Witajcie dziewczyny,
szukam wsparcia, bo męczę się okrutnie. Otóż od 6 tygodni bardzo nasiliły mi
się objawy arytmiczne (diagnoza: wypadanie płatka zastawki mitralnej) Mam
około 20 - 30 odczuwalnych dodatkowych skurczów nadkomorowych ( wiecie na
pewno jakie to paskudne odczucie lęku i zagrożenia) i ponad 100 komorowych,
których nie czuję, za to pokazał je holter. Kardiolog wstrzymuje się z
podaniem isoptinu, magnez już chyba przestał działać, a ja wiem, że raczej
będzie coraz gorzej- tak uprzedza pani kardiolog. Napiszcie mi miłe, jak
radziłyście sobie w takich sytuacjach, czy te wstrętne objawy minęły po
urodzeniu dziecka, co na to Wasi lekarze... Będę Wam wdzięczna. Teraz ciąża,
po huśtawkach hormonalnych mogłaby być przyjemna, ale zaczeło dokuczać mi
serce. Codziennie wpadam w conajmniej smutek, jeli nie histerię, bo to serce
mi dokucza nie potrafię przestać się bać. Boję się, ze nie podołam, kiedy
urodzi się moja córeczka

(( Podzielcie się ze mną swoimi sercowymi doświadczeniami, proszę. Podobno
w ciąży wszystkie słabości naszej "pompki" wyłażą ze zdwojoną siłą.
Dziękuję Wam!