Dodaj do ulubionych

Drogie Panie...

17.11.08, 00:12
...być może treść tego posta wyda Wam się infantylna jednak nie mam żadnej
wiedzy na temat ciąży i porodu samego w sobie wiec może tu uzyskam odpowiedzi
na nurtujące mnie pytania.Pierwszą rzeczą która mnie ogromnie martwi jest ból
porodowy.Jestem osobą o bardzo niskim progu bólu poza tym jestem straszną
panikarą.Dobrze wiem jak ciężko współpracuje się z takimi pacjentami jednak
ginekologia i położnictwo nie są moimi dziedzinami(a szkoda).Chciałabym
wiedzieć co się czuje w czasie porodu,jak mocny jest to ból,i czy nacięcie
krocza faktycznie daje taką ulgę?Męczy mnie jeszcze kwestia instynktu
macierzyńskiego-w tej chwili jeszcze nie jestem w ciąży i nie czuję instynktu
aby w ten stan wejść mimo,iż jestem szczęśliwie zakochana i razem z
narzeczonym wijemy już własne gniazdko.Zastanawiam się czy nie stanie się
tak,że gdy urodzę dziecko i zostanie mi ono położone na brzuch czy...nie będę
czuła...nic prócz zmęczenia...czy to się we mnie obudzi...?A czy w ogóle w
ciąży będę czuła instynkt?Proszę o odpowiedzi...
Obserwuj wątek
    • szampanna Re: Drogie Panie... 17.11.08, 00:30
      Wypowiem się w kwestii instynktu - czuję się uprawniona, bo ze mną
      było tak, że z powodu braku jakiegokolwiek instynktu macierzyńskiego
      nie planowałam w ogóle mieć dzieci, żeby nie skrzywdzić ich moja
      oziębłością. Zresztą wszyscy znajomi (i rodzina) twierdzili, że nie
      nadaję się na matkę. I co? Mam 2 dzieci (może będzie 3 wink), a
      instynkt obudził się już w trakcie ciąży bez żadnego wysiłku z mojej
      strony. Nie jestem co prawda matką - kwoką, ale kocham swoje dzieci
      najbardziej na świecie big_grin A moment urodzenia dziecka i wzięcia je w
      ramiona jest najpiękniejszy w życiu - mogłabym to przeżywać bez
      końca. I trudy porodu (przynajmniej w moim odczuciu) nie mogą tego
      wrażenia osłabić.
    • balsamina-niecierpek Re: Drogie Panie... 17.11.08, 01:47
      W tej chwili na szczęście! większość kobiet rodzi z zzo, to jest
      zupełnie co innego. Moja przyjaciółka pierwsze dziecko rodziła
      jeszcze bez znieczulenia, drugie już z zzo - i mówi, że niebo a
      ziemia.
    • artdesign84 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 02:01
      1. ból jest niewyobrażalny - ja mimo że jestem w miarę odporna
      traciłam przytomość z bólu. rodziłam prawe 29 godzin
      2.instynkt macierzyński?? pojawia się z czasem... moja pierwsza myśl
      jak dostałam dziecko na brzuch to : "w końcu się skończył koszmar
      ciąży i porodu, chcę iść spać", miłość rozwiała się z godziny na
      godzinę
      • teane Re: Drogie Panie... 17.11.08, 08:47
        o bolu każda powie ci cos innego, bo każda porod przezyla inaczej i każdą
        inaczej bolało. jak boisz się bólu, to możesz zapłacić za znieczulenie i będzie
        mniej bolało.
        a co do instynktu... to zależy też od kobiety. niektóre pwenie zamieniały się w
        mamuśki zaraz jak tylko dowiedzały się, że są w ciązy, a u innych to rodziło się
        z czasem. ja zaliczam się do 2 grupy, samo przyszło, ale nie od razu. teraz
        kocham moje dziecko najbardziej na świecie, ale na początku to nie było takie
        oczywiste.
        tródno jest mówić o czymś tak osobistym, bo każda z nas jest inna i inaczej
        wszystko przeżywa.
      • puellapulchra Re: Drogie Panie... 17.11.08, 10:59
        "Niewyobrażalny"... Niekoniecznie. Ja rodziłam po oxy bez ZZO, a
        próg bólu też mam niski, u dentysty nie dam się dotknąć bez
        znieczulenia, a bóle porodowe NIE były aż tak straszne, że
        niewyobrażalne! Ale ja rodziłam 2,5h, a nie 29. Nacinana też byłam,
        nacięcia nie czułam.

        Dlatego nie ma się co stresować na zapas, że będzie tragicznie. Jak
        masz możliwość wziąć ZZo to weź i już.

        Powodzenia smile
      • narvill Re: Drogie Panie... 19.11.08, 09:58
        nie ma to jak zachęcająca reklama smile
    • korrra Re: Drogie Panie... 17.11.08, 09:14
      Hej.
      Wiesz, nie jesteś sama z takimi przemysleniami, sama z większością
      się borykam do tej pory, mogę urodzić lada dzień, boję się jak
      cholera!!!!! smile ale nic na to nie poradzę. Za to mimo 30 lat,
      ułożonego życia osobistego kiedy zrobiłam test wpadłam w panikę,
      ryczałam jak bóbr mimo, że o dziecko się postaraliśmy, ale z czasem
      zaczęłam się tym cieszyć. Później pierwsze ruchy dziecka - to coś
      niesamowitego,czego nie zrozumie kobieta która w ciąży nie jest.
      Boję się również tego, że może nie pokocham aż tak mocno swojego
      synka, choć mogę powiedzieć że już go uwielbiam, ale strach przed
      porodem paraliżuje wszystkie inne moje odczucia!
      Z drugiej strony wiem, że każda z kobiet tak samo boi się porodu,
      bólu, ale przy dzisiejszej medycynie, możliwościach - liczę na to że
      z bólu nie umrę, zresztą zawsze myślę o tym, że każdy z nas urodził
      się tak samo,nasze matki, babcie, kobiety niezaradne,chore, z
      różnych środowisk - wszystkie rodziły to i ja dam\ radę smile
      I tak sobie czekam i nasłuchuję czy to przypadkiem nie pierwszy
      skurcz porodowy smile
      Nie zastanawiaj się nad tym co napisałaś, bo uważam że wszystko samo
      przyjdzie. Ja, mimo trudnów ciąży nie chciałabym absolutnie cofnąć
      czasu i np .nie być w ciąży!
      powodzenia
    • apsik87 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 10:02
      Bardzo dziękuję za potraktowanie mojego posta poważnie smile rozważałam możliwość
      znieczulenia ale w wypadku porodu nie do końca jestem przekonana o
      bezpieczeństwie...wiem,że lekarz może podać leki z grupy narkotyków które dobrze
      znam z pracy(jestem ratownikiem medycznym i studiuję pielęgniarstwo).Wiem
      również,że istnieje możliwość znieczulenia przewodowego ale w moim wypadku nie
      jest najlepszym wyjściem gdyż ze względu na swoją pracę mam problemy z
      kręgosłupem.Musiałabym wypytać o to ginekologa no i oczywiście jaki ma to wpływ
      na dziecko...Dzieci bardzo różnie reagują na farmakoterapię a niestety łożysko
      przepuszcza lekisadsłyszałam jednak,że dziecko rodzone ze znieczuleniem po
      porodzie ma się lepiej nie jest tak..."zmaltretowane" wink
      • rupiowa Re: Drogie Panie... 17.11.08, 10:31
        mysle, ze powinnas na chwile uciszyc swoje zapedy zawodowe, nie myslec o tym co
        lek powoduje a czego nie powoduje i przede wszystkim na nic sie nie nastawiac -
        porod dla kazdej z nas jest wielka niespodzianka, nie da sie tego zaplanowac tak
        jak slub czy impreza urodzinowa - porod rzadzi sie swoimi prawami. A moze sie
        okaze, ze mimo ze masz niski prog bolu ten porodowy okaze sie dla Ciebie niczym?
        A co do milosci - napewno juz w ciazy "cos" zaczyna sie dziac, ale ja o
        prawdziwej milosci do corki moglam mowic dopiero jak miala okolo roku. Wczesniej
        jakies uczucie nas wiazalo, ale nie az tak glebokie. Zreszta - do faceta tez
        trzeba sie przyzwyczaic, nie?
      • emigrantka34 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 11:00
        tu gdzie rodzilam, 95 procent kobiet ma zzo, nie przelazi to przez
        lozysko, skad takie wiadomosci ????
        problem z kregoslupem to tez nie jest wielki problem dla zzo, tylko
        zalezy, czy lekarz ma sprawne rece i umie sie dobrze wkluc. w moim
        przypadku tak bylo a mam: dyskopatie na dwoch poziomach, skolioze,
        hemisakralizacje i jeszcze pare innych rzeczy w kregoslupie. I co?
        Nic, urodzilam normalnie z zzo, po zzo nie mialam zadnych
        komplikacji. dziecko tez nie.
        Moze dobrze poszukac szpitala, gdzie sprawie robia zzo. Skoro jestes
        paramedics, to powinnas orientowac sie w placowkach sluzby zdrowia w
        Twoim miescie.
        A tak na marginesie zawsze mozesz miec jeszcze cesarke na zyczenie.
        • memphis90 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 21:07
          Coś tam przełazi, ale ogólnie z kręgosłupa wchłania się malutko środka
          znieczulającego. A już na pewno w porównaniu z takim dolarganem podanym dożylniewink
      • korrra Re: Drogie Panie... 17.11.08, 13:28
        Widzisz, i dalej analizujesz wszystko zbyt dokładnie, pomyśl o
        chociażby śp. Agacie Mróż, która urodziła mając białaczkę....
        Zostaw swoją wiedzę teoretyczną na boku, Twój lekarz prowadzący (jak
        już zajdziesz w ciążę) będzie wiedział, co jest dla Ciebie najlpesze
        podczas porodu.
        Naprawdę zbyt dużo myślisz na ten temat, głowa do góry, wszystko się
        ułoży, a jak się bardzo będziesz bała to sobie "weźmiesz" cesarkę w
        ostateczności.
        Najpierw zajdź w ciążę, i przejdź przez te 9 miesięcy smile powodzenia,
        pozdrawiam
    • osa551 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 10:57
      Kiedyś miałam dokładnie takie same przemyślenia i wątpliwości jak Ty. Jeśli
      chodzi o ból porodowy to akurat się nie wypowiem, bo miałam z różnych przyczyn 2
      cc. Natomiast instynkt macierzyński i miłość do dziecka rodzi się z czasem. Ja
      mimo tego, że zaszłam w planowaną ciążę jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży
      odczułam ogromne przerażenie, ale potem doszłam do wniosku, że "jakoś to
      będzie". Nie potrafiłam gadać do brzucha i snuć słodko-pierdzących monologów do
      nienarodzonego dziecka. Natomiast moje dzieci kocham nad życie (a cudze mnie
      wkurzają).
    • apsik87 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 20:24
      Fakt bardzo analizuję,filozujęwinkale tak już mam,panikara ze mnie.Dziś wiozłam
      dwoje dzieci karetką.Jedno na kolanach trzymała jego mama było poparzone.Płakało
      bardzo a matka była jeszcze bardziej przerażona.Drugie miałam na kolanach.Miłe
      uczucie.To był chłopczyk był bardzo spokojny,jechał z nami bo nie było nikogo
      żeby go popilnować.
      Niestety orientuję się co do placówek w mojej okolicy..i chyba ratuje mnie tylko
      to,że jestem ze służby zdrowia bo gdyby nie to...była bym pewnie potraktowana
      jak inne pacjentki.Mało u nas dobrych położnych a o ginekologach nie wspomne...;/
    • memphis90 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 21:04
      Chciałabym
      > wiedzieć co się czuje w czasie porodu,jak mocny jest to ból,
      Pierwsze 10h bóle były jak przy miesiączce, nic specjalnego. Potem miałam zzo-
      więc nie bolało zupełnie nic. Potem zzo puściło i dostałam bólów krzyżowych-
      niefajne, ale w sumie do przeżycia sad Same parcie było bezbolesne- takie
      napięcie w kroczu.

      i czy nacięcie
      > krocza faktycznie daje taką ulgę?
      Powiem tak- położna próbowała chronić mi krocze i było to b. nieprzyjemne. Z
      ulgą zgodziłam się na nacięcie i po sekundzie mała była już na świecie. Nacięcie
      zupełnie mnie nie bolało, dopilnowałam tylko, żeby było na szczycie skurczu.
      Potem wiadomo- przez 2 tyg trzeba ostrożnie siadać, ale już 3 tyg po porodzie
      zdawałam egzamin siedząc przez 5h na drewnianym, twardym krześle- i nie miałam z
      tym problemów.

      Zastanawiam się czy nie stanie się
      > tak,że gdy urodzę dziecko i zostanie mi ono położone na brzuch czy...nie będę
      > czuła...nic prócz zmęczenia...
      Może się tak stać- czujesz ogromną ulgę, że to koniec, zmęczenie itd. Nie musi
      zalać Cię wielka fala miłości do dziecka. Jeśli by tak się stało- nie będziesz w
      tym odosobniona, tak jest w przypadku wielu kobiet. Wtedy po prostu dasz sobie
      trochę czasu. Na pewno wszystko bedzie dobrze.
    • apsik87 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 21:16
      Problem w tym,że moje najczęstsze odczucia co do dzieci to"kula u nogi".Powinnam
      dziękować opatrzności za faceta który mnie kocha,chce ze mną uwić gniazdko i
      mieć dziecko...ale dla mnie dziecko to problem.Ja chcę pracować,skończyć
      studia,bo kończę jedną szkołę a w połowie kształcenia już zaczęłam indywidualne
      praktyki 2 różnych placówkach teraz zaczęłam 2 studia po studiach chcę zrobić
      magistra,kurs anestezjologiczny...a dziecko będzie mi tylk
      przeszkadzać...rozepcha mi "cały dół" i moje życie seksualne będzie godne
      pożałowania,utyję w czasie ciąży a i tak mam lekką nadwagę...dzieckiem trzeba
      się zająć no a na to trzeba mieć czas a ja ...wolę pracować...kocham moją pracę
      kocham moich pacjentów jakoś tak dziwnie ale zamiast pragnąć dziecka jako
      szczęśliwie zakochana kobieta nie chcę go a wiele uczucia ciepła i cierpliwości
      daję swoim pacjentom,którymi nie są dzieci a najczęściej starsze chore osoby...
      • fabiankaa Re: Drogie Panie... 17.11.08, 21:34
        A czy ktos cie zmusza do posiadania dziecka? Nie. Daj sobie czas,
        zeby poczuc chec posiadania dziecka. Tylko uprzedz o tym faceta, ze
        nie czujesz na razie tej checi, ze moze za kilka lat, ze teraz na
        razie praca i nauka sa dla ciebie wazne. Wypada, zeby partner
        wiedzial takie rzeczy.

        >a dziecko będzie mi tylk
        > przeszkadzać...rozepcha mi "cały dół" i moje życie seksualne
        będzie godne
        > pożałowania,utyję w czasie ciąży a i tak mam lekką nadwagę

        Wybacz, ale piszesz bzdury. Dziecko rozepcha dół? Urodzilam, a dół
        mam tak samo waski jak przed porodem. Wiele kobiet uwaza, ze ich
        zycie seksualne po ciazy jest lepsze niz przed. Wiec kolejny
        argument masz obalony.
        A tyje sie nie od ciazy tylko od żarcia. I utyc mozna takze bez
        ciazy. I zrzucic mozna kilogramy, o ile sie chce.

        Nie szukaj na siłe argumentów "przeciw", skoro po prostu NIE CHCESZ.
        I masz do tego prawo. Moze z czasem poczujesz to pragnienie, moze
        nie. Ale twoj partner musi o tym wiedziec, skoro wiaze z toba
        przyszlosc.
        • apsik87 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 21:42
          I to jest święta prawda co piszesz...problem w tym,że ja nie mam pojęcia jak mu
          to powiedzieć...wiem,że go to zrani.Jest bardzo uczuciowy,ma bardzo dobre wzorce
          rodzicielstwa,jest domatorem bardzo opiekuńczym na dodatek.A mnie póki co
          wystarcza...kot!Wiem,że to co piszę jest strasznesaduważam nawet,że nienormalne i
          moje koleżanki które są w ciąży lub mają dzieci obrażają się na mnie często,że
          to trajkotanie wciąż o dzieciach mnie totalnie wkurza;/.Ja wiem,że są
          szczęśliwe...słucham uważnie ale nie komentuję.Nie dzielę ich podniecenia...A
          nawet czasem mam ochotę iść sobiesadMoże ja nie nadaję się ani na matkę ani na
          żonę?Może jestem zbyt wielką indywidualistką?Albo egoistką?sad Jak pomyślę o
          małej płaczącej istocie która wiecznie czegoś będzie chciała ode mnie...Ze
          względu na ciążę od razu musiałabym rozstać się z pracą-gdybym nie daj Boże
          zakuła się igłą z zakażoną krwią...nie darowałabym sobie...nie wyobrażam sobie
          mnie jako kobiety pracującej i dokształcającej się ustawicznie,kobiety która
          kocha ludzi i kocha z nimi pracować...i jednocześnie ma dziecko które wiecznie
          czegoś chce.No chce bo ma prawosadAle ja go już nie rozumiemsada co dopiero jak by
          już było...Boże jeszcze nidgy w żaden sposób nie ubierałam tych myśli w słowa...
          • fabiankaa Re: Drogie Panie... 17.11.08, 21:59
            Ale jesli myslisz powaznie o tym facecie, o wspolnym zyciu - to
            MUSISZ mu to powiedziec. On musi miec tego swiadomosc. To, ze on
            jest uczuciowym domatorem nie oznacza, ze automatycznie chce dzieci.
            Mam znajomych, uczuciowych domatorów, oboje dobrze po 30-tce, maja 2
            koty i nie chca miec dzieci. To ich swiadomy wybór. I cenia sobie
            swoja bezdzietnosc. On jest bardzo cieply, sympatyczny, do dzieci
            odnosi sie fajnie, ale wlasnych nie chce. I jest szczesliwy. Ona
            tez.

            Masz prawo miec takie odczucia jak obecnie, masz prawo realizowac
            sie w pracy. Moze kiedys poczujesz instynkt, moze nie. Ale pogadac z
            facetem musisz. Bo jesli chcecie byc razem - to musi byc wasza
            wspolna decyzja.
            • apsik87 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 22:06
              Problem w tym,że on chce mieć dzieci i to nie jedno...mówił mi o tym.Bardzo go
              kocham i chcę z nim być,żyć wyjść za niego...ale...no właśnie...może i mam prawo
              mieć takie odczucia ale czuje się gorsza w stosunku do innych kobiet-gorsza a
              nawet zła,egoistka...jakiś niewypał kobiety..
              • korrra Re: Drogie Panie... 17.11.08, 22:13
                Czy liczba w Twoim niku mówi o Twoim wieku? Bo jeśli tak, to masz
                jeszcze duuuużo czasu na decyzję o dziecku, a rozmyślanie o tym
                teraz to strata energii i nerów. Zdążysz zrobić studia, wyjść za
                mąż, a instynkt może sam przyjdzie....
                zaczęłaś swój post o tym, że boisz się bólu, porodu, a teraz piszesz
                o czymś całkowicie innym.
                W czym masz tak naprawdę problem?
                • apsik87 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 22:25
                  Myślę,że problem tkwi w tym co zauważyła wyżej koleżanka:na siłę szukam
                  problemów aby dziecka nie mieć,zaczynając od najmniejszych i błahych,kończąc na
                  mojej wielkiej miłości jaką jest moja praca.Co prawda mając 21 rzadko planuje
                  się ciążę,aczkolwiek zdarza się,że dziewczyny po prostu czują TO.No ale jeśli
                  mając 21 rozpoczęło się 3,5 letnie studia potem czeka magistrat 2 letni 2 lata
                  pracy aby zrobić kurs z anestezji,no a potem isc na urlop nie wypada...a potem
                  jeszcze macierzyński bo przecież dziecko potrzebuje
                  matki,bezwzględnie.Razem=30stka+ciąża.A wtedy znów dylemat czy zostawić
                  pracę,dalsze kształcenie tylko po to aby rodzic dziecko.Czuję się czasem tak jak
                  by na nas kobietach spoczywał obowiązek albo inaczej społeczna presja posiadania
                  dziecka i radowania się nim.Odstępstwo traktowane jest jak choroba...a wręcz
                  "sodomia i gomoria" wink.Tak się czuję.Wiem,że wiele z Was tak nie sądzi,i cieszy
                  mnie to,że nie wszystkie kobiety są tak ograniczone jakoby dziecko było jedyną
                  radością kobiety.Jedna z Was napisała,że trzymanie dziecka w ramionach to
                  najpiękniejsza chwila w życiu.A moja najpiękniejsza chwila była jak na nasz
                  oddział ratunkowy trafiła młoda dziewczyna poszkodowana w wypadku
                  komunikacyjnym.Prowadziła jej mama której nic się nie stało.Matka oczekując na
                  córkę która była w TK i RTG zaczęła rozmawiać ze mną przez łzy ponieważ to ona
                  spowodowała wypadek...w pewnym momencie rzuciła mi się na szyję i płakała.To
                  było wspaniałe.Wspaniałe jest widzieć kiedy pacjent po reanimacji wraca do
                  siebie.To jest cudowne...Dlaczego mimo,że jestem zakochana,mimo,że to już tyle
                  lat bo aż 5,5 roku,mimo,że niedługo zamieszkamy razem,że planujemy ślub,że tak
                  bardzo się kochamy i dogadujemy naprawdę ten związek jest prawie idealny bo
                  wiadomo wady też mamysmileDlaczego ja mam takie podejście do dzieci nawet myśląc o
                  własnych przyszłych?sad
                  • korrra Re: Drogie Panie... 17.11.08, 22:50
                    W wieku 21 lat w ogóle nie myślałam o dziecku, nawet o zamążpójściu
                    mimo, że własnie zaczynałam związek z chłopakiem, który teraz jest
                    moim mężem big_grin
                    Skończyłam studia (studiowaliśmy od siebie w odległości 300 km),
                    byłam w między czasie za granicą, trochę popracowałam, troszkę
                    zwiedziłam, znalazłam stałą pracę,i nagle po prostu przyszedł czas
                    na dziecko, choć nigdy nie planowaliśmy kiedy ten czas nadejdzie.
                    Wierz mi,że w Twoje życie zawodowe czy osobiste wkradnie się w końcu
                    rutyna, a dziecko być może będzie nowym celem, kolejnym jakże ważnym
                    etapem w życiu.
                    Niech życie leci własnym torem, wszystko samo przyjdzie - zobaczysz.
                    Narazie realizuj swoje plany i nie rozmyślaj za dużo, od myślenia
                    głowa boli big_grin
              • fabiankaa Re: Drogie Panie... 17.11.08, 22:18
                Wiesz, zawsze mozna starac sie pogodzic wasze stanowiska i osiagnac
                jakis kompromis. Mozecie sie umowic, ze postaracie sie o dziecko za
                kilka lat, jak skonczysz nauke, jak troche popracujesz.
                No chyba, ze ty masz podejscie, ze nie chcesz miec dzieci nigdy, a
                on - ze chce juz teraz. W takim przypadku trudno o kompromis.
                A sprawa potomstwa jest jednak bardzo istotna i niejedna para przez
                to sie rozstala.
                Dziecko to wyrzeczenie, jasne, to obowiazek, to odpowiedzialnosc,
                dziecko czegos chce, potrzebuje - tak jak piszesz. Ale dziecko daje
                tez ogromnie duzo milosci i satysfakcji. Kazdy jego usmiech, słowo,
                przytulenie jest bezcenne.
                Praca i wyksztalcenie sa wazne. Ale czesto przychodzi czas, gdy
                przestaja dawac satysfakcje. Ze zaczyna czegos brakowac. I "budzi
                sie" taka kobieta w wieku, gdzie juz wolnych facetów jak na
                lekarstwo, a jej jajniki przestają działac. I jest tragedia.
                Musisz to wszystk odobrze przemyslec i przegadac ze swoim facetem.
              • krysiia Re: Drogie Panie... 17.11.08, 22:22
                Tak sobie to czytam i zastawiam się. Ty nie chcesz mieć dzieci, czy
                boisz się nieznanego? Ja też myślałam, że nie mam czegośtakiego jak
                instynkt, fajnie było popatrzeć na cudze dzieci, ale żeby odrazu
                chcieć swoje to nie smile ni i pewnego dnia zobaczyła dwie kreski na
                teście. aaa, ratunku, no ale co trzeba to jakoś ogarnąć i do przodu.
                Też jestem pracownikiem służby zdrowia i tak jak ty uważam, że praca
                w tym stanie z harhlakami, igłami i promieniowaniem jonizującym jest
                zbyt niebezpieczna, więc siedziałam w domu. Po macierzyńskim
                wróciłam do pracy, a dyżurowy system pozwolił mi na pracę bez
                potrzeby zatrudniania niani.
                Jeśli chodzi o kwestię porodu, to rodziłam z wyboru bez
                znieczulenia, fakt, nasza profesja bardzo ułatwia nam kontakt z
                innym personelem smile i faktem też jest, że jak się mała pojawiła, to
                się cieszyłam, że już jest, w ogóle, a nie tylko, że ze mną, ale po
                kilku godzinkach, zobaczyłam w niej swoją córeczkę, taką kochaną
                wymarzoną księżniczkęsmile
                Mam nadzieję, że wybierzesz zgodnie ze swoim sumieniem, bez względu
                na wybór życzę Ci najlepszegosmile Pozdrawiam smile
                • apsik87 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 22:34
                  Dziękuję za te miłe słowa,mimo,że są pisane czuję w nich wiele zrozumienia...tak
                  jak napisałam wyżej,dla mnie bezcenne są chwile z pacjentami...nie wiem dlaczego
                  ale jeśli mam wybrać-praca pacjenci a dziecko to chyba wybiorę pracę.Zawsze
                  powtarzałam ukochanemu-że najważniejsi są pacjenci.Najważniejsza jest praca.Nie
                  dla pieniędzy.Dla nich po prostu...Dlatego,że to jest powołanie a nie zabawa,a
                  przede wszystkim służba...Mój mężczyzna nie naciska na dziecko teraz bo teraz
                  jeszcze nas na nie nie stać.Ale za 3 lata...Boże!Ja tedy nawet jeszcze
                  licencjata nie skończę!A gdzie tam reszta...A ja odnoszę wrażenie,że nie chcę
                  dziecka...nigdy sad smuci mnie to i przeraża...sama nie wiem czemu...jak bym się
                  sama na sobie zawiodła..
                  • bubcia75 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 23:23
                    A ja myślę, że jeszcze nie nadszedł Twój czas na dziecko. Może
                    zachce Ci się za 10 lat, będziesz jeszcze młodą kobietą, nie rób nic
                    na siłę. Ja tam Cię rozumiem. W Twoim wieku miałam podobne obawy,
                    nie wykluczałam wprawdzie macierzyństwa, ale też myślałam, że w
                    czymś mi to dziecko przeszkodzi, że ciągle będzie czegoś chciało, że
                    już nie będę sobą, tylko matką...
                    W moim przypadku się to zmieniło, tuż przed 30-tką zapragnęłam
                    dziecka, to przyszło samo. Mogło być i tak, że to by się nie
                    zmieniło. Inna sprawa, że potem miałam problemy z zajściem w ciążę.
                    W tej sytuacji jedyny problem, to porozumienie z partnerem, ale jak
                    sie kochacie, to myślę, że to przetrwacie i wypracujecie kompromis.
                    Przecież dzieckiem zajmuje się oboje rodziców. Możesz zrobić sobie
                    kiedyś parę miesięcy wolnego od pracy,kariera nie ucierpi, a ojciec
                    może wziąć wychowawczy, lub weźmiecie opiekunkę do pomocy, jak robi
                    tysiące ludzi. Ja myślę, że warto spróbować mieć pełną rodzinę...ale
                    nie rób nic w pośpiechu i na siłę. Za młoda jesteś jeszcze na takie
                    decyzje.
                    • apsik87 Re: Drogie Panie... 17.11.08, 23:36
                      eehhh Ale dla mnie właśnie pełna rodzina nie zależy od tego czy się ma dziecko
                      czy też nie...dla mnie dziecko to efekt uboczny zakładania rodziny...Nie chcę
                      urazić żadnej z Pań,wiem,że Wasze dzieci są dla Was najcudowniejszymi zjawiskami
                      w Waszym życiu ale proszę o tolerancję dla mnie tak jak i ja toleruję odmienne
                      Wasze poglądy bo każda z nas ma prawo do innych uczuć,same to mówicie.Pełna
                      rodzina to dla mnie rodzina szczęśliwa,wolna od patologii,żyjąca spokojnie bez
                      większych zawirowań...nie ważne czy jest dziecko czy go nie ma...Cały czas
                      jednak boję się,że jeśli powiem mojemu mężczyźnie to wszystko co tu napisałam,że
                      to ugodzi raz w jego poczucie własnej wartości jako mężczyzny a dwa,że może
                      poczuć się odtrącony przeze mnie...
                  • goblin.girl Re: Drogie Panie... 18.11.08, 11:09
                    Rany. A skąd wiesz, co będzie za trzy lata?
                    Ja w wieku 21 lat nawet nie myslałam o dzieciach ani o tym, czy zacznę o nich
                    myśleć za trzy lata, czy za pięć, czy nigdy. Co wiecej, bylam przekonana, ze
                    bedę nadal z facetem, z którym byłam wtedy, ale stało sie inaczej i nikt tego
                    nie planował. Wtedy też mialam wrażenie, ze nie chce dziecka nigdy, tyle że
                    baynajmniej mnie to nie przerażało i nie mialam sobie nic do zarzucenia.
                    Nie chodzi o to, zebys się zaczela teraz zastanawiać nad przyszłoscią swojego
                    zwiazku, ale skup sie po prostu na tym, co teraz jest dla Ciebie najwazniejsze,
                    ja zawsze tak robiłam i zawsze dobrze wychodziło.
                    Argumenty, jakie wysuwasz przeciwko macierzyństwu, są, delikatnie mówiąc, różnej
                    wagi - czym innym jest kwestia priorytetów, skończenia studiów itp, a czym innym
                    kwestia nadwagi i rozciagnięcia na dole wink Twoja decyzja jest Twoja i masz do
                    niej prawo, nie musisz się usprawiedliwiać, szukając argumentów, które łatwo
                    mozna zbic - bo wiele osob jest dowodem na to, ze dzieci nie wykluczają rozwoju
                    zawodowego, a figurę i seks można mieć lepsze po niz przed, natomiast spaprać
                    sobie życie zawodowe, intymne i figurę można również i bez udziału macierzyństwa.
                    Napisałaś też coś takiego,z e dzieci są dla Ciebie dopełnieniem, a nie istotą
                    zwiazku - może Cię to zaskoczy, ale dla mnie też - liczy się kolejnosć zdarzeń
                    oraz kto był przyczyną, a kto skutkiem wink
                    pozdrawiam
                    • apsik87 Re: Drogie Panie... 18.11.08, 11:49
                      Wiem,że niektóre moje argumenty sa bzdurne a wręcz infantylne...Rozmaweiałam już
                      dziś na ten temat z moim mężczyzną i o dziwo bardzo dobrze zareagowałsmilePozostaje
                      jednak jeszcze kwestia rodziców i społeczeństwa w ogóle.Odnosze wrażenie,że mimo
                      postępującej emancypacji kobiet,społeczeństwo nakłada wręcz wciąż na kobietę jak
                      by obowiązek bycia matką,a kobieta która tego nie chce uznawana jest za
                      wyrodną.Dlatego też tak fatalnie się z tym czuję...Niby to nie jest życie innych
                      a moje i mojego narzeczonego,ale i tak ludzie wtykają wiecznie nosy w nie swoje
                      sprawy...
                      • kiniox Re: Drogie Panie... 18.11.08, 12:30
                        Tak, wtykali, wtykają i będą wtykać po wsze czasy, bo to ludzkie
                        jest i tyle. A Ty spokojnie rób tak, jak uważasz. W ostatecznym
                        rozrachunku to Ty będziesz ponosić konsekwencje decyzji, które
                        podejmiesz, a nie ciocia, sąsiadka, czy społeczeństwo. Oni,
                        oczywiście, wiedzą lepiej, jak powinnaś żyć, ale jak znajdziesz się
                        w kłopocie, to to samo społeczeństwo powie Ci, że trzeba było
                        myśleć, zanim zrobiłaś. Dlatego ważne jest, co Ty czujesz i co czuje
                        Twój partner, a reszta to tylko natrętne bzyczenie w tle. Im
                        wcześniej to zaakceptujesz i nauczysz się z tym żyć, tym będzie Ci
                        łatwiej.
    • mamarysia28 Re: Drogie Panie... 18.11.08, 20:35
      mam takie wrażenie, że posiadanie dziecka kojarzy ci się z samymi
      negatywami. Na przykład z tym, że dziecko nie pozwoli ci się dalej
      kształcic, że zrujnuje twoją karierę zawodową. A przecież wszystko
      można pogodzic, wiadomo, nie naraz, ale stopniowo na pewno. Ja po
      urodzeniu pierwszego dziecka zmieniłam pracę na lepszą, skończyłam
      studia podyplomowe, nic mi nie "uciekło". Nie można zakładac, że
      urodzenie dziecka jest dla kobiety zawodowym harakiri. Na pewno jest
      ciężej, ale nie ty jedna pracujesz i spełniasz się zawodowo. Co do
      instynktu to pojawi się on w odpowiednim momencie, po prostu
      poczujesz, że nadszedł czas na dziecko. Poza tym nie wydaje mi się,
      aby pary bezdzietne były w dzisiejszych czasach jakoś szczególnie
      piętnowane. Ja mam wiele koleżanek (a jestem koło 30-tki), które nie
      mają dzieci (mężów) i świat się wcale nie wali. Czasami zazdroszczę
      im trochę swobody i większej niezależności, ale nie wymieniłabym
      tego za dziecko. A o swoich obawach porozmawiaj ze swoim chłopakiem.
      Czasami wsparcie ze strony najbliższych powoduje, że decydujemy się
      na coś na co nie mieliśmy odwagi...
      • apsik87 Re: Drogie Panie... 18.11.08, 22:41
        Z narzeczonym już rozmawiałamsmileMyślałam,że on poczuje się odtrącony z powodu
        mojej niechęci do macierzyństwasmileA jednak niesmileA co do pracy...Nie umiałabym
        chyba jednego z drugim połączyć no a przynajmniej teraz tak myślę.Praca to moje
        dziecko.Jako ratownik stworzyłam się sama i to moje dzieło.Inne mi póki co
        niepotrzebne wink
    • miki1987 Re: Drogie Panie... 18.11.08, 23:46
      no wiec bol jest nie da sie tego ukryc ja chodzilam z bolami 12
      godzin ale powiem szczerze da sie to wytrzymacsmileja tam nie poczulam
      lgi kiedy nacieli mi krocze(niestety) sam porod trwal bardzo
      kruciutko bo 15 minut i kiedy polozyli mi Mala na brzuchu caly bol
      mi przeszedl i naprawde zapomnialam juz jak mnie bolalo. urodzilam o
      19.25 i nie spalam cala noc nie bylam zmeczona nic a nic tylko
      czekalam az przyniosa mi moje malenstwosmile ja bardzo pragnelam Tego
      dziecka i mowilam sobie kiedy nadchodzila godzina zero ze nikt za
      mnie nie urodzi musze pomoradzic sobie sama. kobieta jest stworzona
      do rodzenia. dodam ze moim dodatkowym wsparciem byl moj maz ktory
      bardzo mi pomogl bedac przy mnie i wspierajac mnie. naprawde nie ma
      czym sie martwic. trzeba byc tylko pozytywnie nastawionymsmile
      • apsik87 Re: Drogie Panie... 19.11.08, 09:11
        No nie da się zaprzeczyć,że kobieta jest stworzona do rodzenia no bo kto by za
        nią miał to zrobić?big_grin ale widzę,że jesteś z mojego rocznika i bardzo dziwi mnie
        Twój entuzjazm,z tego tylko względu,że ja go nie mam...Podejrzewam,że ciąża
        raczej planowana nie była...ja bym się załamała...;/Czasem nawet zastanawiam się
        czy nie oddałabym dziecka do adopcji...no ale pierwsza zasada ZAPOBIEGAĆ więc
        odpowiedzialnie podchodzę do sprawy i się zabezpieczamsmile
        • a.nancy Re: Drogie Panie... 19.11.08, 10:22
          apsik wyluzuj smile
          mam 30 lat, jestem w ciazy i czuje sie... zupelnie tak samo jak ty.
          ale dam rade, damy rade.
        • miki1987 Re: Drogie Panie... 19.11.08, 11:45
          Dlaczego Cie to dziwi? nierozumiem jesli kobieta pragnie tego
          dziecka i wlasnie ma takie nastawienie na porod jak ja to bedzie
          wszystko dobrzesmilejakby to tylko ode mnie zalezalo to chcialabym juz
          byc w nastepnej ciazysmileja rozumiem ze strach jest zawsze ale
          naprawde wszystko zalezy od Ciebie i Twojego nastawienia.
        • miki1987 Re: Drogie Panie... 19.11.08, 11:48
          mam jeszcze jedno pytanie dlaczego podejrzewasz ze ciaza nie byla
          planowana dlatego ze mam dopiero 21 lat?
        • goblin.girl Re: Drogie Panie... 19.11.08, 12:00
          apsik87 napisała:
          bardzo dziwi mnie
          > Twój entuzjazm,z tego tylko względu,że ja go nie mam...

          Równie dobrze ja mogłabym się dziwić Twojemu entuzjazmowi do ratownictwa
          medycznego, bo ja go nie podzielam, nie mam zapędów samarytańskich i nie pociaga
          mnie ta praca.
          jeszcze raz: każdy człowiek jest inny i ma prawo, żeby go kręciło co innego wink
          Nie masz obowiązku entuzjazmować się macierzyństwem i kropka. Skoro dogadałaś
          sie w tej kwestii z druga osobą, którą to powinno obchodzić, czyli swoim
          facetem, to mozesz uznac temat czasowo za zamknięty.
          Co do bliszych i dalszych osób, które moga sie wtracac w twoje życie, to zawsze
          znajdzie sie ktoś, kto bedzie próbował to robić, masz dwie możliwosci, albo na
          to pozwolić raz i pozwalać odtąd stale, albo postawić granicę.
          • miki1987 Re: Drogie Panie... 19.11.08, 12:08
            no trudno kazdy ma swoje zdanie ja sie tylko zapytalam dlaczego ale
            nie zapytalam sie o to Ciebie wiec nie musisz sie wtracac jak Cie
            moj entuzjazm do ratownictwa medycznego denerwuje.
            bez komentarza.
            • reyamtet Re: żenada 19.11.08, 20:03
              wyszło szydło haha ktoś się nie przelogował chyba big_grin

              sam/sama kreujesz te historyjki, czy Ci je koledzy/koleżanki z grupy wsparcia
              dla schizofreników sprzedają?

              napisałabym LECZ SIĘ, ale już to chyba robisz.
              • miki1987 sama jestes zenujaca 19.11.08, 22:19
                jesli nie masz nic ciekawego do napisania to sie nie udzielaj!
        • aniael Re: Drogie Panie... 19.11.08, 12:29
          Apsik, pomijając Twój wiek, z którego wynika, że do decyzji o
          dziecku masz jeszcze mnóstwo czasusmile, wypowiem się w temacie praca a
          dziecko - uwierz, że dziecko nie będzie wiecznie czegoś chciało,
          nie będzie wykluczało pracy, ani tym bardziej dalszego rozwojusmile
          Ja pierwsze dziecko urodziłam mając 29 lat, drugie teraz mają 34
          lata. Na pierwszym urlopie wychowawczym zrobiłam studia podyplomowe,
          prawo jazdy, przekwalifikowałam się i znalazłam nową, fajniejszą
          prace.
          Teraz za chwilę pójdę na drugi wychowawczy i już robię plany, jak go
          wykozystam - dla mnie to wlaśnie świetny czas na poszerzanie
          horyzontów i zdobywanie nowych doświadczeń, pracując nie mogłabym
          sobie na to pozwolić, bo samo miejsce pracy nie daje mi
          wystarczającdego doświadczenie w zawodzie - tak czujęsmile
          Tak, że nie dla każdej matki dziecko/dzieci jest całym światem,
          myslę, że dla znakomitej większości właśnie nie jestsmile
          Co do instynktu - ja wprawdzie zawsze wiedziałam, że chcę mieć
          dzieci, choć nigdy nie miałam parcia, by miec je szybko. Założyłam
          sobie, że pierwsze chcę urodzić przed trzydziestką i się wyrobiłamsmile
          Jesli twój partner wie, jakie jest Twoje podejście do macierzyństwa
          i akceptuje je, to to jest w tej chwili najważniejsze, bo szczerość
          w związku to podstawa.
          Reszta przyjdzie z czasem, nie musisz się do niczego zmuszać. Może
          tez nie przyjść, ale u większości kobiet przychodzismile Tym, którym
          nie przychodzi, czasem na pomoc przychodzi los - moja koleżanka nie
          chciala dzieci, bała się porodu, że nie będzie dobrą matka - mając
          34 lata wpadła i dziś jest bardzo szczęśliwą matkąsmile
    • apsik87 Re: Drogie Panie... 19.11.08, 17:50
      Dziwi mnie netuzjazm młodej kobiety tzn.w moim wieku co do ciąży i macierzyństwa
      bo sama go nie mam.Każdy ma swój punkt widzenia a punkt widzenia zalezy od
      punktu siedzenia,a punkt siedzenia od tego jak komu pasuje.Ja najbliższe lata
      widzę przez pryzmat pracy.wyjazdów,radości i wolności.Absolutnie nie widzę w
      tych latach pieluch krzyku płaczu małych zabawek walajacych się po domu i te
      pe.Sama przed sobą w końcu przyznzałam,że dziecko to dla mnie kula u nogi i nie
      chce go mieć.Mój mężczyzna to akceptuje i to cieszy mnie najbardziejsmile.On wieże
      praca jest dla mnie najważniejsza i to praca jest moim dzieckiem.Poza tym mam
      kotasmilei tyle póki co jest aż nad tosmileNie potrafiłabym dla dziecka zrezygnować z
      uroków młodości,ze studiów,ze zwiedzania świata.Ale fakt jest taki,że
      najważniejsze to dziecku nei zrobić krzywdy więc poprostu nie mieć go wtedy
      kiedy będzie przeszkadzało...i tu jest kwestia odpowiedzialności,myślę,że mam
      jej sporo...Dziwię się również dlatego,ponieważ widzę miny moich dzieciatych
      koleżanek które toną w zyciu codziennym w problemach i zmartwieniach(bo dziecko
      to przecież nie jest zabawka)i z zazdrością patrzą na życie innych,które maja
      czas i na nauke i na zabawe.Macierzyństwo edukacja i praca to za wiele jak na
      jednego człowieka...
      • kiniox Re: Drogie Panie... 19.11.08, 20:09
        apsik87 napisała:
        Macierzyństwo edukacja i praca to za wiele jak na
        > jednego człowieka...

        To nie jest prawda. Macierzyństwo, edukacja i praca to nie za dużo dla jednego
        człowieka, tylko za dużo dla CIEBIE. Są tacy, którzy sobie dają radę i nie są
        nieszczęśliwi, sfrustrowani i zazdrośni. Nie chcieliby cofnąć czasu. Ludzie są
        po prostu różni i potrzebują czego innego na innym etapie życia.
        • apsik87 Re: Drogie Panie... 19.11.08, 21:19
          To też fakt,że każdy potrzebuje czego innego na innym etapie życia...Ale ciągnąć
          wszystko na raz?Hmm...jak ktoś jest do wszystkiego to jest do niczego...A
          najlepiej wszystko po kolei...Mimo wszystko zazdroszczę szczęśliwym matkom
          "normalności",braku takich rozterek jak moje.Bo taka powinna być naturalna kolej
          rzeczy,że w końcu dochodzi się do rodziny i dzieci...A może moim przeznaczeniem
          i powołaniem jest służba ludziom?Lubię to robić...Może o to w moim życiu chodzi?
      • miki1987 Re: Drogie Panie... 19.11.08, 21:31
        oczywiscie ze kazdy ma swoj punkt widzenia i ja Ci wlasnie
        przedstawilam swoj. tylko nie moge sie z toba zgodzic ze
        macierzynstwo praca i edukacja to za wiele jak na jednego czlowieka
        bo naprade wszystko da sie pogodzic. tylko trzeba do tego
        wszystkiego dojrzec. zgadzam sie z Toba ze dziecko to nie zabawka i
        trzeba umiec sie o nie zatroszczyc.a zeby to umiec to trzeba do tej
        decyzji dojrzec.
        • apsik87 Re: Drogie Panie... 19.11.08, 21:50
          Wiesz,zależy od tego jaki kto ma zawód.W moim wypadku pogodzenie pełnego etatu
          12 h dyżurów w pogotowiu plus np zaocznych studiów plus prowadzenia domu i
          wychowywania dziecka...?Niewykonalne.Raz,że sama praca jest ciężka nie tylko
          fizycznie ale emocjonalnie również choćby nie wiem jak się człowiek
          bronił...Łapie się często infekcje,boli kręgosłup,często po reanimacjach bolą
          ramiona i nadgarstki.Na zaocznych studiach siedzi się po 12 h na wykładach(no
          przynajmniej ja tak mam)co weekend...Niewykonalne...
      • kartoffeln_salat Re: Drogie Panie... 20.11.08, 13:40
        Witaj apsik87

        Po trochu cię rozumiem bo sama czekałam na instynkt macierzyński i
        doszłam do wniosku, że nigdy tego głosu widocznie nie usłyszę.
        Więc zdecydowaliśmy się bardziej z rozsądku.
        Bardzo ale to bardzo boje sie tych chwil urodzenia dziecka, mimo
        tego stwierdziłam że głupio tak samemu do końca życia, taka jakaś
        rodzina niepełna, czegoś brakuje.
        Teraz dzieciór jest już w brzuszku i przyznaję bez bicia, ze nie
        czuję ani wielkiego uniesienia, ani szalonej miłości, nie wiem czego
        jeszcze, ale BEZ WĄTPIENIA bardzo sie cieszę, ze on/ona tam jest.
        Moje uczucia są takie ustabilizowane, bez fajerwerków, jednak gdy
        przychodziły chwile złego samopoczucia w ciazy to cały czas przed
        oczami pojawiał mi się ten widok z USG małego ludzika w środka, i
        nie wyobrażam sobie, że miałoby go tam teraz nie być.
        Coś w tym jest.

        Też jestem osobą uporządkowaną, nie umiem zasnąć jak w zlewie dwa
        talerzyki nie pozmywane. Na razie o płaczu, marudzeniu,
        porozrzucanych ubrankach i zabawkach nie myślę, ale wierzę że ze
        wszystkim dam sobie radę GDY TYLKO PRZEJDĘ PORÓD smile chyba ze
        wczesniej umrę...ze strachu smile.

        A co do czasu na naukę, zabawę, wyjazdy i imprezki to najlepiej
        zrobić w życiu wszystko w zgodzie z sobą, zeby nie mieć potem żalów
        do losu.
        Osobiście tyle sie wyuczyłam, że już mam alergie na ksiażki, tyle
        się napracowałam, że mam do tego zdrowe podejście (zrobić-zarobić-i
        spadać do domu), na wyjazdy i tak nie ma kasy bo budujemy dom, a
        imprezy są fajne dopóki nie czuć kaca lub niewyspania smile.
        Wszystko to nam sie "odjadło", od nadmiernej pracy można
        sie "wypalić", lata zlecą a z czasem zacznie czegoś brakować.

        Po prostu póki nie poczujesz że jesteś gotowa na zmiany, nie ma się
        co za to brać.

    • liwilla1 Re: idz wic gniazdko z "narzeczonym" 19.11.08, 19:43
      trollu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka