Dodaj do ulubionych

Do Pań z kotami w domach

14.01.09, 09:31
Witam, napiszcie proszę jak wasz pupil przyjął malutkie dziecko. Moja kotka
właściwie jest spokojna, a jak przychodzi mój brat lub szwagier z dziećmi to
schodzi mi po prostu z drogi (np.obserwuje z najwyższej półki itp) ale z
drugiej strony od ponad 3 lat to było nasze rozpuszczone, wygłaskane na
wszystkie strony oczko w głowie..boję się że może być zazdrosna...czy jakoś
specjalnie przygotowywałyście kota na spotkanie z maleństwem?
Obserwuj wątek
    • osa551 Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 09:42
      Nie, przyniosłam do domu i dałam powąchać. Przez wiele lat schodził dziecku z
      drogi, zaprzyjaźnił się dopiero z 5-latką.
    • malenka_e650 Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 09:48
      myślę, że jeśli to Twoje zwierzę wygłaskane i ukochane to będzie ok smile
      my przed narodzinami starszej córki mieliśmy w domu wielkiego kocura,
      przygarniętego ze schroniska, po przejściach, kot był agresywny, czasem również
      w stosunku do nas uncertain dziecko traktował z zaciekawieniem, potem lekceważąco
      dopóki mała nie zaczęła się nim interesować... to był kot który nie schodził
      nikomu z drogi, tylko jemu trzeba było zejść kiedy miał dość klepania, głaskania
      i towarzystwa w ogóle, skończyło się na tym, że musieliśmy go oddać kiedy
      córeczka miała półtora roku, ze względu na jej bezpieczeństwo; od ludzi którzy
      go przygarnęli wzięliśmy w zamian małą 10 miesięczną koteczkę, która wydawała
      się dzikusem ale okazała się kochaną przylepą, nigdy nie udrapała małej, nawet w
      zabawie, nie gryzła, nie była złośliwa, jak miała dość pieszczot po prostu
      odchodziła, jest naprawdę super grzeczna smile lada chwila spodziewamy się
      kolejnego dzidziusia i nie przygotowujemy naszej kici specjalnie, pozwalamy
      wąchać nowe meble, rzeczy które przywozimy, ale wie, że ma zakaz wchodzenia do
      pokoju maleństwa (śpi ze starszą córeczką w łóżku)

      wiesz, mi się wydaje, że zwierzęcia specjalnie nie przygotujesz, pewnie będzie
      ją czasem drażnił płacz, będzie się chować przed maluchem itd.
      trzymam kciuki i myślę, że jeśli się postaracie będzie ok, ale to jak zwierzę
      przyjmie nowego domownika zależy głównie od tego jak zostało wychowane, jakie ma
      przyzwyczajenia i charakter, nie sądzę żebyście mieli na to realny wpływ w tej
      chwili...

      w każdym razie trzeba mieć pozytywne podejście smile
      powodzenia i pozdrawiam smile
    • kropka.pod.i Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 10:07
      Jak tylko dowiedziałam się o ciąży, zaraz zgłębiłam tematsmile
      Wówczas na forum znalazłam link do tej strony:
      kocia_stronka.republika.pl/kot_i_dziecko.html
      (mam nadzieję, że autor nie ma za złe, że przeklejam ten link)
      Polecamsmile
      • malenka_e650 Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 10:27
        jest tam sporo mądrych rzeczy - rzeczywiście, ale artykuł moim zdaniem jest
        lekko tendencyjny, tak jak mówię, zdrowy rozsądek, odpowiedzialność i wyczucie smile
    • an52 Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 10:29
      Kotka Wiki była naszym "pierwszym dzieckiem" kochana i
      rozpieszczana. Kiedy urodziła się córka kotka prysnęła z domu, dosłownie zniknęła. Nie przychodziła ani w dzień ani na noc. Raz
      widziałam ją jak gdzieś w oddali przemyka. Po 2 tyg. przyszła do
      domu (mieszkamy w domku) chuda, brudna, głodna. Pilnowaliśmy żeby
      nie zbliżała się do dziecka. Jednak nie upilnowaliśmy ...... kotkę
      znalazłam w lóżeczku córki, jedna leżała z jednej strony a druga z
      drugiej, obie smacznie spały. Jak córka podrosła i już chodziła,
      nosiła kota za tylnie nogi aż glowa dotykała podłogi. Nigdy kot nie
      zrobił dziecku krzywdy.
    • mania2008 Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 11:24
      U mnie przed ciążą i porodem było to samo tzn.kotka była naszym
      pupilkiem,głaskana,trzymana na kolanach,chodziła po całym domu i
      spała praktycznie tam gdzie chciała (kanapa, fotele, łóżko itp.)
      Niestety po powrocie z dzieckiem ze szpitala do domu musieliśmy ją
      zacząć izolować. Kilka razy próbowała wskoczyć do wózka, na
      szczęście pustego a miarka się przebrała jak chciała wskoczyć mi na
      kolana w trakcie kiedy karmiłam córke piersią. O mały włos wbiła by
      się jej pazurami w nóżki. Po tym incydencie mąż kotkę niestety
      odprawił tzn. nie przebywa już w domu tak często jak wcześniej.
      Kiedy się pożywi wychodzi od razu na dwór i musze przyznać, że już
      się do tego przyzwyczaiła i nie cierpi zbytnio z tego powodu.
    • balsamina-niecierpek Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 13:14
      Nasz kot jest straszliwie wręcz miziaty smile Pojęcie nadmiaru
      głaskania dla niego nie istnieje, zaspokoić jego potrzeby w zakresie
      pieszczot mogłyby jedynie dwie bardzo pracowite ośmiornice na pełny
      etat.
      Jest przerażająco wprost ludziofilny, każdemu gościowi pakuje się na
      kolana w pierwszej minucie wizyty. Jak zareaguje na małą - nie
      wiemy, ale chyba nie inaczej, niż na inne ludzkie maluchy, które już
      spotykał. Powąchał, otarł się futrem i poszedł do dorosłych smile
      Włażenie do łóżeczka czy wózka będzie się musiało odbywać pod
      nadzorem, ale generalnie nie mamy nic przeciwko temu. Dziecka i tak
      trzeba stale pilnować, czy kot jest, czy go nie ma.
      • gyokuro Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 13:23
        Ja mam dwa koty, jeden łazi za dzieckiem i daje ze sobą zrobić praktycznie
        wszystko. Jak ma dosyć, to próbuje lekko zębami dać znać, że już nie. Drugi
        profilaktycznie schodzi z drogi i siedzi gdzieś w zakamarkach.

        Kot przyjaciółki, też taki ukochany, najpierw chował się po kątach, potem zaczął
        łazić za jej synkiem. Daje się nieco "pomęczyć", potem odchodzi. Mały ma rok i 4
        miesiące.

        Kocice mojej siostry w sumie łażą swoimi drogami, jej syn jakoś nigdy się nimi
        nie interesował nadmiernie, za to 18-miesięczna córka nie daje im spokoju. Poza
        tym, jak tylko wózek był pusty, jedna z kotek natychmiast w nim lądowała.

        Myślę, że tu wiele zależy od konkretnego egzemplarza kota, koty są bardzo różne.
        Zresztą dzieci też. No, w sumie noworodki i niemowlaczki są niby podobne, bo
        generalnie za kotem nie łażą. Starsze dzieci to co innego. Od nich też wiele zależy.
      • hanulllka Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 14:09
        Od samegopoczatku kicia się wycofała. Ma do córki duży respekt a teraz także
        duuuuużo cierpliwości - Mała ma 15 m-cy i ciągle kicię zaczepia. Kiedy
        przyjechaliśmy ze szpitala, postawiłam Małą w foteliku na podłodze. Kicia ją
        dokładnie obwąchała i wydawała się być strasznie zdziwiona, jakby chciała
        powiedzieć: "kto to do cholery jest?" wink
        Teraz w ogóle nie zwraca na nią uwagi i zawsze schodzi jej z drogi. Moim zdaniem
        dobrze robi,bo moje dziecko, jeśli chodzi o pieszczoty, jest nieobliczalnewink
    • habibeti Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 14:57
      Ja tez wkrotce spodziewam sie dziecka, a kicie mam juz od 6 lat. Generlanie
      wyczytalam, że najwazniejsze nie robic paniki. Jak kot chce podejsc do dziecka,
      powachac,nie mozna mu tego bronic tylko z daleka kontrolowac sytuacje. Podobno
      osoby, ktore zabraniaja kotu zblizyc sie do dziecka wyrzadzaja tej relacji
      wiecej szkody niz pozytku. No i wazne, jesli kot byl do tej pory pupilem domu,
      trzeba mu zapewnic czas i miejsce na przytulachy, zeby nie czul sie odrzucony
      (to jak ze starszym rodzenstem smile
      • greta118 Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 15:32
        My się kotki pozbyliśmy jak byłam w 6 mies ciąży - tzn. została wysłana do
        Teściów, u których mam nadzieję już zostanie na zawsze. Nie bałam się jej
        reakcji na dziecko ani chorób (kot nie wychodzący), ale wszechobecnej sierści.
        Nie wyobrażam sobie jak mogłabym ubrać dziecko w ciuszki, na których znalazłaby
        się sierść.
    • thorgalla Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 16:19
      U mnie sprawa nadal otwarta.Mam nadzieje,że dwie kotki dobrze
      zareagują na dziecko.Nie są agresywne.

      A co do wszędobulskiej sierści to trudno,co niby dziecku miało by
      się z tego powodu stać.Nie miałabym serca pozbywać się kotów z tego
      powodu.
      • habibeti Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 16:28
        jak są dwie to tym lepiej, zamują się sobą, nie szukają wrażeń. ja mojej kupiłam
        rybkę i teraz spędza cały dzień wpatrując się w akwarium smile
        przyznam (to do grety) ze dziwi mnie ze wlasciciela kota oburza siersc. przeciez
        to normalne. dziecku nic od siersci sie nie stanie, koty sa jednymi z czystszych
        zwierzat! poza tym biorac do domu zwierze trzeba liczyc sie z konsekwencjami.
        rozuemiem, ze jesli kot jest wyjatkowo agresywny w stosunku do dziecka to moze
        lepiej go komus oddac, jednak juz w ciazy? tak na wszelki wypadek? to
        nieodpowiedzialne. a jak bedziecie mieli w planach drugie dziecko to starszaka
        tez tesciom oddacie?
        • kalamutka Re: Do Pań z kotami w domach 14.01.09, 17:01
          zgadzam się z habibeti w 100%, ja ma kota i psa w domu, oba zwierzaki strasznie ukochane i rozpieszczane, nawet mi przez myśl n ie przeszło żeby je oddać,zwierzaki są częścią naszej rodziny!Jak Oskar przyjdzie na świat to wiadomo że trzeba pilnować, ale moje zoo jest tak spokojne, że krzywdy dziecku nie zrobią.
          • ana_80 Re: Do Pań z kotami w domach 15.01.09, 11:37
            Ile ludzi tyle kotów - każdy ma swój charakter i chyba nie można
            uogólniać że kot coś dziecku zrobi bądź nie. U nas też wkrótce
            pojawi się mała istota, ale nie mam zamiaru pozbywać się futrzaka,
            który też przecież jest członkiem rodziny. Pozbędę się tylko w
            ostateczności - kiedy będzie zagrażał zdrowiu dziecka. Nie mam
            pojęcia jak kot zareaguje na małą, obcą, wrzeszczącą istotę w domu.
            Do tej pory jak przychodzili do nas znajomi z dzieckiem zwykle
            uciekał i chował się w kącie a jak zostawali na noc to często
            pakował się do łóżka w którym spało dziecko... Jeśli chodzi o sierść
            to gdzieś czytałam że dzieci które wychowują się ze zwierzętami są
            mniej podatne na alergie ale wiadomo - jak ktoś się decysuje na
            zwierzaka to itak musi po nim sprzątać.
        • elkam80 Re: Do Pań z kotami w domach 15.01.09, 13:30
          Mnie zastanawia w takiej sytuacji (problem sierści kota), jak dziecko będzie w
          takim razie chowane... hm... w końcu dookoła jest kupa kurzu i roztoczy, jak się
          tego pozbyć? Bo samo wydanie kota chyba nie pomoże.

          Ja też jestem kociarą, mój sierściuch jest dość charakterny, ale jakoś nie
          przejmuję się na zapas - chociaż już od znajomych i rodziny różne sugestie pod
          jego adresem słyszałam (wtedy gryzę grrr).
          Liczę jednak, że problemu specjalnie nie będzie, kocisko jest raczej
          indywidualistą, na pieszczoty przychodzi wtedy kiedy on ma ochotę, a już na
          pewno nie ma ściskania go na siłę. Tak więc myślę, że w przypadku nowego obiektu
          zainteresowania jakim będzie bajbus, będzie bardzo zadowolony że nikt mu tyłka
          nie zawraca.
    • an52 Jaki to sympatyczny wątek :-) 15.01.09, 12:19
      Zgadzam się że dzieci wychowywane ze zwierzętami są mniej podatne na
      alergie. A sprzątać trzeba zawsze.
      • balsamina-niecierpek Re: Jaki to sympatyczny wątek :-) 15.01.09, 12:37
        an52 napisała:

        > Zgadzam się że dzieci wychowywane ze zwierzętami są mniej podatne
        > na alergie. A sprzątać trzeba zawsze.

        Popieram. Kocie futro nie jest trujące - nawet jak się na śpiochach
        czy sweterku znajdzie koci włos czy dwa, to i co? Umrze ktoś od
        tego? A zabezpieczenie przed alergią, choćby na jeden czynnik, jest
        bezcenne.
    • katriel Re: Do Pań z kotami w domach 15.01.09, 12:31
      Ja chwilowo nie mam ani dziecka (w drodze), ani kota (brak warunków),
      ale z domu rodziców pamietam kotkę, która usłyszawszy płacz dziecka
      natychmiast przybiegała i dołączała się do koncertu, przeraźliwie
      miaucząc. Dziecko śpiące, bawiące się, jedzące itp. kompletnie jej
      nie interesowało, raczej starała się go unikać, ale nawet jeśli potem
      dochodziło do jakichś nieprzyjemnych interakcji (typu ciągnięcie za
      ogon) czasem prychała, ale nigdy nawet nie zadrasnęła pazurem
      (dorosłego w takich okolicznościach potrafiła solidnie drapnąć).
      • balsamina-niecierpek Re: Do Pań z kotami w domach 15.01.09, 12:41
        katriel napisała:

        > z domu rodziców pamietam kotkę, która usłyszawszy płacz dziecka
        > natychmiast przybiegała i dołączała się do koncertu, przeraźliwie
        > miaucząc.

        Ojejku, gdyby z tym miaukiem przylatywała do matki, byłaby lepsza od
        elektronicznej niani! "Dziecko płacze, muszę do niego iść. Skąd
        wiesz, przecież nie słychać? Kotka powiedziała."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka