe i pomocne, a lekarze dyskretni, także pokazanie
              brzucha na obchodzie nie było dla mnie problemem
      • gabi72 Re: INTYMNOSC 07.07.05, 10:46
        to bylo dobre.musze zapamietac.bede rodzic w listopadzie
        pozdrawiam i dzieki za text
    • anulka59 Re: INTYMNOSC 07.07.05, 08:56
      Nicol.lublin ja nie napisalam ze chodzi mi o szpital kliniczny.Mi chodzi
      ogolnie o nasza intymnosc przy badaniu masz racje ze studenci musza sie na kims
      uczyc ale czy tobie kiedy lezysz na fotelu ginekologicznym nie przeszkadza ze
      bez zapytania cie o zgode patrzy ci miedzy nogi kilku lekarzy pracujacych w
      szpitalu i do tego 10studentow ktorzy glupio sie usmiechaja?Nie chodzi mi o
      wywolanie "burzy"ale czy ktoras z nas gdy nie zgodzi sie na to musi byc
      traktowana przez pielegniarki i o zgrozo pacjentki takze jak dziwadlo?
      • dazzle Re: INTYMNOSC 07.07.05, 09:47
        Dziewczyny, nie ma się co czepiać personelu medycznego, trzeba zacząć od
        siebie, spojrzeć wokoło. Nie dalej jak przedwczoraj miałam miłą, choć bezowocną
        dyskusję z koleżanką z forum, która na moją uwagę dotyczącą mojej zgody na
        przebywanie na sali porodowej męża drugiej rodzącej - w razie braku wolnej sali
        do porodu rodzinnego istnieje możliwość rodzenia na sali dwuosobowej w
        towarzystwie męża, jeśli druga rodząca wyrazi na to zgodę. No i ja się
        przyznałam, że bym nie wyraziła, bo obcy facet przy moim porodzie by mi
        przeszkadzał. Właśnie z racji braku intymności i to w takim momencie... I
        naraziłam się na oskarżenia, że jestem samolubna (może nawet wredna....?), że
        kieruję się zasadą "skoro mnie jest źle, to nie pozwolę, żeby komuś było
        lepiej"... Trochę mnie zatkało, bo mówiła to dziewczyna, która sama niedługo
        będzie rodzić - jest jej wszystko jedno, czy urodzi w tłumie obcych ludzi???
        Oberwałam od jednej z nas, nie od przedstawicielki personelu medycznego, ale od
        potencjalnej pacjentki!!!

        Druga sprawa to odwiedzający nas po porodzie goście... Temat wałkowany tu po
        stokroć. Pragniemy intymności, ale nie przeszkadza nam, że nasza mama, tata,
        siostra, mąż, brat i szwagier, którzy przyszli nas odwiedzić zerkają na naszą
        sąsiadkę, której dziecko akurat na 24 godziny przyssało się do spuchniętej i
        popękanej piersi, której koszulka jest poplamiona krwią, bo malec nie dał jej
        się przebrać i która czuje się koszmarnie, bo miała ciężki poród.... NO
        przecież oni na nią nie patrzą, przyszli do nas, my jesteśmy w centrum
        zainteresowania!!! Czego się baba czepia? A pomyślałyśmy jak ona się czuje w
        tym gronie? Nie patrzą, ale może zerkają? I jej to wystarczy, żeby ją totalnie
        zestresować...

        Walczmy o intymność. Ale zacznijmy od siebie.

        Pozdrawiam,
        dazzle
        • cota Re: INTYMNOSC 07.07.05, 09:57
          Zgadzam się w powyższymi wątkami, iz prawo do intymności (pisałam też o tym w
          wątku obchodzie) należy nam się jak "psu zupa". I po prostu jest dla mnie
          niezrozumiałe jak personel medyczny - przecież to też ludzie - nie mogą tego
          zrozumieć, iż np. ja nie życze sobie większej ilości ludzi przy badaniu, bo
          jest dla mnie to krępujące. I nie zamieniam się wtedy w 'caiło medyczne", ale
          nadal mam rozum i duszę! I akurat mam w nosie, iż muszą się gdzieś uczyć. Są
          osoby, którym to nie przeszkadza i godzą się na obecność np. studentów. Ale ja
          nie. Nota bene była po wypadku w przychodni przyszpitalnej, gdzie przyjmował
          lekarz + studenci. Studenci - bardzo wesoła gromadka. Wyprosiłam ich. Dla mnie
          nie było nic śmiesznego w badaniu. Lekarz nie komentował tego w stosunku do
          mnie. To taki przykład, ale może ktoś ma jakiś pomysł, jak zwrócić uwagę np.
          prasy na to??
        • maciopek1 Re: INTYMNOSC 07.07.05, 10:00
          Zupełnie się z tobą zgadzam - oczywiście walczmy o swoje prawa i o intymnośc,
          ale zacznijmy od siebie. Ja też nigdy nie zgodziłabym się na poród w obecności
          czyjegoś męża - nawet trudno mi to sobie wyobrazić...
          A co do wyboru szpitala - pamiętajcie dziewczyny , ze nie każda z nas mieszka
          w wielkim mieście i ma pełną mozliwośc wyboru, a studenci zdarzają się nie
          tylko w takich miastach. Ja mam masę zastrzeżeń do warunków i zasad
          obowiązujących w moim szpitalu, ale najbliższy jest oddalony o ponad 60 km i
          wcale nie ejst tam dużo lepiej, dlatego rozważam cały zcas poród w domu - z
          mężem i zaufaną położną. Wydaje mi sie, że jesli tylko to możliwe powinnyśmy
          się starac o zachpwanie intymności i godności własnej i koleżanek z sali
          dlatego pamiętajmy też o tym , ze nasi goście mogą komuś przeszkadzać.
          • mamand Re: INTYMNOSC 07.07.05, 10:21
            studenci są tylko w klinikach, w innych szpitalach magą być uczennice ze szkoły
            pielągniarskiej, ale one nie uczestniczą w badaniach
    • gabi72 Re: INTYMNOSC 07.07.05, 10:43
      popieram.nie czuje sie cialem medycznym.moze niech sie ucza na swych
      cialach,ktore sa bardziej medyczne od mojego.kolezanka sie polozy a
      koledzy sobie poogladaja i podyskutuja.
    • anulka59 Re: INTYMNOSC 07.07.05, 11:01
      MAMAND wiesz pielegniarli ze szkoly moze i nie uczestnicza w badaniach ale ze
      szkoly poloznych owszem.GABI przypuszczam ze zadna studentka nie pokaze sie
      swoim kolegom bo przeciez to sa koledzy ktorzytak samo jak ona sie ucza.Wiem
      jedno NIE MUSZE SIE ZGADZAC NA RUTYNOWE BADANIA W SZPITALU W OBECNOSCI OSOB
      POSTRONNYCH I NIE BEDE TEGO TOLEROWAC.MACIOPEK z toba sie zgodze ze rodzenie w
      obecnosci meza innej rodzacej nie jest komfortem ale wystarczy ze sale porodowa
      podziela sciankami i bedzie intymnosc ale no coz realia sa inne niestety bo
      albo scianki miedzy lozkami maja zaledwie 1,5m albo lozka sa oddzielone
      parawanem.Musimy sie wiec liczyc ze z obecnosci meza przy porodzie wyjda nici.A
      co do odwiedzin to z tego co sie orientowalam to w jednym szpitalu odwiedzin
      brak a w drugim jest pokoj odwiedzin.Wiec jakis sposob na to sie znalazl.
      • gabi72 Re: INTYMNOSC 07.07.05, 12:49
        anulka ale moga sie wymieniac miedzy soba bo nie jest tam jedyna...
        masz racje nie musimy sie na to godzic i tak zrobie . jak wszystko pojdzie
        dobrze ,to zglosze swoja prosbe juz w listopadzie
        • r.kruger odwiedziny 07.07.05, 13:20
          w cz-wa specjalistycznym sa po dwie pacjetki na sali poporodowej,kazda z nich
          moze odwiedzac naraz jedna osoba.Jesli chce miec wiecej gosci musi przejsc do
          sali odwiedzin.
          Zle znioslam cc,polozna odmówila mi w pierwszej dobie srodka p.bólowego i nie
          zagladala do mnie.Nim przyjechal mój maz pomoc uzyskalam od matki mojej
          wspóllokatorki.
          Jesli chodzi o studentów-mialam prawo do swojego zachowania,niektóre panie
          wstydza sie swoich ginów,albo chodza do kobiet...
          jeden student moze ale stado wesolych mlodzienców?
          • honden Re: odwiedziny 07.07.05, 14:02
            co to w ogole za argument ze jak chce sie byc w klinice to trzeba sie liczyc ze
            studentami..., ja nie wybieram kliniki bo chce koniecznie zeby to byla akurat
            klinika ale np tam moj doktor pracuje i jest np taka koniecznosc ze wzgledu na
            stan zdrowia dziecka...to mam po prostu zaciagnac swojego lekarza do innego
            szpitala zeby miec prawo do intymnosci???
            u nas w szpitalach dochodzi do patologii, zamiast 1 lub gora 2 studentow to
            cala grupa jest obecna przy badaniach...a bardzo czesto sa wsrod nich
            niedojrzali faceci ktorzy wymieniaja sie spostrzezeniami na temat
            pacjentek..wiem cos o tym bo bylam dziewczyna studenta medycyny...na szczescie
            byla..

            ja doswiadczylam badania ginekologicznego przy otwartych dzrzwiach na korytarz
            ogolnodostepny...pan ordynator bardzo sie zdziwil ze mi to przeszkadza
    • saskiaplus1 Re: INTYMNOSC 07.07.05, 15:04
      Jak najbardziej popieram opinię, że każdy pacjent ma prawo do poszanowania
      swojej godności i intymności. Obecność wielu osób przy badaniach? Owszem, ale
      zawsze za zgodą pacjenta - wtedy wymuszona zostanie kultura zachowania, bo
      inaczej pacjenci nie będą się godzić. Ale nie popadałabym w skrajności.
      Rozumiem, że niektóre osoby są strasznie wrażliwe na swoim punkcie i to, co dla
      mnie jest rzeczą niegodną uwagi, dla nich stanowią osobisty dramat. Ale jeśli
      protestujemy, róbmy to rzeczowo i grzecznie, inaczej będzie trwała
      wojna "chamskiego personelu medycznego" z "fanaberiami pacjentów".
      • maciopek1 Re: INTYMNOSC 08.07.05, 15:32
        Ja rozumiem , ze studenci musza się na kims uczyc - ale niech uczą sie na
        osobach , którym to nie przeszkadza - przecież każda z nas jest inna i dla
        niektórych nie ma to najmniejszego znaczenia, a dla niektórych wprost
        przeciwnie. a jeśli chodzi o całą resztę tzn. odwiedzających, koleżanki z sali
        etc... czy to nie absurdalne , że tak trudno w nasyzm kraju zadbac o parawany ,
        które załątwiłyby sparwę- przecież to nie są jakieś wielkie koszty, a ile
        niepotrzebnych stresów i "niezręczności" by nam ubyło. Zresztą nie chodzi
        tylko o sytuację badania i nagości - przeciez jak po porodzie przychodzi do
        kogos mąz to chciałoby się do niego przytulić, pocałowac... czasem jakoś głupio
        przy innych osobach w sali ( zresztą dla nich również może to być niezręczne)
        Oczywiście to nie żaden wielki problem bo każda z nas jest w stanie te kilka
        dni wytrzymać, albo przejść w jakies zaciszne miejsce korytarzyka..., tylko że
        wystarczyłby głupi kawałek zasłonki, zeby wsyztskim było lepiej. Odwiedziny w
        sali, nawet jeśli odwiedza nas tylko jedna osoba tez mogą być dla
        współtowarzyszek męczące i krepujące, bo zawsze jakoś tak głupio jak człowiek
        jest obolały w nie zawsze do końca czystej koszulinie, z maleństwem przy
        piersi... i też nie chodzi mi o robienie z tego jakiegos dramatu, bo oczywiście
        gość to rozumie bo jego małżonka jest akurat w takim samym stanie i wiadomo że
        nie będzie sie jakoś specjalnie przyglądał - ale tak na prawdę wszystkich w
        jakis większy czy mniejszy sposób ta sytuacja krępuje - a potrzeba tak niewiele

        Pozdrawiam wszystkie brzuszki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka