23.08.05, 21:43
czytałam właśnie o "beznadziejności" szpitala na Dyrekcyjnej. w 20 tyg ciąży
dowiedziałam się o wadzie wrodzonej u mojego dziecka. przeleżałam troszkę w
tym szpitalu i ciągle się zastanawiałam jak to może być jedyna klinika we
Wrocławiu gdzie można zdiagnozować takie wady i ewentualnie coś temu
zaradzić. byłam już nie tylko załamana chorobą dziecka ale również "widmem"
przeżycia w tym szpitalu kolejnych tygodni. wyszłam z żywą
ciążą.postanowiliśmy z mężem jeździć gdzie się da i rozmawiać z lekarzami czy
faktycznie mam urodzić w tym szpitalu i czy wada ta (podejrzenie rozszepu
kręgosłupa) jest faktyczna. lekarze do dnia dzisiejszego nie są przekonani
czy jest tak faktycznie. ALE do dziewczyn z wrocławia: każdy lekarz a
naprawdę byliśmy u wielu mówią że jedyny szpital w okolicy i niewiele w
Polsce posiada taki sprzęt i lekarzy jak dyrekcyjna. piszę to tylko dlatego
że jak czytam że syf albo położna zołza to mnie szlak trafia. argumenty takie
są paradoksalne i kompletnie nie mają nic wspólnego z dobrem naszych dzieci.
bo gronkowca można załapać też w Leśnej Górze
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka