Właśnie odebrałam wynik badania poziomu TSH, i widzę że mam 0,10 a norma jest
0,47-5,01. Na chłopski rozum to oznacza, że jest go za mało. Czy ktoś wie,
czy oznacza to nadczynność czy niedoczynność tarczycy???
Być może tym samym znalazł się "sprawca" mojej tachykardii. Kilka razy
zwracałam uwagę ginowi, że miałam problemyz tarczycą, kazał mi latać po
kardiologach, a może należało zrobic to badanie już na początku ciąży, bo
teraz to już 17 tydzień, a wiadomo , że z hormonami żartów nie ma

((