Dodaj do ulubionych

ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoista

22.02.06, 08:04
piszę to z pełną świadomoscią. Czytam tu pełno postów o tym, "jak przekonac
meża do porodu rodzinnego" itp. DLa mnie to szok.
Zastanówcie się: jak dochodziło do poczęcia to był zadowolony (a jakze, my
zreszta też), sprawiało mu to przyjemnosc. Wszelkie trudy i ciężar ciaży
znosi kobieta, czasem uwaza sie (tu na forum były takie posty) że ciężarna
musi nawet kontrolowac swoje humory (nad którymi przecież wtedy się nie
panuje), bo nie mozna tak traktowac swojego faceta. Tak wiec trzeba chronic
tego biedaka przed nami. No i dochodzi do porodu. Kobieta chcąc nie chcąc -
musi przy tym byc i musi znosic cały ten ból i cierpienie - mniejsze czy
większe, ale przyznac musicie ze poród to nie czysta przyjemnośc ale ból i
ogromny wysiłek. No i w tym momencie ta silniejsza częśc waszego związku mówi
ze nie zniesie tego WIDOKU i nie bierze udziału w porodzie. Dla mnie to
wyjatkowo egoistyczna postawa. Dla mnie obecnośc meża byłą bardzo ważna,
bardzo się przydał, bardzo mi pomógł, to było naprawdę bardzo potrzebne
wsparcie psychiczne i fizyczne. Inna sprawa jeśli kobieta nie chce udziału
faceta w porodzie - ale nie o takiej sytuacji tu piszę. DLatego takie
artykuły, w których piszą ze "mężczyzna musi przemyslec czy chce byc przy
porodzie" to bzdura. Gdyby nastolatków już wychowywac w takim
przeświadczeniu, że bedą uczestniczyc przy porodzie nie byłoby problemu, bo
uznawaliby to za rzecz naturalną. A tak maja wybór, na którym traca tylko
kobiety. Ich ukochane (podobno) kobiety.

Nie pisze tego aby wywołac burzę, ale zebyscie sie zastanowiły i postarały
uswiadomoc waszym wahajacym sie mężczyznom, ze to tak naprawdę ich obowiazek.
I naprawdę, nie muszą zobaczyc niczego nieprzyjemnego. To taka dobra wymówka,
nic więcej, bo wszystko da sie tak ułozyc zeby facet nie zobaczył nawet
przez ułamek sekundy krocza. Pępowiny też przecież nie musi przecinac...
Obserwuj wątek
    • monika1248 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 08:25
      przykre to jest może jeszcze uda ci się go namówić.u mnie też nie jest
      najlepiej ,co prawda mówi że będzie przy porodzie "jak tak bardzo chcę" ale
      zaraz dodaje że bardzo się boi.czuje ze jak przyidzie co do czego to też będą
      problemy.
      • jagna_24 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 21:38
        Chyba nie doczytalas.
        Autorka postu napisala:

        >Dla mnie obecnośc meża byłą bardzo ważna,
        >bardzo się przydał, bardzo mi pomógł, to było naprawdę bardzo potrzebne
        >wsparcie psychiczne i fizyczne.
    • monami77 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 08:32
      Ja nie muszę nikogo namawiać aby był ze mną w czasie porodu.Facet poprostu nas
      zostawił i będę rodziła sama.Nie chcę nikogo z rodziny.Dogadałam się z dwiema
      położnymi,znają moją sytuację i bardzo chętnie mi pomogą.Poza tym lekarz sam
      powiedział,że chce i będzie przy porodzie i zrobi wszystko abym zniosła to jak
      najłagodniej.I wiem,że tak będzie smile
      • monikaaleksandra Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 08:42
        Mój facet ( nie jest moim mężem) też nie chce być przy porodzie - nic na to nie
        poradzę, może chociaż pomoże mi w tej I fazie porodu? Pewnie, że wolałabym, żeby
        ze mną był, ale ma dość chłodny stosunek do mojej ciąży i może stąd to wynika,
        nie wiem.
      • zolza78 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 08:43
        i takie kobiety podziwiam. ale chyba zamierzasz dochodzić swoich praw tak, czy
        inaczej...?
        • zolza78 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 08:45
          mam na myśli oczywiście ojca dziecka
    • demarta nie zgadzam się 22.02.06, 08:50
      poród to tak naprawdę sprawa czysto biologiczna, pod tym względem niewiele
      róznimy się od psów, koni, bydła itd., widziałaś kiedyś byka, który uczestniczy
      w narodzinach cielaka??? a fakt, że jesteśmy osobnikami o największych
      możliwościach intelektualnych nie oznacza, że musimy udoskonalać naturę i
      biologię w każdym jednym aspekcie, gdyby natura chciała, żeby mężczyźni
      cierpieli bóle porodowe, to inaczej by ich raczej skonstruowała.... poza tym to
      my posiadamy odpowiednie zasoby hormonalne, które nas do porodu przygotowują, a
      faceci nie, to my zmieniamy się odpowiednio przez całe 9 miesięcy, faceci nie,
      to my mamy instynkt macierzyński, a słyszałaś o instynkcie ojcowskim??? w
      facetach drzemie cheć posiadania potomków, przedłużenia rodu, to jest ich
      biologiczną rolą w społeczeństwie, a naszą urodzić.

      a tak na marginesie, zarzucasz mężczyznom, że nie uczestniczą w porodzie i
      zostawiają kobiety same, a ja znam kobiety, które same usunęły ciążę będącej
      efektem współdziałania z mężczyzną, ale o zdanie ich nie pytały...... fair?
      • panna.sarabella Re: nie zgadzam się 22.02.06, 08:54
        ja znam kobiety, które same usunęły ciążę będącej
        > efektem współdziałania z mężczyzną, ale o zdanie ich nie pytały...... fair?

        to jest całkiem inne zagadnienie, moralnie też nie całkiem w porządku i nie o
        takim czyms piszę, generalnie dwie różne sprawy nie do porównania.

        gdyby natura chciała, żeby mężczyźni
        > cierpieli bóle porodowe, to inaczej by ich raczej skonstruowała
        ja też nie chcę zeby cierpieli bóle porodowe, ale zeby nie wymawiali sie ze nie
        zniosą widoku porodu. Przecież to czysta wymówka, nie oszukujmy sie
      • xenot Znamy tez kobiety, ktore wbrew woli mezszyzny, pos 22.02.06, 08:57
        demarta napisała:

        > a tak na marginesie, zarzucasz mężczyznom, że nie uczestniczą w porodzie i
        > zostawiają kobiety same, a ja znam kobiety, które same usunęły ciążę będącej
        > efektem współdziałania z mężczyzną, ale o zdanie ich nie pytały...... fair?

        Znamy tez kobiety, ktore wbrew woli mezszyzny, postanowily go zrobic ojcem...
      • karolcia86 Re: nie zgadzam się 22.02.06, 13:23
        Droga demarto!
        Poród to nie jest sprawa czysto biologiczna! To strach, stres, ból, ogromne
        przeżycie emocjonalne, ciekawość jak będzie wyglądało dziecko.
        We wszystkich większych wydarzeniach mojego życia chcę żeby uczestniczył ktoś
        mi najbliższy: czy to obrona pracy mgr, czy pogrzeb dziadka, czy narodziny
        dziecka.
        POza tym ostatnio był nawet artykuł w Polityce o zmianach hormaonalnych jakie
        następują u niektórych mężczyzn przeżywających ciążę żon. U nas też tak było, a
        po porodzie wszelkie oznaki ustąpiły.
      • patylda ???? cooo ???? konie? krowy? 22.02.06, 17:59
        demarta napisała:

        > poród to tak naprawdę sprawa czysto biologiczna, pod tym względem niewiele
        > róznimy się od psów, koni, bydła itd., widziałaś kiedyś byka, który
        uczestniczy
        >
        > w narodzinach cielaka??? a fakt, że jesteśmy osobnikami o największych
        > możliwościach intelektualnych nie oznacza, że musimy udoskonalać naturę i
        > biologię w każdym jednym aspekcie, gdyby natura chciała, żeby mężczyźni
        > cierpieli bóle porodowe, to inaczej by ich raczej skonstruowała.... poza tym
        to
        >
        > my posiadamy odpowiednie zasoby hormonalne, które nas do porodu przygotowują,
        a
        >
        > faceci nie, to my zmieniamy się odpowiednio przez całe 9 miesięcy, faceci
        nie,
        > to my mamy instynkt macierzyński, a słyszałaś o instynkcie ojcowskim??? w
        > facetach drzemie cheć posiadania potomków, przedłużenia rodu, to jest ich
        > biologiczną rolą w społeczeństwie, a naszą urodzić.
        >
        Koleżanko, a widziałaś krowę, która depiluje nogi albo konia grającego na
        giełdzie????? Zastanów się chwilę nad tymi wywodami o zwierzętach, niektórzy
        ludzie czymś się od nich różnią!!!!
        • demarta Re: ???? cooo ???? konie? krowy? 23.02.06, 08:22
          Koleżanko, a widziałaś krowę, która depiluje nogi albo konia grającego na
          giełdzie????? Zastanów się chwilę nad tymi wywodami o zwierzętach, niektórzy
          ludzie czymś się od nich różnią!!!!

          czy ty rozumiesz co oznacza termin "biologia"????? i jak to się ma do
          depilacji???
    • becia_bs Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 08:50
      Witam serdecznie!

      Mam nieco odmienne zdanie na ten temat. Obecnie jestem w 11tc i bardzo
      chciałabym, aby mój mąż był ze mną przy porodzie, ale tylko wtedy...gdy o też
      będzie tego chciał. Jeżeli chodzi o moją osobistą sytuację, to nie ma problemu -
      ponieważ mój mąż nie ma żadnych zastrzeżeń co do tego. Jednak każdy przypadek
      jest indywidualny i uważam, że tak należy na tę sprawę spojrzeć.

      Po pierwsze już dyskusyjne jest stwierdzenie "silniejsza część waszego
      związku" - większość mężczyzn jest zapewne silniejsza fizycznie, ale czy
      psychicznie? Z moich obserwacji wynika, że to kobiety są silniejsze psychicznie
      i zdecydowanie lepiej radzą sobie w wielu problemowych sytuacjach (a
      szczególnie tych związanych z dziećmi).

      Po drugie... Autorka postu pisze, że obecność męża była dla niej bardzo ważna,
      bardzo się przydał itd. I super - tylko pozazdrościć. Ja jednak znam wielu
      facetów, którzy raczej by się nie przydali - z różnych powodów. Być może nie
      uczestniczyli w szkole rodzenia i nie mają pojęcia, co tak naprawdę dzieje się
      podczas porodu i jaką oni mogą pełnić rolę; może nie rozmawiają ze swoją
      partnerką na ten temat; może faktycznie są zbyt wrażliwi (tutaj zapewne pojawią
      się burzliwe komentarze, ale...przecież niektórzy z nas naprawdę nie mogą
      odaleźć się w niektórych sytuacjach) itd. Osobiście byłoby mi przykro, gdyby
      nie było ze mną mężą w tak ważnym momencie, ale jeszcze gorzej bym się czuła,
      gdybym nie reagował adekwatnie do moich potrzeb.

      Myślę, że należy się zastanowić, jaka jest rola faceta w takim momencie i
      powoli przeanalizować, czy faktycznie dany osobnik jest w stanie wypełnić
      powierzone mu zadanie.
      Np.
      1. rola wspierająca (jest przy parterce dla towarzystwa)
      2. aktywna pomoc, np. masaż pleców
      3. "łącznik" z personelem - w razie potrzeby interweniuje w sytuacjach, które
      uważa za np. niewłaściwe (potrafi zwrócić personelowi uwagę, poprosić o to,
      czasem może nawet wykłócić się o coś)

      Ad 1 - Jeżeli sytuacja porodu strasznie go stresuje, widok krwi obrzydza, robi
      mu się iedobrze lub słabo, to raczej nie będzie mógł pełnić powierzonej mu roli.

      Ad 2 - W tym przypadku to przydałby się chociaż jakiś krótki kurs masażu, albo
      jakiegoś instruktażu, co robić.

      Ad 3 - Wyobraźmy sobie, że facet jest nieśmiały, mało asertywny itd. (a tacy
      też się zdarzają i z takimi też się wiążemy), a my oczekujemy, że nagle
      napyskuje całemu persoelowi. Często jest to po prostu niewykonalnesad

      Czy faktycznie taki facet jest przydatny podczas porodu?

      I jest jeszcze jedna sprawa...
      Myślę,że w bardzo duzym stopniu sama chęć uczestniczenia mężczyzny w porodzie
      zależy od więzi jaka łączy go z partnerką (nie wiem czy są na to jakieś naukowe
      badania). Od wzajemnej bliskości, otwartości i umiejętności rozmowy nawet na te
      najtrudniejsze tematy. To zresztą chyba nawet zauważyłam po swoich znajomych -
      im lepszy kontakt partnerów, tym częśćiej wspólne uczestniczyli w porodzie.

      Pozdrawiam,
      Beata

      • panna.sarabella Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 09:00
        Jeżeli sytuacja porodu strasznie go stresuje, widok krwi obrzydza, robi
        > mu się iedobrze lub słabo, to raczej nie będzie mógł pełnić powierzonej mu
        roli

        mój maż nie widział ani kropli krwi, dopiero gdy położyli mi córkę na brzuchu

        Wyobraźmy sobie, że facet jest nieśmiały, mało asertywny itd. (a tacy
        > też się zdarzają i z takimi też się wiążemy), a my oczekujemy, że nagle
        > napyskuje całemu persoelowi. Często jest to po prostu niewykonalnesad
        on nie ma pyskowac personeloiwi. mi się przydał także dlatego, że nie robiłam
        tego co mówiła połozna (nie wiem czemu0 a gdy powiedział mi to maż ( wt tych
        samych słowach) to robiłąm od razu.
      • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:27
        Dla mnie najważniejsze jest żeby był. Nie wyobrażam sobie tych katuszy bez jego obecności. My się po prostu kochamy i w trudnych chwilach chcemy być razem i się wspierać.
        Co to za gadanie jak będzie chciał - dziecko chciał to niech ponosi tego konsekwencje , chyba że nie chciał a kobieta zaszła podstępnie.
        • monami77 do maga202 22.02.06, 10:30
          >chyba że nie chciał a kobieta zaszła podstępnie<
          jak coś takiego czytam to mi się niedobrze robi
          czyli faceta przywiązali do łózka i kobitka sobie na nim pohopsała i zaszła w
          ciążę
          Zastanów się co piszesz maga202 !!!!
          • maga202 Re: do maga202 22.02.06, 13:24
            Jakiś wcześniejszy post mnie zainspirował do napisania tego ale np. celowo nie zabezpieczała się, mówiąc facetowi co innego. To jest możliwe teoretycznie.
            • maga202 Re: do maga202 22.02.06, 13:27
              A tak w ogóle nie to było sednem mojego postu.
          • malenka69 Re: do maga202 22.02.06, 15:22
            Maga202 dobrze pisze, znam kilka przypadków gdzie dziewczyny okłamywały
            partnerow ze biora tabletki (albo brały i nic nie mówiąc przestawały brać) i
            wyszlo z tego dziecko.Tak niestety tez bywa!
    • mw144 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 08:55
      Jak idziesz na kupkę do ubikacji to też ze sobą męża zabierasz? Razem z Tobą
      jadł, to niech teraz razem z Tobą idzie do łazienki...
      Ręce opadają...
      • panna.sarabella Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 09:02
        wiesz, robienie kupki to nie wydarzenie zyciowe, poza tym ni wymaga kilku
        godzin skurczów i pobytu w szpitalu wink
        • xenot Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 09:07
          panna.sarabella napisała:

          > wiesz, robienie kupki to nie wydarzenie zyciowe, poza tym ni wymaga kilku
          > godzin skurczów i pobytu w szpitalu wink

          Wiesz, to nie jest zadem argument. Mozna go - przerysowujac - odwrocic:
          Skoro facet nie potrafi Ci towarzyszyc nawet w tak krotkim i codziennym wydazeniu jak wizyta w
          toalecie, to tym bardziej nie zmuszaj go uczestnictwa w wielogodzinnym pododzie, kiedy sa bardziej
          przykre widoki, niz w toalecie.

          Jesli zalezy Ci na wsparciu bliskiej osoby podczas porodu, to moze poszukaj kogos innego: popros
          matke, siostre, moze masz bliska przyjaciolke.
          • karolcia86 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:28
            Ale dlaczego kogoś innego? Przecież to mąż czy partner jest tą najbliższą
            osobą. Jak ja mam problem, źle się czuję to najpierw rozmawiam z mężem i to on
            jest pierwszą osobą do której dzwonię jak np. dzieje się coś ważnego lub
            emocjonującego. I to on jest na pierwszym miejscu i chcę żeby to on mnie
            wspierał w tak trudnym dla kobiety momencie.
          • ulkaz Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 18:36
            nie rozumiem wogole Twojego podejscia: dlaczego niby porod jest takim przykrym
            przezyciem?, a on to niby jak sie rodzil? moze teleportowal sie w bezkrwawy
            sposob na ten swiat?
            pozdrawiam ula
      • xenot Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 09:02
        mw144 napisała:

        > Jak idziesz na kupkę do ubikacji to też ze sobą męża zabierasz? Razem z Tobą
        > jadł, to niech teraz razem z Tobą idzie do łazienki...
        > Ręce opadają...

        Mysle, ze coraz wiecej kobiet bedzie oburzonych, ze ich maz nie chce ogladac porodu, parcia itp. Bo
        mode na bezproblemowy, jakoby piekny porod "we dwoje" propaguje ostatnimi czasy wiele publikacji,
        np. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=37240590
        • demarta do xenot 22.02.06, 09:07
          no ale przyznasz szczerze, że niekoniecznie trzeba działać tzw. "owczym pędem"
          i robić cos bo większość tak robi, albo nie daj boże bo żona mi kazała. każdy
          ma swój rozum, każdy zna siebie, żyjemy podobno w świecie tolerancji i
          ogólnego zrozumienia, każdy ma prawo do własnego zdania, a mężczyzna to też
          człowiek wink)) więc słuchajmy drogie kobiety mężczyzn jak samych siebie i
          uszanujmy ich zdanie i podejście do tych spraw tak samo jak chciałybyśmy, żeby
          oni liczyli się z naszym zdaniem zawsze i wszędzie.
          • xenot Dokladnie tak uwazam. 22.02.06, 09:09
            Dokladnie tak uwazam.
          • kadewu1 Re: do xenot 22.02.06, 09:13
            Pewnie jest w tym egoizm, ale:
            - mam zasadę: nie zmuszać nikogo do niczego
            - egoizm też jest czasem potrzebny
            - lepiej, by Tatuś sam tego chciał, a nie czul się zobligowany, "bo tak wypada"

            My rodzimy jutro razem, przez cc. Nie było wątpliwości, ale gdyby byly, to
            trudno. Maturę i egzaminy na studiach też sama zdawałam. Bardziej cieszę, się,
            że Mały od razu pójdzie to taty na ręce. Ale gdyby tak nie było, to też bez
            paniki.
            Ka
        • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:30
          Oj, Dziewczyny przestańcie dla mnie poród to coś zupełnie innego i ważniejszego niz robienie kupy. No ale jeżeli Wy to tak traktujecie to faktycznie lepiej męża nie wzywać do porodu.
      • amwaw Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 09:21
        Ładne porównanie- rodzenie dziecka do robienia kupy.Place lizać.Uszanowanie dla
        Twojego dziecka. Może zapisz tą złotą myśl w pamiętniku i potem pokaż jak
        dzieciak dorośnie. Na pewno będzie dumny z Twojej mądrości.
        Ręce opadają...
        Poród nie ma w sobie NIC brzydkiego- przez kilkanaście godzin porodu nie ma ANI
        KROPLI krwi. Jest za to cholerny ból, cholerne zmęczenie, a czasem poddanie się,
        a czasem uczucie niesamowitego osamotnienia. Bliska osoba jest potrzebna, jak
        podczas każdego cierpienia( a poród to największy ból w życiu)- choćby po to,
        żeby w pewnym momencie móc się wyryczeć w rękaw, wykrzyczeć że nie ma się siły,
        choćby po to, żeby powiedziała, że nas kocha, że jest nam wdzięczna.
        Na samo parcie skoro ktoś jest tak wrażliwym estetą( gratuluje faceta-pewnie
        dziecka też nie będzie przewijał bo się będzie brzydził rączki ubrudzić) może
        wyjść - to maksymalnie 1h na kilkanaście godzin.
        • demarta do amwaw 22.02.06, 09:26
          a ja kocham mojego męża i nie chciałabym zmuszać go do patrzenia na moje
          cierpienie, po co ma słuchać jak wyję z bólu, po co patrzeć jak odchodzę od
          zmysłów bo niesamowicie cierpię??? kiedy jemu mogę to oszczędzić, i tak
          wystarczająco się będzie denerwował przez te parę godzin. nie miałabym sumienia
          namawiać go na siłę na patrzenie jak ja rodzę, to byłoby jak kara za to, że
          mnie zapłodnił. a jeżeli sam bardzo będzie chciał, to też mu nie zabronię.......
          • amwaw Re: do amwaw 22.02.06, 09:34


            > kiedy jemu mogę to oszczędzić, i tak
            > wystarczająco się będzie denerwował przez te parę godzin. nie miałabym sumienia
            Ja Cię coś boli to też wychodzisz do drugiego pokoju, żeby spokojnie mógł
            pooglądać telewizję?I w drugą stronę-jak jego coś boli, jak ma wypadek to nie
            jedziesz do szpitala bo i tak siedząc w domu wystarczajaco się denerwujesz, a w
            końcu to on miał wypadek, nie Ty i brzydko po wypadku wygląda?
            Bo mniej-więcej o to chodzi. On ma nie tyle patrzeć ile pomagać. I to jest
            ciężka praca- przynosić wodę,zwilżać usta, masować plecy, mówić, że dasz sobie
            radę, ściskać biodra, po porodzie wziąźć dziecko, pomóc Ci przejść i in.tego nie
            zrobi żadna położna.
            Dodajmy- nie rodziłaś jeszcze...
            • demarta Re: do amwaw 22.02.06, 09:36
              Dodajmy- nie rodziłaś jeszcze...

              a ty jakbyś miała sobie wyobrazić jaki dyskomfort życia mają niewidomi, to
              rozumiem musiałabyś sobie oczy najpierw wydłubać???
              • amwaw Re: do amwaw 22.02.06, 09:42
                > a ty jakbyś miała sobie wyobrazić jaki dyskomfort życia mają niewidomi, to
                > rozumiem musiałabyś sobie oczy najpierw wydłubać???
                Myślę, że tak. Nie wyobrażam sobie jaki komfort życia mają niewidomi i nie
                sądze, żeby ktokolwiek kto nie ma wzroku potrafi sobie wyobrazić. A jeżeli tak
                twierdzi to jest to kpina.
                Natomiast mi chodziło o coś innego. Znam wiele przypadków kiedy ostatecznie
                mąż/partner decydował się towarzyszyć w porodzie.
                • amwaw Re: do amwaw 22.02.06, 09:51
                  > Myślę, że tak. Nie wyobrażam sobie jaki komfort życia mają niewidomi i nie
                  > sądze, żeby ktokolwiek kto nie ma wzroku potrafi sobie wyobrazić.
                  Oczywiście chodziło o ktokolwiek kto MA WZROK-
                  sorrysmile
          • maga202 Re: do amwaw 22.02.06, 10:32
            Ale czy on Cie kocha jak zostawia Cię w takich chwilach??? Ja bym sie zastanowiła.
        • xenot Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 09:35
          amwaw napisała:

          > Ładne porównanie- rodzenie dziecka do robienia kupy.

          No wiesz, i to fizjologia bliskiej osoby, i to tez.

          P.S. Podczas II fazy porodu bywaja odchody, mocz, wiec to nawet nie porownanie, tylko doslownosc.
          • amwaw Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 09:45

            > No wiesz, i to fizjologia bliskiej osoby, i to tez.
            Fizjologią jest też jedzenie- też porównujesz to do robienia kupy?
            > P.S. Podczas II fazy porodu bywaja odchody, mocz, wiec to nawet nie porownanie,
            > tylko doslownosc.
            Taaak?
            Ciekawe?
            Mi nic nie odeszło.Mocz sądze, ze ciężko rozpoznać w świetne sączących się wód
            płodowych, kał bywa, ale rzadko- zazwyczaj jeżeli poród zaczął się odejściem wód
            płodowych, a ostatecznie zawsze pozostaje Ci możliwość poproszenia o lewatywę i
            pójście do łazienki. I po problemie.
            Owszem, może, ale jest to rzadkie( kupa
          • mw144 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:48
            Dokładnie. A moja czynność fizjologiczna to maja sprawa i nie mam zamiaru
            nakłaniać nikogo, żeby ją ogladał. Jak będzie chciał to proszę bardzo, ale mam
            nadzieję, że Mu nie przyjdzie taki pomysł do głowysmile
        • haganna Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 21:25
          przez kilkanaście godzin porodu nie ma ANI
          > KROPLI krwi.

          Nie jest to prawdą. Krwawiłam przez cały poród.
          • amwaw Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 21:43
            Żartujesz?:-o
            To co się u Ciebie działo, że krwawiłaś-łożysko się przedwcześnie odklejało?
            Bo przecież do pełnego rozwarcia poza drobnymi krwawieniami wynikającymi z
            pęknięcia małych naczyń krwionośnych w zasadzie nie ma co krwawić..
    • maretina Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 09:23
      chyba masz pretensje o to ze jestes kobieta.
      coz.... niestety to my chodzimy w ciazy i rodzimy. pretensje skladaj do pana
      boga, nie do facetow.
      jeden umie zniesc widoki i trudy porodu, inny przy tym mdleje, wymiotuje itd.
      nie ma co zmuszac.
      piszesz, ze kobieta chcac niechcac musi.... nic nie musi. moze wybrac czy chce
      rodzic, czy chce byc matka. nie mozna tylko troche byc w ciazy( zeby potem nie
      rodzic).
      • ddorka1 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:06
        A dla mnie wielkim egoizmem jest gdy kobieta ciągnie swojego partnera na siłe na porodówke własnie tekstem w stylu, chyba mnie tak nie kochasz, co z Ciebie za facet albo co z Ciebie za ojciec nie mam w tobie oparcia!
        Przeszłam, przez jeden poród rodziłam przez 14 godzin i jakos nie był mi potrzebny mój partner nawet o nim nie myslałam, może jestem jakas nie taka. Teraz jestem w drugiej ciązy i tez nie widzę powodu do tego żeby był ze mna przy porodzie. Pytałam,się mojego partnera czy chce byc przy porodzie powiedział, że jeżeli bardzo chcę to będzie ale ja stwierdzam jedno gdyby chciał bys sam z siebie to by mi to powiedział sam bez rozmowy na ten temat. I wcale nie jest mi przykro z tego powodu nie uważam przez to ze mnie nie kocha czy też , że nie mam w nim oparcia. Wiem jakim jest człowiekiem, jakim ojcem i nie stwierdzam że kocha mniej czy coś podobnego.
        Znam dwie pary, gdzie mężowie byli przy porodzie. W jednym przypadku wiem, ze chciał być przy porodzie i wynik tego ze gdy zadzwonił ze ma córke powiedział ze ja urodzili wspólnie a on był dumny z siebie i nic międzynimi się nie zmieniło. Natomiast w drugim przypadku małżeństwo przestało istnieć po 3 latach od urodzenia dziecka, On był wręcz zmouszony właśnie tekstami jakimi wyżej napisałam. I co wynik taki ze z kochającego męża zrobił się całkowicie obcy człowiek dla zony oddalił się od niej nie czuł pociągu fizycznego ale dziecko kocha najbardziej na świecie. Więc dziewczyny zastanówcie się ze spokojem bo ja stwierdzam, jedno ze mąż jest bna sali porodowej czy nie nie jest oznaką i miara jego miłości czy zaangazowania w wychowanie się rodzącego dziecka, Pozdrawiam
    • viinga Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 09:27
      Wczoraj z mężem oglądałam program na real TV, o różnych operacjach, mało nie
      zemdlał, zrobił sie blady, i musiałam mu przynieść coś do picia. W ogóle ciężko
      mu patrzeć na jakieś krwiste sceny więc wolałabym żeby go przy porodzie nie było
      • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:36
        Ratunku !!!! Żyje?
    • mamusik1 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 09:50
      witam, mój mąż był od samego początku za rodzeniem razem-to raczej miałam
      jakieś ale-boje się do teraz, że zrazi się moim widokiem, moją zapewne
      agresywną postawą w czasie skurczów-bo ja mnie boli to nie potrafie pohamować
      jęzora, poza tym pewnie będę go sztorcować, pouczać i wogóle będe zła i skupi
      się to na moim Pawełku, niestety. Ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie, że
      jestem w tak ważnym momencie sama a i bez męża pewnie zapomne jak oddychać i
      wogóle paradoks polega na tym, że jak się na nim wyżyje to jestem
      spokojniejsza. oj biedny mój mężulek z taką babą jak ja-ale bardzo kochamy się
      i może damy rade-rany to już 8 marca-a może wcześniej ???
      • ola_ziel Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:10
        Mysle, ze mezczyzna jest bardzo potrzebny przy 1 fazie przy skurczach. Nie musi
        byc przy samym rodzeniu dziecka, bo wtedy potrzebne sa polozne!Ale jezeli facet
        nie chce byc wogole przy zonie czy dziewczynie to juz dla mnie egoizm.
        • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:40
          Ale powiem Ci Olu że jeżeli on już widział te skurcze to samo urodzenie dziecka to jest juz końcóweczka. Mój maż to myślał że najgorsze jest samo urodzenie i był bardzo zdziwiony i przerażony tym co było wcześniej.
        • karolcia86 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:35
          Guzik prawda! Mi się najbardziej przydał w II fazie, kiedy pomagał mi się
          dźwigać z kucek pomiędzy skurczami partymi. Tu potrzebowałam silnego faceta a
          nie położnej, bo ona nie miała siły zeby mi tak pomagać. On na drugi dzień to
          się od tego wysiłku nie mógł ruszac - takie miał zakwasy.
    • gaba36 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:04
      Mój mąż mdleje na widok małej kropelki krwi, jak kiedys oglądalismy telewizyjny
      poród to zrobił się zielony. Jak zaszłam w ciążę nie wyobrażałam sobie rodzic
      bez niego. Jego babcia i mamusia patrzyły na mnie z wyrzutem i politowaniem i
      pytały "A jak zemdleje?". Niezmniennie odpowiadałam "A jak ja zemdleję?". "Ty
      to co innego" - słyszałam. Co innego to znaczy co??? Czym ja sie w tych
      sprawach różnię od mojego męża???Ja jestem maszynka a on jest uczuciowy
      człowiek??? Razem poszlismy na szkołę rodzenia, razem pojechaliśmy na
      porodówkę, razem byliśmy cały poród. Jeżeli któryś z waszych mężów ma problem
      mój mąż się z chęcią wypowie co na ten temat mysli. W każdym razie nie wyobraża
      sobie, żeby nie był przy następnym porodzie i jak sobie przypominamy ten dzień
      ma łzy w oczach. I namawia wszystkich naszych znajomych ciążowych panów, żeby
      przynajmniej spróbowali. Bo warto. I jak sam przyznał, zdecydowanie bardziej by
      się denerwował czekając przed drzwiami. A jak słucham o tej lejacej sie krwi,
      ściekającym moczu, robionych kupach to tylko współczuję głupoty tym, którzy
      nabijają kobietom takich kretyństw do głowy, zacofania i totalnej dezinformacji.
      Pozdrawiam.
    • mirka69 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:13
      uważam,że nie można zmuszać faceta do brania udziału w porodzie.Mojego nie
      będzie i nie mam tego jemu za złe,nawet się cieszę.może z racji naszych
      uzgodnień smieszą mnie tabuny facetów czekających ze swoją kobietą u gin,w
      poradniach,widok faceta upraiwjącego gimnastykę na zajęciach dla kobiet w ciąży
      po prostu mnie "rozwala".I pewnie większość z nich będzie musiała,nawet jeśli
      bardzo tego nie chce bądż się boi,stać przy szpitalnym łóżku.To jest kwestia
      dogadania się.mój facet jest fantastyczny,to on naciskał na dziecko,wtula się w
      brzuch i widzę,że jest autentycznie szczęśliwy i nie życzę sobie aby ktoś
      nazywał go egoistą tylko dlatego,że zgecydował się (za moim przyzwoleniem) nie
      patrzeć na mnie podczas porodu.
      • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:45
        Mnie tez śmieszy jak facet jest z kobieta podczas badanie ginekologicznego ale juz samo usg mój mąż ogląda. Śmieszą mnie faceci na ćwiczeniach, w szkołach rodzenia ale nie podczas porodu. Ja rodziłam i wiem że tej ciężkiej chwili nie chciałabym być osomotniona.
    • maialina1 nie zgadzam sie 22.02.06, 10:13
      Bez wdawania sie w szczegoly: jedyne wrazenie jakie odnosi sie po przeczytaniu
      tego co napisalas jest takie ze to TY jestes egoistka, a nie mezczyzni ktorzy
      nie chca byc przy porodzie.
    • triss_merigold6 Nie zgadzam się 22.02.06, 10:15
      Po pierwsze nie zgadzam się z tezą, że poród = ogromne cierpienie. Odkąd
      wynaleziono ZZO poród może być w miarę komfortowy.
      Po drugie - poród to fizjologia, nie każdy musi chcieć w tym uczestniczyć.
      Facet może spokojnie poczekać pod drzwiami w trakcie II fazy porodu, rodząca i
      tak wtedy jest zaabsorbowana sobą, skurczami, dzieckiem i instrukcjami położnej.

      Nie chciałam obecności męża przy II fazie porodu i przy wszystkich zabiegach
      medycznych. Był wtedy doskonale zbędny po prostu, zależało mi na tym żeby nie
      oglądał mnie w sytuacji krępującej.
      • maialina1 Re: Nie zgadzam się 22.02.06, 10:22
        Dokladnie mysle to samo.
        Z tymze autorka watku NIE mowila o sytuacji kiedy to ty nie chcesz, tylko kiedy
        ty chcesz a mezczyzna odmawia.
        Ja jednak nadal twierdze ze jest to przejaw egoizmu ze strony kobiety,
        proszenie o cos takiego! Bo jak niby ten nieszczesny chlop ma sie czuc skoro i
        tak nie byl w ciazy, i tak nie czul jak mu sie w brzuchu rusza dziecko, i tak
        nie karmi piersia, po prostu CHLOP TO NIE MATKA, wiec obdarzanie go takimi
        widokami ktore sa "wyrwane z kontekstu" (bo kontekstem jest macierzynstwo) to
        zabojstwo na jego psychice.
        Poza tym nawet gdyby sie zdogdzil to na co komu obecnosc kogos kto przyszedl na
        ten teatr z przymusu, badz pod presja psychiczna ze strony zony ("bo kazala"
        albo "bo ona chciala")? uncertain
    • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:22
      W 100% popieram Twoje słowa. Tak samo jak Ty uważam że mężczyzna to nie święta krowa oczywiście kobieta w ciąży to tez nie święta krowa. Ale w końcu to my znoaimy trudy ciaży (dla mnie ciąża to nie najpiękniejszy okres w życiu kobiety). Dla mnie rozważanie czy mężczyzna ma być przy porodzie to rozważanie w stylu czy ja mam być przy porodzie. Rodziłam i wiem jak wtedy potrzebny jest ktoś bliski.
      Pozdrawiam magda
      • triss_merigold6 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:26
        W odróżnieniu od ojca dziecka Ty nie masz wyjścia.wink
        • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:50
          Uważam że oboje nie mamy wyjścia. Oboje pragniemy tego dziecka i oboje będziemy ponosić konsekwencje decyzji o jego posiadaniu. Tyle mówi się o równych prawach rodziców i o dyskryminacji ojców. To dlaczego niektórzy ojcowie już na starcie umniejszają swoją rolę w życiu dziecka odmawiając uczestnictwa w porodzie????
      • olcia1006 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:42
        Witam serdecznie.
        Dyskusja jak dyskusja, zapewne zwolenniczki i przeciwniczki mają swoje racje. Jednak uważam, że nie należy mężczyzn tak chronić i przyjmować wszystko na swoje barki. Nie traktujmy ich na zasadzie "kochanie nie kop pana bo się spocisz". Chciałam mieć dziecko i mój mąż też chciał tego i nie rozumiem dlaczego ja mam cierpieć a on nie może. Niech wie że to boli i nie jest poród przyjemnością. Tłumaczenie, że byk nie rodzi z krową jest mało racjonalne. Owszem tak nas ukształtowała matka naura, że jesteśmy Homo ale na Boga Sapiens czyli myślący. To może cofnijmy się do żródeł i nie rodzmy w szpitalu tylko w puszczy itd.
        Nie mam problemu z chęcią mojego męża bycia przy porodzie lub nie i potrafię mu już teraz przedstawić niedogodności bycia w ciąży. Zdaje mi się , że rozumie moje bóle i obawy zwiazane z ciążą i porodem. A może niektórym dziewczynom się wydaje że zamiast męża mają już syna i należy go chronić żeby się nie stresował. To może lepiej skorzystać z banku nasienia i nie mieć wyrzutów sumienia że się wykorzystuje uczucia własnego męża i jak bardzo może poród zaszkodzić jego psychice. Może zastanówmy się jaki wpływ na nasze życie ma poród. Faceci wcale nie sa tacy delikatni jak nam się wydaje. Pozdrawiam mimo wszystko.Ola
        • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:36
          Święte słowa. Niektóre kobiety chyba już przed posiadaniem dziecka mają tak silny instynkt macieżyński że jak dzieci (wrażliwe, kruche i bezbronne) traktuja swoich mężów. Nie wyobrażam sobie abym miała wziąć ślub z facetem który z byle powodu mdleje i płacze. Przy swoim mężczyznie lubię się czuć kochana i bezpieczna. i chcę mieć pewność że nie zostawi mnie w ciężkich chwilach.
          Pozdrawiam Magda
          • jagna_24 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 21:59
            Zgadzam sie z Toba!
    • melinthe Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 10:58
      z całą pewnością egoista... czyli facet... Tylko co zrobić, kiedy ten egoista to nasz ukochany i kochający nas mąż? I pewnie wspaniały ojciec w przyszłości? Pytam zatem co zrobić z egoistą, który "odmawia" werbalnie lub pozawerbalnie udziału w porodzie? Wyrzucić za drzwi, wnieść o rozwód, zmusić tylko dlatego, że jest egoistycznym draniem? Wydaje mi się, że nie ma jednoznacznej oceny rodzenia we dwoje. Niektórzy są zgodni i chcą rodzić razem, inni w żadnym wypadku, a w jakimś odsetku przypadków jedno chce, a drugiemu to nie w smak. Dlatego są wybory. A konsekwencje tych wyborów (czy rodzić z partnerką czy nie) zależą w dużej mierze od przebiegu porodu. Kiedyś na forum właśnie w tej kwestii ktoś nazwał mojego m estetą. No bo może i jest estetą. Ale gdyby nim nie był, czy MY bylibyśmy, czy byłoby NASZE DZIECKO?
      Chciałaby żeby mój mąż był ze mną przy porodzie. Ale nie ze względu na ból, ocieranie czoła, oddychanie, masaż kręgosłupa, parcie, odcinanie pępowiny, robienie zdjęć, czy jeszcze jakaś inna głupota. Żeby po prostu był. To mi wystarcza do rodzenia naszego dziecka. Może stać zarówno przy mojej głowie jeśli zechce, jak i za drzwiami.
      Pozdrawiam.
      W oczekiwaniu na maluszka (31tc)
      smile
      • melinthe ps 22.02.06, 11:06
        w każdym bądź razie dzięki za tą dysputęsmile
        wiem, że nie tylko ja się nad takimi rzeczami głowię wink
      • guderianka czarno-białe 22.02.06, 11:09
        najłatwiej autorce tak ując problem?Jak nie chce to egoista a jak chce to nie?
        zycie składa sie rowniez z szarości i wiele rzeczy sie na nie składa.Nie można
        oceniac męzczyzny na podstawie tego że nie chce byc przy porodzie bo pamietac
        nalezy ze nie MUSI być przy nim.Nikt go za kraty nie wsadzi jak bedzie na zone
        czekał w korytarzu.-jeszze tego by brakowało.....Mój ex był ze mna przy
        porodzie-on chcial, ja tam nie mialam nic przeciw, bardzo mi pomógł ale...w pół
        roku póxniej separacja,koszmar rozwodu,samotne macierzyństwo- i powiedz
        szanowna autorko czy według twojej teorii to egoista czy nie?Moj obecny mąż tez
        chce byc przy porodzie-ja wrecz nie wyobrazam sobie ze miałoby go nie byc.Ale
        nie chce przecinac pępowiny.Czy to egoizm?
    • demarta Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 12:01
      a ja się zaczynam zastanawiać, czy aby nie jestem egoistką skoro namówiłam męża
      na kontrolę u dentysty, okazało się że trzeba wyrwać zęba, ja tego chciałam, on
      tego chciał, a mnie przy nim wtedy nie było, przecież to najbardziej bolesna
      chwila w jego życiu, a mnie przy tym nie było!!! chyba go nie kocham
      • amwaw Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 12:12
        Jeżeli najpierw zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy, żeby mu zepsuć tego zęba to
        i owszem- jesteś.
        Jeżeli odmówiłaś mimo, że chciał żebyś została bo jesteś zbyt wrażliwa to owszem
        jesteś.
        Jeżeli to największy ból w jego życiu(a wyrywa się w obecnych czasach na
        znieczuleniu) to zazdroszczę mężowi lekkiego życia...teraz rozumiem dlaczego
        jest taki wrażliwywink
        • demarta Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 12:34
          amwaw napisała:

          > Jeżeli najpierw zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy, żeby mu zepsuć tego zęba
          to
          > i owszem- jesteś.

          rozumiem że tobie mężczyzna też "z całej mocy" chciał zrobić dziecko

          > Jeżeli to największy ból w jego życiu(a wyrywa się w obecnych czasach na
          > znieczuleniu)

          a rodzić u ciebie na wsi nie można w znieczuleniu jak rozumiem??? no to jedź do
          miasta
          • amwaw Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 12:50
            > rozumiem że tobie mężczyzna też "z całej mocy" chciał zrobić dziecko
            Tak, staraliśmy się o nie sporo czasu.
            Nawet jeżeli dziecko jest wynikiem wpadki to i tak mężczyzna ma w tym dziecku
            50% swojego udziału. W zepsuciu zęba chyba udziału innej osoby niż właściciel
            nie mawink
            > a rodzić u ciebie na wsi nie można w znieczuleniu jak rozumiem??? no to jedź do
            >
            > miasta
            1.Powtarzam po raz kolejny-ja już urodziłam.
            2.Rodziłam w znieczuleniu
            3.Nawet w Warszawie nie masz gwarancji, że będzie zoo( w niektórych szpitalach
            lekarz jest w określone dni)
            3.Zzo podaje się po łaaadnych kilku godzinach porodu-najlepiej kiedy rozwarcie
            jest 5 cm, a minimum 3 cm-zdążysz się nacierpieć do zzo-nie ma to najmniejszego
            porównania do wyrywania zęba który to zabieg od początku do końca przeprowadza
            się w znieczuleniu i trwa 30 minut.
            4.Moja "wieś" jak mówi mój nick to Warszawa,mój "wiejski szpital" to Żelazna..
            Mam nadzieje, ze jak już zarzuciłaś komuś, że pochodzi ze wsi to sobie ulżyłaś i
            poczułaś się lepiej..
          • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:44
            Tak, nie wszędzie na wsi jest znieczulenie mądralo z miasta. W szpitalu w którym rodziłam podczas mojego porodu jedyny anastezjolog był przy operacji (było to w nocy). No i co z tego znieczulenia, nie zawsze działa, a z resztą nie rozumiem co to ma do rzeczy dyskusja jest o czym innym.
      • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:40
        Zastanów się następnym razem zanim napiszesz podobną głupotę.
    • czarna83 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 12:08
      moj facet nie jestesmy po slubie powiedial ze gdybym ja nie chciala zeby on byl
      przy porodzie to by sie na mnie obrazil.
    • demarta Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 12:28
      a niedługo będziemy zapraszać nasze caaaałe rodziny na nasze porody, matka z
      ojcem nas spłodzili, matka nas urodziła więc powinna być gotowa pomóc i nam
      urodzić, w końcu sami się na świat nie prosiliśmy, więc łaski nierobią ojciec
      ja zapładniał, to niech patrzy jak cierpi jego córka, bo mógł spłodzić syna,
      ten nie musiałby rodzić, rodzeństwo też niech przyjdzie pomóc, bo kochająca
      rodzina zawsze powinna nas wspierać, no i babcie z dziadkami obowiązkowo, bo
      jak się spłodziło i urodziło jedno pokolenie, to nie zwalnia z obowiązku
      towarzyszenia następnym pokoleniom w bólach porodowych. PARANOJA!!!!
      • jasminar Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 12:44
        Bzdura jak cholera.Zgadzam sie z Demarta a po cholere mi przy porodzie maz chce
        to niech bedzie nie to nie to nie jest dla mnie priorytet.Faktycznie jak tak
        dalej pojdzie to zabraknie miejsca na sali porodowej bobedziemy spraszac
        wszystkich ktorych kochamy ktorzy mieli cos wspolnego z naszymi narodzinami
        itp. chore!!!!!!!!!
        • pipi72 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:49
          Oj, kobiety kochane,
          od razu widać, które z Was rodziły a które nie.
          Mieliśmy z mężem obiekcje, czy powinien uczestniczyć w porodzie, czy nie. Moje
          wyobrażenia o porodzie były wtedy kompletnie chybione, jakże podobne do
          niektórych opinii na forum (ach, te filmy amerykańskie - wody odchodzące na
          środku ulicy, łapanie taksówki, wpadanie do szpitala już z główką między
          nogami, wrzaski i wyzwiska rodzącej, hektolitry krwi, mdlejący facecismile), i z
          tego myślę wynikały obawy. Poza tym mój Mąż jest wrażliwy, widok krwi zawsze go
          osłabiałsmile Naszego pierwszego syna rodziliśmy wspólnie - nasz syn pojawił się
          na świecie po 8 godzinach od przyjazdu do szpitala. Z tych ośmiu godzin 10
          minut to byly bóle parte. Pozostałe ponad siedem godzin - rozwarcie.
          Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, opowiadaliśmy sobie dowcipy. Dzięki mojemu Mężowi
          miło spędziłam czas w szpitalu, nie nudziłam się między skurczami (które
          przecież na początku porodu nie są zbyt częste). A i skurcze łatwiej było
          znieść, gdy po prostu trzymał mnie za rękę. W czasie parcia stał za moimi
          plecami, trzymał mnie. Poród to nie jest MASAKRA. Jest WYSIŁEK. I SZCZĘŚCIE.
          Przecież i wysiłek i skurcze są CELOWE, nie bezsensowne, więc i podejście do
          nich jest inne. A to ile mężczyzna zobaczy, zależy tylko i wyłącznie od Jego
          ciekawości. Mój nie był zainteresowany oglądaniem mnie od wiadomej strony,
          dlatego w czasie parcia stał za moimi plecami. A potem dostał syna na ręce i
          opuścił salę. NIe uczestniczył w rodzeniu łożyska i szyciusmile
          Polecam rodzenie z osobą towarzyszącą. A zwłaszcza przetrwanie pierwszych faz
          porodu. Na końcówkę co wrażliwsi panowie mogą opuścić salę porodowąsmile))
          Notabene już szykujemy się z Mężem do kolejnego porodu. W marcu przyjdzie na
          świat nasz drugi syn. I wiem, że urodzimy go RAZEM.
          Pozdrawiam przyszłe Mamy i ich Partnerów
      • kubiaczka007 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:43
        Również zgadzam się z demarta!!!
        Trochę śmieszą mnie agrumenty kobiet, które mówią, że "zrobił to niech teraz
        ponosi konsekwencje". Przecież to BZDURY o jakich świat nie słyszał. A co ma do
        rzeczy uczestniczenie przy porodzie z ponoszeniem konsekwencji za dziecko???
        Dziewczyny skąd Wy jesteście??? Jakaś inna galaktyka???
        Konsekwencje to ojciec dziecka ponosić będzie później, gdy będzie Wam pomagał
        przy dziecku wstając do niego w nocy, latając po pieluchy przewijając karmiąc i
        robiąc tysiące innych rzeczy, które wtedy mogą świadczyć czy Was kocha i czy
        jest egoistą czy nie, i wtedy możecie go zmuszać, gdyby nie chciał Wam pomogać,
        rzucając argument, że "musi ponosić konsekwencje", ale nieuczestniczenie w
        porodzie to nie argument, aby facetowi zarzucić, że jest EGOISTĄ!!!
        Obecnośc faceta przy porodzie jak dla mnie jest dopuszczalna, ale tylko wtedy
        gdy on tego wyraźnie chce, a nie wtedy gdy zgodził się by nie zrobić Wam
        przykrości lub wtedy, gdy go do tego wręcz zmusiłyście.
        Zastanówcie się nad tym, że jeśli poszedł z Wami na poród z przymusu, bo "musi
        ponieść konsekwencje" to może gdy będziecie chciały mieć kolejne dziecko, to on
        już nie będzie chciał go mieć, bo będzie wiedział, że znowu "będzie musiał
        ponosić konsekwencje" i uczestniczyć w porodzie.
        A jeśli tak bardzo uważacie, że jest to niesprawiedliwe, iż natura kobiety
        obdarzyła możliwością rodzenia, a faceci mają tak dobrze i nie cierpią takich
        bólów i skurczów, i skoro nie chcecie cierpieć to zastanówcie się nad adopcją,
        wtedy sprawa rodzenia jest wykluczona i pozostanie tylko kwestia faktycznych
        konsekwencji z decyzji o posiadaniu dziecka.
        Pozdrawiam wszystkie EGOISTKI zmuszające mężów do porodu!!!!!!
        • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:07
          Lepiej nie nadwyrężać i nie męczyć faceta nocnym wstawaniem, bieganiem po pieluchy, karmieniem dziecka. Zwariowałyście!!! Przeciez to kobiety natura zaprogramowała na wychowywanie dzieci a mężczyźni mają zapewniać byt. Jeszcze by się zmęczył takim wstawaniem w nocy a potem w dzień jeszcze zemdlał. Ja nie wiem jak mozna wymagac od faceta pomocy przy dziecku, przeciez byk krowie nie pomaga i nie wiele w naturze jest takich zwierząt które pomagają.
          A jak tak by zobaczył jak dziecko zrobiło kupę i nie daj boże poczuł nieprzyjemny zapach i jeszcze by się do dziecka zraził i brzydził się nim. Nie przesadzajcie z tą pomocą, facetowi trzeba oczszędzić wysiłku.
      • maga202 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:53
        Nie zaszłam w ciąże z całą rodziną ani nawet nie zapraszałam jej na moment poczęcia, powiem więcej nie uzgadniałam nawet z nimi swojej decyzji o chęci posiadania dziecka więc nie chcę też aby uczestniczyła w porodzie. Nie wiem czy dla Was to jest jasne. Widzę, że nerwy Was poniosły, spokojnie może jeszcze wasi mężowie zdecydują się pomóc Wam w tej ciężkiej chwili jaką jest poród.
    • gaba36 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:02
      Nie chcę, żeby mój ponownie zabierany głos zabrzmiał feministycznie, ale fakt
      jest taki, że mężczyżni zawsze byli chronieni od wszelkiego co mogło im się nie
      podobać, zmęczyć itd. Niektóre z Was piszą, że nie chcą, żeby mężowie czy
      faceci patrzyli jak się męczą, jak się pocą, jak cierpią itd. Ja dużo gorzej
      niż w trakcie porodu wyglądałam przez pierwsze 3 miesiące życia mojego dziecka
      jak budziło mnie co 1,5 godziny. Nie zmuszałam mojego męża, żeby wstawał i nie
      wstawał a ja padałam na pysk. Chodził ze mną na szkołę rodzenia i wbrew temu co
      pisała jedna z dziewczym nie wyglądał śmiesznie. Wiesz, większośc pytań
      zadawali panowie i po każdych zajęciach było widać, że czują się coraz lepiej,
      bo wiedzieli coraz wiecej i nasza fantastyczna położna uświadamiała im jak
      ważni są i dla swoich kobiet i dla dzieci. Im więcej wiedzieli tym bardziej
      chcieli przy porodzie być. Tu nie chodzi o zakuwanie ich w kajdany i
      prowadzenie na porodówkę. Tu chodzi o uświadomienie im ich ojcostwa, tego co
      ich czeka od pierwszych sekund życia małego człowieka i tego, ze nie łączy się
      to tylko z chwilą przytulania dziecka tuż przed meczem czy wyjściem z kumplami.
      Może warto po prostu zanim się podejmie ostateczna decyzję porozmawiać razem,
      może z kimś kto to przeżył. Wielu facetów już zrozumiało, że gdyby nie mała
      perswazja ze strony kobiety straciłoby najpiekniejsze chwile swojego życia.
      Oczywiście moja wypowiedź nie dotyczy normalnych porodów odbywających się bez
      powikłań.
      Pozdrawiam.
      • gaba36 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:07
        tzn. dotyczy normalnych pordów, a nie tych z powikłaniamismile
    • 18_lipcowa Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:07
      Piszesz takie glupoty że płakać się chce normalnie.
      • slonko541 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:30
        A wiecie mnie to się wydaje, ze nie powinnyście potępiać facetów ze nie chcą
        byc przy porodzie, ani kobiet za to ze nie chcą zeby faceci byli przy porodzie.
        To sprawa indywidualna kazdego z osobna. Przy moim porodzie mój mąz bedzie,
        jednak umówiliśmy się ze jezeli ja zechce zeby wyszedł to wyjdzie bez sprzeciwu
        i odwrotnie, i nikt nie bedzie miał o nic pretensji. I jak czytam takie opinie
        o tym, ze jak zrobił dziecko to niech bedzie dalej konsekwentny to az uwierzyc
        nie mogę o takie podejście do sprawy. Jak maz nie moe lub nie chce byc przy
        porodzie to zawsze mozna poprosić mamę, siostrę czy przyjaciólkę. One mogą być
        czasem bardziej przydatne niz mąz. Kobiety róznie znoszą poród. Ja np. nie
        mogłabym patrzec jak mój mąz cierpi z bólu i wolałabym tego nie widzieć, bo
        niewiem czy bym wytrzymała. Niektórzy męzczyźni tez tak reaguja. A czasem lepsi
        tacy co nie chcieli byc przy porodzie i trzymać za rekę niz tacy co to są przy
        porodzie, opiekuja się a potem maja wszystko w D...e. Więc nie mozna tego w
        zaden sposób potepiać, niech kazdy robi co chce i jak uwaza.
        --
        bd.lilypie.com/BfiHp1.png[/img][/link]
      • malenka69 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 15:53
        A nienormalnie umiesz płakac? wink
    • koza_w_rajtuzach Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:13
      Nie egoista tylko rozsądny facet, który nie chce z powodu _fanaberii_ żony
      oglądać taką rzeź, przy okazji narażając się na to, że może stracić pociąg
      seksualny do żony. Powiem więcej: uważam, że taka postawa żony zmuszająca
      faceta, aby był przy porodzie jest egoizmem. Jestem zdania, że skoro mężczyzna
      wzbrania się od tego, to ma ku temu powody: widocznie jest na to za słaby
      psychicznie. Gdybym była facetem wcale nie chciałabym być przy porodzie mojej
      żony. Jeśli naciskałaby na mnie zapewne bym uległa, ale z całą pewnością
      odbiłoby się to na mnie negatywnie.
      • jasminar Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:17
        gdybym ja była mezem swojej zony to tez nie specjalnie pałalabym checia bycia
        przy porodzie.Zreszta bedac zonasmile swojego meza nie chce go tam bo napewno nie
        byłby wstanie pomoc bo i jak ? Pierwszy maz był i co bardziej mnie jesgo tam
        obecnosc denerwowała niz pomagała.
        • karolcia86 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 13:42
          Ja natomiast chciałabym wspierać mojego męża niezależnie od sytuacji czy tego
          jak będzie w takiej sytuacji wyglądał.
    • malinka255 popieram autorke wątku 22.02.06, 13:22
      smile
      • tucik równiez popieram autorkę wątku! 22.02.06, 13:42
        moim zdaniem skoro razem płodzimy to i razem rodzimy! tymbardziej, że w czasach
        pierwotnych to właśnie ojciec dziecka (prawdziwy czy domniemany) choć nie tylko
        był przy porodzie i to jakoś mu "nie robiło"; nasi mężowie są dziś wielce
        delikatni i wolą często unikać widoku i stresu dla swojej WYGODY I KOMFORTU
        • tucik Re: równiez popieram autorkę wątku! 22.02.06, 13:48
          dając mężczyźnie możliwość wyboru same zgadzamy się (i popieramy) jego co tu
          dużo mówić słabość, bo czy nas się ktoś pyta czy damy radę?? moim zdaniem bycie
          przy porodzie to wręcz kwestia obowiązku ze strony swiadomego ojca a nie
          kwestia kaprysu i "chcenia", inaczej postępując wychowujemy sobie słabych
          facetów, bo co by sie stało gdyby doszło do tragedii, wypadku, choroby, wojny i
          my odmówiłybysmy bloskości, pomocy mężowi bo "zraża nas jego widok"??? tylko
          nie zrozumcie mnie źle-to nie ma być kwestia zmuszania kogos do czegos, to sie
          powinno wiedziec i czuć w sobie-tę powinność, tę chęć...
      • loorien Re: popieram autorke wątku 22.02.06, 13:46
        Hmm, a ja przez wiele lat miałam identyczny pogląd jak autorka wątku.
        Twierdziłam ze faceci nie takie obrzydlistwa oglądają - zabijanie na ekranie
        najokrutniejszymi metodami, pornosy obrzydliwe i że to jest zwykła wymówka że
        nie chca być przy porodzie. Ale z drugiej strony wiem że oni są bardzo prości -
        inni niż my kobiety. Nie potrafią chyba rozdzielić pewnych spraw, a
        przynajmniej nie wszyscy. Jest coś w tym, ze facet jak obejrzy żonę w takiej
        sutuacji porodu to potem już nie będzie miał do niej takiego samego stosunku
        seksualnego jak wcześniej. Mówię oczywiście nie o wszystkich - sa na pewno
        madrzy twardzi kochający faceci, którzy bez problemu to zniosą i potraktują
        normalnie -tak jak powinni. Jednak jest to sytuacja na tyle nowa i dla mnie i
        dla mojego męża, że niewiem jak się zachowa, niewiem jak sie zachowam i nie
        chcę ryzykować. Tzn na pewno chcę żeby był ze mną jak najdłużej, żeby mi
        pomagał, natomiast już przy ostaniej fazie może byc w pomieszczeniu obok, moga
        go zawołac żeby potrzymał dziecko zaraz jak sie urodzi ale nie chcę żeby
        patrzył na to wszystko. No chyba że się uprzewink Wydaje mi sie jednak że będzie
        przerażony, tym że cierpię, nie będzie wiedział jak mi pomóc, i że lepiej kiedy
        tą ostanią fazę porodu przejde sama
        • jasminar Re: popieram autorke wątku 22.02.06, 13:59
          kobiety jesli ma ochote i Wam to nie przeszkadza to niech sobie bedzie jesli
          uwaza ze nie woli nie to nie ma problemu i juz po co robic z igły widły.Moj maz
          sie zastanawia ja mu powiedziałam ze wole zeby na sali nie był inie dla tego iz
          boje sie ze ucierpi na tym nasze zycie sexulane pozniej ale w chwilach kiedy
          mnie cos boli jestem drazliwa i wiem ze dostałoby mu sie po glowei a jego
          obecnosc tylko rozdrazniałaby mnie.Nie mozna nikogo do niczego zmuszac boz musu
          jeszcze nic dobrego nie wynikneło.
    • lilith76 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 14:02
      nie chce powrotu czasów, kiedy to kobieta rodziła, a ojciec dziecka spędzał ten
      czas z cygarami i whyski, w towarzystwie kolegów.
      jednak nie widzę sensu zmuszania mężczyzny do uczestnictwa w porodzie jeśli on
      nie jest do tego przekonany. pachnie mi to stawianiem na swoim i walką w
      związku, czyje na wierzchu.
      prawdziwe ojcostwo i oddanie kobiecie to nie tylko chęć bycia przy porodzie
      partnerki!!! znam parę, gdy facet sam pchał się do porodu, ale po porodzie
      nawet palcem przy dziecku i obolałej małżonce nie kiwnął. miesiącami. zapewne w
      świwetle tego wątku, to nie egoista tylko dojrzały mężczyzna.
      ojcostwo to wzięcie odpowiedzialnosci - finansowej, życiowej, emocjonalnej - za
      dziecko i jego matkę. a ten egzamin wielu mężczyzn oblewa, mimo wzruszających
      wcześniej obrazków na sali porodowej.

      to drobiazg historyczny - kiedyś poród był typowo kobiecym rytuałem, kobieta
      rodziła w obecności położnej, innych kobiet z rodziny, spółeczności. dla mnie
      ma to większy sens, bo one na 100% wiedzą co ona czuje, przeżywa.
    • asaroth Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 14:10
      Mój mąż był ze mną przy porodzie ale nigdy nie nazwałabym egoistą mężczyzny,
      który odmawia uczestnictwa w porodzie, bo to niesprawiedliwy osąd.
      Uczestnictwo i wspomaganie siebie w chorobie to już inna sprawa.
    • antosia.mama Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:01
      Nie egoista, a tchórz.Mój też przybierał początkowo taką pozę, ale teraz mowi,
      że bardzo sie cieszy, że tam był.
      • lilith76 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:26
        dla mnie tchórzem byłby wtedy gdyby zmył się w kilka miesięcy po narodzinach
        dziecka, bo nie jest tak super jak przed ciążą partnerki.
        czy na serio ciężarnym tak plączą się priorytety?

        niechęć do udziału w porodzie może być symptomem ogólnie braku zainteresowania
        kobietą i jej dzieckiem, wspólnym życiem, ale co jeśli oprócz tego mężczyzna
        jest opiekuńczym i odpowiedzialnym ojcem???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka