03.08.05, 09:49
Czy sa tu takie mamusie ktore nie zamierzaja karmic piersia??Ja mam zle
doswiadczenia z pierwszym dzieckiem i chyba teraz od razu przejde na
butelke.Mam pytanie jak to wyglada w szpitalu?Wiem ze polozne wszystkie
mamusie zmuszaja do karmienia piersia.
Obserwuj wątek
    • irreal Re: Karmienie 03.08.05, 11:30
      Czesc, opowiem Ci jak bylo u mnie...w maju na Madalinskiego po planowanym cc
      pojawila sie moja Coreczka;ze wzgledu na niska wage urodzeniowa zostala
      przypisana pod opieke oddzialowi wczesniakow-mialysmy innego lekarza
      prowadzacego, inne polozne.Mala przyssala sie do piersi za pierwszym
      podejsciem, co wzudzilo niemala sensacje wsrod "naszych" poloznych...Ona byla
      naprawde malenka - 49cm,2300gr...te malenkie usteczka i moje WIEEELKIE piersismile
      to byl widok!Polozne przychodzily do mnie bardzo czesto, radzily, pomagaly
      przystawiac, byly bardzo delikatne i uzyje tego slowa - taktowne. Nastepego
      dnia przenioslysmy sie do swojego pokoju...i wydarzyla sie scena, ktorej nigdy
      nie zapomne...siedze z moja Mala, probuje przystawic ale jej cos sie strasznie
      nie podobalo, placz, wrzask, robila sie czerwona na buzi, prezyla..miala
      najprawdopodobniej kolke..nagle otworzyly sie drzwi i wpadla jakas polozna i
      normalnie zaczela na mnie krzyczec, ze co ja robie, jak ja ja przystawiam, ze
      jak tak robie od poczatku to baaardzo zle, zaczela dodatkowo ciagnac moja
      piers, wykrecac ja (bylo to obrzydliweee, czulam sie strasznieee!!)na sile
      rozszerzala Malej usta i wpychala na sile moja piers..jak teraz o tym mysle, to
      az mnie rzucaaa!to bylo raniutko, jeszcze oszolomiona wszystkim, ta mala
      istotka, fala milosci, ktora mnie doslownie zalala plus powiedzmy sobie
      szczerze..przymulona lekko lekamismile)nie umialam zaprotestowac!Mala w trakcie
      tej calej akcji usnela i OPRAWCA dal nam spokoj..jeszcze tylko awanture mi
      zrobila, ze po co ta butelka (wzielam przezornie do szpitala..i SMOCZEK tez)
      zeby to najszybciej wyrzucic i bron boze dziecku nie dawac..ze z takim
      podejsciem, to nie dziwne, ze dziecko mi przy piersi placze, ze to trzeba
      chciec i jakies jeszcze inne mocno podszyte ideologia argumenty sie posypaly.
      Mala pozniej ssala ladnie ale najwidoczniej moj pokarm nie osiagnal
      jeszcze "pelni mozliwosci", w drugiej dobie jej waga spadla na 2120..Nasze
      polozne po wazeniu zaczely porozumiewawczo na siebie spogladac..w koncu padlo-
      czy moze, chociaz raz, tak troszeczke, niewiele,czy pani pozwoli..z 15 minut im
      zajelo wypowiedzenie slowa DOKARMIENIE..odpowiedzialam,ze OCZYWISCIE,ze ja sie
      nie bede na sile upierac przy czyms co sie nie sprawdza!Odetchnely..w glowie mi
      sie nie miesci ale sa takie MAMUSIE, ktore nie wyrazilyby zgody..zgody na co?
      na nakamienie do syta swojego DZIECKA??paranoja jakas!Polozna przyszla do nas w
      nocy i strzykawka podala jej mleczko, chcialam sama karmic i nastepnego dnia
      poszlam i poprosilam o jeszcze, zaczelam karmic ja butelka. Przystawialam
      najpierw do piersi, pozniej butelka.Za ktoryms razem przy piersi zaczela plakac-
      za wolno lecialo..sciagnelam laktatorem, podalam, zjadla ze smakiem. Ze
      szpitala wyszlysmy w 4 dobie, z waga 2180. Z piersia pogodzila sie po jakichs
      20 dniach i od tej pory jest rownolegle na piersi (laktator obrosl kurzem..) i
      butli z mieszanka. Jest roznie, czasem piers pozniej butla, czasem
      odwrotnie..czasem lyk z tego lyk z tego..Corka sama decyduje, czasem stanowczo
      odmawia butelki i tylko piers, czasem odwrotnie. I chyba o to chodzi alby
      sluchac, patrzec i reagowac na potrzeby swojego DZIECKA. Moja Corka nie miala
      zadnych problemow z brzuszkiem, z wyproznianiem.Budzi sie zadowolona bo sie
      wyspala a nie zrywa z wrzaskiem bo jest glodna. Jest usmiechnietym
      3miesieczniakiem a to dla kazdej Mamy powinno byc
      najwazniejsze.Wszystkie "dzieciate" kolezanki patrza z zazdroscia i mowia ze
      mam ANIOLA, w porownaniu do tego, co one przezyly ze swoimi Dziecmi, ze gdyby
      na ich drodze tez pojawil sie ktos kto by zasugerowal, poradzil wszystko
      mogloby wygladac inaczej..nikogo takiego nie bylo..
      Rozpisalam sie strasznie a chcialam tylko powiedziec - Dziewczyny reagujcie na
      potrzeby swoich Dzieci, nie patrzcie sie na innych, sluchajcie co Wam
      podpowiada instynkt i pamietajcie, ze najlepsza bedze zawsze decyzja, ktora
      podejmiecie Wy!Nauczona doswiadczeniem juz nie pozwolilabym na takie
      potraktowanie przez pozal sie Boze polozna...juz z nia kontaktu nie mialam
      pozniej (zorientowala sie ze pod nia UFFFFFFFFFFFFFF nie "podpadamy" ale gdy
      szlam korytarzem z butelka jej wzrok, gdyby mogl pozbawilby mnie zycia nie raz!
      W szpitalu bylam 2 tygodnie na patologii, po porodzie 3 i pol dnia i powiem:
      tak, jest terror laktacyjny!Mamy jeszcze na patologii sa faszerowane
      opowiesciami o jedynie slusznej metodzie karmienia..slowo butelka jest jak
      przeklenstwo. Broszury, broszurki i pseudo-medyczne opracowania, w ktorych
      przeczytalam, ze tylko tak powstaje wiez matki z dzieckiem...i jest to
      naturalna metoda ANTYKONCEPCJI!!!rece opadaja.

      Pozdrawiam,
      irreal
      • yalu Re: Karmienie 03.08.05, 20:24
        Na początek - święte słowa Irreal! Normalnie nic dodać nic ująć. Super
        podejście! Ja poprzednio miałam podobnie - tyle, że lekarka zabroniła!!!!
        dokarmiać mojego synka pomimo, że ja w szpitalu WOGÓLE nie miałam pokarmu -
        STRES wywołany nagonką laktacyjną! Skończyło się na tym, że po cesarce przez
        cały pobyt w szpitalu przez 6 dni wogóle nie spałam tylko nosiłam synka nieraz
        całą noc próbując uspokoić bo pokarmu nie było ani śladu a dziecko w końcu już
        tylko żałośnie zawodziło z głodu. Nie pomogły moje prośby i żadania dokarmianie
        ani interwencja rodziny. Doszło do tego, że "kradłam" butelki z mieszankami albo
        glukozą z porodówki żeby go nakarmić. W końcu karmiłam dziecko piersią (pokarm
        przyszedł jak wróciłam do domu) dość długo pomimo, że nie zamierzałam tego robić
        po tej nagonce i szczuciu w szpitalu i nie tylko w szpitalu niestety - ale jakiś
        niesmak pozostał. Teraz nie wiem czy będę karmić ... pewnie życie pokaże...

        I teraz właściwa odpowiedź:

        Maja98 - jeżeli nie chcesz karmić piersią i zamierzasz poinforomować o tym w
        szpitalu to niestety musisz się liczyć z przykrymi przejściami. ALE to
        oczywiście jest Twoja decyzja, do któej masz prawo i nikomu nic do tego. A w
        takiej sytuacji jedyne wyjście w szpitalu to nie przejmować się psioczeniem.
        Musisz być twarda i stanowcza i nie pozwól na jakieś głupie dogaduszki. No albo
        ... próbuj w szpitalu karmić, a po powrocie do domu przejdź na butlę - napewno
        mniej nerwów użyjesz bo nie będziesz kłóć i razić w oczy...

        pzdr.



        • magda9945 Re: Karmienie 03.08.05, 20:58
          Maju droga jak ja cie rozumiem.Po pierwszym porodzie bardzo chcialam karmic
          piersia,ale to byl koszmar.Nie mowie o bolu,bo to idzie przezwyciezyc,ale o
          placzu ciagle glodnego dziecka.W szpitalu gdzie rodzilam glukoze i mleko
          modyfikowane podawali z butli,a na dodatek malego ur.o 18,a przyniesli mi go
          dopiero rano o 7.Przezylam przez miesiac koszmar,a jak dalam dziecku mieszanke
          wszystko stalo sie piekne.
          W drugiej ciazy od razu kupilam butelki.Postanowilam jedynie przemeczyc sie te
          pare dni w szpitalu.Wiesz pierwsze 24 h to byl maraton,ale pozniej mleka bylo
          opor,a mala slicznie pila i pije do dzisiaj,a ma 4,5 m-ca.Mala dostalam jeszcze
          na porodowce,czekala az mame pozszywaja krzyczac.Mala dostala glukoze,ale ze
          strzykawki.Polozne byly super.
          Obawiam sie ,ze mimo iz masz do tego prawo to beda cie bardzo zle traktowac w
          szpitalu,jezeli kategorycznie odmowisz proby karmienie dziecka piersia.Jezeli
          jestes bardzo odwazna to powiedz,ale przemysl te sprawe.Ja przed porodem
          wszystkim powtarzalam,ze karmic piersia nie bede.Nawet do pracy wrocilam
          b.wczesnie,a odciaganie pokarmu nie sprawia mi problemu.
          Przemysl to,moze warto sprobowac.
          Nie wiem co przeszlas,dlaczego mialas problemy z karmieniem.Opowiadam ci tylko
          jak bylo w moim przypadku.Pozdrawiam cieplutko itrzymam kciuki.
          • maja98 Re: Karmienie 04.08.05, 10:37
            Wielkie dzieki za odpowiedz.Przyznam sie ze pierwsze dziecko karmilam 4 m-ce i
            to byl koszmar potrafił ssac przez 4 godziny a ja lezalam i gapilam sie w sufit
            a poza tym ciagly strs kiedy bedzie znowu glodny.Przestalam nawet wychodzic na
            dluzsze spacery.Teraz moja pociecha ma 2 latka a ja we wrzesniu bede rodzic i
            jakos nie moge sobie wyobrazic karmienia piersia.tego lezenia po te 4
            godziny,calego stresu z tym zwiazanego.A do tego jeszcze bede musiala sie
            zajmowac tym moim dwulatkiem ktory pewnie na poczatku bedzie zazdrosny.Mam
            straszny metlik w glowie z tym karmieniem.
    • kot_gargamela Re: Karmienie 04.08.05, 12:44
      Ja nie zamierzam!! Podpisuję się pod tym obiema rękami i nogami. Choć to
      dopiero 8 tydzień, wszystkim wokół powtarzam, że karmić nie będę. Z tego co
      pytałam, to jedynie stanowczy i głośny sprzeciw, oraz szczera rozmowa z
      lekarzem zapobiega "atakom" na matkę.
      Ja bardzo nerwowa osoba jestem i boję się, że jak ktoś będzie mnie przymuszał
      do karmienia piersią dostanie na porodówce kapciem w głowę.
    • groszek28 Re: Karmienie 04.08.05, 12:56
      To będzie moje pierwsze dziecko i słyszę tyle samo pozytywnych opinii co i
      negatywnych. Dla części dzieci to bardzo pozytywne doświadczenie a dla części
      istny koszmar. Mam zamiar więc spróbowac jak to będzie u mnie. ale jeśli okaże
      się koszmarkiem to nei zamierzam się do niczego zmuszać. bez przesady, nic na
      siłę.
    • esse1 Re: Karmienie 04.08.05, 13:24
      Też nie chce karmić piersią. Mimo, ze zdaje sobie sprawę z zalet naturalnego
      karmienia i oczywistych korzyści dla dziecka, nie jestem w stanie sie
      przełamać. Może po porodzie przezyję jakkis gwałtowny atak hormonów i coś mi
      sie w głowie przestawi, ale za bardzo na to nie liczę. Trudno, mam do tego
      awersję (delikatnie mówiąc). Odkad pamiętam widok kobiety karmiącej piersią
      sprawiał, ze czułam potrzebę ucieczki. Nie mam pojęcia, skad mi się to wzięło
      ale na samą myśl o karmieniu czuje niechęć do trzymania na rękach własnego
      dziecka! To jest okropne uczucie. Nie zamierzam przysparzać sobie i dziecku
      dodatkowych cierpień i frustracji w imię idei. Jeżeli moje nastawienie się nie
      zmieni, trudno, pozostanie butelka, bez względu na stanowisko połoznych. I nie
      pozwolę się wpędzić w poczucie winy. Zreszta uważam, ze większa krzywdę
      wyrządziłabym dziecku narazając je na nieustanny stres i, z powodu własnych
      odczuc, niszczenie więzi miedzy nami, niż karmiac je z butelki.
    • iju Re: Karmienie 04.08.05, 13:30
      Szkoda, że u nas nie jest, jak w innych cywilizowanych krajach, gdzie pyta się
      mamę po porodzie, jak zamierza karmić i jeśli wybiera butelkę to nikt tego nie
      uznaje za przestępstwo. Większość z nas wyrosła na butli i myślę, że mieścimy
      się w normach zarówno psychicznych jaki fizycznych.
      • maja98 Re: Karmienie 04.08.05, 13:39
        Dziewczyny wielkie dzieki bo juz myslalam ze umre z poczucia winy ze nie chce
        swojej bejbuli karmic piersia.A jednak nie jestem sama...Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka