eilian
26.03.09, 16:18
Od razu zaznaczę, że nie jestem zwolenniczką tzw. lewych zwolnień (choć w
przypadku ciąży to akurat mam dużo zrozumienia dla kobiet). Przyszło mi jednak
do głowy, czy by nie poprosić ginekologa o l4 (inna sprawa czy mi je da), bo
atmosfera w mojej pracy staje się coraz bardziej nieprzyjemna (z powodu mojej
ciąży właśnie). I to też nie jest tak, że czuję się rewelacyjnie, bo tych
dolegliwości ciążowych to by się trochę znalazło, jednak póki co jakoś ciągnę,
zagrożenia ciąży nie ma, więc formalnego powodu do zwolnienia chyba też nie.
Co byście zrobiły? (ale proszę, bez umoralniania)