Witajcie. Jestem po raz trzeci w ciąży, dwie wcześniejsze straciłam (jedną w
16 tc-wtedy mi zdiagnozowali, obumarcie jakoś 2 tyg wcześniej, druga-to było
puste jajo płodowe, zabieg w 9tc). Z badań, które robiliśmy z mężem (bez
immunologicznych i genetycznych) nic nie wynikło, więc po odczekaniu
postaraliśmy się trzeci raz. Teraz zaczynam 9tc i jakoś nie mogę się do końca
zluzować i delektować się ciążą. Po prostu boję się. Doświadczeń nie da się
wymazać. Niestety. Czy macie podobne doświadczenia? Jak sobie z tym radzicie?
A może macie już za sobą sukcesy po takich "przejściach"?
Dzięki za wsparcie

trinity