Dodaj do ulubionych

Antykoncepcja a NPR - tolerancja ????

IP: *.* 04.11.02, 07:43
Długo zastanawiałam się, czy napisać taki post, ale tak mnie to wzburzyło, że jednak napiszę.Pewnego późnego wieczora przypadkiem włączyłam telewizor na TV PLUS, program "Studio otwarte", temat: antykoncepcja i Naturalne Planowanie Rodziny. Ok, ja wiem, że to telewizja katolicka itd, itp., ale to co się tam działo naprawdę zraziło mnie do tego typu telewizji. Grono "specjalistów", tzn. panie ginekolożki, pan ginekolog-położnik, seksuolog i pan z organizacji "Małżeństwo małżeństwu" (mam nadzieję, że nie pomyliłam nazwy), rozmawiało o zaletach i wadach antykoncepcji i NPR. Tzn. o wadach NPR się nie mówiło, no bo wiadomo, że żadnych wad nie ma, same zalety, bla bla.Wzburzyło mnie jedno: stosunek ludzi określających się jako wierzący, praktykujący do ludzi stosujących antykoncepcję. I wypowiedzi tego człowieka z organizacji. To co mówił nijak nie pasowało mi do katolika. Rozumiem, że jest dumny z tego, że stosując NPR nie truje ukochanej żony chemią, ale z jego słów przebijała taka wyższość i nawet nienawiść do tych, którzy wybrali inne metody, że aż byłam w szoku. Jak katolik, osoba wierząca może twierdzić, że tylko on jest w porządku, tylko on kocha swoje dziecko, bo może stwierdzić kiedy było poczęte (ha, ha) i kiedy zaczęło bić mu serce itp. A osoby które stosują antykoncepcję nie kochają swoich dzieci?? Z własnego doświadczenia wiem, że to brednie, bo swoje dziecko pokochałam jeszcze zanim się poczęło (świadomie!). No cóż, mam nauczkę, żeby z daleka omijać telewizje katolickie. Bo ciągle ktoś będzie starał mi się wmówić, jaka to ja jestem zła. I gdzie tu przykazanie o miłości??
Obserwuj wątek
    • Gość: Iw Re: Antykoncepcja a NPR - tolerancja ???? IP: *.* 04.11.02, 07:44
      Niechcący wysłałam anonim ;).Już się podpisuję:Iwka (iwona)
    • Gość: Adzia Re: Antykoncepcja a NPR - tolerancja ???? IP: *.* 04.11.02, 08:06
      Pozostaje przytaknąć...;-)Myślę, że wielu instruktorów robi tym tak naprawdę - złą robotę. Gdyby wiedzę tę przekazywano jako - wiedzę właśnie, a nie ideologię, na pewno znalazłoby się wielu zainteresowanych. Tak jak niżej podpisana, która ucząc się, musiała wiele odfiltrować, bo wielu autorów podręczników uważa, że najlepiej jest zacząć od wzbudzenia w ludziach wyrzutów sumienia, a potem to już jakoś pójdzie...Otóż właśnie nie pójdzie. Dla mnie wspaniałą rzeczą jest wiedza o swoim organizmie. Natomiast nie podoba mi się doczepianie do tego jakiejś ideologii. Szczególnie nie podoba mi się postawa wyższości, jaką prezentują instruktorzy i autorzy tekstów - a czytałam tych tekstów wiele, bo siedzę w temacie od jakiegoś czasu. To naprawdę nie spopularyzuje NPR - raczej sprawi, że będzie postrzegane jako dziwaczna ideologia dla fundamentalistów, którzy tak naprawdę to nie lubią seksu ;-) Z drugiej strony, tak samo dziwne mi się wydaje uwielbienie dla pigułek, które okazują prawie wszyscy ginekolodzy - podczas gdy o wcale niebagatelnych efektach ubocznych można sobie poczytać na forum, albo od kumpelek usłyszeć...no, ale to jest troszkę inny temat.Oba te zjawiska są dla mnie szkodliwe społecznie, bo strasznie nie lubię sytuacji, kiedy w pewnym momencie odwracamy się od rzetelnej wiedzy, a do głosu dopuszczamy ideologię. Wtedy zaczyna brakować realnych argumentów, zaczyna się dyskucja w stylu "Ja mam rację, bo taaaaak!" - i, co najgorsze, człowiek zniechęca się do szukania prawdy.Nie lubię, bo choć jestem wierząca, jednak za jedną z najcenniejszych rzeczy danych człowiekowi przez Boga uważam szkiełko i oko ;-) Pozdrawiam Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka