agathea
16.07.03, 17:47
Cześć dziewczyny,
Czy któraś z Was straciła ciążę? Mnie przydarzyło się to na początku czerwca.
Wszystko zaczęło się w 7 tyg. ciąży, kiedy dostałam krwawienia. Mój lekarz
stwierdził poronienie zagrażające i zalecił duphaston i leżenie, więc leżałam
plackiem, bo bardzo pragnęliśmy tego dziecka (to nasze pierwsze a jesteśmy 31-
latkami). Wszystko na szczęście się uspokoiło i już cieszyliśmy się aż nastał
tydzień 13 i USG. Pierwsze słowa lekarza brzmiały: zbyt gruby fałd karkowy co
może sugerować zespół Downa, kolejne badania : amniopunkcja, czekanie 3 tyg.
na wynik. Nie przeżyłam nigdy niczego gorszego niż ten okres, kiedy nie wiesz
czy masz jeszcze dziecko, czy już masz je opłakiwać. Myślałam, że nie
przeżyję tego, wszystko przestało dla mnie istnieć, czas zatrzymał się w
miejscu. Ten miesiąc trwał jakby rok. I nagle telefon z Instytutu Genetyki:
nie mam dla pani dobrych wiadomości- pani dziecko ma zespół Downa i bardzo
głębokie upośledzenie, dziecko nie przeżyje. Te słowa zabrzmiały jak wyrok.
Teraz wiem, co czuje skazaniec oczekujący na wyrok śmierci.
Minął już miesiąc od tamtego czasu a ja wciąż nie mogę się z tego otrząsnąć.
Ciągle myślę o moim zmarłym synku (podano mi płeć dziecka). Lekarz opiekujący
się mną mówi, że za 3 miesiące można spróbować ponownie, ale nikt nie mówi
jak poradzić sobie z obezwładniającym strachem, co będzie.Nie wiem, czy
przeżyję kolejne miesiące w lęku, czy tym razem wszystko jest w porządku i
czy nasze maleństwo jest zdrowe.
Może któraś z Was przeszła coś podobnego. Proszę o jakieś rady,jak sobie
radziłyście w takiej sytuacji.
Czekam