Dodaj do ulubionych

czy to prawda...

29.11.11, 20:11
czy to prawda, że po znieczuleniu zo poród może z wiekszym prawdopodobieństwem zakończyć się kleszczami ?
Obserwuj wątek
    • milamala Re: czy to prawda... 30.11.11, 00:54
      Takimi wlasnie glupotami strasza kobiety. Sama tez bylam wystraszona. Jesli nawet w niektorych przypadkach moze tak sie zdarzyc (choc nigdy nie mozna wiedziec co by bylo gdyby nie bylo zzo) to w wielu przypadkach jest tak, ze to wlasnie dzieki zzo mozna urodzic bez takiej pomocy. Czego ja jestem przykladem. Gdyby nei zzo to z cala pewnoscia moj porod wygladalby jak jeden wielki dramat.
      • katarzynaoles Re: czy to prawda... 30.11.11, 16:55
        Właśnie statystyki wskazują na to, że podczas porodów z różnymi interwencjami (także zzo) znamiennie wzrasta ilość porodów zabiegowych. Wystarczy spojrzeć do jakiegokolwiek współczenego podręcznika położnictwa.
      • 1mzeta ???? 30.11.11, 22:38
        Ale to nie są głupoty- co ty piszesz.
        Szwagierka- ZZO- poród zakończony vacum.
        Koleżanka z pracy- ZZO i poród zakończony cc.

        Mogłabym jeszcze kilka podać............
    • milamala Re: czy to prawda... 30.11.11, 01:23
      radnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/porod/znieczulenie-zewnatrzoponowe-prawdy-i-mity_35778.html

      Na tej stronie wlasnie rozprawiono sie z paroma mitami na temat zzo, ze szczegolnym uwzglednieniem Twojego pytania.
      • pstrabiedronka Re: czy to prawda... 30.11.11, 10:24
        odpowiedź zależy od odpowiadającego - kto miał dobre doświadczenia powie że to mit, bzdura i straszenie kobiet.
        Kto miał złe - powie, ze prawda - i ja tak powiem, bo u mnie np. ZZO przyczyniło się nie do kleszczy ale do tego, ze poród zakończł się cc - bzdetny powód wpisany do karty "brak postępu zw II fazie" - na ludzki tłumacząc - parcie nieefektywne z powodu odcięcia czucia poniżej pasa...

        Najlepiej byłoby poczytac rzetelne statystyki - ile razy porody SN kończyly się kleszczami, próżnociągiem czy cesarką bez ZZO a ile przy zastosowaniu ZZO.
        Ale o rzetelne statystyki tez trudno....
        Najlepiej pytać doświadczone położne.
        Z moich rozmów jakie ja przeprowadzałam wynika, ze KAŻDA ale to absolutnie KAŻDA ingerencja w naturalny przebieg porodu SN zwiększa prawdopodobieństwo konieczności uzycia jakichś narzędzie na koniec. Mówiąc interwencja mam na myśli - oksytocynę, przebijanie pęcherza i ZZO.
        • mom6 Re: czy to prawda... 30.11.11, 14:21
          U mnie podobnie, nie czułam boli partych skończyło się cc. Wpisali w wypis brak postępu porodu.
          Rozmawiałam z lekarka powiedziała, ze zoo po pierwsze obniża ciśnienie i może być przyczyn aspadku tetna u dziecka, po drugie osłabia mięśnie macicy które nie są w stanie dobrze wpasowac w kanał rodnych dziecka, bywa tez tak jak u mnie.
          Boje się jak go ręka ale próbuje bez zoo, być może będę o nie w tarkcie błagała...kto wie
          • kasiek-kd Re: czy to prawda... 30.11.11, 14:43
            rodziłam 3 razy w znieczuleniu (zzo)
            dwa pierwsze: wspomaganie łokciami lekarza parcia
            trzeci - czułam, ze parcie jest nieefektywne, dosłownie "para szła na boki", lekarz użył vacum...
      • klarci Re: czy to prawda... 30.11.11, 15:37
        "Znieczulenie zewnątrzoponowe (zzo) wymaga wkłucia długiej i grubej igły, co jest bardzo bolesne

        Mit. Zanim lekarz anestezjolog wprowadzi do przestrzeni międzykręgowej w kręgosłupie specjalną długą igłę, znieczula miejsce wkłucia normalnym zastrzykiem z bardzo cienką igłą – nie boli to bardziej niż ukłucie komara."

        albo artykuł jest nierzetelny, albo ja jestem wyjątkiem. mnie bolało jak choleraaa. już nie wspomnę o tym, że bolało a raczej zdrętwiało mi wszystko od pasa w dół, tak, że skurcze, to był przy tym pikuś.

        zzo jest dość bezpieczne i skuteczne - ale nie idealne! każda ingerencja niesie za sobą pewne skutki, trudne do przewidzenia. tym bardziej dodając błąd ludzki.

        podczas drugiego porodu myślałam tylko o tym, że jak dojadę do szpitala to od razu poproszę o znieczulenie, tak bolało - jak się później okazało dlatego, że już finiszowałam :P - więc na szczęście nie zdążyłam wyrzucić w błoto 600zł. ;)
        a tak wogóle zastanawia mnie sens zzo, bo przydałoby się (siła bólu) najbardziej wtedy, kiedy już nie może działać, żeby poród przebiegał prawidłowo. u mnie więc było tak, że najpierw po zzo zdrętwienie bolało sto razy bardziej, niż skurcze, a na partych, kiedy ból był najgorszy - już nie działało. zresztą pierwszego syna wypychano - ale tu obwiniałabym bardziej oksy podaną rutynowo, niż zzo - ale kto wie, co konkretnie zaważyło ...

        • pstrabiedronka Re: czy to prawda... 30.11.11, 16:10
          bo jeszcze inna kwestia jest to, że wszelkie wspomagacze typu oksy czy przebicie pęcherza powodują często duuuużo większe bóle niz przy porodzie rozwijającym się w sposób całkowicie naturalny. I najczęściej przy tych indukowanych kobiety prosza o ZZO (nie mówię zę tylko - po porstu częściej).

          mam za soba poród całkowicie indukowany - myślałam że umrę i wzięłam ZZO.
          Drugi - normalny - bóle były do zniesienia, wciąż czekałam na te "straszliwe" które pamiętałam z I razu - a tu nie nadeszły wcale az takie tylko już było parcie - faktycznie bardzo bolesne ale to już końcówka no i udało się urodzić bez ingerencji.
          • milamala Re: czy to prawda... 30.11.11, 22:14
            Do rzetelnych statystyk przydaloby sie jeszcze odpowiedziec na pytanie ile razy trzeba bylo uzyc kleszczy vel vaccum, bo straszliwy bol uniemowil rodzacej efektywne parcie.

            Mysle, ze warto zaznaczyc jedna rzcz, ze caly czas mowimy o bolu "nie do zaakceptowania". Nie mowimy o stosowaniu zzo w bolu do zaakceptowania bo i po co takowy stosowac.

            Subiektywnie sposrod moich znajomych w Holandii bardzo wiele kobiet mialo porody kleszczowe lub vaccum (tu robi sie wszystko zeby kobieta urodzila naturalnie, cc to ostateczna ostatecznosc) i prawie wszystkie nie mialy zadnego znieczulenia (tylko miejscowe na czas wykonywania zabiegu, a niektore nawet tego). Jedna, powtarzam tylko jedna z zzo miala poxnociag, i na dodatek tylko dlatego, ze maly sie okazal za duzy i utknal w niewielkich biodrach rodzacej. Co zreszta patrzac na jej biodra przed porodem sama zawyrokowalam i dziwilam sie, ze nie zostala zakwalifikowana do cc, ale to insza inszosc.

            Opowiesci dziwnej tresci jak to strasznei bylo po zzo czytam tylko anonimowo w internecie.
            Komu zalezy i dlaczego na tym aby kobiety baly sie znieczulenia w XXI wieku, tego nie wiem.
            • karolla808 Re: czy to prawda... 30.11.11, 23:31
              Podobnie jak u milamala u mnie znieczulenie nie wywołalo zadnych komplikacji. Nie czulam skurczy partych, ale udało sie przy wskazowkach położnej dość szybko wyprzec Małą. Moze mialam po prostu szczescie. Dodam, ze porod mialam indukowany, bez zadnego rozwarcia,skurczow, z oksytocyna, przebijaniem pecherza itp, czyli pełna ingerencja w naturę. No ale niestety tak musiało być. Trzeba było ciążę rozwiązać, bo mogło to się źle skonczyc dla mnie i dla dziecka.
              Nie chce nikogo przekonywać,bo skoro w podrecznikach polozniczych o tym pisza, to pewnie tak jest, ale ja, milamala i kilka moich kolezanek, jestesmy przykladami na to, ze zzo nie zatrzymalo akcji porodowej i obylo sie bez proznociagow/kleszczy/cc.

              Jak bede rodzic drugi raz, nie zarzekam sie ze znowu wezme znieczulenie, bo moze tym razem uda sie bez (moze gdyby nie moje problemy zdrowotne i ciagle lezenie pod ktg w trakcie porodu sprawiloby ze inaczej udaloby mi sie zlagodzic bol) ale ciesze się, że mam wybór i moge podjac decyzje w trakcie porodu.
              • milamala Re: czy to prawda... 30.11.11, 23:40
                karollo, dokladnie moge powiedziec to samo, kropka w kropke (jedynie zamiast przebijania bylo oxy) i tez nie zarzekam sie na przyszlosc. Nawet zamierzam znowu sobie TENS pozyczyc, bo uwazam, ze u mnie nie pomoglo, ale mam nadzieje, ze jakby byl normalny porod to moze by i pomogl. Ja tez sie ciesze, ze moglam skorzystac z zzo, i szkoda tylko, ze z takim niepotrzebnym strachem.
                A co do tych podrecznikow, to chodzi o stare podreczniki.
                • karolla808 Re: czy to prawda... 01.12.11, 00:02
                  ja na szczeście w ciązy nie trafiłam na informację o takiej zależności między zzo a kleszczami/proznociagiem. Dziwne, bo duzo czytałam. Internetu raczje unikałam, bo niepotrzebnie sie nakrecalam:) Tyle że słyszałam, że czasami zatrzymuje akcje porodową, straszyli też paralizem po zlym wkłuciu, okropnymi bolami glowy, niedowladem konczyn przez pierwsze dni, ale te watpliwosci rozwiano mi w szkole rodzenia.

                  Brałam wiec znieczulenie zupelnie nieswiadoma, ze zwiekszam ryzyko zabiegowego porodu i z tego sie ciesze.
                  Mam wrazenie, ze jakbym nie wziela, to bym nie miala sily juz na nic, bo nic do mnie nie docierało, siedziałam gdzieś w kącie skulona z bolu,skurcze dla mnie nie mialy przerw, już nie chciałam zadnej piłki, drabinki, hydromasażu, byle mi dano spokoj. Po zzo dostałam przypływu sił i po godzinie Mała była na świecie.
                  • milamala Re: czy to prawda... 01.12.11, 23:31
                    A ja niestety trafilam na takie opowiesci i zwlekalam dlugo z zzo az w koncu nie bylam w stanie oddychac. I juz nic nei mialo znaczenia. Ja nawet mam pewnosc,ze gdyby nie zzo to skonczyloby sie porodem zabiegowym, bo zwyczajnie nie mialam sily na nic, a to bylo dopiero pare cm rozwarcia, a gdzie reszta.
                    Po zastosowaniu zzo podobnie jak Ty po prostu odzyskalam sily i fantastycznie w bardzo krotkim czasie pelna energii wyparlam dzieciatko. Bylam bardzo szczesliwa, zamiast tego potwornego jakiegos kosmicznego bolu i beznadziejnej walki z tym bolem, zreszta z gory skazanej na przegrana moglam swiadomie uczestniczyc w narodzinach mojej coreczki.
                    Szkoda, ze czytalam w ciazy te glupoty, bo nie meczylabym sie tak dlugo ze strachu przed zzo.

            • klarci Re: czy to prawda... 30.11.11, 23:36
              > Mysle, ze warto zaznaczyc jedna rzcz, ze caly czas mowimy o bolu "nie do zaakce
              > ptowania". Nie mowimy o stosowaniu zzo w bolu do zaakceptowania bo i po co tako
              > wy stosowac.

              a ja myślę, że nie zrozumiałaś i się zapędzasz - pytanie było o to czy zzo zwiększa prawdopodobieństwo kleszczy, a nie, czy jest zasadne je podawać :/
              • milamala Klarci 30.11.11, 23:45
                A jak sie ma Twoja informacja o bolesnym wbijaniu igly (podawanym w znieczuleniu) do zwiekszania prawdopodobienstwa kleszczy po zastosowaniu zzo?
                Mysle, ze nie zrozumialas i sie zapedzasz.
            • klarci Re: czy to prawda... 30.11.11, 23:46
              jeżeli bardzo Ci na tym zależy mogę Ci się przedstawić ...

              szukasz problemów, gdzie ich nie ma.
              mi zzo przeszkodziło, komuś pomogło - więc każdy niech sam decyduje.
              ale powtarzam jeszcze raz: pytanie konkretne, odpowiedź p. Kasi też, a Ty dopisujesz dodatkową filozofię.
              i nikt nikogo nie straszy. skoro analiza statystyk pokazuje, że zwiększa, to lepiej zgłoś swoje obiekcje analizującym, zamiast udowadniać, jak rozumiem, opierając się jedynie na swoich spostrzeżeniach. - które są ważne, ale raczej nie na tyle, żeby kwestionować opinię eksperta, opartą na badaniach.
              to tak samo jak z dyskusją o mleku i podważaniu badań, że matki jest lepsze niż sztuczne, bo ktoś zna dziecko kp, a chorujące itp.
              czasami widzimy to co nam pasuje.

        • milamala klarci 30.11.11, 22:38
          A widzisz, a mnie nie bolalo. Albo i bolalo, ale bol porodowy zagluszybly nawet bol ucinanej reki. Moze po prostu nei mialas zbyt duzego bolu porodowego i zzo bylo Ci zupelnie niepotrzebne. Wierz mi gdyby bol porodowy Cie ogluszyl to z cala pewnoscia nei czulabys wbijania igly w plecy (ktora zreszta ponoc wbija sie przy znieczuleniu).

          Jak mialo Ci nei zdretwiec wszytko od pasa w dol, skoro bylas znieczulana od pasa w dol. Czego oczekiwalas po znieczuleniu. Ze bedziesz wszystko czula tak jakbys byla nie znieczulona, ale nie bedziesz czula bolu? Takich cudow to jeszcze nie wynaleziono.

          Nic nie jest idealne jak wiadomo. Zzo tez. Jak ktos oczekuje , ze akurat jedyne na swiecie zzo bedzie idealne to lepiej nie zachodzic w ciaze.

          Juz nie do Klarci,
          Ogolnie uwazam, ze straszenie kobiet zzo i jego jakimis straszliwymi rzekomymi skutkami jest po prostu niemoralne.
          Pelno w internecie anonimowych kobiet, ktore jakos strasznie sa niezadowolone z zzo. Nijak nei mozna stwierdzic, czy mialy zzo, moze nawet nie mialy zzo, i teraz im zalezy zeby inne tez nie mialy. A ja jakos w zyciu nie moge doszukac sie tych "skrzywdzonych"przez zzo. A przeciwnie. Najgorsze co sposrod moich znajomych zostalo powiedziane o zzo to moja szwagierka oswiadczyla, ze ... jak sie okazalo nie bylo jej potrzebne. Rzeczywiscie straszna komplikacja.
          To , ze ktos mial jakies komplikacje w II fazie porodu to jeszcze nei znaczy, ze to jest odrazu przez zzo. Ile jest komplikacji w II fazie porodu bez zzo? Nawet tego nikt nei liczy, bo to normalne, a jak przyjdzie komplikacja przy zzo to odrazu zzo winne. A to jakies jasnowidztwo, ze wiadomo co by bylo gdyby nie zzo.
          • pstrabiedronka Re: klarci 30.11.11, 23:57
            milamala napisała:

            > Jak mialo Ci nei zdretwiec wszytko od pasa w dol, skoro bylas znieczulana od pa
            > sa w dol. Czego oczekiwalas po znieczuleniu. Ze bedziesz wszystko czula tak jak
            > bys byla nie znieczulona, ale nie bedziesz czula bolu? Takich cudow to jeszcze
            > nie wynaleziono.

            z późniejszych rozmów z anestezjologiem oraz z wielu lektru wiem, że prawidłowe działanie ZZO polega na tym, że znosi ono ból porodowy jednak nie znosi całkowicie czucia w nogach. POnadto - gdy zbliża się parcia nie dodaje się nowej dawki poniewaz przyjmuje się, że na tą faze potrzebne jest jako takie czucie kobiecie - ideałem jest, jeśli czuje skurcze ale w stopniu duuuuzo słabszym niż bez znieczulenia.
            Niestety - nie zawsze tak idealnie uda się to podać.
            Mi np. w ok. 30 minut po podaniu ZZO zrobiło się pełne rozwarcie i było parcie.
            Znieczulenie działało w pełnej mocy, niczego nie czułam i nawet nie wiedziałam kiedy mam przeć. Położna niby mówiła, ale... to nie to samo jak sie jednak ten skurcz party czuje - wtedy jest po prostu ogormna fizjologiczne potrzeba parcia.
            Tzn ja tak to odczuwałam - a mam porównanie bo raz przeżywałam parcie bez czucia (ZZO) a raz zupełnie normalnie.

            > Nijak nei mozna stwierdzic, czy mialy zzo, moze nawet nie mialy zzo, i te
            > raz im zalezy zeby inne tez nie mialy.

            podstawa w korzystaniu z neta - nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie. Powiedz mi tylko - jaki interes miałby ktokolwiek w pisaniu że coś mu poszło nie tak przy ZZO?

            > A ja jakos w zyciu nie moge doszukac sie
            > tych "skrzywdzonych"przez zzo.

            być może znasz mało mam :)

            > To , ze ktos mial jakies komplikacje w II fazie porodu to jeszcze nei znaczy, z
            > e to jest odrazu przez zzo. Ile jest komplikacji w II fazie porodu bez zzo? Naw
            > et tego nikt nei liczy, bo to normalne, a jak przyjdzie komplikacja przy zzo to
            > odrazu zzo winne. A to jakies jasnowidztwo, ze wiadomo co by bylo gdyby nie zz
            > o.

            mój poród z ZZO zakończony cesarką był 5 lat temu.
            obecny swój pogląd opieram nie na jasnowidztwie ale na analizie faktów, baaaardzo wielu rozmowach z lekarzami, położnymi, matkami wielu dzieci (sama mam za chwile 3 dzieci i obracam się w towarzystwie rodzin wielodzietnych) oraz na wielu dogłębnych lekturach. I pisząc LEKTURA nie mam na myśli pierwszej lepszej strony anestezjologicznej jaką wypluję wujek google.
            Pierwszy raz, kiedy "oświeciło" mnie że zzo mogło mieć wpływ na koniec mojego porodu był przy rozmowie z położną, która wynajmowałam do kolejnego porodu.
            Podczas wywiadu na temat I porodu jak powiedziałam jak to wszystko przebiegało ona od razu się skrzywiła i powiedziała - no tak, nazywamy to rozgrzebany poród - taki zazwyczaj ma podobny schemat - indukcja, błaganie o ZZO i kleszcze albo cesarka. Mówiła to położna z 20-letnim stażem, w tym samym szpitalu.
            Drugi moment - jak byłam na konsultacji anestezjologicznej na wypadek konieczności drugiej cesarki. Musiałam znowu opowiedzeic przebieg I porodu. I znowu lekarz - anestezjolog w tym samym szpitalu powiedział "no tak, pani była niestety w tej grupie, której ZZO nie spełniło swojego zadania".
            No comment
            • milamala Re: klarci 01.12.11, 23:48
              Nawet nie do konca prawidlowo (jak u mnie) zalozone zzo nie musi miec negatywnych skutkow. Bylam w podobnej sytuacji jak Ty, nic nie czulam, kompletnie nic. Parlam na komende poloznej. I wyparlam dziecko w 20 minut a lozysko w 3 minuty (mam 37 lat i astme). Da sie. Nie twierdze, ze kazdy to potrafi, twierdze tylko, ze mozna.

              Z tego co zacytowalas odnosnie opinii tej poloznej wynika, ze to nie zzo a indukcja porodu rozpoczela droge ku finalowi zakonczonemu zabiegiem medycznym. A swoja droga, indukcja porodu u wielu bywa niestety konieczna. Przy czym dalej to subiektywna opinia.
              Ja twierdze, ze moj porod dzieki zzo wlasnie nie zakonczyl sie porodem zabiegowym. Choc jestem o tym przekonana, to pozostaje to tylko moja subiektywna opinia bo po prostu tak na prawde ani ja ani nikt inny nie wie "co by bylo gdyby".

              Widocznie rzeczywiscie znam za malo mam, bo nie znam zadnej "skrzywdzonej" przez zzo. Jakos mnie to nie martwi. jedna mama nawet musiala przelezec w szpitalu tydzien z powodu goraczki jaka dostala po zzo (jeden z ew. negatywnych skutkow) i poowiedziala mi, ze gdyby musiala jeswzcze raz rodzic, to nie czekalaby ani minuty dluzej. Znaczy, ze tez nei czula sie przez zzo skrzywdzona.

              Nie wiem jaki ktos moze miec interes aby inna nie skorzystala z zzo. Moze takie charakter, sama nie skorzystala, to inna niech tez sie meczy. Malo jest takich "zyczliwych"? .
              • aleksandra1357 Re: klarci 02.12.11, 00:28
                milamala napisała:

                > Nie wiem jaki ktos moze miec interes aby inna nie skorzystala z zzo. Moze takie
                > charakter, sama nie skorzystala, to inna niech tez sie meczy. Malo jest takich
                > "zyczliwych"? .

                Ty masz jakiś kompleks tego znieczulenia. Daj innym żyć! Ty sobie chwalisz znieczulenie, dobrze Ci zrobiło, super. Innej matce źle zrobiło i nie poleca. Obie macie prawo do swoich odczuć, więc czemu się tak nachalnie narzucasz ze swoimi?
                I owszem, uważam, że z zzo trzeba czekać do momentu, kiedy się wie, że się go potrzebuje. Piszesz, że czekałaś z zzo, bo Cię głupio nastraszyli porodem zabiegowym. Przecież słusznie Cię straszyli, a Ty po prostu miałaś szczęście. Na podstawie swojej i kilku koleżanek śmiesz twierdzić, że statystyki to bzdura? Nie wierzysz nawet doświadczonej położnej, która więcej porodów w życiu widziała, niż Ty.
                I sorry, ale jeśli piszesz, że czekałaś z zzo ze strachu przed porodem zabiegowym, to widocznie zzo nie potrzebowałaś, bo jak ból jest naprawdę nie do wytrzymania, to przestajesz myśleć o czymkolwiek.
                • milamala aleksandra 02.12.11, 00:59
                  Tak mam kompleks znieczulenia.
                  Co ci dziewczyno przeszkadza, ze sobie o tym pisze. Masz z tym jakis problem. Proste rozwiazanie. Nie czytaj i nie aferuj sie tym, ze ktos sobie pisze to czy tamto. Na szczescie kazdy ma prawo pisac co chce. Nie narzucaj mi nachalnie tego co mam pisac, tylko dlatego, ze Ci to przeszkadza.

                  Owszem czekalam tak dlugo, bo wytrzymywalam, strach mnie odstreczal od zzo. A wcale nie musialam.
          • ciociacesia Re: klarci 02.12.11, 10:21
            > Jak mialo Ci nei zdretwiec wszytko od pasa w dol, skoro bylas znieczulana od pa
            > sa w dol. Czego oczekiwalas po znieczuleniu. Ze bedziesz wszystko czula tak jak
            > bys byla nie znieczulona, ale nie bedziesz czula bolu? Takich cudow to jeszcze
            > nie wynaleziono.

            ty patrz a mi sie zdretwialo. mialam mnostwo szczescia bo dawki idealnie starczyly mi na obie fazy porodu, czulam skurcze parte, nic nie dretwialo, moglam chodzic do kibelka i przec przy drabinkach. tylko na poczatku znieczulilo mi tylko jedna strone - to dopiero kosmos byl
    • milamala stronka internetowa 30.11.11, 22:25
      www.porody.pl/porod/co-sie-pisze-o-znieczuleniu-zewnatrzoponowym-porodu-w-internecie/
      Autorka dosc obcesowo i dobitnie rozprawia sie z opowiesciami internetowymi na temat znieczulenia. Szkoda, ze nie przeczytalam tej stronki przed porodem. Nie cierpialabym do ostatecznosci ze strachu przed zzo.
      • milamala 1mzeto 30.11.11, 22:58
        Raczej pewnie nie zrozumiesz, ale sprobuje ci cos wyjasic. Otoz nie chodzi tak na prawde o to ile porodow naturalnych przy zzo i bez zzo skonczylo sie vaccum czy kleszczami ale jaki wplyw ma zzo (prawidlowo wykonane) na takie zakonczenie. Bez rzetelnych analiz medycznych mozna sobie gdybac "co by bylo gdyby".
        Ja moge tu wystapic i oswiadczyc, ze zzo spowodowalo, ze bylam nacieta. A tak na prawde skad ja u licha np. moge wiedziec co by bylo gdyby nei bylo zzo.
        Moge jedynie powiedziec,co na pewno byloby bez zzo. Dramat i w najlepszym przypadku porod kleszczowy, bo skoro nei bylam w stanie oddychac w bolu przy 5 cm rozwarcia to co by bylo przy 10, i skad wzielabym sile na wyparcie maluszka.
    • melancho_lia Re: czy to prawda... 01.12.11, 08:15
      Moze ale nie musi. Dla mnie zzo było błogosławieństwem po 12 godzinach skurczy na oksy. Po prostu poszłam spać. Parcie czułam, bo czułam skurcze, tylko nic a nic mnie nie bolało. Przy drugim porodzie nie zdążyłam odczuć przyjemności zzo bo tuż po założeniu miałam pełne rozwarcie. Urodziłam córkę w drugim skurczu partym. Lepszy poród naturalny z zzo niż cc.
    • alatoja Re: czy to prawda... 01.12.11, 10:14
      Nie znam statystyk, ale wsrod mojej rodziny i znajomych nie znam takiego przypadku.
      Ja swietnie parlam i urodzilam bez problemu po podaniu ZZO. W fazie partej wszystko czulam.
      Rowniez bylam osobiscie przy 2 porodach mojej siostry, ktorej podanie zzo przyspieszylo akcje porodowa (szczegolnie w 1 ciazy - po podaniu znieczulenia rozwarcie zaczelo postepowac b szybko, a wczesniej meczyla sie wiele godzin).
      Mam tez kolezanke, ktora rowniez rodzila 2 razy, za kazdym razem z zzo - dwa szybkie i latwe porody.
    • aradora Re: czy to prawda... 02.12.11, 13:34
      Och, nie przejmuj się ani trochę. Tak jak wszystkie rodzące w Polsce, masz nikłą szansę na obejrzenie skutków ubocznych zzo. Bo ani z automatu, ani za pieniądze go nie dostaniesz. Dostępność zzo w Polsce jest tragiczna, znieczula się promil rodzących.

      Zaczęłabym się bardziej przejmować tym, że należysz może do tej części kobiet, które znieczulenia potrzebują, inaczej ból porodowy rozwali im psychikę. Bo jak go nie dostaniesz, będą skutki uboczne w postaci stresu pourazowego, traumy i nawet odrzucenia dziecka. Z badań wynika, że to sytuacja dużo częstsza niż konieczność użycia kleszczy czy vacuum po zzo.

      Słodkiego porodu życzę w w systemie, który stworzyła m.in. roszczeniowość cwaniaczek z wątku obok - które płaciły za znieczulenie, a potem domagały się zwrotu od NFZ. Dzięki temu obecnie w większości szpitali w Polsce nie dostaniesz znieczulenia ani za darmo, ani za opłatą.
    • ann.k Re: czy to prawda... 02.12.11, 22:58
      Moja kolezanka trafila na porodowke, bo jej odeszly wody, a skurcze cos sie nie bardzo chcialy zaczac. Jak sie w koncu zaczeky, to rozwieranie szlo bardzo powoli. Po ok. 12 godzinach stanelo na 4 cm i dalej ani rusz. Pani doktor obecna na dyzurze zaproponowala podanie ZZO, poniewaz jak uzasadnila "kolezanka boi sie bolu porodowego i nadmiernie sie spina kiedy nadchodza skurcze". ZZO podano, dziecie pojawilo sie na swiecie 2,5 godziny pozniej. Bez kleszczy, bez vaccum i bez jakiejkolwiek innej dalszej ingerencji w nature.
    • asia1402 Re: czy to prawda... 05.12.11, 21:25
      Dzięki Wam dziewczyny. Niby znałam odpowiedź na swoje pytanie ale bałam się usłyszeć ją od osób trzecich ale jednak zainteresowanych sprawą. Mam ogromne wyrzuty, że nie potrafiłam wypchnąć dziecka sama, że wzięłam zzo i że skończyło sie kleszczami. jestem zła na siebie, że nie ochrzaniłam lekarza, że połorzył mi się na brzuchu a wiedziałam, że tak nie wolno robić... Chciałam żeby sie skończyło... Mój syn na szczęście jest zdrowy i wszystko jest dobrze ale cały czas powracam do tego a teraz dwa razy mocniej bo chyba zdecydowałam sie na drugie dziecko...
      Chyba się tak szybko juz nie zdecyduję na znieczulenie, ale czy ktoś to wie jak będzie...
      • milamala Re: czy to prawda... 06.12.11, 21:33
        Widzisz Asiu, moja przyjaciolka tez ma wyrzuty, ze nie potrafila wypchanc dziecka sama, bo byla tak skupiona na walce z bolem, ze caly swoj gigantyczny wysilek poswiecila na walke z bolem a nie na wypchniecie dziecka. Lekarz tez jej skakal po brzuchu a ona blagala o kleszcze, o wszystko zeby tylko ten horror sie skonczyl. Ma ogromny zal do lekarza, ze dala sie przekonac, ze nie potrzebuje znieczulenia.
        Ona nie ma watpliwosci. Nastepnym razem po tym naturalnym i nie znieczulonym (bo nie warto) porodzie nastepny bedzie tylko przez cc.
        Ile ludzi tyle opinii.
          • malwes Re: czy to prawda... 12.12.11, 13:55
            Dziewczyny,
            Ja nie rozumiem zupełnie takich wątków.
            Straszą - owszem wszystkim. Straszą zoo, straszą porodem sn, straszą porodem zabiegowym, straszą cc. Napiszcie mi czy jest coś związanego z porodem, czym nie straszą?

            Prawdą jest, że żadna ingerencja w poród naturalny nie jest dobra dla dziecka i dla matki....jeśli jest niekonieczna. Prawdą jest też, że nie każdy poród naturalny kończy się szczęśliwie. Taką samą prawdą jest, że wiele porodów naturalnych nie kończy się szczęśliwie, bo ktoś w nie bniepotrzebne zaingerował i narobił tym jeszcze więcej problemów, i matce i dziecku. I prawdą jest, że porody zabiegowe bywają konieczne i prawdą jest, że cc nie raz ratuje życie. I prawdą jest, że cc wielkorotnie nie jest robione ze wskazań i że ma skutki uboczne dla dziecka i matki.

            No więc co jest prawdą? Co jest straszeniem? W każdym temacie znajdziecie wiele przypadków potwierdzających lub zaprzeczających - i za i przeciw. I prawdą jest też, że możemy wyjść na ulicę i wpaść pod samochód. Albo ze strachu nie wychodzić z domu i odkryć w statystykach, że najwięcej wypadków ludzie doświadczają we własnych domach.

            Co to oznacza. Wg mnie tylko tyle, że nikt nam nie powie i nie wywróży jak będzie. Że dziecko to jest ciężki trud i obowiązek i poród jest niczym w porównaniu z całymi trudami wychowania, które nas czekają potem. I że decydując się na dziecko bierzemy na siebie odpowiedzialność - więc zalecałabym jednak trochę nie wymiękać już na początku;) i bardziej myśleć o dziecku niż o tym jak nam będzie ciężko bo wcale nie musi. A może.
            Poród naturalny jest najlepszy dla dziecka i matki i tego nie da się podważyć. Czy nie trafią nam się jednak komplikacje, tego nie wiemy. Ja bym więc radziła nastawić się na to, że spotka nas to co najlepsze dla nas i dziecka i że to coś, czyli początek drogi, nie będzie dla nas traumą. I poszukać przede wszystkim placówki, która będzie mądrze przygotowana na wszystko co nas może spotkać. I to dobre i to złe. Nie zainterweniuje kiedy nie trzeba ale też pomoże kiedy trzeba - niezależnie od tego, czy tą pomocą będzie zzo, czy poród zabiegowy, czy cc. Czego Wam wszystkim życzę.

            Tyle ode mnie ;) - tej co to rodziła pierwsze dziecko pod oxy i zzo i drugie naturalnie bezparciowo bezboleśnie bez żadnych znieczuleń (i załuję, że się zdecydowałam - ale nie miałam wtedy nikogo z mądrą wiedzą ani nikogo kto by mi podsunał dobrą literaturę czy to forum).


            PS - tu małe wtrącenie odnośnie tego parcia co to kobiety nie robią bo boli - ja potwierdzam to co przeczytałam - że parcie nie zależy od odczuć rodzącej i można wcale nie przeć - nie pamiętam już ile to jest hPascali na 2cm2 ciała ale wystarczy aby się dziecko zdrowo urodziło i bez naszego udziału - o ile się oczywiście nie leży "drogą do góry".
            • 1mzeta Re: czy to prawda... 12.12.11, 17:48
              Zgadzam się dokładnie z tym co napisałaś tylko..... tutaj jak na forum wspomnisz o możliwych "powikłaniach" no to od razu straszysz. Broń boże wspomnieć o ryzyku powikłań podczas cc lub zzo- od razu cię zaszufladkują jako maniaczkę SN.
              • dimeah Re: czy to prawda... 17.12.11, 22:18
                Przy każdym porodzie mogą wyniknąć przeróżne powikłania.Odpukać.
                Akurat ja znam wiele bezproblemowych porodów z ZZO,w tym jeden mój.
                Pierwsze dziecko urodziłam ze znieczuleniem i było wtedy ono dla mnie zbawieniem,
                jednak kolejne porody- bez ZZO-wspominam lepiej ze względu na całkowitą świadomość swojego ciała i sytuacji w jakieś się znajdowałam :)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka