Gość: Aszka
IP: *.*
04.10.02, 14:16
Kochane emamy! Obecne i przyszłePiszą do Was dwie mamy po przejściach. Chcemy się z Wami podzielić swoimi doświadczeniami, żebyście nie musiały przechodzić tego co my. Obie mamy na imię Agnieszka, obie mamy synków - około pótorarocznych: Maciusia i Michałka. Obaj oni żyją wyłącznie dlatego, że mieli dużo szczęścia w swoim nieszczęściu. Chłopcy urodzili się z poważnymi wadami wrodzonymi (Maciuś ze złożoną wadą serca a Michałek z zarośniętym przełykiem). Jedynie dzięki natychmiastowemu rozpoznaniu wady przez neonantologów już po urodzeniu udało się ich uratować. Niestety wiele dzieci z takimi wadami nie ma takiego szczęścia, lekarze nie rozpoznają choroby i dzieci umierają lub mają bardzo poważne komplikacje. Obie w ciąży miałyśmy robione wielokrotnie USG. Na różnych aparatach i przez różnych lekarzy. Nawet uważanych za super fachowców. Wszyscy lekarze twierdzili, że chłopcy są zdrowi i rozwijają się prawidłowo. Jak już wiece po porodzie okazało się to nieprawdą. Maciuś wylądował w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi a Michał w Klinice we Wrocławiu. Obaj przeszli poważne operacje, ale teraz są już na prostej. Wielokrotnie zastanawiałyśmy się potem jak to się stało, dlaczego, skąd te wady. Dużo czytałyśmy, pytałyśmy lekarzy. Nikt nie potrafił nam powiedzieć dlaczego chłopcy urodzili się z takimi wadami. Współczesna medycyna nie potrafi znaleźć odpowiedzi na te pytania (może środowisko, może stres, może szklanka wody, a może jeszcze milion innych przyczyn).To czemu dziwili się lekarze w Łodzi to fakt dlaczego wady te nie zostały rozpoznane w ciąży????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!I dlatego właśnie zdecydowałyśmy się do Was napisać.Zobaczcie co mówi w artykule „Big Beat Serca” (Gazeta Wyborcza z 26.11.2001r.) Pani Profesor Maria Respondek- Liberska Kierownik Zakładu Diagnostyki i Profilaktyki Wad Wrodzonych przy Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, (w cytowanym fragmencie występuje jako Majka) :„Dziś w Polsce każdego roku umiera kilka tysięcy noworodków, które można by było uratować dzięki diagnostyce prenatalnej.Zbadała (Pani Profesor), dlaczego tak się dzieje. Znalazła trzy przyczyny. Po pierwsze, zwykle USG robi się w trzydziestym - trzydziestym szóstym tygodniu, gdy często jest już za późno na leczenie wewnątrzmaciczne czy np. operację. Kobiety przychodzą na badanie, żeby usłyszeć od lekarza, że ciąża rozwija się prawidłowo i ewentualnie poznać płeć dziecka. Gdy słyszą, że dziecko urodzi się z wadą, że nic już nie można zrobić, przeżywają dramat. Pytają, dlaczego o konieczności wcześniejszego badania nie usłyszały od swojego położnika?Druga przyczyna: wprawdzie USG płodu to już w Polsce rutyna, ale przytłaczająca część tych badań jest przeprowadzana niefachowo. Do takich wniosków doszła rozmawiając z pacjentkami, których dzieci trafiły do Centrum Zdrowia Matki Polki w stanie krytycznym. Z badań Majki wynika: na każdych sto kobiet, które zostały zbadane i które potem urodziły dzieci z wadami, dziewięćdziesiąt pięć usłyszało od swoich położników, że płód rozwija się prawidłowo. W Polsce lekarzy robiących specjalizację z położnictwa nie uczy się czytać USG płodu, tak jak ich kolegów z Niemiec czy Czech. Niektórzy uczą się tego "nadprogramowo", zazwyczaj za własne pieniądze.Trzecia przyczyna tkwi, zdaniem Majki, w sposobie myślenia położników. Wielu sądzi, że tylko oni są powołani do opieki nad płodem, gdy tymczasem na świecie rozwija się nowa dziedzina medycyny, perinatologia, skupiająca również chirurgów, kardiologów dziecięcych, neonatologów. Wspólnie zajmują się opieką nad płodem, ciężarną, potem - noworodkiem.”Nie zawsze kiedy lekarz mówi, że jest wszystko w porządku tak jest naprawdę. Życzymy Wam oczywiście z całego serca, żeby tak było, ale brutalna rzeczywistość czasem jest inna. Wydaje nam się, że lepiej jest zmierzyć z nią, wtedy kiedy jest jeszcze czas na to aby się przygotować. Nie myślcie, że w ciąży coś zaniedbałyśmy. Byłyśmy od początku pod stałą opieką lekarską, brałyśmy witaminy, dbałyśmy o dietę i chodziłyśmy na wszystkie zalecone badania. Piszemy to nie po to aby Was przestraszyć, ale po to byście miały świadomość i wybór którego nam nie dano. Poczytajcie sobie cały artykuł, który cytujemy: http://www1.gazeta.pl/nauka/1,34157,575240.html oraz podajemy link do innego artykułu Pani Profesorhttp://www.medycynapodyplomie.pl/medycynapodyplomie/index.php3?r=2002&m=03&argument=b.txt&words=RespondekPozdrawiamy serdecznie i życzymy ślicznych i zdrowiutkich bobasków.Agnieszki