Dodaj do ulubionych

Psiakrew ...cholera... i skurcze;)

25.05.06, 09:14
I znow lipaaa w nocy skurcze jak diabli ale wody nie odeszly wiec stwierdziłam
ze nie ma co sie pchac do szpitala....jeszcze poczekam a pozatym w nocy to ja
sie chce wyspac porzadnie a nie rodzic,czemu ten mały "gnojek" zawsze od 2 w
nocy mnie "skurcza" tradycyjnie ide pobiegac z psem ....na chandre buhahawinkbo
piffa to raczej dzis w Kraku nie kupie a zapasów nie zrobiłamsmile))))
Obserwuj wątek
    • agan10 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 25.05.06, 09:29
      Witaj.
      A może Twoja dzidzia czeka na Dzień Matki?? żeby zrobic Ci prezent??
    • ddanna Kiedy zrobione wtedy urodzone;)) 25.05.06, 09:32
      tak mi mówiły położne na porodówce.
      Dlatego większość rodzi się w nocy))))))
      Pamiętasz, kiedy zrobione?
      • sarna73 Re: Kiedy zrobione wtedy urodzone;)) 27.05.06, 10:15
        cos takiego, moj syn zrobiony rano i urodzil się rano! ciekawe jak to sie ma w
        praktyce!
    • ddanna No i co u Demarty? Podobnie??? 25.05.06, 09:33
      No
      • jasminar Re: No i co u Demarty? Podobnie??? 25.05.06, 10:10
        a demarta chyba tez ma podobny problem ..nadalwink
        Na dzien Matki to nawet nie ma o czym mowic bo mam zaplanowana impreze u mojej
        mamci i byc musze od poczatku do koncawink
        a w kwestii kiedy zrobione -nie pamietam bo to dawno byłowink)))))
        • ddanna Re: No i co u Demarty? Podobnie??? 25.05.06, 10:12
          To wygląda na to że po drugiej (w nocy)
          • jasminar Re: No i co u Demarty? Podobnie??? 25.05.06, 10:22
            e nie to napewno nie w tej kwestii jestem pewnawink
            cos tak wczesnym wieczorkiemwink
            co do nocnych porodów to za zadne skarby sie nie damwink))
            • ddanna Re: No i co u Demarty? Podobnie??? 25.05.06, 10:24
              obawiam się że nie będziesz miała na to wpływu, moja droga
              akurat to będzie jedna z pierwsza poważna SAMODZIELNA decyzja Twojego dziecka,
              ha
              coś nam Demarta nie pisze, może pojechała do szpitala?
              • katrint Re: No i co u Demarty? Podobnie??? 27.05.06, 10:54
                A ja postanowiłam zapomnieć o lokatorze w brzuchu.Termin mam na srodę ale z
                tego co widzę marne szanse więc...zapominam.Życie toczy sie leniwie,śpię do
                10,popijam redsika sun(jak się cieszę że u nas imprezy w mieście i piwa
                dostateksmile)
                Naplanowałam sobie różności na caaaały dłuuugi tydzień i wogóle nie biorę pod
                uwagę,że ktos mi to przerwie.Nie to nie.Nie będę czekać,w końcu to facet a
                wiadomo,jak się na nich czeka to nie przychodzą a jak człowiek odpuści to zaraz
                zjawiają się z kwiatami....że wczesniej na to nie wpadłam
                A ty Jasminar chyba kobitkę nosisz co??A to gorzej, bo z kobietami nigdy nie
                wie się.....smile)
                • jasminar Re: No i co u Demarty? Podobnie??? 27.05.06, 11:46
                  no kobitke kobitke katrintsmile i nie wie sie kompletnie nicsmile przy pierwszej ciazy
                  był facet i masz racje jak czekałam to on olewał sprawe jak ja olałam sprawe to
                  on wyskoczyłwink))
      • demarta u demarty d..a blada 27.05.06, 22:37
        nie dość, że cisza jak makiem zasiał, nic się nie kurczy, nic się nie rozwiera, to jeszcze na złość caaały dzień nie mam dostępu do serwera gazety cholera, albo taki okupowany, albo moje światłowody nie wytrzymują.....
        moje nerwy też w stanie agonalnym, bo przeżywam największą lekcję cierpliwości i pokory w moim życiu, ile to jeszcze potrwa, chyba całą wieczność!!!!
        jasminar a jak tam ekstremalne seksy??? mąż jeszcze żyje???
        piffka kupić nie można to trzeba jakoś sobie odbić te stresy, cholerka...wink))
        • demarta Re: u demarty d..a blada 28.05.06, 07:15
          no i do tego ta cholerna bezsenność, przecież to wysoce nieprzyzwoite wstawać w
          niedzielę o 6 rano.... jedna z tego korzyść, nie ma tłoku na łączach.......
          • jasminar Re: u demarty d..a blada 28.05.06, 08:51
            ha witaj demarta w takim razie dwie d... blade bo u mnie tez ;/ guzik sie dzieje
            w nocy niby cos tam sie kurczy ale nie na tyle zeby zawracac głowe w
            szpitalu.Moj organizm daje mi do zrozumienia ze ma ochote pozbyc sie balona tyle
            ze na ogolnym padnieciu sie konczy,piffa nie ma ma i nie ma gdzie zakupic bo
            jakis pajac wymyslił prochibicje,zenadacrying obzarłam sie nutelli bo nie miałam
            pomysła na sniadanie,pogoda srednia wiec nie ma sensu gdzies dalej sie wybierac
            w zwiazku z tym siedze na allegro i kupuje pierdoły za co "monz" mnie chyba
            powiesiwink
            Przez ten sex extremalny jest z lekka wypluty a do ludzi o małym temperamencie
            nie nalezy wink do czego to desperacja moze doprowadzic.....
            • demarta Re: u demarty d..a blada 28.05.06, 09:23
              ja mojego pogoniłam już z wyrka, robi śniadanko i lecimy na giełdę staroci dla
              zabicia nudy, nic nam tak nie poprawia humoru jak zakup, ale totalnie
              niezrozumiały i nielogiczny za małe pieniądze, potem się tygodniami
              zastanawiamy do czego by nam to się przydało. poza tym trochę mi mina rzednie
              jak pomyślę, że jutro rano stawiam się znów w szpitalu i już tam zostanę
              cholera wie ile, bo lekarze czekają do końca 42 tc nic nie robiac i sprawdzają
              tylko stan łożyska, rozwarcia itd. jestem pewna, że zostanę epigonem majowych
              urodzeń, zakładając optymistycznie, że nie przeterminuję się na czerwiec,
              buuuuu, wy wszystkie się rozprujecie, a ja dalej będę bębnem straszyć.
              ostatnio zauważyłam u mojego "m" strasznie śmieszny narów. on co dwa,trzy dni
              ma PRZECZUCIE, tzn, czuje że to już dzisiaj (po raz enty) i wtedy nachodzi go
              dzień piękności: szoruje się trzy razy dziennie, goli, używa odżywek do włosów,
              robi manicure, jak nigdy dotąd, a jak go pytam czy to dla koleżanek, to mówi,
              że nie, dla syna, bo jak się dziś urodzi, to ojciec musi mu się przecież
              pokazać od najlepszej stronywink)))))))))))))) męski sposób myślenia nie
              przestanie mnie zaskakiwać, hahaha, to tak jakby ten maluch w ogóle te jego
              kosmetyczne zabiegi zauważył i jakby dla niego to miało znaczenie.... kupa
              śmiechu!!!
              • jasminar Re: u demarty d..a blada 28.05.06, 09:52
                fajny ten Twój "monz" i dobrze ze sie tak "poleruje" w razie niemca bedzie
                piekny i gotowy a co? Nie boj nic razem bedziemy balona nosic do oporu ja jutro
                do gina ide bo juz mus chociaz wcale mi sie to nie usmiecha po pierwsze dla tego
                ze zostawiłam mu juz pokazna suma za te wszystkie wizyty badania itp a on tzn
                ona jeszcze mi zdjecia swojego nowego domu na bezczelnego ostatnio pokazywała az
                mnie korciło zeby zapytac co ja zasponsorowałamsmile a po drugie to zapewne tez
                mnie połoza do szpitala a ja szpitali hronicznie nie cierpiesad
                Ja na allu tez w sumie takie pierdołki kupuje dla zabicia czasu i poprawy humoru
                a p[otem sie okazuje ze na cholere mi to było potrzebnewink)...ale zawsze po fakciewink
                Moj dzis do Pracy od ranca pognał a ja miałam isc na błonia Benedyktowi
                choragiewka machnac ale jakos niechciejstwo mnie dopadło...
                Zycze w takim razie udanych zakupów... i trafionych...buzka
                • katrint Re: u demarty d..a blada 28.05.06, 10:07
                  O kurcze ale z was ranne ptaszki.Ja właśnie musiałam wstać,bo już mnie wszystko
                  bolało.Spać mi się chce dalej tylko musiałam się spionizować,bo zaczęło mnie
                  już boleć wszystko co się da,od kręgosłupa po jakieś woreczki żółciowe.
                  Do mojego terminu jeszcze 3 dni ale dodam do tego z 10 i nie robię sobie
                  nadziei.Wczoraj zrobiliśmy sobie półdniowy spacer,trochę przegięłam,bo ledwo
                  spowrotem nogami powłóczyłam ale co tam,sunia szczęśliwa z mężem ganiali
                  bociany a mi przyszło tylko od komarów się odganiać,bo mi brzuch atakowały(hehe
                  najbardziej wystająca część teraz).Potem naszło mnie kilka skurczów i znów
                  nadzieja,że się rozkręci ale nic.Przypomniały mi tylko co mnie czeka,bo bolały
                  jak jasna cholera.
                  Pogoda widzę dziś u nas nie najgorsza,więc coś trza zaplanować.Trzymajcie się!!
    • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 28.05.06, 10:04
      Demarta wysłałam Ci na maila num tela bo jakbys tak z nudów padała na balon to
      kliknij "cus"wink
      • demarta los telefonos!!! 28.05.06, 14:32
        ooooo przyda się przyda, w tym szpitalu z którego na siłę uciekłam a gdzie
        jutro wracam napewno fioła będę dostawać, bo nie sądzę żeby gnojek zlitował sie
        nad matką i zrobił wszystko żeby wyjść w rozsądnym terminie. napewno swoim
        zatwardziałym przesiadywaniem w moim brzuchu zmusi mnie do spędzenia w tym
        szpitalu przynajmniej dwóch tygodni..... popadał deszcz, wystawiający na
        giełdzie się przestraszyli i uciekli do domu, "m" zakupił sobie tylko jakiś
        filmik i tyle z tego korzyści, pojechaliśmy więc na pakupki (pierwszy na liście
        zakupów: redd's sun!!!) i postanowiłam uraczyć go dzisiaj makaronkiem z
        brokułami po włosku, a na przyszły tydzień narobię mu mielońców, bo jak go znam
        w innym razie cały tydzień będzie się odżywiał zupką chińską i parówkami na
        zimno.... eeeech chłopy!
    • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 28.05.06, 20:17
      ja kupiłam sukienke i spodnice to juz z nadzieja na "bezbalonowosc"winkzrobiłam
      chinszczyzne ktora teraz skutecznie mi sie odbija obzarłam sie standartowo i
      zaleglam na łozkuwink mielonce to swietny pomysł moja mamcia mowi ze jak chłop
      zostaje sam w domu to jak nic potrzebuje mielonych bo te mozna na sniadanie na
      obiad i kolacje na ciepło i na zimno szlag zatkało mi sie lewe ucho...no jakbym
      miała mało przyjemnosci....
      • demarta Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 29.05.06, 06:26
        jasminar, a gdzieś ty taką wróżkę znalazła, która ci centymetry w pasie PO
        przewidziała? ja co prawda żyję nadzieją, że niewiele się zmieni, ale..... z
        powodu mega niecierpliwości na końcówce trochę sobie dogadzam, a drugi
        podbródek już zarasta.... no ale ty bardziej doświadczona ode mnie, w końcu ten
        pierwszy raz masz już za sobą, więc wiesz mniej więcej czego się spodziewać,
        zwracam honor.
        ale z tego wynika, że zamiast na błonia, do galerii kazimierz cię wczoraj
        poniosło, he he.
        a ja tymczasem wciągam nieprzyzwoicie wczesną kaffe i idę wrzucić ostatnie dwie
        pary majciorów do torby i szpital here I go! cudowna perspektywa leżenia
        cholera wie ile i z jakim skutkiem. w razie drastycznych zwrotów akcji będę się
        meldować. a ty jasminar czuwaj, żeby tu dziewczyny tuńczyków i pasztetów nie
        jadły, żadnego piffka, bo wiesz FASS i te sprawy.....smile)))))))))pozdrawiam i
        życzę szybkiego pęknięcia!!!!
        • ddanna Demarta, jesteś jeszcze? 29.05.06, 07:18
          Ponoć na patologi u nas mają takie łóżko, że jak Cię na nie położą, to
          najpóźniej w nocy odejdą Ci wody.Żadna nie leżała na nim dłużej niż 24 godz.
          Może poproś, albo zaszantażuj, albo co innego - to Cię na nie położą?smile))))
          I jak nic jutro będzie po wszystkim!
          • sabiptysia Re: Demarta, jesteś jeszcze? 29.05.06, 09:21
            A w ktorym szpitalu jest takie lozko?? Chetnie z niego skorzystam hehe wink)
    • ddanna Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 29.05.06, 11:52
      "Już" koniec?
      Jasminar, jesteś tam?
      No Demarta to już w szpitaliku pewnie lezy.
      • katrint Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 29.05.06, 12:38
        A moze obydwie już w trakcie???
        • ddanna Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 29.05.06, 14:06
          To teraz czekamy do końca tygodnia na wieści.
          • katrint Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 29.05.06, 22:07
            i nadal cisza...
            • ddanna Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 29.05.06, 22:11
              Znaczy pojechały. Może już rodząwink))
              A Ty kiedy zaczynasz????
              • katrint Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 29.05.06, 22:17
                dobre pytaniesmile)) podobno pojutrze hehe ale bardzo w to wątpię
                • jasminar Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 29.05.06, 23:49
                  hej kobitki ja jeszcze w domu wink wizyta u gina dopiero w srode i zobaczymy
                  chociaz tradycyjnie naszły mnie pozno wieczorne skurcze ale specjalnie sie tym
                  nie podniecamwink demarta lezy juz w szpitalu i narzeka na wsretne szpitalne
                  jedzenie z tego co pisała to faktycznie jakies straszne paskudztwo podaja wink
                  W kazdymbadz razie teraz to trzymamy za nia kciuki!!!!!!!!
                  • katrint Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 30.05.06, 10:51
                    Strasznie współczuję demarcie tego szpitalnego jedzenia, ja się tu napycham
                    właśnie takim nieszpitalnym,niezdrowymsmile)A cos jej tam obiecali?Wywołają czy
                    bedzie tak leżała?
                    Ja miałam wczoraj cały dzień bezbolesne skurcze ale nic z nich nie wynikało,
                    szanowny M nawet zaczął zapisywać i powstał mu całkiem ciekawy rozkład
                    jazdy,przynajmniej tak to wyglądałosmile wieczorna kąpiel wszystko przegoniła i
                    nocka minęła całkiem milutko i spokojnie.
                    A ty Jasminar musisz się tu regularnie meldować czy coś,bo widzisz troszkę cię
                    nie było a my juz ploty siejemy i prawie nad imieniem nowonarodzonej córuchny
                    byłybysmy się zaczęły zastanawiacsmile))
                    • jasminar Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 30.05.06, 13:11
                      hej kobitkismile wczorajsze skurcze mineły tak jak sie spodziewałam ok 2 w nocywink
                      wiec nawet sie wyspałamsmile teraz zaczeły sie nowe pewnie tez lipnesmileDemarcie
                      powiedzieli ze mogłaby sie juz rozkrecic ale narazie chyba nie wywołuja,zreszta
                      zaraz do niej napisze co tam słychacsmile) Ja narazie bez koniecznosci
                      meldunku,wczoraj dzwoniłam do gina i mam przyjsc w srode na "obejrzenie"smile
                      Jestem tak z doskoku bo pracuje zeby sie nie zanudzicwink,latam z psem zeby
                      sprowokowac jakies konkretniejsze skurcze i robie nieprzyzwoicie duze zakupy na
                      allegro smile)) a.... i jeszcze strasznie sie obzeramsmile)) a jak Tam u Was wszystko
                      w porzadku? Buzki
                      • katrint Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 30.05.06, 13:28
                        Ja jem teraz faktycznie za dwóch, a podobno mam mieć skurczony
                        żołądek.....cóż.Właśnie smażę łososia, do tego będzie sałatka z pomidorków i
                        frytki.Wciągnęłam też talerz ogórkowej ale mnie nie usatysfakcjonowała.No i
                        walczę z pokusą kupienia kolejnego słoiczka nutelli.Deszczysko pada ale nie
                        przeszkodziło mi to umyć okien balkonowych ku zdziwnieniu wszystkich
                        przechodniów.Inne sobie darowałam.Chyba się zapakuję zaraz w kurtkę
                        przeciwdeszczową w rozmiarze XL pożyczoną od tatuśka i pójdę połazić z psem.Mąż
                        miał proroczy sen,że jutro urodzę ale to pewnie jego optymizm a nie przeczucia.
                        Ja mam się zgłosić w piatek na oględziny u dochtora,jak nic się nie wydarzy to
                        obiecał,że wtedy umówimy się na konkretny termin stawienia się ze szczoteczką
                        do zębów u niego na oddziale na przyszły tydzień.
                      • ddanna Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 30.05.06, 13:32
                        A my frajerki już niemalże piłyśmy zdrowie Waszych dzieciakówsmile)))
                        Jasminar - a może by tak 10kg ziemniaków do domu, piechotą, po schodach? Może
                        coś Ci łupnie i już nie odpuści?
                        Ja daleko mam jeszcze, a z Demartą pisałam, bo my z tego samego miasta (łoł)
                        jesteśmy.
                        Czy położyły ją na "te" łóżko, o którym pisałam?
                        A Tobie jak się już zaczęły - chyba w sumie dość wcześnie, zwykle pisałaś o
                        wieczorze - to moooooże?
                        • jasminar Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 30.05.06, 13:41
                          mała wierci sie w brzuchu ale to chyba nie dlatego ze chce wyjsc tylko sobie
                          pozycje wygodniejsza ustala..wrrrrr!!!smile Ja juz ranny spacerek z piesem
                          zaliczylam jeszce na zakupy sie pewnie wybiore te 10 kg moze faktycznie by
                          podziałaly wezme to pod rozwagesmile)) ale kto to potem zjewink? Demarta własnie
                          napisała ze dzis w karcie dan mega"pyszna" zupa cebulowa a skurcze miała az dwa
                          i do czwartku czekajawink wiec albo połozyli ja na innym łozku albo łozko
                          przestało działacwink Moj "monz" zakupił niedawno mega słoj nutelli i juz nie ma
                          ponad połowy bo Co chwile dojadamsmile) a w kwestii obiadu to tez u mnie fryty i
                          sałatka ale pewnie dopierO OK 22ej jak małzonek zamelduje sie z pracywink)) ja
                          zapewne do tej pory zjem 5 obiadówsmile)))
                          • katrint Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 30.05.06, 13:48
                            Ach bo pewnie Demarta koperty nie dała i dlatego na innym łóżku lezy.Ty jej
                            Jasminar napisz co ma robić,bo może jej ta cebulowa jasność myslenia odebrała i
                            dziewczyna nie wie,że jak nie da to niejeden czwartek tam jeszcze poleżysmile)
                            • jasminar Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 30.05.06, 13:54
                              oj Katrint ona taka wsciekła ze predzej w dziub tam wszystkim da!!!! i wcale jej
                              sie nie dziwiesmile
                              • katrint Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 30.05.06, 14:00
                                W sumie może i rękoczynami tez coś zdziała, tylko niech jej rodzinka jedzonko
                                jakies dobre przemyci żeby siły miała po mordach laćsmile))
                                A z innej beczki-nie wiecie czasem kobitki na które to piętro po tych schodach
                                trza wejść żeby coś się ruszyło? Bo tak się zastanawiam,że może pójdę wieżowca
                                jakiegoś poszukać,bo tak z góry na dół w trzypiętrowym to chyba mi nic nie da
                                co????
                          • ddanna Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 30.05.06, 13:59
                            Robię risotto, z koperkiem (bleee, nie lubię koperku, ale jakoś mi tak pachniał
                            w sklepie, że musi być z koperkiem).
                            Kiedy Wy gotujecie, jak my cały czas na kompie? Mam całą furę naczyń w zlewie,
                            i pranie do prasowania, zaraz do przedszkola po starszą i choć jestem na L4 to
                            nie mam na nic czasu, buuuuuuu
                            • jasminar Re: Hej, Przeterminowane, a Wy gdzie? 30.05.06, 14:04
                              kochane u nas to chyba takich wiezowców niestety nie ma ja do siebie na drugie
                              do mamy na 3 razem 5 i lipasmile no trzeba za przeproszeniem ruszyc tyłek smile i
                              troche posprzatac a obiadek to ja tak gdzies ok 21ej zaczynam gotowac zeby
                              ciepły byłwink)potwierdzam mimo L4 totalny brak czasuwink)
    • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 30.05.06, 14:11
      A ja sie nudzę jak cholera,nie mam jeszcze żadnych szkrabów i w sumie siedzę
      sama, bo mąż o 18 dziś wróci.Od razu go zmolestuje jakimis zakupami, tylko zje
      i jedziemy kupowac,kupowac.....mam jakąś obsesję.Czasu mam az za duzo a dziś to
      chyba pobijam rekord siedzenia na forumie.Kompa mam w kuchni więc jednoczesnie
      gotuję i siedzę tutaj hehe.
    • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 30.05.06, 14:13
      Jesssuuu juz chyba nawet na gg muszę się ukrywać,bo juz mi szwagierka zadaje
      pytanie czy ja jeszcze chodzę...no cholera mnie wezmie.Nie chodzę, siedzę przy
      kompiesmile))A tak poza tym to czy jak juz urodze to nie bedę chodzic czy co?????
      Może każę się w lektyce nosić za mega wyczyn matki Polki....
    • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 30.05.06, 16:32
      oj cos tam niby podziałalam w domu posprzatałam z lekka i obzarłam sie okrutnie
      (jak zwykle ostatnio) o mały włos nie kupiłam kolejnej torebki na allusmile mam
      jakiegos hoplasmile ("monz" zabiłaby mniewink)) zaraz trzeba bedzie jeszcze raz piesa
      uraczyc spaceremwinkw wiadomej kwestii cisza jak makiem zasiał ha ha
    • ddanna Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 30.05.06, 16:56
      No Katrint,
      ponoć te schody pomagają, choć jak leżałam na podtrzymaniu, to laski całymi
      dniami dawały po szpitalu "góra-dół-góra-dół" i tak w kólko. I nic.
      Ale jak tak z ziemniakami.... to może, może, potem seks (chociaż tu akurat
      Jasminar nie jest najlepszym przykładem) i gorąca kapiel.
      I jeszcze czytałam na naszym forum o oleju rycynowym - dwie łyżki na noc, rano
      skurcze jelit, a potem to już skurcze i porodówka.
      Wiele lasek pisało, że pomogłowink))))
      Więcej sposobów nie znamsad(
      • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 30.05.06, 17:02
        Powiem Wam ze jak sie mały bandziorwink w brzuchu zawezmie to nic nie pomozewink na
        mysl o oleju rycynowym mam drgawkiwink)ale nie skurczewink))pierwszego babla
        urodziłam 3 dni po terminie,poskakałam troche z psem na spacerze wrociłam i...
        gotowewink a teraz to chyba nawet jakbym z bungee skoczyła to guzik by z tego
        wyniknełowink)z tej całej frustracji nakupowałam stosy ciuchów na "bezbrzuchatosc"
        i tak czekam....wink zaczełam juz z desperacji ogladac stroje kapielowe....narazie
        na mamutawink))ha ha
        • mariolka55 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 30.05.06, 18:33
          jasminar ile jestes po terminie? i w jakim szpitalu rodzisz?
          • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 30.05.06, 18:37
            planowy termin był na 22gowink a rodzic zamierzam w Zeromskim w Krakuwink
            • ddanna Coś nowego u Demarty???? 30.05.06, 19:05
              • jasminar Re: Coś nowego u Demarty???? 30.05.06, 19:39
                Narazie chyba nadal ciszawink
    • katrint Re:Ale się wkurzyłam 30.05.06, 21:22
      Cholera jasna myslałam,że mnie to nie ruszy ale teraz siedzę i
      przeżywam.Robilismy zakupy z M i przy wyjściu jakaś żebrająca młoda kobieta nas
      zaczepiła czy jej damy na chleb.Powiedziałam jej,że mogę wrócić z nią do sklepu
      i jej ten chleb kupić.Ale ona nie chciała.Mam zasadę, kasy nie daję i już.Jak
      ktoś nie ma co jeść to mogę zakupy zrobić ale widzę,że panienka coś kręci,więc
      odeszłam.I słyszę za sobą-żeby ci się niezdrowe dziecko urodziło.No myślałam,że
      mnie cholera weźmie ale nie chciałam się denerwować.A teraz siedzę i mnie
      głupie mysli dopadają.
      • ddanna Re:Ale się wkurzyłam 30.05.06, 21:32
        Oj niemądra!!!
        Pan Bóg karze złych ludzi - a Ty nie byłaś zła, bo chciałaś ją nakarmić! Więc
        nie masz się co martwić!!! Z punktu widzenia kary za złe uczynki jesteś czysta!!
        To już chyba po prostu te hormonki porodowe Ci na ciążowy móżdżek się
        wylewają i dają znać że to już tużtuż...smile))))
        A poważnie nie powinnaś w ogóle o tym myśleć.
        • katrint Re:Ale się wkurzyłam 30.05.06, 21:49
          Pewnie masz rację,hormony plus frustracja,że nic się nie dzieje i potem takie
          efekty są,że jakis głupi tekst mnie z równowagi wyprowadzi.Zresztą tamta pewnie
          wiedziała co mi powiedzieć żeby mi w pięty poszło...ehhhh cholera jasna.
          Dzięki za słowa pocieszeniasmile))
          • jasminar Re:Ale się wkurzyłam 31.05.06, 00:11
            nic sie nie martw katrint wiedziała gdzie uderzyc w czuły punkt i tyle lepiej
            niech ona sie ma na bacznosci bo wszystko dobre czy złe co mowimy i robimy
            kiedys do nas wraca...ja tez mam zasade ze kasy nie daje,jak ktos głodny to
            jedzenie owszem ale pieniedzy nie,mnie tak w poprzedniej ciazy cyganka
            potraktowała bo nie chciałam jej dac pieniedzy miałam ochote kopnac ja w
            przysłowiowa d....
    • katrint Re: Dziś podobno ma się urodzić mój synalek:))) 31.05.06, 11:13
      No i za mną kolejna cudnie przespana noc.Normalnie szok,nic mnie nie
      bolało,jakiś jeden marniutki skurcz i tyle.Nawet pęcherz juz mi nie daje
      popalić,co jest grane, objawy się cofają czy jak??
      Od rana leje u nas deszcz,więc okien nie dokończę.Co by tu robić, w sumie to
      dziś termin narodzin mojego dziecka...jakoś to uczcić trzeba,może upiekę ciasto
      z truskawkami...
      • cynamonka6 Re: Dziś podobno ma się urodzić mój synalek:))) 31.05.06, 11:26
        Ojej, a nie boisz się alergii?- zainspirowana wątkami o zbrodniczym działaniu
        niektórych pokarmówbig_grin
        • jasminar Re: Dziś podobno ma się urodzić mój synalek:))) 31.05.06, 11:30
          hej Ktrint błagam wyslij kurierem chociaz kawałek ciasta jak zrobisz bo ja nie
          mam piekarnika a smak diabelny mam na ciasto z truskawkami!!!!!!!!!!!!!
          • katrint Re: Dziś podobno ma się urodzić mój synalek:))) 31.05.06, 11:48
            A nie ma sprawy ,wyślę priorytetemsmile))Alergii się nie obawiam,bo to truskawki
            mrożone z zeszłego roku więc wszelkie alergeny dawno pozdychałysmile)
            Ale nie powiem ,świeżych truskaweczek to bym se pojadła.Tylko te ekstremalne
            ceny...ale w sumie przydałoby się dzieciaka do nich przyzwyczaić już w brzuchu
            żeby się potem nie zdziwił.Narazie przyzwyczajam go do pomidorków,bo zamierzam
            je szamać całe latosmile))
            • jasminar Re: Dziś podobno ma się urodzić mój synalek:))) 31.05.06, 11:56
              a ja dałam dzis ostro popalicwink ok 2 w nocy dołapały mnie mega skurcze stuknełam
              "monza" w plecy ze moze by tak pojechac mruknał aha i zasnał biedaczysko padł
              15min wczesniej zmeczony jak jasny gwintwink nie miałam serca zawracac mu gitary
              wiec wstałam zeby sobie pospacerowac po tych naszych 22metrachwink w celu
              oczekiwania a moze jakies wody odejda czy cos skurcze coraz mocniejsze ale ja
              ide w zapartesmile dumam dumam i błyskotliwie wydumałamwink meza nie budze bo mi go
              szkoda zreszta jakby mnie ktos obudził taka zmeczona zabiłabymwink za kierownice
              sie juz nie zmieszcze wiec własne 4 kołka odpadajasmile taxi nie bede wzywac bo za
              blisko i znada po karetke nie dzwonie bo tez zenadawink a na piechote w zyciu bo
              chociaz to max 15min to leje jak z cebra i z domu nie wyjde
              absolutnie......pointa....smile połozyłam sie spacsmile)) ale tak sobie mysle ze
              gdybym sie jednak wybrała to daliby mi cos na przyspieszenie i pewnie nie
              miałabym juz balona.... co to lenistwo robi z człowiekawink)
              a teraz oczywiscie ciszasmile) na 15a ide do gina ....zobaczymy
              • emilka9 Re: Dziś podobno ma się urodzić mój synalek:))) 31.05.06, 12:12
                Hej, zazdroszczę! Juz nie mogę się doczekać jak zobaczę pyszczek swojej
                kruszynki. Ale chyba jeszcze poczekam bo dopiero 35 tc, niech jeszcze posiedzi
                tam, gdzie jest. To chyba jednak prawda, że chłopcy rodzą się poźniej.
                Dzieczyny, a kiedy trzeba jechac do szpitala, jak wody odejdą, czy jescze
                zwlec? Każdy co innego mi doradza a ponoć nie jest za dobrze jechać za
                wcześnie. Z drugiej strony wolałabym nie urodzić w karetce. To jak to z tym
                jest???
                • jasminar Re: Dziś podobno ma się urodzić mój synalek:))) 31.05.06, 12:19
                  jesli wody odejda a nie sa w kolorze ufoludków tzn zielone to masz spokojnie
                  czas na to zeby wskoczyc pod prysznic ubrac sie i jechacsmile ale to sprawa nader
                  indywidualna wink zalezy jak bardzo Cie boli i jak bardzo jestes wytrzymała.... ja
                  jestem leniwa i dlatego wczoraj nie pojechałam...ale wody nie odeszłysmile
                  • liwilla1 Re: Dziś podobno ma się urodzić mój synalek:))) 31.05.06, 12:25
                    a ja dzisiaj rano nalesniki ze swiezymi truskawkami i smietana zrobilam. moj
                    niemaz sniadania nie robil mi od wiekow swietlnych, caly czas ja gotuje. ale
                    teraz brzuch mnie boli, boli, boli gorzej niz mialam przy menstruacji i
                    zastanawiam sie, czy mozna jakos temu zaradzic, bo mi cholernie przeszkadza
                    pisac prace z analizy poezji Stanisława Grochowiaka... kurcze...
    • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 12:25
      Jasminar to daj znać jak po oględzinach!!Ja sie wcale nie dziwię,że w nocy to
      ci się nie chce,bo mnie jak coś niby zaczyna chwytać a jest już późno to też
      zaklinam żeby sobie poczekało do rana.I w sumie nie wiem czy nie przez o to
      sobie jeszcze do niejednego rana poczekam hehe.
      Ja też w sumie nie wiem kiedy to się jedzie do szpitala.Podobno jak odejdą wody
      to się można powoli pakować albo jak skurcze są częste,takie co 7 minut i nie
      przechodzą po ciepłej kąpieli.Tyle znam teorii,w praktyce się okaże.U nas
      narazie jest tak,że mnie skurcze nachodzą to najpierw je ignoruję,jak są
      częstsze to szanowny M z poważną miną zaczyna je zapisywać.Ale zwykle jak mu
      już z tego wyjdzie całkiem ciekawy rozkład jazdy autobusu to sprawa się urywa i
      on jest bardzo niepocieszonysmile)
      • liwilla1 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 12:30
        u mnie wszystko sie juz pomieszaalo smile wczoraj narobilam paniki, bo zaczelo mnie
        konkretnie skrecac. moj ukochany zaczal robic mi masaz kregoslupa, dopytuje sie
        co i jak, a tu nagle z mojej pupy... wielki PURT big_grin

        sie masowanie skonczylo. "skurcze" tez. tongue_out
        • katrint Re:liwilla, to miałaś wesoły fałszywy alarm :)) 31.05.06, 12:46
          mnie tak juz kilka razy skrecało,wiedziałam ,że to tylko jelita ale efekt był
          porażający-pół nocy na kibelku,już chciałam iść po poduszkę,bo spać mi się
          strasznie chciało.
          Własnie dlatego mam stracha przed polecanymi olejkami rycynowymi,bo juz chyba
          skurcze porodowe przyjemniejsze od tego co ja przezywam przy skurczach jelit
      • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 12:33
        ja sie zawziełam i olewam skurcze czekam na te rzeczone wodywinkDemarta pisała ze
        u niej po staremu ....lezy w łozku i udaje przescieradłosmile))))
      • emilka9 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 12:33
        Ajajaj to jeszcze mozna mieć skurcze i one mogą przejść? To ja się już zaczynam
        bać. Tym bardziej, że jestem samotna i zdana na siebie więc musze samodzielnie
        zdecydować kiedy dzwonić po karetkę i jeszcze brać pod uwagę korki w Warszawie.
        To będzie wyższa matematyka. Ale mówisz, Jasminar, że dopóki wody nie odejdą to
        nie mam co pędzić do szpitala? Zawsze to jakaś pociecha, przynajmniej jeden
        konkretny objaw nie do przegapienia. Czy może do przegapienia???
        • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 12:43
          powiem tak sprawa niby prosta ale jakze skomplikowana smile przy pierwszej ciazy
          guzik było nie wody ale bol stawal sie nie do zniesienia chociaz moze i
          wytrzymałabym bo ja zawzieta jestem ale kiedy poszłam na siku zobaczyłam ze
          oprocz sluzu pojawiła sie krew i to mnie przekonało ze trzeba jechac
          rozwarcienie było idealne a po jakims czasi i te skurcze zaczeły ustepowac ale
          dali mi kroplówke z turbo doładowaniem tzn oxytocyne i rozkreciło siewink)
    • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 12:43
      Podobno porodu przegapić się nie da,więc spokojnie.
      Biedna Demarta,odleżyn sie jeszcze nabawi.Coś to magiczne łózko nie działa....
      • emilka9 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 12:55
        Ha! Nie da sie przegapić? Pewnie i nie, ale jak przegapię objawy to cała reszta
        (ta już nie do przegapienia) potoczy się a) na szpitalnych schodach, b) w
        karetce, c) na schodach mojego bloku, d) w moim mieszkaniu. Sama nie wiem,
        czego się bardziej boję. Trzy pierwsze punkty jeszcze gwarantują, że ktos
        sprzątnie mój zewłok, ale ten ostatni brrrrrr. Nie mam owczarka alzackiego,
        wiec nawet nie będzie miał mnie kto zjeść!
        A tak na poważnie, czy to prawda, że chłopcy dłużej siedzą w brzuszku, czy to
        tylko takie gadanie???
        • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 13:03
          emilko, to chyba tylko gadanie,Jasminar jest żywym przykładem jaka jej mała
          kobietka oporna na wyjscie z brzuchasmile)
          A co do porodu to niestety "ta cała reszta" nie toczy się podobno tak szybko(
          chociaż są wyjątki).
          Ja mam z kolei inną fobię,że akurat w momencie,gdy zacznie się mój poród nie
          będzie miejsca tam,gdzie chcę rodzić,a wybrałam sobie dość specyficzne
          miejsce,które nie jest szpitalem,więc jakby mnie odesłali do szpitala to stres
          mnie sparaliżuje
        • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 13:03
          nie boj nic emilka dasz rade ja podczas poprzednich akcji zapowiadajacych byłam
          sama w domu maz zagranica a mama w pracy wiec nikt nie mogł dojechac,no fakt w
          domu był pies mamy ale mnie nie zjadłsmile))grunt to spokoj nie ma co panikowac smile
          • emilka9 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 13:19
            Ja jestem bardzo mało mało odważna i z reguły boję się na zapas, jak przychodzi
            co do czego to się okazuje, że strach ma wielkie oczy. Na ogół staram się
            podchodzić do sprawy z humorem, wychodząc z założenia, że śmiertelność
            rodzących bardzo spadła w ciągu ostatnich 200 lat smile))), co nie przeszkadza mi
            popanikować sobie, jak sobie popanikuję to mi lepiej. Może to ciężko porównać,
            ale swego czasu miałam wyrywany ząb i panicznie bałam się tzw dłutowania.
            Dłutowanie odbyło sie bez mojej wiedzy, dopiero po wszystkim dowiedziałam się,
            co mi zrobiono, i dopiero wybuchła panika, bo otoczenie musiało odcierpieć
            swoje za kontakt ze mną, a co sobie będę żałować.
            Katrint, a co to za tajemnicze miejsce do rodzenia, o którym piszesz?
            • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 13:37
              Nie no, to żadne tajemnicze miejsce.To taki mały jakby szpitalik,nazywa się
              Centrum Zdrowia Kobiet i jest bardzo przytulny.Placówka jest prywatna ale ceny
              są niewysokie- za poród w komfortowych warunkach z wanną do relaksacji i miłą
              muzyczką w tle,nie mówiąc o miłej obsłudze,płacę 500 złotych( w tym mam pokój
              dwuosobowy z łazienką i pyszne jedzonko).Żadnych łapówek za miłe traktowanie
              dawać nie muszę,a na koniec dostaję za usługę paragon.Dla mnie to ważne,że
              wszystko jest czarno na białym.Szpital w moim rodzinnym mieście niestety ma
              bardzo złą sławę,więc nie skorzystamsmile) A do tego co sobie wybrałam mam 40
              kilometrów,mam nadzieję,że zdążęsmile))
              • emilka9 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 13:42
                Suuuper! Po prostu fantazja, gdzie to jest, może i ja dojadę??? Bo w Warszawie
                to samo znieczulenie 700 kosztuje...
                Oj, kopie! Może wyczuwa brzdąc , że o nim piszę. Tylko dlaczego obrywam w
                żołądek zawsze po obiedzie, kiedy i tak nieszczęsny żołądek mam gdzieś między
                płucami???
                A tak z innej beczki, nie wiecie przypadkiem, czy teraz z ZUS dostaje sie jakiś
                obligatoryjny zasiłek macierzyński, porodowy, czy jak on się tam zwie jak się
                pracuje na etacie? Wiecie, cos takiego jak zasiłek pogrzebowy, każdy dostaje
                około 4 tys, jak leci. Kiedys było coś takiego i w przypadku porodu a jak jest
                teraz????
                • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 13:56
                  uuu to z warszawy daleko, to jest w Lubinie,na Dolnym Śląsku.
                  O zasiłku nic nie wiem niestety
                  • ddanna Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 14:01
                    to masz fajnie, z tym szpitalikiem. To może zaklep sobie miejsce? A kiedy Cię z
                    takiego przybytku wypisują? Na drugi dzień po porodzie czy potem?
                    Jeśli chodzi o zasiłek, to owszem dostaniesz becikowesmile))
                    A jak "łapiesz" się na rodzinne (dochód na osobę netto w roku 2004 to 504/m-c)
                    to jeszcze "dodatek do rodzinnego z tytułu urodzenia dziecka" też jakoś około
                    1000.
                    Zus już nie wypłaca, robią to UM, lub UG lub MOPS.
                    • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 14:15
                      wypisują mnie jak ze zwykłego szpitala, 3 doba po psn lub 4 doba po cc
                      a miejsca sobie niestety zaklepać nie można bo poród-rzecz nieprzewidywalna
                      no chyba że zyczyłabym sobie cesarkę albo nie urodzę w terminie to wtedy
                      umawiam się na określony dzień i godzinę i się tam zgłaszam a miejsce na mnie
                      czeka
                      póki co liczę na to że młody pozwoli się urodzić bez wywoływania......
                  • emilka9 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 14:26
                    Daleko, buuuuu. Nie wiem dlaczego w tej Warszawie najgorsze i najdroższe
                    szpitale, może się czasowo zainstaluję u rodzinki we Wrocławiu, zawsze bliżej :-
                    )))).
                    Z tym zasiłkiem to po prostu granda, kiedyś każdy dostawał, im się wydaje, że
                    jak ktoś zarabia ponad 1000 zł to juz bogacz jest i g... mu się należy.
                    Pogrzebowy wypłacają, z tego wynika, że bardziej się opłaca umrzeć niż rodzić,
                    niech ich szlag jasny trafi.
                    Dzidziuś też się zbulwersował i kopie po nerkach, masz rację, maleńki, to
                    granda w biały dzień jest.
                    • ddanna Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 14:39
                      Katrint, i za cały pobyt wraz z porodem tylko 500zł????
                      To rzeczywiście mała kwota - masz fajnie, że takie coś Ci "pod domem urosło".
                      A jeśli chodzi o zasiłki, to tak juz u nas jest. Jak pracujesz w jakiejkolwiek
                      firmie na etacie, nawet na prawie najniższą krajową, a dostaniesz dwa razy w
                      roku (np. na Święta) premię to już Ci się nic nie należy - myśle o sytuacji np.
                      samotnego macierzyństwa. Ani rodzinne, ani w takim wypadku żadna inna pomoc,
                      choćby z tyt. samotnego wychowywania czy z powodu braku alimentów.
                      Jesli "łapiesz" się na rodzinne - o wtedy tak, a jak nie to figa.
                      Lepiej być na bezrobotnym, wtedy się łapiesz i możesz z zasiłkami więcej na
                      miesiąc wyciągnąć niż pensji - kiedyś to liczyłam. I jak ma być u nas więcej
                      dzieci, u rozsądnych rodziców?
                      • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 14:51
                        No własnie taka kwota za całokształt.Oni mają podpisana umowę z NFZ więc i tak
                        za każdy poród dostają 2500 stamtąd.A te 500 to dopłacam ja za tzw.lepsze
                        warunki,czyli inna stawka zywieniowa,łazienka i takie tam inne pierdołki.Mi się
                        opłaca i im się opłaca,więc wszystko ok.Dlatego żal by mi było,gdyby się
                        okazało ,że własnie w momencie,gdy przyjadę mają komplet i mnie nie przyjmą.A
                        widze,że coraz więcej babek chce tam rodzić i mam taką schizę przedporodową,że
                        mnie nie przyjmą.Pytałam juz nawet dwóch lekarzy stamtąd i się śmiali,że czemu
                        zakładam najgorszą opcję,która zdarza się bardzo rzadko.Ale najwidoczniej ja
                        lubię sobie znaleźć jakiś problem tam ,gdzie go nie ma(mąż ma rację)
                        • ddanna Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 15:16
                          Może ja zdążę dojechać - to tylko trochę ponad godzinke drogi ode mniesmile))
                          Dziwne, że nie powstają takie w innych miastachsad(((
                          I nie martw się - nie zajmę Ci miejsca. Mam termin na listopadsmile)
                          • liwilla1 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 15:24
                            naprawde szpitale dostaja po 2 i pol tysiaca za kazdy porod???? no to niezle...
                            w szpitalu, w ktorym bede rodzic przyjmowanych jest srednio 8 porodow na dobe.
                            zatem ciekawi mnie niezmiernie, skad biora sie te posty o podlym traktowaniu
                            przez lekarzy czy polozne? przeciez wychodzi na to, ze rodzace to zyla zlota big_grin
                          • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 15:27
                            Listopad? To będzie mały Skorpionek?My z mężem jesteśmy listopadowe
                            skorpionysmile))
                            Też się dziwię,że w innych miastach cos takiego to rzadkość.Tu skrzyknęło się
                            czterech młodych,ambitnych lekarzy i Nobla bym im za to dała.Zamiast strajkować
                            i brać łapówy w państwowym szpitalu postanowili założyć własny interes z
                            korzyścią dla wszystkich.Chcieć to móc jak widaćsmile)
                            • ddanna Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 15:35
                              skorpionek albo strzelec. Na dwoje babka wrózysmile)))
                              Wolę strzelca, bo na listopadowym forum wyczytałam, że tegoroczne strzelce będą
                              miały super życie i dużo szczęściasmile))) Samo miodziosmile))
                              Więc będę leżeć plackiem i pertraktować. Moja córka mówi, że czuje że to będzie
                              chłopak - a wróżka (nie, nie ja chodzę do wróżki, moja mamasmile))) wyczytała w
                              gwiazdach, że ma dar przepowiadania (tzn. że córka moja ma!). Pożyjemy,
                              zobaczymy....
                              A chłopaki na świat przychodzą ponoć oporniej niż dziewczyny, więc szanse są
                              sporesmile))
                              Obojętnie, ma być zdrowe. I ładne!!! Mam 5 młodszych braci - wszyscy byli
                              bardzo urodziwi w niemowlęctwie, dlategom taka wybrednasmile))
    • ddanna Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 16:56
      Dziewczyny, a Wy gdzie?
      Jasminar, wróciłaś od tego lekarza?
      • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 17:42
        akuku juz jestemwink dostałam skierowanie od gina do szpitala na jutro sprawa nie
        jest pilna ale swierdziła ze w zasadzie to moznaby sie juz "spłaszczyc"wink) wiec
        porod bedzie indukowany no chyba ze sie jeszcze dzis zmobilizuje sama ale na to
        nie liczyłabymsmile "monz" sie smiał zeby tylko nie w dzien dziecka....no i mawink)
        • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 18:12
          Ależ ci Jasminar zazdroszczę tego spłaszczeniasmile)))Ja w piatek idę do mojego
          gina i chyba mu powiem,że nie chcę tak długo czekać i niech coś zrobi z tym
          fantem.Albo zamelinuję się w jego gabinecie i nie wyjdę stamtąd póki mnie
          nie "rozbrzuszą".
          Chociaż w sumie u mnie w domu wszyscy od dawna wróżyli,że będzie na Dzień
          Dziecka i nawet moja siostra bardzo biadoliła,że biedne dziecko bedzie
          dostawało jeden prezencik z powodu dwóch okazji.A ona coś wie na ten temat jako
          wigilijna Ewasmile))
          • liwilla1 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 19:27
            ech, ja jutro ide do lekarza i na ktg, tyle ze mi do terminu jeszcze zostalo 5
            dni (poniedzialek) zazdroszcze wam cierpliwosci dziewczyny, naprawde, ja juz sie
            chlastam big_grin
            • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 21:36
              Cierpliwość to mają dziewczyny co jeszcze dwa tygodnie po terminie chodzą z
              brzuchem.Ja sobie tego nie wyobrażam.A u mnie dziś totalna cisza.Do tej pory to
              mnie chociaż jakieś skurcze wieczorami łapały a dziś zupełne zero.A może by
              jednak z tymi schodami spróbować....Ale w sumie to mam stracha teraz.Tchórz ze
              mnie jednak,tak sobie wegetuję i jest tak spokojnie,że jakby mnie ktos zapytał
              czy chcę dziś rodzić to bym odpowiedziała,że może lepiej jutro.I tak co
              dzień,żeby tylko nie w tej chwili,bo muszę się psychicznie przygotować,zero
              odwagi....ehhhh
              • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 22:34
                oj katrint czytasz w moich myslach ja z jednej strony to wkurzam sie ze jeszcze
                lipa i chciałabym juz ale jak juz cos sie dzieje to sobie mysle ze w sumie to
                moze jeszcze troche bo musze byc bardziej gotowasmile)) tradycyjnie skurczam sie od
                jakiejs godzinysmile
                • ewik-78 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 31.05.06, 23:08
                  a ja Wam zazdroszczę. Synka urodziłam w 35 t.c. (niewydolność szyjki) a teraz
                  marzę o przenoszeniu! Mąż wróci z zagranicy dopiero 5 dni przed terminem, może
                  dlatego chcę donosić!!!Okaże się za 3,5 m-ca czy udało się! Albo wcześniej.
                  Termin mam na 12 wrzesień... Ale Wam życzę powodzenia i jak najszybszego
                  rozwiązania dla niecierpliwych mamuś...smile
                  • emilka9 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 11:08
                    Byłam dzis u lekarza, niby nie moge się już doczekać dzidziusia, ale jak badał
                    mnie dłużej niż zwykle to poczułam zimny dreszcz wzdłuż kręgospłupa i
                    pomyślałam "O, Boże, jeszcze nie!" Boję się i już, nawet głupie badanie jest
                    dla mnie bolesne. Jak lekarz powiedział, że wszystko ładnie pozamykane to
                    przyznam, że odetchnęłam z ulgą.
    • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 11:12
      Wczoraj wieczorkiem zaliczyłam 3 razy 3 piętro, czyli w sumie 9!!smile)Tak od
      razu.Jak ktoś się gapił w wizjer z sąsiadów to miał niezły ubawsmile)Dzisiaj pójdę
      poszukać wieżowca to nie bedę musiała w te i spowrotem łazić.A tak się teraz
      zastanawiam czy coś się czasem nie zaczyna,bo czop odchodzi czerwony(miesiąc
      czasu po kilkanaście razy dziennie dopatrywałam się tego koloru na papierze
      toaletowym aż wreszcie jest) i mam jakieś dziwne "wycieki",nic nie chlusta ale
      coś sobie od czasu do czasu wycieka,więc albo już tak źle ze mną że moczu nie
      trzymam(witajcie pampersy dla dorosłych) albo to wody.I bądź tu człowieku
      mądry.Męża wysłałam do pracy i wróci dzis dopiero o 18,mam nadzieję,że na niego
      zaczekamysmile))
      • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 12:59
        hej katrint a ja niestety nie stawie sie dzis w szpitalu (no chyba ze mnie juz
        naprawde otro skurczy) bo tak mi sie w domu porobiło ze dzis byc musze po
        1.wymieniaja instalacje gazowa i musza wszystko pozakrecac wiec ktos w domu byc
        musi 2.Monzwink musiał pojechac na szkolenie do Sosnowca w ostatniej chwili
        zmienili mu termin a miał jechac dopiero 10go wiec ktos musi byc w domu zeby
        wyjsc ze zwierzem na spacerwink
        a tez jakies takie kolorowe rzeczy ze mnie dzis wypływaja ale w kwestii
        jakiegokolwiek skurczania sie smile ciszaaaaaawink
        • emilka9 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 13:01
          Krótko mówiąc, Jasminar, nie masz czasu iść urodzić. Cóż, współczesność.
          • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 13:06
            Juz sie ze mnie smieja ze u mnie to jest tak ze albo mi sie nie chce albo nie
            mam czasu...rodzicwink za to napewno głowa mi dzis peknie na pół bo od rana wierca
            dziury w scianach i w podłodze na klatce...kojace dzwiękiwink
            • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 13:15
              Jasminar, to bierz zwierza i idź z nimsmile)W końcu musisz mieć przy porodzie
              kogoś kto w razie czego pokaże kłysmile))
              No ja sobie zaplanowałam na dzis wieczór,taki wczesny,bo noc to ja już nie chcę
              wtedy.Chodzę ciągle oglądać te moje wypływy ale nic mi to do mojej wiedzy nie
              wnosi.Zabrałam się za mycie podłóg a potem chce jeszcze okna myć,bo mi te
              cholerne jaskółki zasrały za przeproszeniem.no a potem to już mogę jechać
              pozbywać się swojej piłki plażowej
              • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 13:23
                to wcale nie byłoby takie złesmileTo jest pies który potrafi narobic tyle
                zamieszania ze człowiek zapomina jak sie nazywawink) W domu w kwestii sprzatania
                nie bardzo mam co robic bo juz wszystko na błyskwink psa dzis uszczesliwiłam
                2godzinnym spacerem z rańcasmile no i czekam teraz na tych specjlistów od gazu,mam
                nadzieje ze nie wysadza nas w powietrzewink) Postawiłam sobie 2 litrowa wode przy
                kompie i ociagamwink bo wód mam mało wiec ...zapełniam ten basenwink
                • asik861 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 13:50
                  jasminar, katrint w ktorych jestescie tygodniach???
                  • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 13:57
                    zaczęlam 41smile) termin na wczoraj
                    • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 14:06
                      a ja miałam termin na22wink maj
                      • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 14:20
                        Jasminar jak nasze dzieciaki dalej bedą takie oporne to się zrobi niekonczący
                        się wąteksmile)))Już druga kolumna wpisów się zaczyna a tu dalej dupa blada.....
                        A właśnie a jak demarta? dziś czwartek to cos tam mieli z nią robić
                        • emilka9 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 14:26
                          No, dziewczyny, dzis jest taki dzień, że naprawdę się postarajcie, niech w
                          Dzień Dziecka tych maluchów nam przybędzie. Jestem taka mądra bo to nie mój
                          czas jeszcze, to sobie mogę być odważna i was dopingować.
                          • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 15:51
                            Panowie od gazusmile mnie co chwile nachodza i jestem tak z doskokuwink) no własnie
                            nie miałam czasu zeby do demarty napisac a ona tez narazie nie pisze wiec moze
                            cos sie tam u niej dzieje zaraz kliknesmile fakt watek zaczyna sie ciagnac jak guma
                            do zucia ....ale zobaczymy za to jaka bedzie kolejnosc....w spłaszczaniu,moze
                            Demarta nas wyprzedzismile
                        • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 21:02
                          moje wycieki tez sie skonczyłysmile a teraz walcze w Qchni i robie leczo z chinska
                          nutka bo moj "monz" kupił wczoraj zamiast sosu cyganskiego ,chinskiwink
                          woda cytrynowa wylewa mi sie juz uszami ale popijam co by kobitka miała w
                          basenie wodewink
                        • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 21:09
                          moje wycieki te sie skonczyły a teraz wojuje w Qchni i usiłuje przyrzadzic leczo
                          z chinska nutka bo moj "monz" wczoraj zamiast sosu cyganskiego kupił chinskismile
                          woda wylewa mi sie uszami ale popijami zeby "basen" był pełnywink
                      • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 04.06.06, 12:50
                        No i tak, dziewczyny po szpitalach się poukrywały i w wątku cisza...tak jak u
                        mnie.
                        Trzymam kciuki,pewnie po weekendzie już się pochwalicie maleństwamismile)))
                        • liwilla1 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 04.06.06, 16:58
                          katrint-chcialabym smile z niemezem ostatnie porzadki robimy ale jak w tej
                          dobranocce Sasiedzi wszystko czego sie tkniemy jeszcze bardziej sie rozwala tongue_out
                          wlasnie przed chwila odlecial wielki kawal tynku z malowanego przez Marka
                          sufitu... o rany, jak ten facet swietnie na drabinie z walkiem wyglada hahaha,
                          wrrrrrrr.... czy po odejsciu czopa mozna...? tongue_out bo czuje przemozna ochote na
                          balamucenie...
                          • katrint Re:Liwilla, na drabinie i w podartych dzinsach.... 04.06.06, 19:25
                            sam miodzio...jak ja to rozumiem...mmm.Ja też ciągle przeszkadzałam mojemu,jak
                            malował pokoik dla małego...hehe
                            po odejściu czopa można, tylko po odejściu wód nie można...gdyby to jeszcze
                            jakoś faktycznie akcję mogło przyspieszyć...ale z tego co widzę wpływu braktongue_outP
    • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 16:20
      u demarty lipa własnie napisała ze szyjka ani drgnie i nie beda wywoływac
      poczekaja do poniedziałku bidula jest w desperacji bo na weekend nie moze isc do
      domkusad
      • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 20:34
        To bidula się tam należy za wszystkie czasy. Ja własnie zaliczyłam dłuuuugi
        spacer i wejście na 10 piętro.Zero reakcji...Myślę sobie,że nawet wejście na
        Giewont nic by tu nie dało.Moje wycieki ustały i teraz żałuję,że coś
        napomykałam na ten temat małżowi memu, bo nadziei se narobił a teraz panikuje i
        każe mi dzwonić do gina.Tylko go pytam w jakim celu?No i prawie afera, bo że
        niby ja se ważę lekce.
        Jutro i tak jedziemy do gina to przecie po co ja mam dwa razy jeździć?Albo dziś
        robić alarm po próżnicy?No ale on swoje jak katarynka...
        A na dodatek już mi się podarły ostatnie ciążowe portki i jestem w kropce,bo
        przecie se kolejnych ciążówek nie kupię,bo po cholerę.Oj ciężkie zycie...
        • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 21:16
          ha ha ha wycieki sie skonczyły skurcze sie zaczeły ...czyli tradycyjnie
          • asik861 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 01.06.06, 22:04
            ojej, no to juz rzeczywiscie, niedziwie sie wam... ja dzisiaj zaczelam 40tc,
            termin na 09 i sama mam juz dosyc.... znajac moje szczescie to przenoszesad((
            • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 02.06.06, 08:42
              no to dzis trzeba sie bedzie w koncu spakowac i wyruszyc do szpitala...na dzis
              juz nie mam przygotowanej zednej wymówkiwink) ok 16ej wraca "monz" wiec mysle ze
              gdzies tak ok 17ej powinnismy sie zameldowac w szpitaluwink jakos miałam nadzieje
              ze to inaczej sie odbedzie tak jak poprzednio cos sie zacznie dziac i dopiero
              wtedy wyruszę...a tak cisza reakcje organizmu prawie znikome a ja do szpitala
              bleeee Mam tylko nadzieje ze zgodnie ze skierownaniem odrazu przeprowadza
              indukcje i nie bede tam lezec plackiem i udawac przescieradło jak demartawink
              • katrint Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 02.06.06, 08:51
                Jasminar to w poniedziałek pewnie już wrócisz i nam się tu pochwaliszsmile))Ale ci
                zazdroszczę.Ja na takie cuda medycyny jak indukcja jestem jeszcze za mało
                przeterminowana ale dziś też właśnie jadę ustalić z ginem tzw.termin ostateczny
                i mam nadzieje,że będzie to w przyszłym tygodniu,bo mam juz coraz większe doły.
                Jak ty wytrzymałaś tyle dni po terminie,bo dopiero dwa a załamka na całej linii?
                • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 02.06.06, 09:09
                  No własnie ostatnio moja gina stwierdziła ze z tym terminem to moze troche
                  przecholowałysmy bo moje cykle takie mało regularne ze własciwie termin mogł byc
                  np na 26,27 winkoczywiscie nadal nic konkretnego sie nie dzieje wink oprocz
                  diablenej zgagi ale to po drozdzowkach bo objadłam sie rabarbarowymi na ktore
                  miałam smak juz od tygodniawink Moje gacie ciazowe zaczynaja juz tez sie "konczyc"
                  a kupiłam tylko dwie pary bo po jakiego grzyba mi wiecej spodni z golfem no i
                  teraz juz prawie nie mam w czym chodzic smile z uteskinieniem wyczekuje dnia kiedy
                  wskocze w normalne ciuchysmile))
                  • liwilla1 Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 02.06.06, 12:09
                    dajcie spokoj... przedwczoraj mnie tak skrecilo, ze na czworaka do lozka
                    wchodzilam, myslalam, ze oto juz sie cos zaczyna, ze w nocy urodze...a tu
                    bryndza-wszystko przeszlo. wczoraj bylam na ktg, ktore NIC nie wykazalo, a moja
                    gin stweirdzila, ze moge przygotowac sie jeszcze na dluuuuugie czekanie!!!! sad
                    kurde bele po prostu!!!
                    • jasminar Re: Psiakrew ...cholera... i skurcze;) 02.06.06, 13:24
                      cos mnie tam na dole zaczyna pobolewac wink ale brzuch zamiast coraz nizej to
                      jakby coraz wyzej surprised to sie chyba nazywa pomieszanie z poplataniemwink
    • jasminar Re: U demarty bez zmina 02.06.06, 14:47
      DEmarta napisła ze u niej niestety nadal lipa nic sie nie dziejecrying a porod bede
      wywoływac moze w poniedziałek lub wtorek
      • katrint Re: Gin dał mi siedem dni 02.06.06, 20:10
        na urodzeniesmile)Jeśli do piątku nic się wydarzy to mam się zgłosić w
        moim "szpitaliku" o 7.15 z walizeczkąsmile)Będziemy pomalutku próbować wywołać
        młodego z brzucha.No i już tam zostanę,znaczy jak pójdę to wrócę razem z nim
        ale już osobnosmile)Wolałabym żeby jednak wcześniej się samoistnie coś zaczęło.No
        ale trochę się jednak uspokoiłam,znam ostateczny termin,to tylko siedem dni no
        i nie będę czekać w nieskończoność.A wczoraj miałam mega doły.
        Jasminar już pewnie w szpitalu...
        A was też dopadają te skurcze o stałej porze??Bo ja mam codziennie o ósmej
        wieczorem początek i zawsze po dwóch godzinach cisza.Ciekawe czy te porodowe
        też będą o tej porze.To by była fajna pora na poród,bo ciemną nocą czy nad
        ranem to by mnie tylko blady strach obleciałsmile)
        • olgu78 Re: Poczytałam i.... 04.06.06, 20:03
          Mam termin na 29.06. więc zero stresu i takich tam emocji przedporodowych.
          Poczytałam co pisałyście i w piatek 2.06. udałam się na rutynową kontrole do
          gina. A ten powiedział mi, że główka małej jest bardzo niziutko, więc mam się
          spodziewać porodu w każdej chwili.... I że jak nie urodze do 12.06. to się
          bardzo zdziwi... No i teraz biegam jak szalona i piore , sprzątam i
          przemeblowuję żeby wszystko było gotowe, jak mała się urodzi. Zaczęłam
          kompletowac torbę do szpitala i wariuję bo nie mam koszuli rozpinanej, u nas w
          sklepach nędza straszna - tylko takie dla starszych apń o rozmiarach
          wielorybich... A miałam być taka spokojna i poukładana jak przyjdzie co do
          czego.... He he - panikuję, bo nie mam koszuli do szpitala!!! Brzuch sie obniża,
          skurcze takie maciupkie i rzadziutkie, tylko boli mnie przez cały czas jak na
          miesiączkę - ale moze to z tej paniki?
          • anytbg Re: Poczytałam i.... 04.06.06, 20:22
            U mnie to samo. termin na koniec czerwca a lekarz powiedział że wody mogą
            odejść w każdej chwili, rozwarcie mam na 3 cm, mam leżeć i wypoczywać
            • katrint Re: Poczytałam i.... 04.06.06, 20:30
              To tylko wam dziewczyny pozazdrościć...u mnie lipa,czekam na piątek i niech mi
              wywołują.Torba do szpitala od miesiaca gotowa, wszystko czeka tylko młody ma to
              gdzieś
              • liwilla1 Re: Poczytałam i.... 05.06.06, 08:55
                ech, nie udalo sie balamucenie uncertain niemaz stawia opor, a wiadomo, ze bez jego
                odpowiedniego nastawienia nici z imprezy tongue_out
                dzisiaj mam termin, a jedyne bole jakie mam to po wczorajszej fasolowej mojej
                mamy, konczace sie zawsze tym samym "prrrrrrrr"
                a koszule w torbie mam spakowane-2 mojej babci hahaa ja wlasnych ne mam big_grin
                Pozdrawiam
                • katrint Re: Poczytałam i.... 05.06.06, 11:17
                  Liwillo u mnie bałamucenie wyszło całkiem nieźle tylko efektów braksad(Mały
                  gnojek w brzuchu pozostaje niewzruszony już 5 dzień po terminie!!sad Mąż co rano
                  jak tylko otworzy oczy mówi z zawodem w głosie-"i znów nic"...zamiast "dzień
                  dobry kochanie"...
                  Na dodatek znów miałam telefon od babci i dowiedziałm się,że jakaś tam co miała
                  taki sam termin jak ja to juz dwa tygodnie z wózkiem jeździ...normalnie
                  załamka.Bo to pewnie moja wina.
                  Pocieszam się,że te 4 dni jakoś wytrzymam a w piatek melduję się w szpitaliku i
                  niech tam już ze mna zrobia co trzeba
                  • liwilla1 Re: Poczytałam i.... 05.06.06, 11:33
                    moj maly gnojek wypina sie dupa do gory i najwyrazniej pokazuje gdzie ma mnie,
                    jakies terminy i caly ten swiat smile najfajniej ma magdalenas, miala termin na
                    jutro, a juz sie cieszy coreczka... zazdrosc to takie niskie uczucie, ale ja tez
                    tak chce sad wczoraj zwalila mi sie na glowe mama z babcia i nietesciami, fck,
                    bylam taka wsciekla, zrobili mi normalnie z domu cyrk, bo byli po bruderszafciku
                    i wszyscy wcieci. kobiety zaczely miedzy soba ustalac jakies dyzury, ktora kiedy
                    bedzie mnie pilnowac z maluszkiem... no zesz k... mac! co ja jakas kaleka
                    jestem?? chociaz moj ojciec ma tyle przyzwoitosci, ze sie swoja obecnoscia nie
                    narzuca... a rodzice niemeza z moja mama juz zapowiedzieli naloty bez
                    uprzedzania (mieszkaja bardzo blisko mnie, mimo iz to centrum Trojmiasta). juz
                    im chcialam powiedziec jak to po prostu nie posiadam sie z szalonej radosci...
                    katrint, czekaja mnie ciezkie czasy, powiadam Ci sad
                    • katrint Re: Poczytałam i.... 05.06.06, 12:07
                      Oj to faktycznie bedziesz miała ciężkie czasy.Tylu doradców i pewnie każdy
                      bedzie miał inne zdanie na ten sam temat.U mnie pod tym względem spoko ,bo
                      teściowa daleko i jeszcze jest z tych nie narzucających się.Moi rodzice co
                      prawda blisko mieszkaja ale kompletnie w nic się nie wtrącają.Za to
                      babcia...juz ją widzę,jak się młody urodzi to się pewnie tu u nas zjawi z
                      walizeczką na "kilka dni" i bedzie wszystko nie tak.ale ja juz to nawet jestem
                      gotowa znieść byleby ten mały gnojek już tam leżał w tym łóżeczku...
                      A przez te 4 dni postanowiłam się nażreć truskawek do bólu,kupię sobie dziś
                      takie świeże...mmm...bo potem jak młody bedzie przy cycu to ja na truskawki
                      pewno nie bedę mogła spojrzećsmile))
                      • liwilla1 Re: Poczytałam i.... 05.06.06, 12:30
                        a ja mam to w pupie. u mnie posade "doradcow" objeli rodzice niemeza, a w
                        szczegolnosci ojciec. cala wiosne szmedzi mi nad uchem, ze nowalijki sa
                        pryskane, ze mala wysypka ktorej sie nabawilam (po sorbifarze) to wynik tego, ze
                        zjadlam peczek rzodkiewek albo kanapke z salata. malo na serce sie nie
                        rozchorowal, jak dowiedzial sie, ze nie myje jajek wkladajac je do lodowki
                        (SALMONELLA!!!!!!!). czasami mnie to wkurza i walcze broniac moich
                        przyzwyczajen, ale przewaznie kiwam glowa, a pozniej i tak robie swoje. na
                        szczescie mamy ten konfort, ze mieszkamy sami, i nikt mi nie robi wymowek, gdy
                        wpierniczam "pryskane" truskawki z kolem-moglem z niemytych jaj big_grin
                        • katrint Re: Poczytałam i.... 05.06.06, 19:05
                          Ło matko ja też nie myję jajek przed włożeniem do lodówki...a po co??
                          I zajadam rzodkiewkę,i wszelkie nowalijkowe swiństwa...do głowy mi nie
                          przyszło,że to cos złegosmile)
                          • magdalenas10 hej przeterminowane:) 05.06.06, 21:53
                            ja sie ciesze moja mała i chronicznym brakiem snu.ale sie ciesze bardzo.mała
                            ciagle je i robi kupy, przewaznie w tym samym momenciesmile i jak ja przebiore to
                            znow sie rozbudza, je i robi kupe...koło sie kręcismile dziewczyny.życze Wam
                            powodzenia.no moze to chamskie..- ale mogłybyscie w końcu sie "rozerwac"smile
                            • jasminar Re: hej przeterminowane:) 05.06.06, 22:23
                              oj teraz to ja nie wiem czy mam prawo "zalegac" na tym watku no ale moze jako
                              załozycielce beda mi przysługiwac specjalne wzgledy w tym temaciE wink) jak czytam
                              teraz te wszystkie nasze starsze wpisy i te Wasze swieze to jakos tak sie
                              czuje....bardzo specyficznie bo jeszcze niedawno wspołodczuwałam ta sama
                              wsciekłosc i siedziałam przed kompem z wydetym balonem ....balon poki co jeszcze
                              troche wydetywinkmama u mnie zagosciła i pomogła mi wyszorowac mała i poscielic
                              łozko no "monz" niestety musiał dzis jeszcze w sprawach zawodowych wybyc i
                              bedzie poooozno a ja jeszcze taka troche "nieruchawa" jestem') po tych
                              cieciachwinkjak poczytałam o tej fasolowce to az mnie apetyt naszedł na taka
                              domowa pyszna zupkewink
                              • olgu78 Re: Pogratulować! 05.06.06, 23:03
                                Hej Jasminar - pogratulować!!!Zazdroszczę Ci ze juz po wszystkim jesteś! Czytam
                                i czytam ten wątek, choc nie przeterminowana jeszcze jestem, ale lekarz
                                powiedział w piątek ze moge rodzic w każdej chwili, więc czuję się juz oszukana,
                                bo dziś poniedziałek i nic (hi hi). koszule w końcu udało mi sie kupic, i to nie
                                babcina tylko dość ładna, bordową z pseudojedwabiu. napisali tam że to sukienka
                                - niech im będzie, ja będe w niej spac. Torba naszykowana, a mała nic. Tzn.
                                czuję dziwne bóle u dołu brzucha, kłuje mnie krocze od około pół godziny, ale
                                wód ni widu ni słychu. Gin kazał do szpitala ciąć jak wody odejda, więc czekam
                                na wody. Troszke sie obawiam, że te wody nie odejda a poród sie zacznie a ja
                                dalej w domku będe czekała jak łoś, ale nie chce panikować i latac z każdym
                                bólem do szpitala. W ogóle nie wiem jak rozpoznac kiedy sa skurcze a kiedy po
                                prostu cos boli -taki mały ciołek jestem w tych sprawach. Pocieszam się myślą,
                                ze porodu nie przegapię na pewno wink
                                • liwilla1 a u mnie po staremu... 06.06.06, 07:53
                                  dzisiaj rano obudzilam sie i przez kilka pieknych sekund nie myslalam w ogole o
                                  brzuchu. czulam sie tak,jak przed zajsciem: wtulona w niemeza, pelna energii u
                                  progu nowego dnia. swiadomosc wrocila jednak bardzo szybko gdy poczulam
                                  przemozny bol brzucha-nie, nie, nie skurcze-GLOD! Codziennie wtykam w siebie
                                  tony jedzenia, a i tak zwykle ok 5-6 budzi mnie piekaca pustka zoladka i zeby
                                  ponownie zasnac musze sie zatkac chociazby sucha kromka chleba. dzisiaj nie
                                  zadowolilam sie samym chlebem, ale "doprawilam" go pomidorem...mniam!!!

                                  powiem wam cos zabawnego i tragicznego zarazem. wczoraj dzwonil do mnie moj tata
                                  z informacja, ze moja lekarka uwaza, ze bede rodzic za tydzien najwczesniej.
                                  troche sie zdziwilam, bo mnie jak bylam w ubiegly czwartek na badaniu nic mi
                                  takiego nie oznajmila. okazalo sie, ze lekarka jest byla studentka i znajoma
                                  znajomego mojej babci, ktory jest emerytowanym ordynatorem polozniczego, i tenze
                                  znajomy do niej zadzwonil, nastepnie info przekazal babci, babcia mamie, mama
                                  tacie, a tata mnie big_grin co za cholernie zaj.....a wiadomosc!!!
                                  • katrint Re: Hej ranne ptaszki!!! 06.06.06, 10:06
                                    Ja dopiero wstałam....patrzę o wy juz tu nawijacie od ranasmile))Ależ mi się dziś
                                    słodko spało.Nic mnie nie zabolało, spałam sobie jak chciałam,na jednym boczku
                                    potem na drugim i na plecach,jejku normalnie jakbym brzuchola nie miała.Tylko
                                    przy wstawaniu na nocne siku sobie o nim przypominałam,bo wytoczyć się było
                                    ciężko.Nawet marny skurczyk się nie pojawił...
                                    Liwillo to ty masz całą masę informatorów co do dnia twojego porodu hehe, to
                                    przynajmniej ciebie juz pytać nie będąsmile))Tylko ich popros,żeby ciebie
                                    poinformowali jak się zaczniesmile)))
                                    A ty Jasminar i inne rozdwojone KONIECZNIE nam tu piszcie,bo jesteście jak
                                    narazie jedynym żywym dowodem na to,że ciąża kiedyś się kończy,bo ja już
                                    zaczynałam mieć wątpliwoścismile))
                                    • jasminar Re: Hej ranne ptaszki!!! 06.06.06, 12:01
                                      malutka zasneła wiec mam troszke czasusmilechciałam zabrac ja dzis na spacer ale
                                      pogoda marna i w kazdej chwili moze lunac deszcz poza tym musze kupic jeszcze
                                      jakies ubranka bo okazało sie ze nawt te najmniejsze sa duzo za duze jakies to
                                      moje dziecko takie malutkie z chwila wyjscia ze spitala wazyła 3334 ale wszystko
                                      ma takie tyci tyciwink produkcja pokarmu na szczescie rozpoczeła sie ale jest
                                      jeszcze kłopot z dystrybucja bo te moje brodawki sa tak juz zmasakrowane ze
                                      nawet dotkniecie koszuli to jak zyletkismile
                                      • magdalenas10 brodawki:) 06.06.06, 12:47
                                        hej Jasminar.czytam o tych Twoich brodawkach, ja miałam to samo w
                                        spzitalu.połozne zapropoowały bym karmila w kapturkach.jakos sie wzbraniałam,
                                        bo wydawało mi sie ze moja kruszynka ma miec kontakt tylkoz moim sutkiem a nie
                                        jakims silikonem na cycku, ale jakmiałam nawał i mała nie potrafiła chwycic, a
                                        była głodna to nie wytrzymałam.nie będe mojego skarba głodzic i załozyłam
                                        kapturki.super!!!! mała pije jak oszalała.sutki mi sie powoli goją, a miałam
                                        jak kratery z wyciekająca krwia..sad tylko jak karmie mała to podkładam jej
                                        pieluszke pod szyjke bo z tego dosc szybko leci ic cieknie, wiec co chwila
                                        miała mokre od mleka kaftaniki.ale uz mam opanowany chwyt z pieluszka pod
                                        szyjka.nie mam pojecia czy sa tez innych firm, bo mi mąz kupował jak byłam w
                                        spzitalu.ja mam z Avent.po kazdym jedzeniu zalewam wrzątkiem, i raz dziennie je
                                        chwile gotuję.naprawde polecam.moja mała chyba dzieki tym akptukom przybrała w
                                        spzitalu i przy wypisie wazyła 10 g wiecej niz po porodzie.jak ci mijaja noce?
                                        moja dzis spała od 3 do 5, potem karmienie, no i od 5:30 do 8:15!! wiec sie
                                        wyspałamsmile az dziw bierze ze mozna sie wyspac w 3hsmile
                                        • jasminar Re: brodawki:) 06.06.06, 13:15
                                          hej magdalenas10 ja chyba zaraz popedze po te silikonowe kapturki bo to chyba
                                          naprawde jest dobry pomysł tymbardziej ze mam juz straszne rany i przed kazdym
                                          dostawieniem malutkiej do piersi dostaje drgawek na mysl o bolu jaki zaraz mnie
                                          dopadnie.Tez jakos wydawało mi sie ze przez te kapturki to tak jakos sztucznie
                                          ale skoro Ty sobie radzisz to nie ma mocnych musze sprobowac bo inaczej długo
                                          nie pociagne z tym karmieniem a dopiero co cos tam zaczeło leciecwink
                                          Mała przespała prawie cała noc obudziła sie ok 5 rano podjadła sobie i znow
                                          zasnełasmile
                                          Zauwazyłam ze ma taki kaprys ...cały czas chciałaby ssacwink nie to ze jest taka
                                          zarłoczna bo nie chodzi jej o jedzenie alewłasnie o ssanie i przez to jakos nie
                                          chciała mi teraz zasnac,usypiałam ja naraty narazie spi ale pewnie nie długo bo
                                          wydaje mi sie ze pielucha jest pełna niespodzianekwink
                                      • katrint Re: Hej ranne ptaszki!!! 06.06.06, 13:18
                                        Ja też chcę mieć już zmasakrowane brodawkismile))Piszcie dziewczyny piszcie to
                                        może mój mały gnojek się zmobilizuje do wyjścia.Ale co tam, w przyszłym
                                        tygodniu już tu do waszych problemów dołączę tak czy inaczejsmile
                                        Dziś jedziemy na ktg no i może zapytam doktorka o te moje pseudo wody,bo nie
                                        wiem co to mi tak o poranku wycieka.Białawy płyn,którego nie daję rady
                                        zatrzymać zanim dobiegnę do łazienki,leci po nogach i robi mi nadzieję a potem
                                        spokój, czekam na skurcze i nic się dalej nie dzieje.Już nie wiem co o tym
                                        mysleć,wody się w sumie mogą też sączyć ale chybaby nie przestawały??
                                        • magdalenas10 kapturki 06.06.06, 13:31
                                          naprawde polecam.i mała ładniej je.moja te ma kaprys ssania...ale z piersia w
                                          buziunismile potrafi jesc przez 40 min do godziny.a brodawki smaruje bepanthenem,
                                          i nie trzeba myc piersi przed podaniem dziecku, nawet jak sie kapturków nie
                                          uzywa.w ogole połozna powiedziała ze piersi myje sie raz dziennie, one same
                                          wytwarzaja warstwe ochronna i jak sie za czesto myje to sie ja zmywa
                                          niestety.no i dobrze jest wietrzyc jak najwiecej,u mnie z tym problem.. bo mi
                                          ciagle leci i chodze nopn stop w staniku i we wkładkach, co dla moich sutkow
                                          nie jest dobre.dzis przez sen jakos sie na piers obruciłam.cał wkładka mokra,
                                          stanik i poduszka..ale lepiej duzo niz za mało.wiecej pij, to pokarm sie
                                          pojawi.mozesz kupic sobie herbatke dla karmiących, np z Hipp.ale smakuje
                                          ohydnie, ja Ouzo..(anyżowa).podobno wspomaga laktacje.i radziła tez by 10/15
                                          przed karmieniem wypic 1:2/1 szklanki wody lub innego napoju..tylko kiedy mamy
                                          wiediec ża zaraz bedzie alarm na karmieniesmile)
                                          • jasminar Re: kapturki 06.06.06, 14:07
                                            mnie tez katrint cały czas cos tam wyciekało i ciagle zapominałam zapytac gina
                                            co to było a wody to chyba dopiero podczas ostatniej fazy porodu odeszły bo
                                            wczesniej nic takiego nie zauwazyłamsmile
                                            magdalenas osłonki na brodawki avent własnie zakupiłam na allegro i chyba
                                            jeszcze dzis pojade odebrac bo nie ma co cierpiec.Mam herbatke herbapolu
                                            tzw"mlekopedna" nie jest taka zła w smaku i chyba pomagawinksmaruje tez ta mascia
                                            ale mysle ze te osonki najbardziej pomogawink ja troszke pochodziłam bez stanika
                                            ale mleko miałam juz nawet na stopach wiec go załozyłamwinkjesssu nigdy nie miałam
                                            takiego wielkiego biustuwink))
                                            • jasminar Re: kapturki 07.06.06, 00:46
                                              kapturki naprawde pomagajawink Boli cały czas ale juz nie tak bardzo a pa pozatym
                                              nie robia sie nowe ranywink
                                              Kobitki mam dla Was nowinesmile demarta dzis sie rozdwoiławink el diablo wazył 4880 o
                                              ile dobrze pamietam a nasza szczesliwa rozdwojona mama miała cc i juz chce
                                              ruszc w jakies tany to sie nazywa hart ducha!!!
                                              Za zdrówko Demarty i jej el diablo!!!!!!!!!!!!!
                                              • asik861 Re: kapturki 07.06.06, 08:45
                                                Jezu! ale macie fajnie....ja tez juz chce!! termin mam na za 2 dni ale cos
                                                czuje ze sie przeterminuje bo nawet przepowiadajace ustały! pozdrawiam
                                                szczesliwe mamy!
                                                • magdalenas10 demarta 07.06.06, 10:21
                                                  nareszcie cos sie ruszasmile gratulacje dla mamusi, i ogromnego diabełka.a czy
                                                  ktos wie co z liwilla?
                                              • emka_76 Re: kapturki 07.06.06, 10:22
                                                Gratulacje smile zycze zdrowka dla szczesliwych mam i dzidziusiow.
                                                jesli chodzi o brodawki to bardzo dobrze dziala....pokarm smile wystarczy wycisnac
                                                troche pokarmu rozsmarowac na brodawki i nie zakrywac tylko wietrzyc wink
                                                sprawdzilam na sobie.
                                                • jasminar Re: kapturki 07.06.06, 11:42
                                                  kapturki to błogosławienstwosmile juz karmie prawie normalnie tzn oczywiscie ubrana
                                                  wink w te silikonowe nakładki ale karmienie przestało byc katorgawinkprodukcja
                                                  pokarmu rozwineła sie na całeho tak ze w czoraj mało mi stanika nie
                                                  rozerwało.Dzis mam zamiar wskoczyc w gorset poporodowy co by sie pozbyc mało
                                                  przyjemnego dla oka brzuszkawink
                                                  • olgu78 Re: kapturki 07.06.06, 12:45
                                                    Jejuśku jak wam zazdroszczę kobitki tych problemów z brodawkami.... Moja mała po
                                                    zastanowieniu postanowiła jeszcze poczekac, co mnie dobija straszebnie!
                                                    Niepotrzebnie mnie gin w piatek postraszył, ze w każdej chwili moze przyjśc
                                                    godzina zero! Wczoraj byłam w moim szpitaliku na rekonesansie, wróciłam bardzo
                                                    zadowolona i uspokojona, przestałam panikowac i się bać, stwierdziłam, ze teraz
                                                    moge już rodzić w każdej chwili i..... cisza. Skończyły się bóle, skurcze, wód
                                                    ni widu ni słychu! Przestało mi byc nawet niedobrze, wraca smoczy apetyt i
                                                    energia do działania (tylko siły nie te.. hi hi). Wrócił smak na seks (mój mąż
                                                    już truchleje - he he). Torba w końcu spakowana, nieszczęsne koszule do
                                                    karmienia kupione i co? Nic się nie dzieje. Rodzinka i znajomi zamęczają
                                                    pytaniami, nie moge juz do nikogo zadzwonić, bo pierwsze pytanie brzmi -
                                                    rodzisz? Masakra. Ale jak tak czytam co tu piszecie to napawa mnie to otuchą -
                                                    jesteście zywym dowodem na to ze ciąża się kiedyś kończy!!!!! Pozdrawiam mocno i
                                                    ide myć okna, może cos się ruszy wink
                                                  • ddanna Suupeer 11.06.06, 18:24
                                                    Jakże się cieszę i gratuluję!!!!!
                                                    I Demarcie też - no chyba rodzić te 5 kg sn to by był wyczyn....
                                                    Mam w domku problemy z internetem, teraz tak na chwilunię przysiadłam u
                                                    rodziców. Raz jeszcze gratuluję z całego serca.
                                                    Jasminar, czy rodziłaś tam gdzie chciałaś?
                                                    Pozdrawiam,
                                                    Dana

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka