Dodaj do ulubionych

Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspominajmy:)

12.07.05, 23:28
Ten wątek był już poruszany pewnie nie jeden raz.
Dokopałam sie do starych postów i czytając je bardzo sie wzruszałam(poprostu
pobeczałam się smile dlatego postanowiłam wznowić temat.

Proszę piszcie o sytuacjach w jakich powiadomiłyście tatusiów, dziadków itd o
maluszku, o ich reakcjach na tą wiadomość.
Myślę,że będzie to naprawdę miła i wzruszająca lektura dla każdej.

pozdrawiam Was wszystkie smile
Obserwuj wątek
    • kasik_77 Wspomnienia :) 13.07.05, 07:36
      Cześć
      Ja dowiedziałam się 6-12-2004, czyli taki prezent na mikołajki. Była to nasza
      pierwsza próba, a poza tym test sprzed kilku dni wyszedł negatywnie więc już wg
      nas nie było żadnej szansy big_grin
      Minutę po teście, z testem w ręce pobiegłam do męża - też był w szoku smile
      Przyjaciółki też się od razu dowiedziały.
      A rodzice, teścowie i dziadkowie zostali poinformowani z okazji Świąt - do
      każdych poszliśśmy zamiast z prezentami to z butelką szampana.
      Czyli jestem przykładem, że po miesiącu można zajść w ciążę big_grin a testy nie
      zawsze są wiarygodne.
      Teraz nie mogę się już doczekać. Termin mam na 11.08.2005.
      Pozdrawiam
      Kasia i niespodzianka sierpniowa
      • nina78 Re: Wspomnienia :) 13.07.05, 08:44
        To ja jestem drugim przykladem, ze po miesiacu mozna zajsc w ciaze smile I tak
        samo, jak tobie, pierwszy test wyszedl mi negatywny. Drugi test zrobilam w dniu
        10 rocznicy znajomosci i podarowalam mezowi malenkie buciki smile Rodzice
        dowiedzieli sie po dwoch tygodniach, jak juz lekarz potwierdzil, ze jest OK.
        Pozdrawiam,
        Nina
        • zlotowka26 Re: Wspomnienia :) 13.07.05, 09:31
          U nas - przemiła wpadka, specjalnie nie uważaliśmy, więc wszystko mogło się
          zdarzyć. Nie_mąż dowiedział się, bo sam "odczytywał" wynik testu, poryczałam
          się jak bóbr i o 8.00 rano w deszczu i przy starsznej wichurze poszliśy nad
          morze, chyba żeby ochłonąć. Rodzice dowiedzieli się w Dzień Matki. Przyjechali
          do nas i moja mama dostała ode mnie z okazji tego święta mój test ciążowy...smile
    • pimpek_sadelko Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 13.07.05, 09:37
      teraz z mezem smiejemy sie z naszych reakcji na wiesc, ze jestem w ciazy... ale
      wtedy to bylo naprawe"straszne".
      poronilam 4 razy i kolejna ciaze mialam odlozyc do momentu zrobienia badan na
      trombofilie i ustalenia lekow na kolejna ciaze.
      wiem kiedy byla owulacja i dwa dni przed nia i dwa dni po niej sexu na 100% nie
      bylo. kiedy spozniala sie @ klelam w duchu, ze jeszcze na domiar zlego cykl mi
      sie rozstroil. odruchowo w aptece kupilam test ciazowy, w pracy go zrobilam i
      pokazala sie blada kreska ( 31 dc). rece mi sie zatrzesly, myslalam, ze znowu
      poronie... no ale nic. dzwonie do meza... w koncu musi wiedziec....
      mowie: jestem w ciazy! a maz: o ku..!smile))
      ups! przepraszam za lacine, ale tak bylo. moj maz klnie ze trzy razy w roku i
      dzien, w ktorym sie dowiedzial o ciazy byl jednym z nichsmile
      na szczescie ta ciaza okazala sie dobra i szczesliwie jestesmy w 32 tc i
      czekamy na synkasmile
    • eerys Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 13.07.05, 09:40
      Mezowi zrobiłam śliczną kartkę a rodzicom kupilismy książeczki "Dla Dziadka"
      i "dla Babci". Super było bo niczego - pomimo marzeńsmile - się nie spodziewalismile
      • tusia.gr Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 13.07.05, 21:20
        up.
    • hyris Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 13.07.05, 21:34
      My się specjalnie nie staraliśmy, ale tez i nie uważaliśmy... Okres miałam
      dostać w sobotę rano, wieczorem wróciłam do domu z delegacji (bez okresu), ale
      zupełnie jeszcze nie myślałam o ciąży - to mąż miał intuicję i nalegał, żeby
      zaraz w niedzielę specjalnie pojechać po test. Staliśmy nad nim oboje czekając
      na kreseczki - to była pierwsza niedziela adwentu (czyli,według katolickich
      objaśnień - początek okresu radosnego oczekiwania). Rodzicom
      powiedzielismy "pod choinkę". I dalej sobie radośnie oczekujemy....ale to juz
      tuż wink
    • violaa37 Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 15.07.05, 11:33
      Rutynowe badania, choć domyślałam się "diagnozy" smile)..partner w
      poczekalni...gdy wyszłam powiedziałam tylko, że...serduszko
      bije smile...szczęście, radość, łzy...i do tej pory tak trwa...11 tydzień...37
      lat...i...pierwsza ciąża...smile
      • marriedka Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 15.07.05, 13:10
        My też planowaliśmy dzidziusia, ale początkowo jakoś nie wychodziło... Cykle
        miałam rozregulowane, więc zdażyło mi się wcześniej robić testy i... nic. Aż
        pewnej pięknej niedzieli poszłam zrobić test,bo znowu spóźniał mi się okres, mąż
        spał, a ja po cichutku... w łazience... smile A tu NIC !!! Myślę: no tak, jak
        zwykle. Umyłam się i już miałam wyrzucać test do kosza, patrzę - a tu dwie
        krechy (ta jedna słabiutka)!!! Zamarłam smile Wróciłam do łóżka i patrzyłam na
        mojego kochanego męża, jak smacznie śpi niczego nie świadomy smile Ja już nie
        zasnęłam smile Gdy się obudził, popatrzyliśmy sobie w oczy i powiedziałam tylko:
        Cześć, tatusiu! smile Ale zrobił oczy!!! Wycałował mnie, wypytał o wszystko,
        pokazałam mu test, a on cieszył się jak dziecko. Z informowaniem rodziców
        poczekaliśmy, gdy już USG wykazało bijace serduszko. Ale mnie przez ten czas
        skręcało! Ale nie chciałam przedwcześnie szaleć. Znajomi dowiedzieli się po
        trzech miesiącach. Teraz jestem na końcówce i nie mogę się doczekać! smile
        • kasiulek11 Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 16.07.05, 00:09
          Ja zrobiłam test z wieeelką nadzieją na dwie kreski więc kiedy je zobaczyłam
          nieposiadałam się z e sczęścia. Mąż był w pracy więc miałam czas na
          własnoręczne zrobienie kartki z bocianem i wklejonym w środku testem. Jak tylko
          podałam mu kopertę - domyślając się co jest w środku - cały drżał, ręce mu
          dygotały... Potem były łzy radości, szczęścia i jeszcze tego smaego popołudnia
          podzielenie się z rodzicami tą wspaniałą nowiną. Dziś nasz synek ma już 5
          miesięcy a ja okres ciązy wspominam bardzo ciepło i z wielkim sentymentem,
          czego dowodem jest moja wizyta na tym forum raz po razsmile
    • nnika5 Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 16.07.05, 10:50
      My "stworzylismy" nasze szczescie w Walentynkismile Nastepnego dnia po czulam ze mala tam juz jest ale maz oczywiscie puszczal to mimo uszu. Kilka dni przed okresem zrobilam test, na ktorym wyszla druga kreska tak blada, ze tylko ja ja widzialamsmile Ale i tak wiedzialamsmile Po kilku dniach kolejny test. Krechy byly juz tluscuitkiesmile Cieszylismy sie, ale maz byl oszczedny w okazywaniu radosci, zeby nie zapeszyc. Czekal na 100% pewnosc, czyli pierwsza wizyte u lekarzasmile
      Czekal na mnie w poczekalni. Gdy wyszlam, wystarczylo, ze na niego spojrzalam i juz wiedzialsmile Padlismy sobie w objecia, ja ryczalam, on mial lzy w oczachsmile A potem wyjal zza krzesla 27 pieknych czerwonych roz (tyle mialam lat jak zaszlam w ciazesmile).
      • tusia.gr Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 16.07.05, 12:54
        Poprostu cudowny pomysł z tymi różami smile Romantycznie
    • groszek28 Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 16.07.05, 11:00
      Ależ mnie wzrusza ten wątek, tak sobie czytam i popłakuję...
      Pozdrawiam
    • ankabj Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 16.07.05, 11:05
      Moja historia nie jest jakaś wzniosła, raczj mi wstyd że tak się zachowałam. Ja
      jak sie dowiedziałam, że jestem w ciąży ryczałam jak głupia, chociaż chciałam
      być w ciąży. Wogóle sie tego nie spodziewałam, w tym cyklu sie nie staraliśmy,
      chcieliśmy wyjechac na wakacje. Tydzień wcześniej zrobiłam dwa testy i nic,
      więc zarezerwowaliśmy wycieczkę do Egiptu. "Ten" teścik też wydawał się
      negatywny, ale tylko przez chwilę, potem wydawało mi się że zobaczyłam cienką
      słabiutką kreseczkę. Mężuś nie wiedział co się stało, czemu tak ryczę, no to
      mu pokazałam test i się zapytałam czy coś tu widzi. Widział, cieszył sie
      strasznie, ale musiał też uspokajać ryczącą żonę. Tego samego dnia pojechaliśmy
      na mazury, już więcej nie ryczałam, z Egiptu musieliśmy zrezygnować, ale to juz
      inna historia. Teraz jestem strasznie szczęśliwa, to 15 tc, a do Egiptu
      pojedziemy już z maluchem (to co, że za parę latsmile
      Pozdr
      • joanna1982 Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 16.07.05, 12:57
        Tak sobie czytam i ciesze sie waszym szczęściem smile
        Taki radosny wątek smile
        U mnie już 2 razy testowaliśmy pozytywnie smile
        Też należe do tych osób co w pierwszym miesiącu starań pojawiłą sie dzidzia.
        Z pierwszym dzieckiem poprostu stwierdziliśmy że jak sie uda to dobrze choć do
        końca nie wioerzyłam że będzie to od razu (dużo naszych znajonmych i rodziny ma
        problemy z posiadaniem dzidzi). Gdy okres spóźniał mi sie 3 dni kupiliśmy test
        i razem czekaliśmy na wynik. Jak zobaczyłam 2 krechy ryczałam i nie mogłam sie
        uspokoić za to mąż był bardzo szczęśliwy. Rodzicom powiedzieliśmy kilka dni
        później i za bardzo sie nie ucieszyli na początku a później to szaleli na
        punkcie dzidzi, która dzisiaj ma 13 miesięcy smile
        Za drugim razem było inaczej. Jakoś dziwnie sie czułam i powiedziałam mężowi że
        coś mi sie zdaje że bedziemyu znów rodzicami smile Ale to do okresu mi brakowało
        jeszcze pare dni. Po 1 dniowym spóźnieniu już wiedziałą ale kupiłam test.
        Zrobiłam go sama i wszedł mąż i spojrzał na mnie. Jak zobaczył moją
        uśmiechniętą minkę to wiedział że test wyszedł pozytywny. Bardzo sie cieszył.
        Na pierwszym USG wyszły bliźnięta - i to był dopiero szok. Rodzicom
        powiedzieliśmy w święta wielkanocne przed wspólnym obiadem, że Natalka będzie
        miała rodzeństwo i to w dodatkiu jak dobrze pójdzie to braciszka i
        siostrzyczke smile Moja mama nie mogła uwierzyć, mója tata sie cieszył a teść
        otworzył buzie ale nic nie powiedział bo go zamurowało.
        Tylko niestety po jakimś czasie na kolejnym USG już bliźniaka nie było.
        Ale i tak bardzo sie cieszymy i nie możemy sie doczekać
        Pozdrawiam,Asia,mama rocznej Natalki i listopadowej niespodzianki 21 tc

        P.S. Więcej takich wątków!!!
    • iw1978 Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 16.07.05, 14:17
      Starać zaczęliśmy się w grudniu ubiegłego roku, od razu z dobrymi efektami. Ja juz w Święta czułam się mamą, ale do teminu spodziewanej miesiączki był tydzień. W Sylwestra już nie piłam, choć testu jeszcze nie robiłam, żeby nie zapeszać. Testowaliśmy 2-go stycznia. Było dośc prozaicznie, bo krechy pojawiły się zanim mężuś dotarł do łazienki - chcieliśmy sprawdzić razem. Tamta niedziela była niezapomniana. Rodzinę informowałam sama, tydzień później, prosząc o przywiezienie kilku rzeczy do szpitala na oddział patologii ciąży. Zdziwili się, zwłaszcza, że było to tuż po powrocie z nart (ja nie jeździłam). A teraz mamy zaczęty 33tc i czekamy na synka
      • agnieszkaela Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 16.07.05, 14:23
        Inne na ten temat: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10669&w=17173708
      • tusia.gr Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 17.07.05, 21:18
        iw1978 mam nadzieję, że dziś wszystko w porządku i następny raz zawitasz w
        szpitalu już podczas porodu
        smile

        • iw1978 Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 18.07.05, 17:25
          Dzięki za troskę. Też mam taka nadzieję i póki co jestem okaz zdrowia, synek podobno też.
          • tusia.gr Re: Jak oznajmiłyście radosną nowinę - powspomina 20.07.05, 21:19
            up

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka