Dodaj do ulubionych

15 tydzień i boli...

25.08.05, 16:33
Mam problem.Jestem w 15 tygodniu, lekarz mówi, ze wszsytko OK, macica nie
jest napieta, szyjka sie nie skraca ani nie otwiera, miód malina. USG tez
wyszło ładnie. A mnie boli brzuch. Nie to, że non stop - rano jest OK, ale
potem wystarczy spacer, zwykłe załatwianie spraw, a już co gorsza z
obciążeniem choćby 2 kg - i zaczyna boleć. Nie mówię, że mocno. Trochę,
równo, bez skurczy. Przechodzi momentalnie, kiedy usiądę, a jeszcze lepiej,
jeśli się położę. Pomaga też wypięcie brzucha, tak jakbym robiła tam więcej
miejsca. Aha, i ciuchy muszę mieć po prostu workowate, zero nie tylko ucisku,
ale właściwie mocniejszego dotyku, non stop odpinam guziki spodni. Lekarz mi
na to, ze mam nadwrażliwą macicę i boli, bo rośnie i w II trymestrze powinno
przestać. I każe łykac nospę. A to nie przestaje, praktycznie od początku
ciąży. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, różne dni. Czy któraś z was miała z
czymś takim do czynienia??? Help!!! Boję się, bo za kilka dni mam wrócić do
pracy (początek roku szkolnego, jestem nauczycielką)...
Obserwuj wątek
    • superslaw Re: 15 tydzień i boli... 25.08.05, 16:56
      Myślę że nie powinnaś się martwić chyba rzeczywiście masz wrażliwą macicę..po
      prostu może tak bedzie do końca ciąży?więc polecam ubieraj lużne ciuszki,nienoś
      ciężkich rzeczy ani zakupów a do pracy wyjdz dużo wczesniej tak byś mogła isc
      powoli i żebyś się nie zmęczyła..jeśli lekarz też cie uspokoił do nie martw się!
      Ja też jestem w 15 tc..i boję się jak sobie pomyślę ile jeszcze przed
      nami..chętnie zamieniłabym się na 38 tydz.naprawdę...aporód tak czy tak trzeba
      przeżyć..pozdrawiam i mam nadzieję że razem dotrwamy to tego lutego..
      pozdrawiam cięzarna żona slawsupera i mama 6 letniej Domci...
      • mbartoszew do superslaw 25.08.05, 17:08
        Dzięki za dobre słowo. We wtorek ide do lekarza, znów będę marudzić. Wiesz,
        napisałam coś przed chwilą na twój post o kryzysie i teraz przyszły mi do głowy
        nowe mysli. Pisałam, że nic się nie stanie jak ty też weźmiesz córcię i gdzies
        sobie wyskoczysz - ale może nie o to chodzi? Może po prostu tęsknisz za swoim
        facetem i potrzebujesz go więcej? W takim razie może mu to po prostu powiedz,
        tak miło i ciepło? A jeśli chodzi o jego pomoc w sprawach domowych - to też
        pogadajcie o tym, co ci ciężko lub smutno robić samej.
        A wiesz, ja akurat nie boję się porodu (ty już jeden masz za sobą, ja nie...).
        Na razie podchodzę do tego w ten sposób, że tylu jest ludzi dookoła i wszyscy
        jakoś się na tym świecie znaleźli. Pomagają tez wspomnienia porodowe mojej
        mamy, która twierdzi, ze w ogóle nie ma się czego bać i wszystko dla ludzi.
        Boję się raczej, że coś zaniedbam w międzyczasie... i w ogóle jak to wszsytko
        będzie.W jakiej części Łodzi mieszkacie? Bo my na Teofilowie.Buziaki, Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka