Błagam, tylko nie krzyczcie, że jestem przewrażliwiona... Bo raczej nie
jestem. Jadam sery plesniowe, pasztety wszelakie, kosmetyków też raczej nie
zmianiam z tej okazji, że jestm przy nadziei. Ale mam pytanie, czy peelingi
enzymatyczne sa w ciązy bezpieczne?
Przed ciązą uzywalam wlasnie takiego (zrywami raczej...). I teraz zastanawiam
się, czy moge do niego wrócić? Na panie w drogerii raczej trudno liczyć, a na
Was zawsze

(no, moze poza kilkoma wyjatkami, o których lepiej zapomniec)
Pozdrawiam cieplo