landrynka103
24.09.08, 07:32
Witam Wszystkich Forumowiczów,
jestem w 18 tyg ciąży. Ostatnio będąc u swojego ginekologa na
kontroli zrobiła mi usg brzuszne aby zobaczyć co u dzidziusia i
wystraszyła się nie na żarty bo stwierdziła, że serduszko nie bije,
po czym ruszyło i miało miarowe, stałe tętno.
Dodam, że usg które się tam znajduje nie jest najlepszej klasy -
zwykłe usg bez urzadzenia dopplerowskiego więc ocena tego faktu
została dokonana na podstawie migającego na ekranie serduszka
dzidziusia bez pomiaru tętna bo nie ma tam takiej możliwośći.
Lekarka przy mnie zadzwoniła do Kliniki do znajomego adiunkta który
doradził iż nic na tym etapie nie poradzi i jeśli badanie było
robione na wznak to mógł nastąpić ucisk macicy na żyłę główną co
spowodowało takie przejściowe zakłócenie. Widząc niepokój mojej
lekarki nie muszę chyba opowiadać co przeżyłam... Załamałam się a
przed oczami mam czarny scenariusz... Cały dzień chodziłam zapłakana
i nie mogłam pozbierać się w garść na samą myśl ze z moim maleństwem
jest coś nie tak.
Postanowiłam się skonsultować z innym doktorem który pracuje na
nowoczesnym sprzęcie. Wieczorem byłam na usg i serduszko biło jak
dzwon, dzidziuś ładnie fikał i dowiedziałam się, ze to dziewczynka.
Ten lekarz też powiedział ze takie rzeczy czasem się zdarzają ale
nigdy nie pozwala aby pacjentka coś takiego zauważyła bowiem nerwy
są gorsze niż ta chwilowa sytuacja.
Czy ktoś miał taki przypadek? Strasznie się boję o moje maleństwo,
dwie wcześniejsze ciąże straciłam w 6 tyg. swoją córunię kocham już
z całego serca i nie wyobrażam sobie aby mogło się coś stać.... Tyle
niepewności a usg połówkowe dopiero za 2 tyg... oszaleję chyba ze
strachu...
Dodam. ze do tej pory dzidzius rozwija sie książkowo, usg genetyczne
było idealne. Proszę doradzcie coś Kochani ...