tak tak, pytanie brzmi idiotycznie... ale tak się zastanawiam

no bo zawsze wiedziałam, że 9 miesięcy. A tu się okazuje, że 40 tygodni... myślę sobie - no tak, bo pierwszy tydzień który liczymy to jeszcze przed zapłodnieniem, drugi też cześciowo (choć niekoniecznie) - no to są maksymalnie 2 tygodnie... a te dwa dodatkowe tygodnie? czy to chodzi o wyrównianie różnicy z miesiącami kalenadarzowymi?? proszę o wyjaśnienie