Mam do Was kilka pytań wiec zadam je w jednym temacie, może banalne, może już
były zadawane ale trudno zapytam ponownie. A zatem:
1. Dotyczy sfery intymnej w ciąży, otóż akurat należę do tej grupy kobiet u
których ochota na sex znacznie się zwiększyła, niestety zauważyłam że mój mąż
unika bliskich kontaktów, ostatnio wyznał mi że zwyczajnie boi się zrobić
krzywdę mi i maleństwu. Ciążę mam zdrową, pytałam ginekologa czy nie ma
przeszkód jeśli chodzi o współżycie, powiedział że jak najbardziej nie. Ja w
sumie podświadomie też nieco się boję, tak więc bez owijania w bawełnę o co mi
chodzi, czy intensywność samego stosunku(a dokładniej kiedy facet potrzebuje
już kończyć

może wyrządzić krzywdę? Wiem może to durne pytanie ale sama się
nad tym zastanawiam, czy np nie spowoduje to pękniecia pęcherza płodowego, nie
uszkodzi dzidzi itp. Takie właśnie czarne wizje przechodzą mi przez głowę

((
2. Czy orientujecie się na ile przed wyznaczonym terminem porodu nie brać już
L4 od ginekologa żeby wcześniej nie rozpocząć urlopu macierzyńskiego. Już
kilka koleżanek mi podpowiadało żeby wtedy udać się do internisty ale czy 2tyg
wcześniej czy miesiąc tego już nie wiedzą

(
3. Wiem że strach przed porodem to rzecz normalna, ale czasem jak za dużo
myślę jak to będzie..., czy urodzę siłami natury, czy będę bardzo porozrywana,
jak później wrócę do normalnych kontaktów z moim M, czy może moja dzidzia nie
zechce się obrócić i będzie cesarka, że nie dostane od razu mojego maleństwa,
a zatem jaki poród jest lepszy. Potem czy dam rade po powrocie do domu żeby
przewinąć, nakarmić, wykąpać itp.Mogłabym tu jeszcze dłuższą listę wypisać

No właśnie jak tak dużo myślę to czuję jak serce ze strachu tyka mi w gardle.
Jak Wy sobie radzicie o ile macie podobne obawy?