Dodaj do ulubionych

Z życia wzięte ...

24.04.06, 21:56
Streszczę tylko dwa dni , bo jak bym chciała kilka m-cy to książkę bym Wam
napisała wink)
Zaczynam 32 tc - bliżniaki więc widać że brzuch mam wieeeelki, ale :
Wczoraj w Auchan w kolejce do ważenia owoców jakiś 30-o parolatek się przede
mnie chciał wepchnąć ... ale mu torba pękła i mu plan nie wyszedł ... potem z
zakupami podeszłam do specjalnej kasy, gdzie kobiety w ciąży i
niepełnosprawni są obsługiwani poza kolejką ( wiieeelki napis i jedyna taka
kasa specjalnie dla nas ciężarówek ) oczywiscie ludzie w kolejce byli wielce
zbulwersowani jak śmiem korzystać ze swojego prawa i NIKT mnie nie wpuścił ,
więc po interwencji pracownika sklepu obeszłam kasę dookoła i "od przodu "
weszłam do kolejki , co głośno i niegrzecznie skomentowało spore grono
kolejkowiczów .
Dziś byłam na podwójnym badaniu cukru na czczo i godz. po jedzeniu i też
miałam problem z wejściem do gabinetu , zwłaszcza pewien starszy ( nie
stary ) Pan , który głosem dominował nad resztą kolejki , " że wszyscy tu
stoją to i ja mogę ... " echhh
A potem byłam w banku PKO SA , w kolejce dwóch Panów w średnim wieku i młoda
dziewczyna oraz dziadek sporo po 60 tce ... jeden Pan i dziewczyna rozparci
na jedynych 2 fotelach , tylko ten przemiły starszy Pan okazał wyrozumiałość
i mnie przepuścił ... ale że był za tą trójką to swoje odczekałam ...
Dziewczyny, jak Wy sobie radzicie w kolejkach, urzędach itp. ?

Buziaki , pozdrawiam ,
Monika
Obserwuj wątek
    • edyta.23 Re: Z życia wzięte ... 24.04.06, 22:06

      jedyne co moge poradzic, to nie przejmowanie sie glupim gadaniem ludzi i
      korzystanie ze swoich praw, przynajmniej ja tak robiesmile

      z kasy dla kobiet w ciazy korzystam w hipermarkecie (najczesciej w auchan)
      odkad mam widoczny brzuch, nie dyskutuje z ludzmi tylko od razy podchodze do
      kasjerki albo jak sie nie moge przepchac, zaczepiam jakiegoś pracownika w
      sklepie (najlepiej jakiegoś kierownika), koło kas zazwyczaj ich się dużo kręci;-
      ) skoro stworzyli takie kasy (a nie przecież musieli) mamy prawo z nich
      korzystać

      robiac badania rowniez wchodze zawsze bez kolejki, staram sie jakos wczesniej
      pokazac pielegniarce i ona mnie wywoluje w pierwszej kolejnosci, ludzie czasem
      cos tam gadaja, ale ich nie słucham, więc nie wiem nawet cowink

      jedynie na poczcie się nie wpycham, bo podobno tych przepisów dających
      pierwszeństwo obsługi kobietom w ciąży już nie masad

      komunikacją miejską nie jeżdżę (na szczęście) bo domyślam się jak to wygląda w
      autobusach czy tramwajach
      • sabiptysia Re: Z życia wzięte ... 24.04.06, 22:56
        Ostatnio jechalam zatloczonym autobusem. Mloda kobieta bez niczego ustapila mi
        miejsca. Gdy wstawalam z miejsca na przystanku uslyszalam od jakiegos dziadka,
        ze on sobie teraz usiadzie, bo przeciez jest mlodszy ode mnie wiec mogl
        poczekac. We mnie od razu zagotowala sie krew i odpowiedzialam mu grzecznie, ze
        jestem w zaawansowanej ciazy-czego nie da sie ukryc bo jestem w 35 tygodniu. On
        mi na to, ze "taaak... zaawansowana ciaza! Ja tez kiedys bylem w ciazy!" Mial
        szczescie, ze gdy to mowil ja juz wysiadalam, bo gdyby powiedzial to wczesniej,
        albo gdybym jechala dalej, to bym mu przywalila, bo po doswiadczeniach z
        pierwszej ciazy jestem bojowo nastawiona. Przy pierwszej ciazy nie mialam odwagi
        prosic o ustapienie miejsca a teraz robie to z zimna krwia, bo z jakiej racji
        mam narazac swoje dziecko, gdy jakas cizia grzeje swoja mloda dupka siedzenie
        albo dziedek, ktory potrafi godzine klucic sie o miejsce przeznaczone dla
        inwalidow, zadowolony zajmuje miejsce dla kobiety z dzieckiem....
        Ogolnie chamstwo w Polsce osiagnelo swoje apogeum, nie wiem skad bierze sie taka
        znieczulica i nie dotyczy to tylko kobiet w ciazy...
        Natomiast przedwczoraj, gdy bylam z mezem na zakupach w tesco nieswiadomie
        stanelam w kolejne do kasy z pierszenstwem. Choc stalo przede mna kilka osob z
        zaladowanymi koszykami pod sufit pani kasjerka stanowczo powiedziala, ze mam
        przejsc do przodu i ze zostane obsluzona poza kolejka- to bylo bardzo mile!!!!
        • magda582 Re: Z życia wzięte ... 25.04.06, 21:46
          cizia grzeje miejsce... a nie pomyślałaś, że owa cizia jest zwyczajnie zmęczona
          po całym dniu... jest chora... ma okres... Nie jesteś pępkiem świata!
          • sabiptysia [...] 25.04.06, 22:19
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • magda582 Re: Z życia wzięte ... 25.04.06, 22:37
              nie mam zamiaru cie denerwować, ani rozpętywać wojny... Chcę tylko dorzucić
              obiektyne spojrzenie.
              • liwilla1 [...] 26.04.06, 08:25
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • gosika78 Droga Magdo 26.04.06, 10:46
                Wiemy wszystkie, że ciąża to nie choroba, za to porażające chamstwo jest chorobą i to niestety nieuleczalną... To takie obiektywne spostrzeżenie.
              • sanna.i Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 15:44
                Jak mi przykro,ze nie mozesz miec dzieci. Wiesz co? Moze adoptuj? Wylewanie
                zolci sytuacji nie zmieni...
        • irka15 Re: Z życia wzięte ... 25.04.06, 21:48
          A moja kolezannka w autobusie w zaawansowanej ciazy uslyszala: mloda sobie
          dzieciaka zrobila, to nich teraz stoi.

          Pozostawiam bez komentarza.
      • aborka Re: Z życia wzięte ... 25.04.06, 21:17
        a ja na poczcie wchodze bez kolejki bo nie tylko w ciązy ale i z dzieckiem do lat 4. W supermarkecie nie próbowałam bo jak tu wejsc jak wszyscy mają pelne kosze wypakowane na podajnik?? Zresztą z mezem robie zakupy i on stoi a ja sobie gdzieś siadam.
        • monia_m2 Re: Z życia wzięte ... 25.04.06, 22:32
          w supermarketach są specjalne kasy dla CIĘŻARNYCH i NIEPEŁNOSPRAWNYCH, gdzie są
          obsługiwani poza kolejnością , zawsze opatrzone dużym napisem nad kasą , więc
          osoby które nie mają zakupow na taśmie powinny ustąpić ... tylko że tego nie
          robią bo są chamscy... i tą cechę charakteru chyba traktują jako
          niepełnosprawność umysłową dlatego stoją i się nie ruszą z miejsca ...
          • margonik Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 00:02
            A ja właśnie nie znalazłam jeszcze takiej kasy dla ciężarówek. Robie zakupy w
            Tesco, Geant i Albercie. Widziałam kasy dla inwalidów (piktogram z wózkiem
            inwalidzkim), ale nie dla kobiet w ciąży. Pewnie to te same, ale jeśli nie jest
            to wyraźnie napisane, to kto mnie przepuści? Tez w końcu nie chcę się wykłócać
            w kolejce. A ciężko mi stać, bo jak stoję, robi mi się słabo.
            • margonik Re: Z życia wzięte ... 08.07.06, 13:16
              Też nie widziałam jeszcze takich specjalnych kas. Są takie piktogramy z wózkiem
              inwalidzkim, ale tam tylko pisze "Szerokie przejście" - to jeszcze nic nie mówi
              o pierwszeństwie.

              W sklepach i urzędach raczej nie przepuszczają w kolejkach, natomiast z
              komunikacji miejskiej mam same dobre doświadczenia. Odkąd brzuch mam wyraźny nie
              zdarzyło mi sie stać. Ludzie natychmiast sie podnoszą. Naprawdę raz za razem mam
              takie doświadczenia i żadnych innych, negatywnych...

              Miejsce siedzące w autobusie dla kobiety w ciąży to nie jest żadna fanaberia. W
              czasie jazdy łatwo o gwałtowne hamowanie i jest to po prostu sprawa
              bezpieczeństwa! Z brzuchem łatwiej sie przewrócić, bo ma sie zaburzoną równowagę
              i mniej siły, ewentualnie można polecieć z brzuchem przy hamowaniu na jakiś
              słupek. Nie pozwoliłabym sobie na stanie w autobusie czy tramwaju i gdyby nie
              to, że zawsze mi ustępują, domagałabym sie tego. Jak zbliżam sie do celu, to też
              nie wstaję wcześniej w czasie jazdy, tylko czekam aż sie autobus do końca zatrzyma.
          • tucik bo to są chamy... 28.04.06, 10:22
            osoby, które głupio się na Ciebie patrzyły; w takiej kasie powinni stać
            niepełnosprawni, osoby z małymi dziećmi i w ciązy a reszta ma szereg swoich kas
            i tzreba patrzec na napisy a jak nie to bez zdziwinie w razie czego ustąpić
            skoro się stanęło przy takiej kasie; ja także skorzystałam z takiej kasy ale w
            Tesco, chciałam stanąć jakoś w środku tej kolejki ale Pan z dzieckiem, który
            stał także powiedział mi abym szła na sam przód i wogóle sie nie czaiła zatem
            poszłam do przodu i tam napotkałam także mężczyznę z 2 dzieci kilkuletnich,
            który także bez problemu mnie wpuścił mówiac, że pamieta jeszcze ciąże swojej
            żony i wie jak się męczyła stojąc w kolejkach...
            a nie idzie sie na zakupy do zatłoczonych hieperketów dla rzozrywki tylko po to
            by miec co jeść zwłaszcza jak nie ma w poblizu żadnych sklepików osiedlowcyh
        • mmalicka21 hihihihi 25.04.06, 22:40
          normalka jak nie wiem
          ja tez wszędzie stoje
          niby dobrze sie czuje
          ale czasami leniwa jestem
          i jak widze jakiegos młodego dresiarza i inych tego pokroju to zwalam ich z
          miejsca
          a co
          a magda 582 czy jaki ona tam ma numer widze że nadal ma za złe wszystkim
          kobietom że są w ciązy
          jesteśmy w ciązy to się męczmy- darozjady powinnyście pokutować za to że
          ośmieliłyście się zajść w ciaze
          a nie bezszczelne baby jeszcze rządacie żeby wam ustępować miejsca!!! ha

          oj magdo..... bedziesz w ciazy to się bedziesz męczyła- nie nakazuj meczyć się
          innym
          myślę że ona jest transwestytą
          transwestyta szowinistą i egoistą w jednym
      • agnes744 Redo edyty 23... 26.04.06, 13:23
        Na poczcie te przepisy obowiazuja.U mnie sa naklejone przy okienku.Pozdrawiam
        • demarta Re: Redo edyty 23... 26.04.06, 14:05
          u mnie były jeszcze 2 miesiące temu, ale przestały już na poczcie obowiązywać i
          na mojej już te informacje zdjęli.
    • lenka_style Re: Z życia wzięte ... 25.04.06, 22:31
      ja jak nie chciałam wpuścić pana na miejsce uprzywilejowane w tramwaju to
      usłyszałam stek obelg
      ale to olewam
      do kasy w tesco, która też jest wydzielona, podchodzę od przodu, nie słucham,
      co ludzie gadają
      zawsze sprawdzałam jak byłam w ciąży jak wchodziłam do sklepu czy jest
      wywieszka kto wchodzi poza kolejnością i jak była to egzekwowałam swoje prawo,
      aj ak nie było to stałam potulnie sad( i czekałam, że ludzie się nade mną
      zlitują
      jak było mi słabo to wychodziłam
      nie zwracajcie uwagi co ludzie Wam gadają, dziewczyny! Egzekwujcie twardo swoje
      prawa, to jedyny taki czas.
      • nelles Re: Z życia wzięte ... 25.04.06, 23:33
        Ja specjalnie nie korzystam z tych przywilejów ale jak mi się slabo kiedys
        zrobilo to poprosilam o miejsce. I dzisiaj bylam pity skladać w urzędzie -
        wiadomo kolejka na dwie godziny. Strasznie mi glupio bylo ale poprosilam ludzi
        żeby przepuścili(nie dosyć że z brzuchem to jeszcze z dzieckiem 1,5 rocznym,
        nie wystalambym ani ja ani maly).
        Jak bylam w pierszej ciąży to na sam koniec mialam niemile zdarzenie. Dwa tyg
        pzred terminem (w zimie) wracalam do domu po badaniach i strasznie mi się sikać
        chcialo. Czekalam na tramwaj ale jak przyjechal to gościowi się tak spieszylo,
        że zamknąl mi drzwi przed nosem. Okazalo się że ma czerwone światlo i czekal
        dobrą chwilę zanim się zmienilo ale drzwi nie otworzyl (a na pewno mnie
        widzial). Odczekalam swoje na następny i jak wsiadlam to poszlam w kierunku
        jedynego wolnego miejsca, niestety nie zdążylam usiąść bo jakiś stary dziadek
        biegiem lecial od drzwi i w ulamku sekundy byl przede mną. Też mnie widzial ale
        się odwrócill do szyby i minę zadowoloną mial. A ja z tym pelnym pęcherzem,
        myślalam że zwariuję. Jakaś pani zauważyla tą sytuację, zrobila mi miejsce.
        Potem z innymi osobami cale zdarzenie z wielkim oburzeniem komentowala.
        Pierwszy i jedyny raz publicznie tak się poplakalam, że nie moglam się
        uspokoić, jak dziecko - to oczywiście cale moje upokorzenie jeszcze
        spotęgowalo. Pomyślalam sobie że temu staremu się jeszcze kiedyś los odplaci i
        wszystkim takim cwaniaczkom.
        • eliszka25 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 00:12
          ludzie potrafia byc naprawde chamscy. najlepiej sie tym nie przejmowac i
          egzekwowac swoje prawa. kobieta w ciazy nie jest pepkiem swiata, ale skoro np. w
          sklepie jest specjalna kasa dla kobiet w ciazy, to dlaczego ma stac w kolejce do
          innej? przepisy mowia o tym, ze w autobusie m.in. kobiety w ciazy maja
          pierwszenstwo w zajmowaniu miejsc, wiec dlaczego nie moga sobie usiasc? wkurza
          mnie takie glupie gadanie "zrobilas sobie dziecko, to je teraz nos". czlowiek
          wracajacy z pracy ma prawo byc zmeczony, a kobieta w ciazy nie? wiele kobiet w
          ciazy tez po prostu wraca autobusem z pracy i tez sa zmeczone, na dodatek "za dwoch"
        • luccio1 Re: Z życia wzięte ... 08.07.06, 12:17
          nelles napisała:
          > Jak bylam w pierszej ciąży to na sam koniec mialam niemile zdarzenie. Dwa tyg
          > pzred terminem (w zimie) wracalam do domu po badaniach i strasznie mi się
          > sikać chcialo. Czekalam na tramwaj ale jak przyjechal to gościowi się tak
          > spieszylo, że zamknąl mi drzwi przed nosem. Okazalo się że ma czerwone
          > światlo i czekal dobrą chwilę zanim się zmienilo ale drzwi nie otworzyl (a na
          > pewno mnie widzial). Odczekalam swoje na następny i jak wsiadlam to poszlam w
          > kierunku jedynego wolnego miejsca, niestety nie zdążylam usiąść bo jakiś
          > stary dziadek biegiem lecial od drzwi i w ulamku sekundy byl przede mną. Też
          > mnie widzial ale się odwrócill do szyby i minę zadowoloną mial. A ja z tym
          > pelnym pęcherzem, myślalam że zwariuję.
          Wydaje mi się, że w Twoim stanie miałaś prawo wysikać się obok przystanku po
          pierwszej nieudanej próbie "zdobycia" tramwaju, i dopiero potem szturmować
          następny - i to prawo znacznie lepsze, niż facet po kilku piwach, oblewający
          mur.

    • podyanty Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 00:52
      No, popatrzcie, a u nas nie ma nigdzie wywieszek o obsludze kogokolwiek (ciezarne/inwalidzi) poza
      kolejnoscia i jakos zyjemy.
      Ale faktem jest, ze:
      -wiekszosc ludzi przemieszcza sie wlasnym pojazdem (w 330 tys. miescie sa tylko rzadko jezdzace
      autobusy)
      - po zakupy jezdzi sie samochodem i przewaznie raz w tygodniu. Nalezy tylko unikac dni wyplat (placa
      co 2 tygodnie, w czwartek i wtedy zadluzona tluszcza rzuca sie do sklepow). U nas zakupy
      supermarketowe robi maz i przewaznie poznym wieczorem. Zakupy na targu tez raz w tygodniu, w
      sobote albo w niedziele - czysta przyjemnosc - nawet ci odniosa pudlo z zakupami do samochodu
      (gratis).
      - w urzedach nikt nie stoi bo nie ma takiej potrzeby - praktycznie wszystko da sie zalatawic sie przez
      telefon
      - do lekarza chodzi sie na wyznaczona godzine ale tez nie ma przychodni panstwowych i za wszystko
      sie placi na miejscu albo przysylaja rachunek do domu (wysyla sie czek albo placi karta przez telefon).
      Jedyne miejsce gdzie bywaja kolejki (wlasciwie jedynie w porze lunchu, kiedy ludzie staraja sie cos
      zalatwic korzystajac z przerwy) to :
      a/ miejsca gdzie zalatwia sie zwroty (czesciowe!) za wydatki medyczne
      b/ banki (ktore zamykaja o 16-ej)
      c/ poczty (czynne do 17-ej)
      (a, b i c sa nieczynne w soboty)

      Ale cos za cos : platny urlop macierzynski = 12 tygodni
      Platne zwolnienia na okres ciazy - tak, ale tylko do wysokosci posiadanej puli zwolnienia chorobowego
      (15 dni rocznie, kumuluja sie) + ew. niewykorzystany urlop.
      Zdecydowanie jednak wole byc w ciazy tutaj!
    • azzure1 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 01:01
      A co dziwniejsze, na tym forum spotkałam się z opiniami, często graniczącymi
      wręcz z obelgami, w tym również innych ciężarnych, że wymagając od innych
      ustępowania miejsca czy przepuszczania w kolejce same się, drogie przyszłe
      mamusie, robimy "świętymi krowami". Bo przecież taka wypacykowana nastolatka
      może byc ciężko przemęczona koniecznością przesiedzenia w szkole kilku godzin i
      musi sobie usiąść. A ciężarna po pierwsze sama zafundowała sobie taki stan, a po
      drugie przecież wcale nie musi jechać autobusem, może jechać taksówką, a sprawy
      urzędowe i inne "kolejkowe" zlecić innym. No po prostu ręce opadają. Przecież
      nie chodzi tylko o komfort (?) kobiet w ciąży, ale przede wszystkim o
      bezpieczeństwo dzieci w brzuszkach. Ja pamiętam, że mnie nigdy nikt nie prosił o
      ustąpienie miejsca, sama miałam - i nadal mam - w sobie taki odruch na widok
      starszej czy nawet choćby widocznie zmęczonej osoby. Gdzie się podziała zwykła
      ludzka życzliwość i wrażliwość na drugiego człowieka?
    • demarta Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 08:59
      dziewczyny macie całkowitą rację, mi samej ciężko jest znieść trudy dziewiątego
      miesiąca w kolejce, na poczcie pełnej ludzi, gdzie brakuje mi powietrza itd.
      ale........ regularnie wraca mi pamięć o innym etapie w moim życiu, kiedy to
      nagle dopadł mnie atak chróbska niemiłego..... potem drugi..... za każdym razem
      wygląda to w ten sposób, że dokuczają miejscowe paraliże i totalne osłabienie
      mięśni, za pierwszym razem przestałam chodzić na ponad miesiąc, za drugim nie
      funkcjonowała mi prawa noga i prawa ręka....na szczęście niemiłe objawy powoli
      zaczęły się wycofywać, ale ten etap "wycofywania się" jest dość długotrwały i w
      tym czasie chciałam jak najszybciej wrócić do pracy, społeczeństwa, namiastki
      normalnego życia a proste to nie było. i w tym czasie miałam problemy
      identyczne z tymi ciążowymi: nie mogłam ustać na nogach, nie wytrzymywałam w
      kolejce, nie mogłam za długo stać w busie, tramwaju itp. a różnica polega na
      tym, że w 9 miesiącu doskonale widać dlaczego ciężko jest mi ustać, natomiast w
      przypadku mojej choroby niestety nie widać ani cienia niemocy fizycznej, no
      ewentualnie ktoś może dojść do wniosku, że się upiłam, albo po prostu bezczelna
      jestem i na siłe, bez powodu zajmuję wolne miejsce, które komuś bardziej się
      należy....... dzisiaj, jak ciąży mi brzuch i wodzę wzrokiem po ludziach dookoła
      mnie z myślą, kto mógłby mi ustąpić miejsca, komu jest lżej niż mi??? to zaraz
      zapala mi się czerwona żarówka w głowie i myślę: oooo! tylko zanim pomyślisz o
      kimś że jest świnią, bo ci nie ustępuje miejsca, to przypomnij sobie siebie
      samą podczas rzutów choroby, a dopiero potem oceniaj ludzi.......
      • kasiek5 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 09:53
        Absolutnie zgadzam sie z poprzedniczką!! Dziewczyny wystarczy uświadomić sobie
        prosty fakt - wiele z nas fatalnie czuło sie w pierwszysch 3 miesiącach ciązy
        kiedy targane wymiotami i uczuciem osłabienia zazwyczaj codziennie
        dojeżdzałyśmy do pracy (bo nawet przy zdrowo rozwijajacej sie ciązy wiele
        kobiet korzysta w ostatnich miesiącach ze zwolnienia czyli ogranicza
        koniecznosc podróżowania ale na początku chodzi do pracy). I ja byłam w takiej
        sytuacji i kiedy tylko było miejsce wolne siadałam i powiem Wam że zawsze
        modliłam sie w duchu aby do tramwaju nie wsiadła żadna kobieta w ciazy czy
        osoba starsza i nie staneła koło mnie - bo głupio byłoby mi nie ustapić a
        czasami czułam że sama zemdleje jak przyjdzie mi stać. Tyle że jak to słusznie
        zostało napisane wyżej z duzym brzuchem czy w wieku starszym łatwiej jest
        domagac sie swoich praw, a mnie zawsze ktos wtedy mógł potraktowac jak leniwa
        panienkę....
        • jola120 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 10:19
          Jak słyszę, że młoda dziewczyna ma okres i że może być zmęczona po pracy to
          słabo mi się robi, ile jest w jej życiu takich dni – okres 5-7 , a ciężką
          pracę ma codziennie- to śmieszne, my nosimy brzuchy i źle się czujemy przez 9
          miesięcy a skurcze i bóle podobne do miesiączkowych mamy dość często, ale to
          wiedzą tylko kobiety które to przeżyły, a na pewno jest nas więcej niż kobiet,
          które przeszły ciążę bezobjawowo, które też się oburzają na tym forum. A
          zrobiłyśmy sobie dzieci tylko dla tego żeby miał kto jeździć tymi autobusami,
          stać w kolejkach i napędzać gospodarkę. Są w naszym kraju ludzie
          uprzywilejowani, zawsze tak było i będzie, chwała za to bo w tym chamskim
          społeczeństwie jak nie napisane i pokazane obrazkowo to każdy niewidomy na
          drugiego.
          Przepraszam, że moje oburzenie ale jestem dość często na tym forum i nie ma
          dnia żeby nie pojawiły się posty na ten temat. Ludzie więcej kultury i
          wyrozumiałości.
          • titta Re: Z życia wzięte ... 27.04.06, 19:42
            Zarzucasz komus brak kultury dlatego, ze zwraca uwage, ze inni tez moga sie zle
            czuc, a nie koniecznie byc w ciazy? Popatrz lepiej na siebie, bo jak na razie
            jestes swietna kandydatka na taka babcie, ktora zbolalym glosem zarzuca calemu
            swiatu brak wrazliwosci i nie docenianie jej korzankow i uprawia wyscigi z
            ciezarnymi do miejsc siedzacych. Wlasnie, wiecej kultury i wyrozumialosci.

            Uprzedzam: przyjmuje kondolencje tych, ktorym przykro, ze nie moge miec dzeci.
          • antyka Re: Z życia wzięte ... 30.04.06, 12:01
            jestem w ciazy
            ale zanim w nia zaszlam, mialam bardzo bolesne okresy
            i przysiegam Ci, ze gdyby nawet babcia konajaca kolo mnie stala
            to nie ustapilabym jej miejsca..
      • ade1 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 09:54
        mnie tylko dziwi to ze kobieta w ciazy ma sile chodzic po hipermarkecie ( slowo
        honrou ze ja juz po porodzie ale sily po tej hali to nie mam chodzic)a w
        kolejce do kasy nei ma sily stac, to ze u lekarza nei jest przepuszczana no to
        pomysl sobie ze ludzie do laboratorium to potencjalnie chorzy ktorzy
        teoretycznei taz maja prawo czuc sie tak jak ty zle- a ich nikt nie
        przepuszcza. mnie sie wydaje ze bardzo przesadzacie ja jak bylam w ciazy
        niczego od nikogo nie oczekiwalam a jak sie zdarzylo ze sie naprawde zle nagle
        poczulam w trmawaju to smaa poprosilam i mi miejsce zrobili, no bo skoro mam
        sile chodzic na zakupy dojsc do przystanku tramwajowego no to dlaczego nie mam
        sily wn im stac
        • asaroth Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 10:02
          Kolejny kolejkowy wątek ...
          Chciałabym żeby kiedyś wypowiedziały się mamy, które nie mieszkają w Polsce czy
          u nich jest zwyczaj ustępowania miejsca (w kolejkach i środkach lokomocji)
          innym osobom ze względu na ciąże, inwalidztwo bądź fakt przemieszcznia się z
          dzieckiem.
          Z tego co mi wiadomo to tak nie jest ale opinia innych mam byłaby przydatna.
          • ikaes bezpieczeństwo w komunikacji 26.04.06, 10:16
            Racja - jeżeli ma siłę chodzić po hipermarkecie, to niech stoi w kolejce, ale
            kwestia jazdy komunikacją miejską to inny problem - bezpieczeństwo dziecka i
            matki. Moja koleżanka urodziła się1,5 miesiąca wcześniej, bo jej mama stała w
            tramwaju. Tramwaj gwałtownie zahamował, mama uderzyła brzuchem w barierkę i
            dostała krwotoku - z przystanku do szpitala odwiozła ją karetka, zarówno
            dziecko jak i matkę ledwo wyratowali, a moja koleżanka pozostała jedynaczką, bo
            mamusi nie wolno już było zajść więcej w ciążę.
            Rzadko zdarza się, że ustępują mi miejsca w komunikacji. Natomiast w kolejce
            ustąpiła mi raz miejsca tylko jedna pani (ale była 3, więc i tak trochę
            postałam, bo już nikt inny na ten genialny pomysł nie wpadł). Pani stała z
            córeczką, ok. 5-letnią, która zapytała jej się, dlaczego mi ustąpiła miejsca.
            Mamusia jej wyjaśniła, że mam duży brzuch, w środku dzidzię i że takim stanie
            bardzo boli kręgosłup i nogi i najchętniej siadło by się jak najszybciej w
            wygodnym fotelu.
            • margonik Re: bezpieczeństwo w komunikacji 26.04.06, 10:54
              > Racja - jeżeli ma siłę chodzić po hipermarkecie, to niech stoi w kolejce

              To niezupełnie tak. Chodzić mogę i nie czuję wówczas większych dolegliwości.
              Ale gdy stoję, robi mi sie autentycznie słabo - mroczki przed oczyma, gorąco,
              pot i czuję, że zaraz odpłynę. Stojąc, mogę po prostu zemdleć.

              A do hipermarketów czasem chodze, bo jestem skazana na siebie. Nie ma tu na
              miejscu mojego męża, ani nikogo z rodziny, a nie wszystko da się załatwić w
              osiedlowym sklepiku, już nie mówiąc o 2 razy wyższych cenach. Często zamiast do
              hipermarketu, chodze do osiedlowego supermarketu (mała filia Alberta), ale tam
              też są przy kasach kolejki. A gdzie mam kupić ryby, wołowinę, świeżo wyciskany
              sok z buraków, które potrzebuję? W osiedlowych sklepikach mogę sobie kupić co
              najwyżej litr mleka i snickersa.

              Jeśli są osobne kasy dla ciężarnych, to jak w ogóle można mieć pretensje, gdy
              cieżarne próbują z nich korzystać? Ja niestety takich kas nie widziałam. Stoje
              w zwykłych kolejkach i z reguły jest mi naprawdę bardzo slabo. Nie raz zdarzyło
              mi sie zostawić zakupy i wyjść ze sklepu, a normą jest, że po zapłaceniu w
              kasie, siadam na ławkę i dochodzę do siebie przez kwadrans.
          • klara02 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 10:24
            witajcie, ja mieszkam w Emiratach i jestem w 2 ciazy, 6 miesiac. Tu nie mam
            takich klopotow. Tu co 2 kobieta jest w ciazy i nikt z tego nie robi wielkiego
            chalo. Wszscy sa mili i zyja spokojniej i wolniej. Nikt sie nie pcha, w
            przychodni jak ide na badania to wydaje mi sie ze jestem najwazniejsza. Badania
            robie w trakcie comiesiecznej wizyty i to pielegniarka za mna chodzi i prowadzi
            mnie z gabinetu do gabinetu. W slepach nie ma kolejek, a dla araba dziecko i
            kobieta w ciazy to swietosc. Bardzo wam wspolczuje tych nerwow w codziennym
            zyciu, tez to przechodzilam w 1 ciazy w Polsce. W naszym kraju jest za malo
            usmiechu i jak sobie przypominam, to kazdy patrzy wilkiem na wszystkich np.
            rano w autobusie. Pozdrawiam i proponuje usmiechem zabic takich glupich gosci,
            ktorzy zle sie zachowuja, to pomaga. Pozdrawiam
            • utunia Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 10:41
              Dziewczyny zgadzam się z większościa z Was. Sprawa jednak tkwi nie w tym czego
              my żądamy, ale jak jesteśmy traktowane.
              Miałam ostatnio taką przygodę: Wsiadłam do autobusu, w którym były wolne
              miejsca. Klka przystanków dalej autobus zapełnił się. Wsiadła kobieta - na mój
              gust ok.65 lat. Stanęła koło mnie i zaczęła głośno dopominać się o ustapienie
              miejsca. Grzecznie, kulturalnie powiedziałam jej ,że źle się czuję, boli mnie
              kręgosłup, że jestem w ciązy. Przeprosiłam i powiedziałam, że nie ustąpię tego
              miejsca. Wiecie co usłyszałam?? TRZEBA SIE BYLO NIE PUSZCZAC!!! Jestem osobą
              naprawdę wygadaną, ale tym razem nie zatkało.
              • demarta !!! 26.04.06, 13:46
                trzeba jej było powiedzieć "trzeba było umrzeć zanim się postarzałaś ropucho",
                w życiu bym jej tego płazem nie puściła
                • margonik Dobre :-) n/t 26.04.06, 15:04
        • szczebiotka Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 10:36
          Witam, jestem w 33tygodniu ciąży i pare dni temu miałam również nie miłą
          sytuacje...będąc na spacerze zrobiło mi się słabo,wezwałam taryfe(taxi)na co
          kierowca kiedy usłyszał ze ma mnie zawieśc do lekarza(który prowadzi moją
          ciąże) który znajduje sie pare ulic dalej był tak oburzony ze o mało mnie nie
          wysadził w połowie drogi.Zaznaczam że prócz tego że czułam się słabo, miałam
          zawroty głowy i nie mogłam złapać tchu-zdarzyło mi się to poraz pierwzy a ciąza
          jest wysokigo ryzyka.Będąc juz na miejscu było przedemną ok.10 osób,grzecznie
          zapytałam czy moge wejśc bez kolejki na co kobiety a własciwie chamówy
          rozpętały "wojne".Zrobiło mi się przykro...siadłam i czekałam na swoją
          kolejke.Okazało się ze mam problemy z nadciśnieniem,moja lekarka stwierdziła
          aby sie nie przejmowac durnymi babami i jeśli zajdzie jeszcze raz taka
          konieczność nie pytać o zdanie tylko wchodzić do gabinetu.Ja zostałam wychowana
          inaczej czy to osoba niepełnosprawna,w ciązy czy starsza należy jej się
          szacunek!A tu wszedzie chamstwo!Na dzien dzisiejszy boje sie sama wychodzic z
          domu...wiem,ze w razie czego nikt mi nie udzieli pomocy. Przykre, ale prawdziwe.
          • liwilla1 utunia, szczebiotka 26.04.06, 10:49
            szok. utunia, ja bym ta babe chyba od najgorszych wyzwala. to juz nawet nie moze
            byc nazwane chamstwem, bo to za delikatne slowo!!! co zas sie tyczy Ciebie,
            szczebiotka, zadzwonilabym do korporacji tej taksowki i zlozyla oficjalna
            skarge. w koncu jestes do jasnej cholery klientka, za trzasniecie drzwiami
            placisz 5 zl, wiec i tak wiecej niz caly kurs jest wart! a baby w poczekalni tez
            by ode mnie uslyszaly-trzeba ludzi wychowywac. wiem co musialas czuc, mnie tez
            wychowano w glebokim szacunku dla starszych, nawet teraz bedac w 34 tc czasem
            sama ustepuje miejsca nieporadnym staruszkom-ale tylko takim! zadnym babom
            straganiarom nigdy juz nie ustapie, chocby mialy toboly wielkosci slonia.
    • kasia_woo Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 10:44
      Zapewne za chwilę zostanę posądzona o najgorsze, ale jedno pytanie zawsze
      ciśnie mi się na usta czytając takie wątki: a mianowicie drogie przyszłe mamy,
      czy same będąc nastolatkami czy też bardzo młodymi kobietami ustępowałyście
      miejsca kobietom ciężarnym? Napewno posypią się dopowiedzi, że tak! Trudno w to
      uwierzyć.
      • gosika78 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 10:49
        Tak mnie mamusia wychowała smile Dorastałam w małym mieście, gdzie komunikacji miejskiej nie ma ale wrażliwość została we mnie wykształcona. A wszystkim niewrażliwcom zawsze złośliwie w duszy życzę przewlekłego zatwardzenia big_grin
        • krzysiowamama1 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 11:03
          Moja przyjaciółka mieszka na wsi gdzie można dojechać tylko busem. Wracała od
          lekarki. Wyobraźcie sobie - sierpień, ona w 8 miesiącu ciąży stoi, bus napchany
          po brzegi, każdy kto chce wysiąść trąca ją. Poprosiła żeby ktoś jej ustąpił
          miejsca to w odpowiedzi od jakijś małolaty usłyszała, że ona jej dziecka nie
          zrobiła! Myślicie, że ktoś na to zareagowawał albo zrobił jej miejsce? - nic z tego!
      • liwilla1 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 10:53
        a jednak. zawsze ustepowalam nie tylko kobietom w ciazy i starszym,
        uposledzonym, niepelnosprawnym, ale nawet osobom, ktore po prostu slabo dla mnie
        wygladaly. a w ogole jako nastolatka, o ile autobus nie byl prawie pusty,
        przewaznie stalam zdajac sobie sprawe, ze za chwile wsiadzie ktos, komu i tak
        ustapie miejsca.
      • ikaes Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 11:12

        Kobietom w ciąży ustępuję zawsze. Jednak w tym wypadku jest jeden problem -
        czasami wejdzie do autobusu dziewczyna, która równie dobrze może być w ciąży
        lub być po prostu otyła. I wtedy nigdy nie wiem, czy jak ustąpię, myśląc, że
        jest w ciąży - nie zrobię jej przykrości. Mam taką koleżankę, która wygląda
        jakby była w 5 miesiącu (nawet nie jest tęga, tylko ma taką dziwną budowę), a w
        ciąży nie jest i jej autentycznie jest przykro, choć już trochę się do tego
        przyzwyczaiła.
        Natomiast jeśli chodzi o starsze osoby - to różnie, po przejściach z nimi i po
        różnych obserwacjach. Widziałam kiedyś taką akcję: do przystanku zbliżała się
        staruszka o lasce, kiedy nadjechał autobus, ona laskę wzięła pod pachę, pędem
        podbiegła do przystanku, wpadła do autobusu, przeleciała cały w tą i z powrotem
        w poszukiwaniu wolnego miejsca potrącając laską ludzi, a na koniec stanęła nad
        jakimś siedzieniem ciężko dysząc (albo udając, że ciężko dyszy) i czekała, aż
        ktoś jej ustąpi. Innym razem jakiś babsztyl ściągnął mnie ze schodów
        autobusowych po których wchodziłam do niego, bo zobaczyła wolne miejsce i
        musiała wejść przede mną. Miałam też taką przygodę ze starszym panem o lasce,
        który wsiadł do zatłoczonego autobusu wejściem obok kierowcy (a właściwie to są
        drzwi wyjściowe), a ja chciałam wyjść z ogromnym plecakiem, nie chciał mnie
        przepuścić i musiałam tarabanić się z tym ciężarem na plecach przez pół
        zatłoczonego autobusu, bo tamten się uparł i koniec.
        Ustępuję miejsca starszym osobom, ale nie wszystkim.
        • margonik Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 11:20
          A ja myślę o tych dziadkach i babciach tak, że oni mają takie same
          doświadczenia, jak my ... ogólna znieczulica. A im naprawdę jest cieżko wystać.
          I tak samo, jak my moga się przewrócić, a w ich przypadku złamanie, to prawie
          jak śmierć (a o złamania łatwo u starszych ludzi). Dlatego nie dziwię się, że
          tak walecznie walczą o miejsce. Tym bardziej, że mają takie a nie inne
          doświadczenia, nie od kilku miesięcy, jak my, ale czasami od lat.
          To, że wykrzeszą z siebie odrobinę energii wcześniej, tez nie jest dziwne, bo
          jak ja mam w perspektywie pół godziny stania na przystanku, to tez ostatnią
          energie z siebie wykrzeszę.

          Oczywiście jestem za kulturą i samymi uśmiechniętymi babciami, ale jeśli jest
          inaczej... no cóż, zęby zgrzytają, ale jednak trochę zrozumienia staram sie
          wykazać.

          Nie mówię tu o 60-letnich, krzepkich babciach i dziadkach.
      • margonik Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 11:13
        Przyznaję, że nigdy nie ustepowałam nikomu miejsca w kolejce - chyba, że na
        wyraźną prośbę, wówczas ciężarnej bym nie odmówiła. Ale w komunikacji zawsze
        ustepowałam miejsca ciężarówkom, babciom (nie mówię o 60-letnich babciach w
        sile wieku) czy inwalidom. Chyba, że sama sie źle czułam - to oczywista
        sytuacja, w końcu każdy ma prawo do złego samopoczucia, nawet nastolatek. Ale
        tłumaczenie na tym forum, że ludzie nie ustepują nam miejsca, bo tez się mogą
        źle czuć, jest głupie - w końcu na cały autobus tak trafiło, że wszyscy mają
        okres? Ja rozumiem, że ktoś konkretny może nie ustąpić, ale już ktoś w
        ogólności powinien ustąpić. Jeśli kiedyś kogoś wprost poproszę o ustąpienie
        miejsca i spotkam sie z grzeczną odmową, to nie będę miała pretensji. Ale
        oczekuję, że ktoś z boku, powinien się jednak wówczas poderwać...

        Ale teksty w stylu "Nie trzeba sie było puszczać", czy "Nie ja to dziecko ci
        zrobiłam" są po prostu chamskie. Tak samo, jak "twój brzuch, twoja sprawa".
        • magda582 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 12:07
          jasne... twój brzuch... sprawa społeczna... twój brzuch- moja sprawa... NIGDY
          • latouche Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 12:35
            pewnie, niech zyje prawo dzungli - kto slabszy niech spada z drzewa, tak?
            Magda, w ciazy mozesz z wyboru nigdy nie byc, ale stara i slaba bedziesz na
            pewno. Mam nadzieje, ze bedziesz spotykac ludzi, co maja wiecej empatii niz Ty.
          • kasia_woo Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 13:49
            magda582 napisała:

            > jasne... twój brzuch... sprawa społeczna... twój brzuch- moja sprawa... NIGDY


            właśnie, takie oto panie (jak magda582) kiedy same bedą w ciąży, bedą
            najgłośniej na tym forum wrzeszczeć o swoje prawa czyli ciężarnych
          • elizabeta81 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 14:03
            droga pni magdaleno!!!!!!!!!po pierwsze ile ty masz lat że wszystkie rozumy
            pozjadałaś?????? a po drugie jesli nie jestes w ciąży to ci sie chyba z deka
            fora pomyliły i radze je jak najszybciej zmienić!!!!!!!!!!pozdrawiam serdecznie
            wszystkie mamusie z brzuszkamiwink)))))))
            • ikaes Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 14:11
              Więcej postów p. magdy znajdziecie w wątku: miejsce w tramwaju - niedawno taki
              był - ale dla ludzi o silnych nerwach. Z tego co pamiętam p. Magda podobno
              studiuje na dwóch kierunkach i nie chce płacić na przedszkola i szkoły naszych
              dzieci ze swoich podatków. Moim zdaniem będzie najlepiej, jeżeli p. Magda już
              po studiach wyjedzie z Polski, bo ja sobie nie życzę, aby moje dzieci później
              pracowały na jej emeryturę - bo o tym ona oczywiście nie pamięta.
              • magda582 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 14:19
                nie ma jak ludzie (ciężarówki)nie potrafiący widzieć dalej niż czubek
                własnego... brzucha... A kogoś, kto chce przedstawić spojrzenie obiekywne, z
                boku... od razu by zadziobały...
                • demarta chybo magdzie coś nie wyszło... 26.04.06, 14:32
                  magdo, co twoje wypowiedzi mają wspólnego z obiektywnym spojrzeniem? nie
                  rozumiem. twoje wypowiedzi są równie subiektywne jak tych brzuchatych, tylko z
                  drugiej strony...wink)))

                  wniosek z tego taki, że sama nie rozumiesz w jaką formę wyrazu kształtujesz
                  napisane przez ciebie słowa....ale to chyba przez ten upał....
          • margonik Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 15:13
            > jasne... twój brzuch... sprawa społeczna...

            Owszem. Akurat bardzo trafnie to określiłaś - jest to sprawa społeczna.
            Dlatego mam w społeczeństwie prawo do pewnych przywilei - chociażby do tego,
            aby wywalić Cię z miejsca dla mnie przeznaczonego w autobusie.
    • lolinka2 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 10:56
      jak sobie radzimy?? Tam gdzie mam prawo, tam je egzekwuję nie słuchając
      komentarzy. Tam, gdzie go nie mam, nie egzekwuję licząc na miłosierdzie
      społeczeństwa - i czasem się nawet doczekam... coraz częściej (też już 32 tc idzie)
      • utunia Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 10:58
        Nawet jak juz byłam w ciąży, a do autobusu czy tramwaju wchodziła staruszka czy
        kobieta w zaawansowanej ciązy to zwalniałam miejsce...
    • annabed74 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 11:56
      u mnie podobnie, wszyscy maja gleboko gdzies moj brzuch i ani razu nie zdarzylo
      mi sie, by mnie ktos przepuscil w kolejce czy tez ustapil miejsca.
      a nie, przepraszam, raz w supermarkecie pani sprzatajaca toalety wyjatkowo mnie
      wpuscila, gdy dla innych korzystanie nie bylo udostepnionewink taki maly sukcesik!
      • jola120 Re: ludzka znieczulica 26.04.06, 15:22
        Jestem w ciąży i to dlaczego ja mam się dopominać czegoś co mi się należy, czy
        nie wystarczy zobaczyć na mój wystający, ogromniasty brzuch, który przy mojej
        niewielkiej budowie jest naprawdę nie do przeoczenia. Są pewne rzeczy ustawowo
        czy obyczajowo przyjęte więc jeżeli już są to dlaczego nie możemy ich wszyscy
        przestrzegać tak jak przepisów ruchu drogowego czy jakiś tam innych. O tym, że
        się nie przechodzi na czerwonym świetle wszyscy wiedzą ale, że powinno się
        ustąpić miejsca kobiecie w ciąży to już trzeba się tego domagać. Codziennie
        pokonuję kilkadziesiąt kilometrów autobusem, tam i z powrotem i to czego się na
        oglądam w tym czasie, nie chodzi mi tu tylko o kobiety w ciąży, z małymi
        dziećmi ale i starszych i młodych, to zakrawa na paranoje, nasz kraj i
        społeczność schodzą na „psy” i powiem Paniom, że wygląda to coraz gorzej więc
        krzyczmy, mówmy o tym głośno, przecież ta polska znieczulica musi wreszcie
        zostać przełamana.
      • magda582 Re: Z życia wzięte ... 27.04.06, 19:14
        no trudno, żebym się nim przejmowała... kurczę... przestańcie z tymi waszymi
        pseudoprawami- chciałaś dziecko to czego wrzeszczysz!!??
    • danuskad1 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 13:06
      No to posłuchajcie tego. Ostatnio musiałam jechac autobusem z 2-letnim synkiem
      i oczywiście jestem w ciązy, a dokładnie w 9-tym miesiącu. Brzucholek mam jak
      dwie piłki lekarskie. Autobus był zatłoczony, mój synuś stał dzielnie, ale
      każde hamowanie powodowało, że tracił równowagę. no i jaka reakcja szanownych
      ludzi. "Co za matka, mało, że pcha sie do autobusu z takim brzuchem to jeszcze
      dzieciak wszystkich depcze" no i co byście powiedziały?
      • asaroth Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 13:20
        Co bym powiedziała ? Nie wsiadłabym do zatłoczonego autobusu w 9 miesiącu ciąży
        a dodatkowo z małym dzieckiem. Poszukałabym alternatywnego sposobu, zależałoby
        to od całokształtu sytuacji.
        Co do komentarzy innych typu "co to za matka która ..." to średnio by mnie one
        obchodziły co najwyżej pokazałabym dziecku, że tak wygląda ktoś
        niekulturalny ...
        • eliszka25 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 14:43
          danuska przeciez wyraznie napisala, ze musiala jechac autobusem. zapewniam, ze
          zadna ciezarna z duzym brzuchem nie wsiada do zatloczonego autobusu tylko i
          wylacznie dla wlasnej przyjemnosci.

          co do pytania o traktowanie ciezarnych w innych krajach. mieszkam w szwajcarii.
          tutaj panie w sklepach, kasach czy innych urzedach sa po prostu dla klientow
          uprzejme. w supermarketach sa osobne kasy dla inwalidow, z ktorych korzystaja
          tez np. kobiety w ciazy czy mamy z dziecmi w wozkach, bo nikt nie robi problemu,
          gdy wchodzi sie z dzieckiem w glebokim wozku i zakupy uklada w koszyku pod
          spodem. wsiadajac do autobusu spotykam pana, ktory usmiecha sie od ucha do ucha,
          mowi mi dzien dobry zanim sprzeda bilet, a gdy wysiadam zyczy milego dnia. w
          autobusie i pociagu tez sa miejsca uprzywilejowane, a komunikacja jest bardzo
          rozwinieta, wiec jadac do domu nie musze sie obawiac, ze bede musiala tloczyc
          sie w autobusie, bo to jedyny do mojej miejscowosci i z pewnoscia bedzie pelny.

          do lekarza idzie sie na okreslona godzine i nie oznacza to (jak w mojej bylej
          przychodni w polsce), ze na te godzine stawiaja sie wszyscy pacjenci, ale ze o
          tej godzinie zostane przyjeta. wszystkie niezbedne badania wykonywane sa na
          miejscu przez pielegniarke u ginekologa, ktora chodzi za mna z pomieszczenia do
          pomieszczenia i pyta, czy napewno dobrze sie czuje, czy nie robi mi sie slabo po
          pobraniu krwi itp. gdy potrzebne sa jakies leki, dostaje sie je u lekarza, wiec
          nie trzeba stac w kolejce w aptece. male dzieci sa dla nich nienaruszalne i nikt
          nie odwazylby sie powidziec w autobusie, ze dzieciak depcze po nogach. nawet,
          gdy np. w sklepie maluch "ucieknie" mamie i zacznie robic porzadki sprzedawczyni
          za lada, ta sie tylko usmiechnie i powie, ze przeciez musial zobaczyc, co ona
          tam ma.

          ogolnie w urzedach czy sklepach czlowiek spotyka sie z usmiechem i nie jest dla
          pracownikow zlem koniecznym czy potencjalnym zlodziejem. kiedy zaraz po wejsciu
          wita cie usmiech, to nawet w kolejce jakos przyjemniej sie stoi.
          • dorianne.gray Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 19:06
            Ech... żyć, nie umierać... smile
            Czy tak kiedyś będzie w Polsce?... Kiedy u nas skończy się epoka zgorzkniałych
            wrednych typków i zacznie się epoka normalnych ludzi?... smile
            • latouche Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 23:34
              mnie też zazdrość zżera smile że można żyć w takim fajnym kraju.
              U nas wciąż jeszcze dużo ludzi reaguje na spontaniczny uśmiech od obcej osoby
              jak na przejaw choroby psychicznej, prowokację erotyczną albo Bóg wie co jeszcze
              No bo przecież bezrobocie, bieda, panie dziejku i emerytury niskie... z czego tu
              się śmiać?
          • titta Re: Z życia wzięte ... 27.04.06, 19:58
            I ja zawsze zastanawiam sie dlaczego w Polsce wszyscy tak na siebie warcza.
            Dlaczego wypisuja negatywne przypadki, a nie te pozytywne. Moze jak ludzie
            czesciej sie beda usmiechac, a nie z pazurami egzekwowac nalezne im prawa
            bedzie lepiej?
    • klara02 Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 14:19
      zastanawiam sie w czym problem? Sama jestem w ciazy i moje dziecko jest dla
      mnie najwazniejsze ale nie wymagam od calego swiata zeby tak samo myslal! Jesli
      czujecie sie zmeczone np w autobusie, to nalezy podejsc do miejsca wyznaczonego
      dla ciezarnych i chorych i poprosic o ustapienie miejsca i nie sluchac glupich
      uwag. Jesli jest kasa dla uprzywilejowanych to korzystac z tego! Ludzi sie nie
      zmieni, ale sa prawa dla nas i tyle. Jelsli uwazacie ze nie powinnyscie stac w
      kolejce do np. badan laboratoryjnych to nalezy sie spytac personelu czy mozecie
      bez kolejki. Nie wiem dlaczego tyle z was robi z tego problem? Wiecej
      asertywnosci i pewnosci siebie nie wspominajac o godnosci! Dobrego humoru zycze
      bo on jest bardzo wazy w tych tygodniach ciazowych, chyba nie chcecie aby wasze
      dzieci wyrosly na narzekajacych ludzi? Pozdrawiam
      • zawsze-w-drodze Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 15:45
        Akurat tu - mój brzuch JEST sprawą społeczną. Mamy ujemny przyrost naturalny?
        Mamy. Namawiamy kobiety żeby rodziły? Namawiamy. Dajemy becikowe na zachętę?
        Dajemy. No to jeśli już któraś z nas zaszła w ciążę i ten przyrost poprawia -
        to należą się jej przywileje smile. Ja tak w każdym razie odpowiadam za każdym
        razem, gdy ktoś mi nie chce ustąpić. Czasami powołuję się jeszcze na nauke
        Kościoła. Mówię wam, babcie zatyka... I jeszcze się nie zdarzyło żeby mnie ktoś
        nie wpuścił.
    • modestaaa Re: Z życia wzięte ... 26.04.06, 17:11
      moje doswiadczenie:
      - bedąc w 20 tyg ciązy robiłam zakupy w markecie niby nic zwykłe zakupy przed
      swietami ale nie az takie duze ale owoce pieczarki troche sera itd... tak na
      pol koszyka. dochodzac do kasy wiedzialam jedno, ze jest mi niedobrze i ze
      zaraz zemdleje. nogi sie zaczeły uginac mroczki w oczach i... młoda dziewczyna -
      pracownica-ok 20 lat (a ja mam 30) przy kasie wzieła moj wózek wyładowała moje
      zakupy, kasjerka równiez młoda dziewczyna podała mi swoje krzesło, przyniosła
      wode. dziewczyny zapakowały moje zakupy w torby i jedna odprowadziła mi wozek
      az do samochodu mało tego zapakowała mi zakupy do samochodu i spytalka sie czy
      moze lekarza wezwac albo cos jeszcze zrobic. było mi bardzo głupio ze ja TAKA
      młoda a tak zasłabłam i uczucie ze musiałam byc od kogos zalezna tez było
      dziwne. przeprosiłam ja za to ze zasłabłam...smile a ona odpowiedziała, ze pani
      jest w ciazy i najwazniejsze jaest zdrowie pani dziecka i ze nic sie nie stałosmile
      - teraz jestem w 38 tygodniu ciazy /jutro juz 39smile/ i w zeszły piatek musiałam
      w koncu kupic pampersy chusteczki i miałam ochote na owoce, jak na zakupy w
      markecie to małosmile. tym razem nie zasłabłam ale równiez spotkałam sie z miłą
      obsługa- młoda dziewczyna wyjeła zakupy zapakowała je do reklamowek i do
      wózka... symp[atyczne to tym bardziej ze spotkało mnie to od młodych dziewczyn
      w małej miejscowosci BUK i w markecie Serwus. niby nic ale jest nadzieja ze sa
      jeszcze gdzies dobrzy ludziesmile
      pozdrawiam
    • danuskad1 droga ..asaroth . 26.04.06, 18:34
      Nie krytykuj mnie jeżeli nie znasz sytuacji. jeżeli mogłabym podjechać taksowką
      albo własnym samochodem, to dla radości podróżowania nie pakowałabym się do
      zatłoczonego autobusu. Czasami życie płata figle, życzę Tobię abyś nie musiala
      ich doświadczać
      • asaroth Re: droga ..asaroth . 26.04.06, 20:03
        Hmmm a czy ja krytykuje ?? Zapytałaś co sądzicie i odpowiedziałam co sądzę a na
        to w jaki sposób odbierasz zdanie odmienne od własnego to nietesty nie mam
        wpływu. To jest internet i słowo pisane wygląda inaczej niż mówione.

        Ja po prostu nie wyobrażam sobie żeby jechać zatłoczonym autobusem w 9 miesiącu,
        w którym nie miałabym czego się złapać (jesten niska i uchwyty sufitowe
        odpadają) i trzymać dodatkowo dwuletnie dziecko - to jest niebezpieczne i tyle.
        Ty zdecydowałaś się jechać a ja bym wysiadła i w czym tu problem ?.
    • utunia Mam pytanie... 26.04.06, 20:18
      Za kilka dni wybieram się w podróż PKP. Wiem , że są przedziały zamknięte przez
      konduktora dla kobiet wciązy i z małymi dziećmi. Jak wygląda sprawa egzekwowania
      miejsca w takim przedziale??
      • monia_m2 Re: Mam pytanie... 26.04.06, 21:56
        Odpowiem , bo miałam taką sytuację że jechałam z mężem do Berlina i kupując
        bilety powiedziałam że jestem w ciązy i prosze o bilet w przedziale dla
        niepalących. Po odejścu od kasy nie sprawdziłam tylko pół godz. przed odjazdem
        zobaczyłem że mi źle sprzedano i mam dla palących . Po wejściu do pociądu od
        razu podeszłam do konduktora i ulokował mnie i męża w przedziale dla matki z
        dzieckiem , bez problemu .
        • phantomka Re: Mam pytanie... 26.04.06, 22:17
          Zglos sie do konduktora, jezeli nie bedzie w tamtym przedziale wolnych miejsc,
          to powinien znalezc ci jakies inne.
      • margonik Re: Mam pytanie... 26.04.06, 22:19
        Tez się nad tym zastanawiałam - czy te przedziały dla matek z dziećmi dotyczą
        także kobiet ciężarnych.
      • hekate_mw Re: Mam pytanie... 27.04.06, 09:50
        No właśnie ja dziś wybieram się w podróż PKP pośpiesznym... a jutro powrót IC.
        Te przedziały dla matek z dziećmi też są dla kobiet w ciąży, bo nie wiem?
        I w pociągach IC chyba ich nie ma, bo tam są przecież miejscówki. Ale jak to
        jest w tych pośpiesznych? I chyba nie muszę za nie jakoś dodatkowo płacić,
        prawda?
        • klara02 Re: Mam pytanie... 27.04.06, 14:43
          nie rozumiem was! o co chodzi wam z tym przedzialem dla ciezarnych? czy wy
          koniecznie musicie sie odseparowac, podkreslic swoja "innosc"? jesli bedzie
          miesce w przedziale dla niepalacych to w czym problem, a jeszcze jak jest
          pociag z miejscowkami... naprawde trudno mi was zrozumiec. Jak sie podrozuje z
          malym dzieckiem, to moze stanowic to problem, malenstwo np spi albo nie zle
          szaleje po przedziale, zrozumiale ze dobrze miec wydzielone miejsce. Pozdrawiam
          • margonik Re: Mam pytanie... 27.04.06, 15:50
            Myślę, że źle nas zrozumiałaś. Nikomu nie chodzi o izolowanie się, ale o to by
            mieć pewne miejsce. Nie chciałabym w ciąży stać przez 3h na korytarzu. Jeśli są
            miejscówki, to problem nie istnieje. Temat przedziału dla ciężarnych w IC
            wyniknął z tego tytułu, że komuś sprzedano przypadkiem bilet z miejscem w
            przedziale dla palących i dziewczyna chciała się przenieść.
          • hekate_mw Re: Mam pytanie... 28.04.06, 12:10
            Chyba źle mnie zrozumiałaś.. Jestem pierwszy raz w ciąży i po prostu
            zainteresowało mnie czy są takie miejsca dla ciężarnych, czy nie ma, czy się za
            nie płaci czy nie. Nigdy się tym nie interesowałam i nie zwracałam uwagi bo
            mnie to nie dotyczyło. Zapytałam - bo wolałam się przygtować na sytuację kiedy
            zabraknie np.miejsc w pośpiesznym pociągu a podróż trwa ponad pięc godzin. Ot i
            tyle smile)
            Problemu nie ma, bo zrobiłam jak napisałaś - trafiłam akurat na wolne miejsca w
            przedziale dla niepalących i całą podróż siedziałam smile)) Pozdrawiam różwnież smile)
    • deela Re: Z życia wzięte ... 28.04.06, 09:02
      a propos miejsc w srodkach komunikacji miejsciej:
      rozdział II par. 10 warszawskiego regulaminu komunikacji miejskiej
      "W pojeździe są wydzielone i oznaczone znakiem graficznym (piktogramem) miejsca dla:
      osób z dzieckiem na ręku (które przeznaczone są także dla kobiet w ciąży),
      inwalidów (osób niepełnosprawnych).
      Pasażer nieposiadający uprawnień do korzystania z miejsc określonych w ust. 1 powinien zwolnić takie miejsce dla osób uprawnionych zgodnie z ust. 1."
      koniec kropka
    • liwilla1 Re: Z życia wzięte ... 28.04.06, 10:04
      osoba, ktora-tak jak i ty-moze swobodnie wyrazic swoja opinie w kwestii np.
      obmierzlosci nijakiej magdy582, po ktorej durnych i chamskich postach mozna
      wysnuc wniosek jeden: mianowicie reprezentuje niestety nierzadki w tym
      spoleczenstwie syndrom TS.

      Czy głupota pojmuje co się do głupoty mówi?!
    • tucik przestańmy być ascetycznymi Matkami Polkami!!! 28.04.06, 10:17
      Dla mnie zawsze oczywiste i logicznym był i jest fakt, że jeśli stoi w kolejce
      dokądkolwiek kobieta z widoczną ciążą to ja ją przepuszczam, tak mnie
      wychowano - w zrozumieniu i empatii. Nie chciałabym być przyczynkiem do
      pogorszenia się samopoczucia kobiety w ciąży. Wiem i zawsze wiedziałam odkąd
      miałam biologię w szkole podstawowej, że ciąża jest ogromnym obciążeniem dla
      organizmu a długie stanie w miejscu może spowodować np. omdlenia. Ponadto ze
      względów etycznych równiez pustępowałam zawsze kobiecie w ciązy mijesca-bo jej
      nalezy się szacunek. I nie chrzańcie, że dzisiejsza kobieta w ciązy to jest w
      fochach i przesadza z tym ustępowaniem - wcale nie, TO POWINNO BYC NORMALNE BO
      JEST TO STAN ZDROWIA ODMIENNY; u nas w kraju przyjęło się od lat i w takim
      poczuciiu tkwiliśmy jeszcze za komuny, że babka w ciązy czy z dziećmi to ma być
      TA UMĘCZONA, WIECZNIE POŚWIĘCAJĄCA SIĘ DLA WSZYTSKICH I WSZYTSKIEGO...i nie daj
      Boże uskarżająca się na coś. Dośc tego! W końcu to my ponosimy trudy ciązy i
      narodzin i na tym sie też nie kończy a właściwie dopiero zaczyna. Bądźmy
      ludzkie dla siebie!
    • ines41 Witamy Magdę528 z powrotem!!! 28.04.06, 10:47
      ctrl C/ ctrl V (z modyfikacjami)
      Hura!!! Wróciła. A już się bałam, że bezpowrotnie zniknęła topić swe frustracje
      gdzie indziej. Ale nie. Jest. Tym razem nie będzie komentarza i dyskusji. Bo to
      bezcelowe. Nie ma potrzeby zniżać się do poziomu tej postaci i z nią dyskutować
      (a jak się z niej pośmiać można!). Ale będzie nagroda.
      MAGDO – OTRZYMUJESZ LAUR ZWYCIĘSTWA W KATEGORII NAJBARDZIEJ ŻAŁOSNEJ I
      POLITOWANIA GODNEJ POSTACI, JAKA PRZEWINĘŁA SIĘ PRZEZ TO FORUM.
      Brawo. Brawo.
      A tak swoją drogą, absolwentko dwóch fakultetów, o ciąży, porodach, dzieciach,
      nie masz bladego pojęcia – dlaczego udzielasz się tylko na tym forum, tylko na
      ten jeden temat-ustępowania miejsca w środkach miejskiej komunikacji i w ogóle
      stosunku do kobiet ciężąrnych? To jakaś fobia, psychoza? Ktoś Cię skrzywdził w
      dzieciństwie? Nikt Cię nie kocha?
      • ines41 Magdę582 oczywiście 28.04.06, 10:48
    • liwilla1 pozytywow troche 28.04.06, 11:15
      Chcialam dodac cos. Pozytywnego tym razem smile Wczoraj jechalam trzema srodkami
      komunikacji miejskiej: autobusem, tramwajem i SKM-ka (kolejka miejska) i
      wszedzie ustapiono mi miejsca siedzacego. Czulam sie okropnie zazenowana, tym
      bardziej ze tyle niepochlebnych opinii napisalam o ludziach na tym forum. smile
      Pozdrawiam
    • m24 Re: Z życia wzięte ... 28.04.06, 12:45
      a ja przyznam się że nie sądziłam że kobietom w ciązy może byc ciężko wystać
      kilka przystanków w autobusie. Sama rzadko ustępowałam miejsca, chyba że była
      to kobieta w zaawansowanej ciąży. Dopiero teraz doświadczam na sobie jak może
      być ciężko z brzuszkiem a przede wszystkim jest strach przed gwałtownym
      zahamowaniem przez kierowcę. Tak więc dziewczyny, rozumiem was, ale też muszę
      powiedzieć, że nie tylko my ciężąrne mamy problemy, czasami zdrowej młodej
      dziewczynie zrobi się słabo i nie wstanie z miejsca mimo że widzi ciężarną.
      • klara02 Re: Z życia wzięte ... 29.04.06, 07:22
        Fajnie poczytac cos pozytywnego o naszym spoleczenstwie bo na poczatku czytalam
        tylko o zlych zachowaniach. Chyba nie do konca tak jest. Jak wszedzie mozna
        spotkac rozne zachowania ale trzeba do nich podchodzic z dystansem i tyle.
        Uwierzcie mi ze usmiech i dobry humor moze zdzialac cuda. Poza tym ja wierze ze
        jak ja cos komus to ktos mic cos dobrego... to naprawde dziala. Milego
        dlugiegoooo weekendu. Pozdrawiam
        • bejsi Re: Z życia wzięte ... 29.04.06, 12:32
          Zastanawialam sie w czym tkwi problem. Nie raz dostalam torebka od starszawej
          pani, bo nie utapilam jej miejsca (zaslaniam brzuch torebka, bo zdarzylo sie, ze
          kierowca zahamowal i kto nagle na mnie "wskoczyl", to taka acekuracja brzucha).
          Slyszalam tez rozne epitety - coz przyko mi bylo. Raz poprosilam o miejsce i
          uslyszalam, ze ciaza to nie choroba. Wiec wiecej nie prosze. Czasem ktos mi
          ustapi, najczesciej starsze panie. Jest mi wtedy troche glupio, ale z ulga siadam.
          Wiem chyba na czym polega problem - oczekujemy: miejsca, malych kolejek czy
          statusu VIP. Moze one sie nam naleza, a moze nie. Kto to rozstrzygnie?
          Komunikacja jest dla wszystkich, kolejki i ulice tez. Oczekujac przywilejow
          zaczynamy zachowywac sie jak owe starsze panie! A wystarczy zmienic oczekiwania.
          Nie oczekuje juz miejsca, wiec kazdy ludzki odruch na widok mojego wielkiego
          brzucha bardzo mnie cieszy! smile Wczoraj w Albercie pani cala kolejke zapytala czy
          by mnie nie przepuscili. Czulam sie dobrze, wiec milo podziekowalam. Ale powiem,
          ze mnie to zaskoczylo!
          A w sprawie Tesco i Aptek, bo tam przysluguje nam obsluga bez kolejki. To
          korzystam z tego, bo to dla mnie. A jak ludzie cos mowia to pokazuje im znaczek
          wskazujacy na moj przywilej. Przeciez mogli isc do innej kolejki, decydujac
          sie na ta ryzykowali, ze przyjdzie ciezarna!
          • antyka i ja Cie Witam Magda - mysle, ze sie zakumplujemy 30.04.06, 12:10
            big_grin
    • afrodyta190 Re: Z życia wzięte ... 08.07.06, 17:44
      Ja tez swoje przeszlam w autobusach ale zdarzaly sie rowniez mile sytuacje.ale
      ostatnio bylam w nfz zlozyc wniosek o wydanie nowej karty i jezeli ktos
      wymienial kiedys karte to wie jakie tam sa kolejki,bylam pare minut po otwarciu
      na szczescie zajelam ostatnie wolne siedzace miejcse a siedzenia bylo na jakies
      2 godziny.podszedl do mnie ochroniarz i bez gadania wzial mnie za lokiec i
      wprowadzil do srodka BEZ KOLEJKI na koniec powiedzial ze choc mi sie nalezy to i
      tak by mnie nie przepuscili.a ludzie jak to ludzie pewnie nie byli zadowoleni.hihi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka