aska_ou
15.06.06, 17:59
Niemal kazda miesiaczka w moim zyciu ( przynajmniej ostatnich kilku lat )
wiazala sie ze spadkiem cisnienia, cukru we krwi ( mialam cos w rodzaju
dreszczy na granicy zapasci), bolem rozdzierajacym krzyze tak wielkim ze
jestem pewna ze porod nie bedzie niczym wiecej( wzywanie pogotowia itp)oraz
wymiotami i straszna biegunka.
Dzis mam termin porodu i szyjke zamknieta na 4 spusty. Czekamy z lekarzem co
wydarzy sie w tym tygodniu bo dziecko ma sie dobrze. Problem polega na tym ze
moj strach odnosnie porodu nie polega na strachu przed bolem ale na strachu
przed tym stanem nieprzytomnosci jaki mnie dopada w chwili juz zwyklych
skurczow miesiaczkowych. Strach przed wymiotami i cala ta otoczka. Czy
mialyscie podobne przezycia? Lekarz mowi ze podadza mi kroplowke wzmacniajaca
ale samo wspomnienie moich miesiaczek mnie oslabia. Tak bardzo chcialabym mimo
bolu byc przytomna i mobilna.
Dodam ze po godzinie,2 takich bolow miesiaczkowych zapadalam w sen cala w
drgawkach, mokrutenka i trzesaca sie z zimna i wyczerpania i przesypialam
jakis czas przykryta kilkoma kocami. Gdybym wiedziala ze to nie musi byc tak
przy porodzie to bylabym o wiele spokojniejsza...