Czesc dziewczyny! Ciekawa jestem czy sa wsrod Was takie, ktorym malenstwom nie bardzo spieszy sie na swiat tak jak mojemu? Termin mialam na 2-go lutego i nic...glucha cisza, zadnych oznak zblizajacego sie porodu. No moze poza niewielkimi skurczykami. Co prawda wedlug moich obliczen termin wypadal nieco pozniej, ale ze wszystkich badan wynikalo ze moze byc nawet troche wczesniej, no i tak sie juz nastawilam, a teraz nie moge sie juz doczekac. Czy wszystkie mamy z poczatku lutego juz urodzily? Czy moze sa tez takie zniecierpliwione czekaniem jak ja? W kazdym razie wszystkie pozdrawiam i dalej czekam...