Dodaj do ulubionych

gdzie jest Bóg........................

29.01.09, 13:37
Przez 3 lata miałam problemy żeby zajść w ciąże. I teraz kiedy stał
się cud, zaszłam to okazuje się że może być puste jajo płodowe.I
dziś idę do gina usłyszeć wyrok........Jak można wierzyć w Boga
kiedy dzieją sie takie rzeczy.Rok temu zabrał mi kochaną mamę a
teraz nadzieję ze maleństwo.Dlaczego życie jest takie wredne że te
co niechą dzieci to mają jak na zawołanie bez żadnych komplikacji.I
niewiem jak mam się z tym pogodzić kiedy serce tak bardzo boli..
Obserwuj wątek
    • thorper Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 13:47
      Rozumiem twój ból, Bóg jest z tobą, też cierpi...
    • han-ka4 Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 13:48
      przykro mi bardzo, że to Cię spotkało, mam nadzieję, że doczekasz się
      upragnionego dzidziusia. Też mam kilka koleżanek, które starają się o dzieci,
      ale bezskutecznie. Pozdrawiam Cię, trzymaj się, zobaczysz, jeszcze wszystko się
      ułożysmile
    • julimama79 Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 13:48
      Bardzo mi przykro... Wyobrażam sobie co czujesz. Ja długo walczyłam
      z niepłodnością przeklinając wszystkie wyrodne matki, które nie chca
      dzieci. Wreszcie sie udało, ciąża od początku do końca zagrożona,
      leżenie i stres. Było podejrzenie pustego jaja, ale sie nie
      sprawdziło. Nie chcę głupio gadać, ale może jeszcze jest szansa?
      Trzymam kciuki i pozdrawiam.
      • l.e.a Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 14:39
        hmm z tego co wiem ( może zabrzmieć brutalnie ) to każdy z nas
        odejdzie i straci kiedyś matkę niestety i nie należy tu winić Boga
        ani za smierć ani ew. puste jajo. My też czekaliśmy na synka prawie
        4 lata ale jest smile a teraz po 8 latach kiedy ŻADEN z lekarzy nie
        dawał nam szans na 2 dziecko, a my się już z tą myślą oswoiliśmy
        niebawem zacznę 30tc.
        Trzymam za Ciebie mocno kciuki i wierzę mocno,że też się doczekasz.
    • an52 Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 15:03
      Dlaqczego dobre rzeczy przypisujemy sobie a za złe obwiniamy Boga.
      A może On właśnie czeka na sygnał od Ciebie żeby pomóc smile
    • quajp Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 15:20
      milagros20 napisała:

      > okazuje się że może być puste jajo płodowe.I
      > dziś idę do gina usłyszeć wyrok.

      "moze" nie znaczy "na pewno". byc moze , zamiast wyroku, uslyszysz
      radosna nowine, czego Ci z calego serca zycze. daj znac, jak
      bedziesz po wizycia. a jesli chodzi o Boga... jest w Tobie (jesli w
      Niego wierzysz), porozmawiaj z Nim- to pomaga.
    • figa33 Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 15:29
      Ja straciłam 3 osoby z najbliższej rodziny (na przełomie pół roku),
      w tym Tatę - 3 lata temu. I nawet nie zdążyłam się z Nim pożegnać.
      Te ostatnie 3 lata z przyjemnością bym wycięła z życia nożyczkami.
      Ale nie da się.
      Po 3 latach monopol na bilans ujemny został w końcu przełamany i
      aktualnie dobijam do 20 tygodnia.
      Jestem przekonana, że Tobie się uda, ale zamist obwiniać Boga, może
      lepiej zacząć w Niego wierzyć.
      I żeby nie było, że zabrzmiałam jak stara dewota, bo z Panem Bogiem
      stosunki mam, delikatnie mówiąc, dość luźne...
    • balsamina-niecierpek Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 15:36
      Też przez to przeszłam... A teraz jestem w szóstym miesiącu.
      Niestety, ostatnimi czasy sporo kobiet roni pierwszą ciążę.
      Mnie sporą ulgę przyniosło poczytanie sobie strony
      www.poronienie.pl
      Beczałam nad nią wiele razy - ale po każdym wypłakaniu się czułam
      się lepiej.
    • alicja0000 Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 16:58
      cierpienie uszlachetnia a kto nigdy nie zaznał cierpienia ten nie pozna
      prawdziwego smaku szczęścia...
      • milagros20 Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 17:39
        Jestem już po wizycie.Brak mi słow bo niestety beta strasznie mało
        przyrosła. To już 8 tydzień i nadal bez zarodka.Nawet niewiem co
        pisać bo serce sie kraje i łzy do oczu się cisną.....
        • quajp Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 21:47
          bardzo mi przykro, nawet nie bede Cie pocieszac, bo wiem, ze
          najpierw trzeba sie wyplakac i zadne slowa nie przyniosa takiej ulgi
          jak placz. ja od kilku miesiecy staram sie o 3. dziecko. kiedy w
          listopadzie sie udalo bylam przeszczesliwa- przez 2 tygodnie...sad
          potem juz nie bylam w ciazy. wiem , jak to boli. jak mozesz
          przeczytac w postach powyzej, nie jestes sama. ja wiele godzin
          spedzilam na forum o poronieniach- wylam, jak bobr, ale tez wlasnie
          tam dowiedzialam sie, ze bol z czasem slabnie, mija , a wiele z
          dziewczyn tam piszacych zostalo potem szczesliwymi mamami.
          pozdrawiam i zycze jak najlepiej. wiecej nie moge...
        • agatta-a1 do: Milagros!!!!!!!!!!!!! 30.01.09, 07:37
          moja siostra poszła do gina w 8 tc ciązy (wg @) a on stwierdził, ze
          prawdopodobnie ciąza sie nie rozwija bo nie widzi na usg nic poza
          pęchęrzykiem albo jest młodsza. kazał przyjsc za 2 tyg i po tym
          czasie okazało sie ze wszystko jest ok. widac juz było serduszko.
          moze jeszcze nie wszystko stracone. trzymam za Ciebie mocno kiuki!!!!
          a okazało sie ze ciąza jest młodsza o dobre 1,5 tygodnia niz
          wskazuje na to @.
        • figa33 milagros20 - Przeczytaj to koniecznie 30.01.09, 10:19
          Rozumiem Twój ból, żal i rozgoryczenie. Ale jeśli myślisz, ze teraz
          przydarza Ci się coś najgorszego w życiu, to myślę, że bardzo się
          mylisz.
          Przeczytaj to co napiszę i pomyśl że może Cię czekać wciąż coś
          dobrego, na dniu dzisiejszym świat się nie kończy.

          Moja koleżanka z pracy, obecnie 38 letnia starała się z mężem 10
          (DZIESIĘĆ) lat. Tu na forum często dzieczyny piszą, że np 2 lub 3 i
          że to strasznie długo (czyżby?). Ja pewnie właśnie po takich 3
          latach bym odpuściła. A ona próbowała 10. W tym czasie przeszła :
          5 inseminacji
          3 in vitro
          4 ciąże pozamaciczne (oczywiście wszystkie do usunięcia)
          6 samoistnych poronień
          Mało ???

          Do tego stosunkowo niedawno okazało się że ma jakieś komórki rakowe
          (w związku z tarczycą).
          Sądzę że niejedna z takim bagażem strzeliłaby sobie już dawno w łeb,
          a ona "normalnie" żyła, pracowała, chodziła na imprezy, spotykała
          się z ludźmi. ZAchowywała się tak, że w pracy w ogóle nikt nie
          wiedział, że ona miała takie problemy (nie wspominam o śmierci babci
          i 2 innych osobach z rodziny w międzyczasie).
          Nie wiedzieliśmy też, że starała się o adopcję, aż do dnia, w którym
          wysłała nagle maila z domu, że w jej życiu zaszła ogromna zmiana,
          ponieważ otrzymała z Góry najpiękniejszy prezent, na jaki czekała -
          2 miesięczną córeczkę. Dziś córcia jest z nimi już prawie 2 lata, a
          rodzice sa najszczęśliwszymi pod słońcem ludźmi. Nawiązała się
          między nimi tak nieprawdopodobnie mocna więź, że nikt nie jest w
          stanie uwierzyć, że nie jest to ich biologiczne dziecko. Żeby było
          śmieszniej, ona jest ... naprawdę podobna do tej koleżanki - jak
          mały klon!

          Także pamiętaj, droga milagros20 że po 1 w życiu może się zdarzyć
          coś naprawdę znacznie gorszego. ALe może także zdarzyć się coś
          zupełnie nieoczekiwanego i absolutnie dobrego. Rozwiązań jest wiele,
          tylko trzeba je odnaleźć, albo czasem po prostu na nie czekać, a one
          się staną.
          Wiem, że jest Ci ciężko i wiem że długo jeszcze będzie. Ale nie wiń
          za to nikogo, a już na pewno nie Boga, bo On z pewnością ma w
          zanadrzu jeszcze wiele niespodzianek dla Ciebie smile
      • bweiher Wszystko ma jakiś cel... 29.01.09, 17:45
        Nie wiem czy to cię pocieszy,ale ja również nie mogłam zajść w ciązę.będac parę
        lat po ślubie wszyscy pytali kiedy dziecko....
        Aż wkońcu się udało!! Niestety w 4 miesiacu dostałam silnych bólów brzucha i
        okazało się że straciłam ciażę...
        Nie będę opisywać szczegółów,bo nie o to chodzi.Chcę ci tylko powiedzieć że mamy
        syna a po następnych latach prób znów zaszłam w ciązę i urodziłam bliźniaki smile
        Chłopca i dziewczynkę.
        Mąż płakał jak dziecko gdy tulił córeczkę(była malutka bo urodziłam wcześniaki)
        i mówił do niej cichutko :"WRÓCIŁAŚ"...
        Pierwsze dziecko które straciłam to była właśnie dziewczynka....
    • alpepe Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 17:43
      Gdzie Twoja wiara?
      Bądź wola MOJA?
      Bardzo Ci współczuję, ale chyba żal odbiera Ci zdolność racjonalnego myślenia.
      • julia56 Re: gdzie jest Bóg........................ 29.01.09, 21:55
        Nie tak szafowałabym Bogiem Choć teraz wydaje Ci się, że to
        największa tragedia w życiu. Myśmy starali się ponad trzy lata.
        Najpierw poronienie, później pozamaciczna, następnie nieudane ICSI.
        A na końcu.... naturalna ciąża. Cud.

        Bóg jest tam, gdzie powinien.

        Trzymaj się jakoś.

      • milagros20 do alpepe............. 30.01.09, 03:17
        Jestem katoliczką i wierzę w Boga.Kiedy zaszłam w ciąże dziękowałam
        Bogu że wkońcu się udało.Teraz jest ża że w 8 tygodniu odebrał mi tą
        nadzieję.Pewnie TY nie miałaś takiej sytuacji więc niewiesz co to
        znaczy, bo jeśli byś miała to byś tak samo miała żal.
        • thorper Re: do alpepe............. 30.01.09, 06:23
          My 3 lata się staraliśmy o dziecko, nie brakowało momentów rozgoryczenia i
          smutku. Pamiętaliśmy jednak słowa z księgi Hioba: "Dobro mogliśmy przyjąć z ręki
          Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?"
          • zoria_polunocznaja Re: do alpepe............. 30.01.09, 19:38
            > My 3 lata się staraliśmy o dziecko, nie brakowało momentów rozgoryczenia i
            > smutku. Pamiętaliśmy jednak słowa z księgi Hioba: "Dobro mogliśmy przyjąć z
            ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?"

            Może dlatego, że wierzymy, że Bóg ma być dobry? (chyba przyjęło się, że Bóg JEST
            dobry, ale może się mylę - nie jestem teologiem)

            Dlatego, kiedy w życiu spotyka nas krzywda, cierpienie, ból, ciężko pogodzić z
            tym wiarę. Obraz dobrego Boga nieco kłóci się z obrazem naszego codziennego
            życia. Co ja zresztą będę pisać, takie dyskusje zawsze kończą się źle.
        • bweiher Re: do alpepe............. 30.01.09, 13:49
          milagros20 napisała:

          > Jestem katoliczką i wierzę w Boga.
          Tak? Co z ciebie za katoliczka skoro tak bliźnisz przeciwko Bogu?

          Pewnie TY nie miałaś takiej sytuacji więc niewiesz co to
          > znaczy, bo jeśli byś miała to byś tak samo miała żal.

          Może dziewczyna nie miała,ale my piszące do ciebie miałyśmy.Czy któraś z nas
          wini Boga za to ze straciła dziecko?A może twierdzisz że jesteś w innej
          sytuacji?Że TY masz prawo?Dziewczyno opamiętaj się.Winić możesz tylko siebie
          albo jak wolisz swój organizm. Chyba nie czytasz tego co tu pisałyśmy do
          Ciebie,bo wtedy zauważyłabyś że wszystkie kobiety po stracie dziecka przeżywają
          to strasznie.I Ty nie jesteś żadnym wyjątkiem,nie jesteś jedyna.
          A jak Ci tak ciężko to idz do jakiegoś psychologa.
          Trzeba Tobą potrząsnąć i to mocno,może otworzysz oczy i przestaniesz uważać się
          za pępek swiata.
          Sory że tak dosadnie,ale trochę mnie zdenerwowałaś.Piszemy,pocieszamy Cię a Ty
          masz to gdzieś.To po co napisałaś ten wątek?Myślałaś że razem z Tobą zaczniemy
          złożeczyć na Boga?
          • aphoper1 Re: do alpepe............. 30.01.09, 16:27
            Ale przecież wierzący może cierpieć, sprzeczać się z Bogiem, nawet na Niego
            złościć. To lepsze niż mieć go w d... Poczytajcie Hioba czy Psalmy. W obliczu
            cierpienia nie należy nikogo pouczać. Tak myślę...
          • wilma.flintstone Re: do alpepe............. 01.02.09, 11:50
            bweiher napisała:

            >.Winić możesz tylko siebie

            shock shock shock
          • anik0987 Re: do alpepe............. 01.02.09, 22:55
            Winić możesz tylko siebie
            > albo jak wolisz swój organizm.
            Przepraszam, ale większej bzdury dawno nie czytałam.
            Wszystkie pocieszacie ją z perspektywy kobiet, którym albo udało się już zajść w
            kolejną ciążę (która zakończy się na dniach), albo kogoś, komu już udało się
            urodzić dziecko/dzieci. Dziewczyna jest świeżo po zabiegu i cierpi. Już nawet
            nie pamiętacie, co myślałyście po poronieniu, bo nikt nie chce tego pamiętać.
            Ja, na początku, miałam podobne myśli, jak autorka wątku. Złość jest naturalna.
            W swoim świętym oburzeniu niektóre z was chcą być bardziej święte od papieża. Z
            czasem dziewczyna zacznie inaczej myśleć.
            Do autorki wątku - wiem, że teraz cierpisz i, chociaż wydaje się to teraz mało
            prawdopodobne, w końcu z nadzieją spojrzysz w przyszłość. Pozwól sobie tylko na
            przeżycie tego żalu.
    • jaszczka Re: gdzie jest Bóg........................ 30.01.09, 04:15
      Wiem jak to boli, ja poroniłam 2 ciążę i juz sama nie wiem co
      gorsze, czekanie na zajście czy strata dziecka - bo dla mnie to były
      dzieci z krwi i kosci. Ale patrz przed siebie, w przyszłość. Mnie
      udało sie potem szczęsliwie donosic i urodzic 3 dzieci , więc
      wszystko przed toba, pamietaj.
    • babsee Re: gdzie jest Bóg........................ 30.01.09, 08:16
      Wybacz ,ale co ma Bog do defektów matki natury??
      kompletnie nie widze zwiazku.
      To nie Bog dal Ci dziecko ale biologia.I widocznie w tym przypadku
      jeszcze sie nie udalo.
      Mam nadzieje ze sie uda.A poza tym,wiele wątkow tu juz było,ze nagle
      ta Beta zaczela pieknie przyrastac,ze nagle sie udalo chociaz
      lekarze juz krzyżyk położyli.]
      Moze wiec sie uda tym razem.
    • agnes.54a Re: gdzie jest Bóg........................ 30.01.09, 08:47
      witam, nie bede pisała że mi przykro (sama nie znoszę kiedy ludzie okazują mi
      litośc). Ja zachorowałam po śmierci mojej starszej siostry - na tle nerwowym
      miałam tak poważne zaburzenia cyklu ze właściwie o ciąży mogłam zapomniec. Nie
      dawałam jednak za wygraną. Silny stres po stracie bliskiej osoby zablokował mnie
      maksymalnie. Dziesięc lat po jej śmierci zaszłam w ciążę z moim ukochanym mężem(
      moje dziecko przyjdzie na świat dokładnie na tydzień przed rocznicą jej
      śmierci). Udało się - również dzięki specjaliście leczenia niepłodności w moim
      mieście. Teraz czekamy na naszą córeczkę. W piątym miesiącu ciąży dowiedziałam
      się że moja młodsza siostra ma nowotwór. Walczy o życie. Myślisz ze jest mi
      łatwo? Jest bardzo ciężko. Nie wolno się poddawać, nie wolno myśleć że życie
      jest okrutne bo nie mamy na to wpływu. Trzeba brać się z losem za bary. Wtedy
      dasz radę. Pozdrawiam bardzo serdecznie, całusy piszcie dziewczyny
    • narvill Re: gdzie jest Bóg........................ 30.01.09, 12:13
      13 lutego, dzień przed walentynkami poszłam do ginekologa po potwierdzenie ciąży
      na usg. Testy pozytywne, czekaliśmy z mężem specjalnie do 9 tygodnia żeby
      zobaczyć serduszko. Zamiast tego dowiedzieliśmy się, że dziecko nie żyje. A
      wszystko było już zaplanowane, radość ogromna- wszyscy gratulowali i trzymali
      kciuki a tu nic z tego? Ale bez pretensji do Boga. To samolubne. Koszmar,
      trauma, masakra. I pustka. Wieczorami, kiedy kładliśmy się spać płakaliśmy. Ale
      w rocznicę tego zdarzenia chyba nie będziemy płakać. Czekam na poród. Dwa
      miesiące po stracie pomimo wcześniejszych trudności z zajściem w ciążę
      "wpadliśmy" , tak po prostu. Za 4 dni mam termin. Nie wiem czy to zrządzenie
      losu czy nagroda. Nie wątp. Pamiętaj, że nadzieja umiera ostatnia. Pozdrawiam.
    • aphoper1 Re: gdzie jest Bóg........................ 30.01.09, 16:17
      Jezus płakał po śmierci Łazarza. I płakał sam, oczekując śmierci. Bóg nie jest
      gościem, który załatwia, że wszystko jest ok. Ale mocno wierzę, że jest z nami
      właśnie w naszym cierpieniu.
      Ja straciłam Dzieciątko 2 lata temu. Czułam się chyba podobnie, choć pewnie
      każde cierpienie jest inne. Modlę się za Ciebie.
    • aphoper1 Re: gdzie jest Bóg........................ 30.01.09, 16:25
      Probowalam pisac na maila gazetowego prywatnie, ale cos mi nie wyszlo... Jesli
      chcesz, napisz do mnie aphoper@gmail.com - moze poza forum pogadamy wiecej.
      Sciskam.
      • milagros20 Re: gdzie jest Bóg........................ 01.02.09, 03:36
        Już jestem po zabiegu.Czuje ogromną pustkę....Niestety nie wszystkie
        tu wpisy "napawają optymizmem".Myśle że niektóre powstrzymać się
        mogły od głupich nie przemyślanych wpisów typu :że nie jestem
        pępkiem świata" itp.To że chwilowo mam żal nie znaczy że jestem
        jakimś wrednym człowiekiem.Bóg daje i odbiera.Takie jest niestety
        życie ale to nie znaczy że można jechać po człowieku i jeszce
        bardziej "dołować"
        • julimama79 Re: gdzie jest Bóg........................ 01.02.09, 07:55
          Nie przejmuj się tego typu wypowiedziami, nie im Ciebie oceniać.
          Wiem,że jest Ci ciężko i masz do tego prawo. Masz prawo teraz płakać
          i krzyczeć, tylko nie pozwól żeby rozpacz przedłużała sie. Jeśli
          czujesz taką potrzebę porozmawiaj z psychologiem. Musisz pomału sie
          pozbierać i walczyć dalej.Pozdrawiam serdecznie.
        • zoria_polunocznaja Re: gdzie jest Bóg........................ 01.02.09, 15:39
          Milagros, wszystko, co terz mogę dla Ciebie zrobić, to napisać dla Ciebie posta,
          który Cię pocieszy. Co może Cię pocieszyć? Może świadomość tego, że ból w końcu
          kiedyś minie, a może przerodzi się w nową nadzieję? W większości nie jesteśmy
          świadomi tego, co czeka nas w przyszłości. Część zdarzeń daje się przewidzieć,
          większość nie. Jeśli zdołasz uwierzyć w to, że Twoje życie będzie tylko lepsze,
          brać z niego tylko jasne kolory, oglądać się za siebie tylko po to, by z
          przeszłości czerpać naukę - będzie Ci dużo lepiej.

          Teraz nadszedł czas smutku, ale na pewno pamiętasz jak smakuje szczęście - nie
          odmawiaj sobie jego smaku zbyt długo.

          A co do mnie - ja zwyczajnie trzymam za Ciebie kciuki i ślę te cholerne forumowe
          ciążowe fluidy.
        • bweiher Re: gdzie jest Bóg........................ 01.02.09, 20:15
          Oj kobieto,zastanów się czego ty naprawdę chcesz.Pisałam ja,pisały
          inne,pocieszały,współczuły a ty naskoczyłaś na jedna z dziewczyn że ona nie wie
          jak to jest i że cię nie rozumie.No kurde,przecież próbowała cię wspomóc słowem!!
          A to że ja napisałam ci parę słów do słuchu,to tylko dla tego że byłaś wtedy
          chyba zaślepiona.Przeczytaj jeszcze raz najpierw moje posty i koleżanek a potem
          swoje.Może zakumasz o co mi chodziło.
          Ja też straciłam dziecko,też miałam zabieg łyzeczkowania i na dodatek wiem ze to
          była dziewczynka(na tyle duży juz był płód)ale tego jakbyś nie zauważała.
          Nie będę cie przepraszać,bo nie mam za co.
    • wilma.flintstone Re: gdzie jest Bóg........................ 01.02.09, 11:52

      Wspolczuje, a jesli o Boga chodzi, to polecam lekture "Boga
      urojonego" Dawkinsa. Moze Ci odpowie na zadane w tytule pytanie...
      • marcowa_anula Re: milagros... 01.02.09, 14:39
        Tulę mocno... masz prawo przeżywać swój ból i żal po swojemu. Myślę, że wielu nawet mocno wierzącym osobom zdarza się w chwili wielkiego nieszczęścia zadać sobie pytanie "gdzie jest Bóg". Robimy to w bezsilności i cierpieniu, a za chwile przychodzi opamiętanie.
        I chyba nie na miejscu jest licytowanie się "kto ma gorzej" bo dla każdego jego tragedia jest największa, szczególnie jak rana jest świeża.

        Daj sobie czas na przeżycie swojego żalu i uporanie się z bólem. Zobaczysz, że słoneczko zaświeci też dla Ciebie.
    • edolinka Re: gdzie jest Bóg........................ 01.02.09, 17:20
      nie wiem jak to jest że zawsze i za wszystko obwiniamy Boga... chciałabym Ci
      powiedzieć milagros że Bóg nie chce zsyłać na Ciebie wszystkich możliwych
      nieszczęść! to nie On! Bóg którego ja znam, a znam go osobiście przez Jego Słowo
      i codzinną relację z Nim, jest dobry! spróbuj z Nim porozmawiać! wypłacz się na
      Jego ramieniu, szukaj Jego w swoim życiu, a on zaspokoi pragnienia Twojego
      serca! WSZYSTKIE! I nie myśl że ja mam łatwe życie... nie mam obojga Rodziców,
      tata zmarł zanim go poznałam, mama zmarła 10 lat temu na raka...(ja mam teraz
      26lat) Też staramy się z mężem o dzidziusia, ale wierzymy że Bóg jest dawcą
      życia i oddajemy to w Jego ręce! Chcę Cię jeszcze zachęcić (i siebie też) jednym
      ze świadectw, że Bóg jest dobry i wierny... moi znajomi nie mogli mieć dzieci w
      ogóle! ona przeszła poważną operację ginekologiczną i lekarze powiedzieli że nie
      mają szans na dziecko! ale oni dostali obietnicę od Boga, stanęli na Jego sławie
      i teraz ona jest w ciąży z drugim dzieckiem. pierwszy sie urodził chłopczyk 1,5
      roku temu... Jestem przekonana że Bóg chce żebyście mieli dziecko! zaufajcie Mu!
    • konikmorski1976 Re: gdzie jest Bóg........................ 01.02.09, 20:37
      taka duża a nie wie ,że boga nie ma.
      • thorper Re: gdzie jest Bóg........................ 01.02.09, 22:46
        Z księgi Psalmów:
        <<"Nie ma Boga"-mówi głupi w swoim sercu.>>
    • wielorybek77 Re: gdzie jest Bóg........................ 01.02.09, 22:14
      pierwsza ciaze poronilam w 14 tyg, druga udalo mi sie donosic i mam kochana
      coreczke 19miesieczna. Planowalismy dwojke dzieci i cieszylam sie gdy test
      ciazowy wypadl pozytywnie w swieta. Ciszylam sie do zeszlej niedzieli, bo znowu
      poronilam w 12 tyg. Powoli radze sobie z bolem i wierze, ze moim aniolkom w
      niebie jest dobrze, a ja jeszcze kiedys bede miala szanse nacieszyc sie
      malenstwem.Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka