Dodaj do ulubionych

Na co nie godzić się przy porodzie?

18.06.09, 10:25
Jestem teoretycznie przeterminowana tydzień (wg OM) i moje myśli oczywiście szaleją już wokół porodu.
Planuję rodzić z położną z dyżuru, więc nie miałam dotychczas okazji omówić z nią swoich oczekiwań związanych z porodem. Próbuję właśnie stworzyć jakąś listę sensownych pytań, które mogą ułatwić nam współpracę, ale na razie kiepsko mi to idzie.
Przede wszystkim chciałabym mieć jasno sprecyzowane, na co nie powinnam się godzić (oczywiście mówimy o czystej teorii, gdyż praktyka bywa całkiem różna), czyli np nacięcie krocza czy podanie oksytocyny. Co jeszcze ?
Inne pytania, jakie dotychczas przyszły mi do głowy :
- czy w czasie porodu można coś jeść, czy pozwalają na małe pożywne przekąski ?
- szczegółowa "instrukcja" porodu w wodzie (rodzę w Św. Zośce, gdzie wanny są w każdej sali porodowej), do kiedy, ile czasu itp
- czy podczas KTG trzeba leżeć? Ile czasu trwa KTG, jak często się je wykonuje?

To na razie tyle, macie jeszcze jakieś pomocne podpowiedzi ? Szczególnie interesują mnie rzeczy, na które najlepiej nie powinnam się zgadzać.
Obserwuj wątek
    • malpa513 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 10:38
      a czemu nie chcesz się godzić na nacięcie?
      • anula56 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 10:47
        figa33 nie sadze, zeby na Zelaznej nacieli Cie, jezeli nie bedzie
        potrzeby - oczywiscie warto wspomniec o tym poloznej; ja zastrzeglam, ze nie
        chce oksytocyny i masowania szyjki. Ktg w czasie obu porodow mialam przez 20
        minut. Trzeba wtedy lezec. Potem polozna sprawdza tylko co jakis czas tetno
        dziecka. Badz dobrej mysli i nastaw sie pozytywnie, zdaj sie na zew naturywink
        • mini-1981 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 19.06.09, 11:29
          bzdura - ja miałam ktg w czasie porodu na stojąco na zelaznej
    • a.nancy Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 10:49
      > - szczegółowa "instrukcja" porodu w wodzie (rodzę w Św. Zośce, gdzie wanny są w
      > każdej sali porodowej)

      z tego co wiem, w Zosce nie maja opcji porodu w wodzie, w wannie mozesz polezec
      dla relaksu, ale zeby urodzic, musisz z niej wyjsc smile
    • moreczka1 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 10:52
      > Przede wszystkim chciałabym mieć jasno sprecyzowane, na co nie
      powinnam się god
      > zić (oczywiście mówimy o czystej teorii, gdyż praktyka bywa
      całkiem różna), czy
      > li np nacięcie krocza czy podanie oksytocyny.

      Jeżeli to pierwszy poród to podejrzewam, ze nacięcie będą chcieli
      zrobić. Nie wiem czemu tyle się teraz o tym nacięciu pisze, nie jest
      tak źle. Oczywiście zawsze lepiej żeby go nie było (trochę jednak
      boli), ale wizja rozerwania krocza jest dla mnie duużo bardziej
      przerażająca.
      Jeżeli chodzi o oxy to sama nie wiem, bo jak nie ma postępu to też
      zalecają dawać. Boli jak cholera, ale cóż zrobić. Alternatywą przy
      przedłużającym się porodzie jest cesarka.

      > Inne pytania, jakie dotychczas przyszły mi do głowy :
      > - czy w czasie porodu można coś jeść, czy pozwalają na małe
      pożywne przekąski ?

      Po lewatywie to ja bym już nic nie jadła

      > - czy podczas KTG trzeba leżeć? Ile czasu trwa KTG, jak często
      się je wykonuje

      chyba trzeba, ja za kazdym razem na leżąco. Chocia może można stać w
      miejscu, hmm tego nie wiem,
      poxzdr
      • malpa513 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 10:56
        ja też dostałam oxy i może bardziej bolało ale przynajmniej szybciej
        się skończyło, a przed podaniem tez okropnie bolało, więc chyba mi
        to juz nie robiło różnicy, nacięcie sie dość szybko goi, więc tez
        nie jest tak źle
        • grattia Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 10:59
          ja nie zgodziłabym sie tylko na masaż szyjki. Lepiej być naciętym
          niż rozerwanym a oxy przyspieszyło mój poród bo rozwarcie było małe.
      • figa33 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 11:00
        moreczka1 napisała:
        > Jeżeli to pierwszy poród to podejrzewam, ze nacięcie będą chcieli
        > zrobić.

        Na szczęście na Żelaznej już od dawna nie ma takiej rutyny a chronienie krocza jest priorytetem.
        Ktoś zapytał wyżej, czemu nie chcę sie godzić na nacięcie. Chociażby ze względu na to że od wielu tygodni przygotowywałam krocze do porodu - wcześniej pływaniem i gimnastyką od praktycznie początku ciąży, i w ostatnich tygodniach poprzez masaż krocza i ćwiczenia mięsni Kegla (masaż faktycznie sumiennie i codziennie, mięśnie Kegla - różnie bywało, ale przynajmniej miałam dobre chęci wink ) Nie chciałabym aby to wszystko poszło na marne.
        Jednocześnie wiem, że w Zofii podód bez nacięcia (i pękania) jest jak najbardziej możliwy.

        Odnośnie porodu w wodzie na Żelaznej - leżenie w niej w 1 fazie nie jest tylko stricte relaksem, bo pierwsza faza to przecież też poród. Wiem, że zwykle nie jest preferowane tam rodzenie DO wody, czyli samo wydanie dziecka na świat. Chodzi mi oczywiście o tą pierwszą fazę bez parcia.
    • jdylag75 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 10:59
      Wejdź sobie na forum: dobry poród, tam jest sporo sensownych rad na interesujący
      Cię temat i nie będzie pytań: dlaczego nie chcesz nacięcia?
    • aleksandra1977 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 11:03
      Figa, nie wiem, czy mozna wyszczegolnic jakies czynnosci ze strony
      personelu czy lekarza, na ktore nie wolno zgodzic sie podczas
      porodu, gdy nie jest sie lekarzem, gdy nie ma sie pojecia, czy dana
      czynnosc nie ratuje zycia.
      Nie wiem, czy rzeczywiscie jest tak, ze czy trzeba czy nie trzeba to
      nacinaja wszystkie pierworodki. Ja bylam nacieta, bo po podaniu zzo
      moje cialo wygielo sie w luk od pasa w dol i taka pozycja
      uniemozliwila dziecku przedostanie sie przez kanal rodny. Wiedzialam
      co sie ze mna dzieje i chociaz w moich planach byl porod bez
      naciecia krocza, to trudno mi w takiej chwili kwestionowac to, co
      robi lekarz czy polozna.
      Z oksytocyna podobnie - podano mi ja, bo tetno dziecka bylo
      niestabilne. Gdyby nie pomogla, to skonczylo by sie cc.
      --
      Zuzia - nasze Szczęście
      Jesienny Skrzat
    • agatracz1978 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 11:35
      Z tego co wiem to w szpitalu podpisuje się na IP zgodę na wszystkie zabiegi,
      które wykonywane są przy porodzie (bynajmniej u nas tak jest). Oczywiście
      niektóre z nich wymagają podpisu kolejnego przed ich zastosowaniem (np zzo).
      Jednak nie sądzę, żeby warto było negocjować nacięcie krocza jeżeli położna uzna
      je za niezbędne. A co do porodu i pytań - każdy poród jest inny i planowanie nic
      nie daje. Bynajmniej w większości przypadków, które ja znam. Ja leżałam pod KTG
      bez przerwy od 3 nad ranem do 7.30 - dziecku zanikało tętno i konieczne było jej
      monitorowanie. A w planach były drabinki, spacery i piłki. Nacięcia też nie
      przewidywałam, ale było konieczne i jestem wdzięczna położnej, że je zrobili a
      nie popękałam. Nie przewidziałam też, że stracę przytomność i konieczne będzie
      wyciąganie Małej na sam koniec porodu kleszczami. W ogóle inaczej sobie ten
      poród wyobrażałam, ale jednego mnie nauczył - pokory i zaufania do lekarza i
      położnej, którzy swoją szybką reakcją pomogli Małej bez problemu wydostać się na
      świat i szybko zareagowali jeżeli chodzi o mnie. Rozmawiaj i pytaj, ale na nic
      się nie nastawiaj i nie stawiaj wymagań bo lekarz i położna wiedzą co robią i
      pewnie nie są tam po to, żeby Was skrzywdzić (choć do wielu położnych i lekarzy
      na oddziale mam dużo zastrzeżeń, ale na czas porodu zapomniałam o nich i
      skupiłam się na osobach, które w tamtej chwili przy mnie były).
      • figa33 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 11:56
        Dziewczyny, dzięki za wszystkie dotychczasowe odpowiedzi.
        Jeszcze raz podkreślę, bo może niektórym to umknęło, moje wszystkie plany, założenia, zgody czy niezgody i pytania do położnej mają charakter WYŁĄCZNIE TEORETYCZNY.
        Jestem jeszcze na tyle przytomna wink żeby mieć świadomość, że wszelkie zabiegi,lekarstwa i inne środki farmakologiczne i niefarmakologiczne podawane czy stosowane w trakcie porodu nie są złem koniecznym i nieuniknionym, a często wręcz bezcennym środkiem w pomocy z ukończeniem porodu. I nikt nie wymyślił ich aby kobiety podczas porodu poniżać, czy robić im krzywdę.

        Planu jako takiego też w związku z tym nie zakładam, bo mam głęboką świadomość tego, że może sie on zmienić już w pierwszej minucie pobytu w szpitalu.
        Myślę jednak, że takie teoretyczne przygotowanie się do porodu, choćby w najmniejszym stopniu i bazowanie na "jakichś tam" zasadach, może w dużym stopniu ułatwić współpracę z położną.

        Jasne jest, że nie zamierzam robić scen i kłaść się na podłodze jak Rejtan, kiedy położna nagle powie, że nie ma możliwości przeprowadzenia porodu bez nacięcia. i wiem też że nie przywiąże mnie do łóżka pasami żebym rodziła na leżąco a ona miała mozliwość wykonania cięcia.
        Po prostu wydaje mi się, że pewna świadomość tego, co MOŻE, a nie MUSI się wydarzyć (lub na odwrót), w znacznym stopniu pomaga.
        • dragica Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 23:29
          figa33 napisała: > Jasne jest, że nie zamierzam robić scen i kłaść się na
          podłodze jak Rejtan, ki
          > edy położna nagle powie, że nie ma możliwości przeprowadzenia porodu bez nacięc
          > ia. i wiem też że nie przywiąże mnie do łóżka pasami żebym rodziła na leżąco a
          > ona miała mozliwość wykonania cięcia

          smile)))))Slicznesmile
    • deela Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 13:14
      > - czy w czasie porodu można coś jeść, czy pozwalają na małe pożywne przekąski ?
      tak - np: przescieradlo, kawalek foliowego podkladu, wlasny kciuk
      > - szczegółowa "instrukcja" porodu w wodzie (rodzę w Św. Zośce, gdzie wanny są w
      > każdej sali porodowej), do kiedy, ile czasu itp
      wanna 2 min, parte max 3 i juz urodzilas - mowie ci, latwizna
      > - czy podczas KTG trzeba leżeć? Ile czasu trwa KTG, jak często się je wykonuje
      > ?
      KTG wykonuje sie przez jakies 32987439187569824356823974 s podczas ktorych
      wskazane są podskoki na jednej nodze z piruetem co 7 skok
      • hallodolly Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 19:39
        > KTG wykonuje sie przez jakies 32987439187569824356823974 s podczas ktorych
        > wskazane są podskoki na jednej nodze z piruetem co 7 skok

        ...ale wyłacznie jak sie jest tępą, złośliwą, ponadnormatywnie spasioną deelą,
        która wszyscy pytali, czy wyhodowała w tym pokrytym rozstepami bębnie bliźniaki....
        Pozostałe kobiety nie musza podskakiwać podczas KTG.
        • yoga24 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 20:27
          błahahahahaha dobre!!!!
        • deela Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 21:53
          jesli probujesz mnie obrazic to jestes zalosnie nieefektywna
          pocwicz na swinkach morskich - jak zacznie jezyc im sie futro zacznij
          "podskakiwac" podworkowym kotom
          i kto wie
          mooooooooooooooze uda ci sie mnie "zadrasnac" emocjonalnie za 15 do 20 lat
          • lal-a85 Re: deela 18.06.09, 23:20
            niemiłosiernie głupia jesteśsmile))))
            chyba przez ten twoj porod ciezki na mozg ci siadlo calkiemwink
      • mumi7 Re: deelNa co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 23:27
        deela, nie bądź taka mądra, chyba figa nie zastrzegła, że preferuje
        odpowiedzi w stylu Monty Pythona
        • deela Re: deelNa co nie godzić się przy porodzie? 19.06.09, 00:55
          ojej
          bo sie prejme waszymi histerycznymi odpowiedziami
          jestescie sztywne jakbyscie kolki w dupach mialy
          • mumi7 Re: deelNa co nie godzić się przy porodzie? 19.06.09, 15:23
            Kurna, kobieto, Twój cięzki dowcip jest zabijający, może Ty uważasz,
            że jesteś zabawna, a reszta to sztywniary, ale odchyl nieco klapy i
            dostrzeż, że może Ty jesteś dobiajająca, a reszta po prostu chce
            wiedzieć, jak się przygotowac do spzitala i oswoić to, czego jeszcze
            nie znają. Poza tym, wiesz, to nie fair, zachowywać się nonszalancko
            tylko dlatego, że juz się ma wszystkoi za sobą
            • deela Re: deelNa co nie godzić się przy porodzie? 19.06.09, 15:52
              niektore pytania sa glupie
              jak pani rodzi w prywatnej klinice to moze sie zgadzac lub nie - w panstwowym
              szpitalu raczej nikt za nia z KTG biegal nie bedzie itp wiec moze sobie sie
              zgadzac lub nie a i tak zostanie potraktowana standardowo
              wszystko na ten temat
              nie zgodzic sie na naciecie - a jak jej dupa peknie to bedzie miala pretensje ze
              jej nie nacieli
              i tak wkolo macieju
              • mopka78 Re: deelNa co nie godzić się przy porodzie? 20.06.09, 11:46
                jak będziesz miała skurcze parte to na pewno znajdziesz czas i siłę na
                rozmyślanie "zgodzić się czy nie na to nacięcie? hmmm"
                będziesz sie modlić byle to się skończyło...
      • reteczu Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 13:27
        deela napisała:

        > > - czy w czasie porodu można coś jeść, czy pozwalają na małe
        pożywne przek
        > ąski ?
        > tak - np: przescieradlo, kawalek foliowego podkladu, wlasny kciuk


        To pytanie mnie rozwaliło.Pierworódki co niektóre to mają
        niesamowite pojęcie o porodzie!
        Odpowiedź 10/10 Deela! Dorzucę, że trzeba uważać, żeby nie zjeść z
        bólu własnych zębów.
    • mamaryba77 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 20:55
      A propos KTG (ale tak całkiem poważnie), ja jak rodziłam to połozna cały czas
      ciągnęła za mną to ustrojstwo (nawet do łazienki) i badała tętno dzidziusia,
      natomiast do pomiaru skórczy trzeba leżeć ok. 30min.
    • martamdm Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 21:30
      Ja przy swoim porodzie nie zgodze sie na Dolargan - no chyba ze przyjdzie moment
      ze bedzie mi wszytko jedno.
    • karolcia86 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 22:01
      Ja bym się nie zgodziła:
      - na dolargan
      - oksy, chyba, że widziałabym, że naprawdę nie ma innej opcji
      - na nacięcie (z doświadczenia lepiej wspominam pęknięcie niż
      nacięcie)
      - na kąpanie noworodka tuż po porodzie, ani przez cały pobyt w
      szpitalu (niech maź się wchłonie i skóra zasiedli florą matki).
      Wystarczy dziecko obetrzeć i ewentualnie zmyć punktowo, jeżeli ma na
      skórze krew. Na szczęście rodziłam w szpitalu, gdzie się tego nie
      praktykuje. Dzieci były wykąpane dopiero w domu.
    • 18_lipcowa1 z tego co wiem- nie dac sie polozyc 18.06.09, 22:03
      przec w pozycji wertykalnej
      • memphis90 Re: z tego co wiem- nie dac sie polozyc 21.06.09, 08:01
        A jak leżą wampiry, hę?
    • mumi7 Re: Figa-Na co nie godzić się przy porodzie? 18.06.09, 23:34
      Pod wpływem lektur, w tym na forum, zaczęłam robic różne spisy i
      listy i oto to, co zapisałam w jednej z nich:

      3. wykaz czynności, których sobie nie życzę podczas porodu lub
      właśnie życzę:

      a) NIE:

      - masaż szyjki lub rozszerzanie szyjki przez lekarza / położną,
      - wyciskanie dziecka tzw. zabieg Kristellera(łokciem, kładzenie się
      na brzuchu czy inaczej),
      - ew. kleszcze lub próżnociąg (tu należy raczej nalegać na cesarkę),
      - nacięcie, bo „tak jest lepiej dla rodzących pierwsze dziecko”,
      - żadnego dolarganu albo innego środka znieczulającego podawanego
      domięśniowo – tylko znieczulenie zewnątrzoponowe,

      b) TAK:

      - pozycja pionowa lub w kucki oraz każda inna, w której rodzeniu
      sprzyja grawitacja,
      - znieczulenie zewnątrzoponowe - żeby nie czekać za długo,
      - nacięcie tylko uzasadnione, kiedy jest niebezpieczeństwo pęknięcia,
      - immunoglobulina anty – D – żeby zapobiec konfliktowi
      serologicznemu (max do 72 godzin po porodzie, ale niektórzy mówią o
      48 godzinach!) - ale to nie dotyczy wszytskich, u mnie jest możliwy
      konflikt
      - dziecko po porodzie najszybciej do matki,
      - patrzenie przy zakładaniu na ręce dziecka opasek z imieniem i
      nazwiskiem (celem uniknięcia omyłki).

      To ostatnie pod wpływem artykułu w wysokich obcasach o zamiance
      dzieciwink Generalnie lista jest dla Przybocznego Porodowego czyli
      małżonka, co by mial ściągawkęwink Pozdrawiam
      • malgosiek2 Re: mumi7 19.06.09, 07:29
        Nie zawsze można zrobić cc zamiast vacum lub kleszczy.
        Więc to NIE w pewnym sensie na wyrost.
        Zdarza się,że dzieco "utknie na wylocie"i tu cc NIE można zrobić,bo
        NIE DA sie dziecko z powrotem przez kanał
        rodny"przeciągnąć"(przeciskając się przez kanał rodny główka dziecka
        dokonuje kilka zwrotów zgodnie z budową miednicy kostnej)
        Przy immunoglobulinie też panikujeszwink
        Podaje się ją jeśli dziecko będzie miało Rh ( + ) czyli jak NIE
        odziedziczy po Tobie Rh (-).
        Jeśli będzie miało Rh(-) to NIE dostaniesz immunoglobuliny.
        • mumi7 Re: Małgosiek2 19.06.09, 15:27
          Małgosiek2, toż ja to wiem, zwłaszcza z tą immunoglobulinąwink Chodzi
          tu o hasła dla małżonka, najwyżej mu wytłumacza to, co Ty napisałaś.
          Ale wolę, żeby był przewrażliwiony, bo może będe w stanie
          kontrolować super sytuację, a może nie i trochę (a nawet dużo)
          czujności po jego stronie nie zaszkodzi.
    • mamamada poród w wodzie w szpitalu na Żelaznej 19.06.09, 06:43
      ...nie wiem jak teraz, dwa i pół roku temu był jak najbardziej
      możliwy smile instrukcji nie potrafię podać, natomiast to, co pamiętam
      i co mnie zaskoczyło, to fakt, że rodząc w wodzie nie ma się
      możliwości wyboru pozycji. I że można urodzic w wodzie, nie z tego
      powodu,że się tak planowało, tylko dlatego, że się nie wyszło z
      wanny jak był stosowny czas po temu. Niby oczywiste, ale... wink

      Położne z dyżuru w tym szpitalu prowadzą poród według tych samych
      standardów, na jakie umawiają się za dodatkowo płatną opiekę, więc
      jeśli bedziesz tam rodzić, to bezsensownego (rutynowego) nacięcia
      nie musisz sie obawiać. KTG - jeśli nie bedzie kłopotów z tętnem
      malucha, to nie będzie długo trwało, zawsze możesz zapytać, czy
      można nie na leżąco.

      Pozdrawiam i życzę dobrego porodu smile
      • pagaa Re: poród w wodzie w szpitalu na Żelaznej 19.06.09, 07:18

        z tego co nam opowiadała położna, to poród w wodzie wygląda tak, że siedzisz w
        niej chyba pół godz., wychodzisz, potem znów itd. chyba do 3x, podobno
        najczęściej już przy drugim, trzecim posiedzeniu dziecko się rodzi, a jesli
        nawet urodzi się w przerwie, to podobno mięśnie są i tak przez wodę rozluźnione
        więc łatwiej-nie wiem. w wannie najczęściej leżysz, ale niektóre szpitale mają
        głębokie wanny, nowoczesne, przystosowane do pozycji pionowej-siedzisz sobie,
        ale to tylko w niektórych szpitalach. tyle wiem na ten temat.
        a nacięcie- to wydaje mi się, że teraz wszędzie raczej starają się chronić
        krocze jak tylko się da.
    • milena_1 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 19.06.09, 10:44
      odnośnie przekąsek: położna z Zośki na szkole rodzenia mówiła nam że
      jak już będziesz w szpitalu to żadne jedzenie nie będzie dozwolone
      (ponoć tak jest wszędzie - skoro to szpital to zakłada się
      konieczność interwencji). Po uzgodnieniu z położną możesz co
      najwyżej possać landrynki. Picie wody jest dozwolone. Natomiast pani
      położna polecała porządnie najeść się w domu.
      • zabcia35 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 19.06.09, 16:25
        Natura jest tak mądra, że kiedy zacznie sie poród, przewód pokarmowy
        sobie zasypia na ten czas i gwarantuje Ci że głodu nie poczujesz w
        czasie porodu, choćby trwał 17 godzin. Poczujesz go za to zaraz po
        porodzie i to taki że ho ho ho smile Więc tą wątpliowść odłóż na bok smile
        Jest też konkretny powód dla którego nie należy jeść nawet gdyby
        zdarzył się wyjatek i kobitka chciała jeśc ( podoba mi się ten
        pomysł z apetytem w czasie porodu smile )Jeżeli w trakcie porodu
        dojdzie do sytuacji koniecznego szybkiego cięcia , to tak jak przed
        kazdym zabiegiem trzeba być na czczo ( chodzi o znieczulenie)

        Nacięcie krocza? Czasem jest bezsensu wykonywane, czasem ratuje
        kobiete przed peknięciem znacznego stopnia.Warto zaufac fachowcom,
        oni wiedzą kiedy jest to niezbędne.
        Ja miałam zawsze nacinane krocze, po kilku latach od porodu nie ma
        śladu, ani blizny, ani nawet wspomnienia że miało ono miejsce.Gdybym
        urodziła moją córkę 4250g bez nacięcia, druga 3900g, zapewne do dziś
        miałabym pamiątkę.
        Nacięcia się nie czuje, przynosi ulgę, ułatwia rodzenie sie główki.
        Ja chcę być nacięta.

        Oxytocyna? Miałam podawaną przy 1 porodzie bo były wskazania. Nie
        przypominam sobie aby ból był w jakimkolwiek stopmiu większy niż bez
        oxy. Ból jest i tak z niczym nieporównywalny, więc oxy co najwyzej
        przyspieszy poród i skróci mękę.

        Ale jest to piekna męka smile Mimo niewątpliwego lęku przed tym co już
        znam, marzę o tym by był już styczen 2010 gdy po raz kolejny
        doswiadczę cudu narodzin i magii tego niezwykłego bólu, którego choć
        trudno zapomnieć, trudno też nie chcieć przezyc na nowowink
        Ot i cała magia smile
        Trzymam kciuki za szybki, lekki, bez oxy i nacięcia poród smile
        • monnap Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 19.06.09, 16:57
          Tu gdzie rodzilam, mialam swoj wlasny plan porodu i dalam go
          lekarce w szpitalu. Przede wszystkim mialam zzo i przy tym niestety
          trzeba lezec, pozniej gdy juz dochodzi do pelnego rozwarcia,
          opuszczono mi fotel do pozycji polsiedzacej. Nie mozna nic jesc -
          pozwalaja pokruszony lod. To tak na wszelki wypadek - w razie
          komplikacji gdy musza cie uspac do znieczulenia. Jesli cos zjesz,
          mozesz zadlawic sie wymiocinami(malo fajne nie?).
          Ja nie zgodzilam sie na naciecie - lekarka zaproponowala, ale nie
          naciskala - duze dziecko.
          Mialam tylko lekkie otarcie. Takie popekanie do samej dupy to sie
          zadko zdarza, czesto jesli polozne sa niedouczone i nie wiedza co z
          tym zrobic.Moja lekarka mowila mi kiedy wstrzymywac sie z parciem i
          kiedy przec powoli tak aby doszlo do jak najmniejszego urazu.
          Acha, nie zgodzilabym sie na lezenie pod KTG plackiem jesli nie
          mialabym znieczulenia - takie lezenie to koszmar. Zanim dostalam
          znieczulenie polezalam tak sobie ze 20 minut - cos okropnego.

        • memphis90 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 21.06.09, 08:04
          Racja, ja rodziłam 20h i przez ten czas nic nie jadłam- nawet głodna
          nie byłam. Przypomniało mi się natomiast tuż po porodzie i cicjcem
          szamałam zakazane krakersy (zakazane- bo tuż po samym porodzie jest
          ryzyko krwotoku z macicy i lepiej być przygotowanym na ewentualny
          zabieg operacyjny). Za to piłam sporo, nawet między skurczami partymi
          smile
        • szampanna Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 11:12
          > Natura jest tak mądra, że kiedy zacznie sie poród, przewód
          pokarmowy
          > sobie zasypia na ten czas i gwarantuje Ci że głodu nie poczujesz w
          > czasie porodu, choćby trwał 17 godzin
          nie mów hop wink Ja przy pierwszym porodzie, który krótki był bardzo,
          mało z głodu nie umarłam. Jęczałam o cokolwiek do jedzenia, na
          szczęście urodziłam przed obiadem i dostałam, ale potworne ssanie w
          żołądku walczyło o lepsze ze skurczami - nie wiedziałam, co mi
          bardziej dokucza.
          Za drugim razem miałam przekąski i ich użyłam, teraz też zamierzam.
          Oficjalnie jeść nie wolno, nieoficjalnie - same położne zachęcają do
          wzięcia czegoś na ząb z sobą wink
          Argument z nagłym cięciem jest do bani - a jak przyjeżdża ktoś z
          wypadku i natychmiast trafia na stół pod narkozą, to kto się
          przejmuje, czy jadł niedawno, czy nie?
    • lidek0 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 19.06.09, 19:00
      Skoro chcesz rodzić bez umówionej położenj to raczej nie omówisz z
      nikim swoich oczekiwań bo po prostu jak przyjedziesz w bólach nie
      bardzo będziesz miała do tego głowy i być może nie będziesz w
      stanie. Co do nacięcia krocza to nwet jak je przygotwałaś nie masz
      pewności czy nie pęknie, więc słuchaj się fachowców jeżeli będą
      chcieli naciąć, koleżanka rodziłą tydzień temu, pękła i fatalnie się
      czuje.
      Ja właśnie dlatego wybrałam położną bo omówiłąm z nią wszystko,
      oznałyśmy się wcześniej, poznałam sale porodowe, warto odwierdzić
      szpital/e/ gdzie będziesz chciała rodzić.
      • anka7961 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 20.06.09, 11:44
        Lodek0 - nie każdy szpital można odwiedzić, żeby porozmawiać z
        położną, zobaczyć blok porodowy etc... zośki niestety nie można crying

        Figa - to zależy w jakim stanie trafisz do szpitala. Być może
        będziesz na tyle "przytomna" aby omówić swoje życzenia z położną, a
        być może będziesz już na takim etapie porodu, że rozmowa z
        kimkolwiek będzie niewykonalna uncertain Myślę że listę możesz sporządzić,
        ale tak jak piszesz - w praktyce i tak wszystko wyjdzie. Przecież
        jeśli położna stwierdzi że trzeba podać oxy albo wykonać nacięcie
        krocza, to tak jak piszesz, nie zaciśniesz nóg i powiesz "jak tak,
        to ja nie rodzę" smile Jeszcze jedno - jeśli chcesz przygotować
        formalności do porodu, to wypełnij jeszcze taki świstek:
        www.szpitalzelazna.home.pl/files/1199446497zgody.pdf
        i miej go ze sobą jak pojedziesz na ip
    • artdesign84 a co, Ty łaskę robisz, że będziesz rodzić?? 20.06.09, 16:54
      nie rozumiem zupełnie "na co się nie godzić" ??!!
      masz na wszystko się godzić, co powie lekarz, lub położna, bo to oni
      się na tym znają, a nie Ty!!
      • artdesign84 Re: a co, Ty łaskę robisz, że będziesz rodzić?? 20.06.09, 16:58
        acha - chodzi mi o godzenie się na wszystko, w trakcie porodu, jak
        będzie to dla waszego dobra : nacięcie i oksy może należeć do tych
        rzeczy
        podłączenie do ktg non stop też może być konieczne
      • anettchen2306 Re: a co, Ty łaskę robisz, że będziesz rodzić?? 21.06.09, 10:20
        Mozna sie nie zgadzac na rozne rzeczy: na chamskie traktowanie ze
        strony personelu (doswiadczylam wiec wiem, co pisze), na obecnosc
        studentow i praktykantow podczas porodu i pare innych
        mniejszych "drobnostek". To, ze lekarze sie "znaja" nie ma tu nic
        do rzeczy. To JA rodze a nie oni. To JA wiem, czego potrzebuje moje
        cialo, bo to JA odczuwam bol. Oni sa do tego, by mi moje zadanie
        maksymalnie ulatwic a nie utrudniac. Po pierwszym porodzie
        dla "mojego dobra" (bo bedzie szybciej) lekarka "uwalila" mi sie na
        brzuchu (nie mialam skurczy wtornych, by urodzic lozysko), by
        lozysko sie szybciej odkleilo (w wielu polskich szpitalach to
        praktykowana norma). Nie czekali po porodzie nawet 15 minut, choc
        prosilam (no ale ja sie przeciez nie znam...). W rezultacie
        polowicznie odklejone lozysko i potezny krwotok. Nadal twierdzisz,
        ze to ONI znali sie na rzeczy? Bylam caly czas podlaczona do
        kroplowki (nie wiem po co), zakaz wstawania przez 12 godzin (tez nie
        wiem po co, bo wszystko balo ok), gdy chcialam pojsc do toalety
        przyszla polozna i ... zalozyla cewnik. Myslisz, ze to wszystko bylo
        dla MOJEGO lub dziecka dobra? Watpie. Za drugim razem bylo zupelnie
        inaczej, bo sluchano tego co JA mowie, bo zauwazano MOJE potrzeby.
        Nie bylam tylko rodzaca, ale takze pacjentka (ma swoje prawa i
        zyczenia), matka i kobieta (potrzeby intymnosci).
        • artdesign84 Re: a co, Ty łaskę robisz, że będziesz rodzić?? 22.06.09, 04:43
          anettchen2306 napisała:

          > Mozna sie nie zgadzac na rozne rzeczy: na chamskie traktowanie ze
          > strony personelu (doswiadczylam wiec wiem, co pisze), na obecnosc
          > studentow i praktykantow podczas porodu i pare innych
          > mniejszych "drobnostek". To, ze lekarze sie "znaja" nie ma tu nic
          > do rzeczy. To JA rodze a nie oni. To JA wiem, czego potrzebuje
          moje
          > cialo, bo to JA odczuwam bol. Oni sa do tego, by mi moje zadanie
          > maksymalnie ulatwic a nie utrudniac. Po pierwszym porodzie
          > dla "mojego dobra" (bo bedzie szybciej) lekarka "uwalila" mi sie
          na
          > brzuchu (nie mialam skurczy wtornych, by urodzic lozysko), by
          > lozysko sie szybciej odkleilo (w wielu polskich szpitalach to
          > praktykowana norma). Nie czekali po porodzie nawet 15 minut, choc
          > prosilam (no ale ja sie przeciez nie znam...). W rezultacie
          > polowicznie odklejone lozysko i potezny krwotok. Nadal twierdzisz,
          > ze to ONI znali sie na rzeczy? Bylam caly czas podlaczona do
          > kroplowki (nie wiem po co), zakaz wstawania przez 12 godzin (tez
          nie
          > wiem po co, bo wszystko balo ok), gdy chcialam pojsc do toalety
          > przyszla polozna i ... zalozyla cewnik. Myslisz, ze to wszystko
          bylo
          > dla MOJEGO lub dziecka dobra? Watpie. Za drugim razem bylo
          zupelnie
          > inaczej, bo sluchano tego co JA mowie, bo zauwazano MOJE potrzeby.
          > Nie bylam tylko rodzaca, ale takze pacjentka (ma swoje prawa i
          > zyczenia), matka i kobieta (potrzeby intymnosci).


          ale jesteśmy tu wszystkie dorosłe,więc o pewnych wiadomych rzeczach
          nie piszę ... żeby np sie nie zgadzać, jak lekarz powie że jak mi
          włoży palec w dupę to szybciej urodzę ...

          pisałam o sprawach dotyczących porodu ze strony medycznej : oksy,
          nacięcie, ktg, vaccum - jeżeli to jest konieczne, to poco się
          rozwodzić nad tym, czy zgodzić się czy nie ??!
          ja też przeszłam ciężki poród - prawie 29 godzin, skakanie lekarza
          po moim brzuchu, łyżeczkowanie resztek łożyska, ale ja nie miałam
          siły ani nawet ochoty się zastanawiać nad tym i sie z nimi
          kłócic ... po prostu chciałam już urodzić, a małemu tętno skakało,
          więc trzeba było szybko to zrobić ...
    • nati.82 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 20.06.09, 17:47
      Jak czytam niektóre wypowiedzi, to mnie śmiech bierze, bo zachowujecie się,
      jakbyście miały rodzić według jakiejś instrukcji: to tak, za to dziękuję, to być
      może, al.e jeszcze się zastanowię. Ciekawe tylko, czy na porodówce będziecie
      takie wyszczekane i będziecie miały czas, siły i ochotę na durne zastanawianie
      się: godzić się czy nie.
      • artdesign84 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 21.06.09, 04:08
        nati.82 napisała:

        > Jak czytam niektóre wypowiedzi, to mnie śmiech bierze, bo
        zachowujecie się,
        > jakbyście miały rodzić według jakiejś instrukcji: to tak, za to
        dziękuję, to by
        > ć
        > może, al.e jeszcze się zastanowię. Ciekawe tylko, czy na porodówce
        będziecie
        > takie wyszczekane i będziecie miały czas, siły i ochotę na durne
        zastanawianie
        > się: godzić się czy nie.


        zgadzam się w 100 % smile
        • anettchen2306 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 21.06.09, 10:41
          A mnie bynajmniej smiech nie bierze. A takie nastawienie, ze zrobie
          wszystko (obojetnie jaka to glupota bedzie), by urodzic prowadzi do
          tego, ze organizacja "rodzic po ludzku" jeszcze dlugo i bezowocnie
          bedzie dzialala.
          Na porodowce bynajmniej nia panikowalam (mam zasoba dwa porody). Do
          8 cm rozwarcia czulam sie dobrze i to bez zzo. Spedzilam na
          porodowce za drugim razem ok 13 godzin, wiec mialam czas sie
          zastanawiac, banajmniej nie w durny sposob.
          "jakbyście miały rodzić według jakiejś instrukcji: to tak, za to
          dziękuję, to być może, ale jeszcze się zastanowię" - no ja wlasnie
          rodzilam w taki opisany przez ciebie sposob. Polozna przychodzila i
          proponowala, nie zmuszala. I to JA podejmowalam decyzje czego w
          danym momencie chce a co mi zdecydowanie nie sluzy, np. ze chce sie
          polozyc, bo bole krzyzowe za chwile nogi z tylka mi wyrwia, zamiast
          uporczywie spacerowac, ze czekamy z urodzeniem lozyska, zeby za
          drugim razem nie przezywac traumy z pierwszego porodu. Nie trzeba
          sie zgadzac na badanie w czasie skurczu (kopnelabym tego kogos noga
          z bolu tak, ze chyba szczeke bym mu zlamala), bo mozna to spokojnie
          zrobic w czasie przerwy miedzy skurczami. Nawet zwierze protestuje i
          nie godzi sie na wszystko, co sie z nim wyprawia.
          • artdesign84 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 04:45
            anettchen2306 napisała:

            > A mnie bynajmniej smiech nie bierze. A takie nastawienie, ze
            zrobie
            > wszystko (obojetnie jaka to glupota bedzie), by urodzic prowadzi
            do
            > tego, ze organizacja "rodzic po ludzku" jeszcze dlugo i bezowocnie
            > bedzie dzialala.
            > Na porodowce bynajmniej nia panikowalam (mam zasoba dwa porody).
            Do
            > 8 cm rozwarcia czulam sie dobrze i to bez zzo. Spedzilam na
            > porodowce za drugim razem ok 13 godzin, wiec mialam czas sie
            > zastanawiac, banajmniej nie w durny sposob.
            > "jakbyście miały rodzić według jakiejś instrukcji: to tak, za to
            > dziękuję, to być może, ale jeszcze się zastanowię" - no ja wlasnie
            > rodzilam w taki opisany przez ciebie sposob. Polozna przychodzila
            i
            > proponowala, nie zmuszala. I to JA podejmowalam decyzje czego w
            > danym momencie chce a co mi zdecydowanie nie sluzy, np. ze chce
            sie
            > polozyc, bo bole krzyzowe za chwile nogi z tylka mi wyrwia,
            zamiast
            > uporczywie spacerowac, ze czekamy z urodzeniem lozyska, zeby za
            > drugim razem nie przezywac traumy z pierwszego porodu. Nie trzeba
            > sie zgadzac na badanie w czasie skurczu (kopnelabym tego kogos
            noga
            > z bolu tak, ze chyba szczeke bym mu zlamala), bo mozna to
            spokojnie
            > zrobic w czasie przerwy miedzy skurczami. Nawet zwierze protestuje
            i
            > nie godzi sie na wszystko, co sie z nim wyprawia.

            taa... ale nie wszystkie mają przerwy między skurczami pod
            koniec ... ja miałam może 5 sekundowe, więc Twoja teoria by się nie
            sprawdziła
            • nati.82 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 21:23
              Własnie! Co innego, jak przychodzi położna i pyta, i jeszcze doradzi, a co
              innego, jak nie ma na to czasu lub sposobności.
              • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 08:00

                nati.82 napisała:

                > Własnie! Co innego, jak przychodzi położna i pyta, i jeszcze
                doradzi, a co
                > innego, jak nie ma na to czasu lub sposobności.

                Czasem chila jest bardzo wazna i moze sie wiele stac .I trzeba miec
                swiadomosc tego co sie moze stac.
        • monnap Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 05:01
          A dlaczego pacjentki maja sie godzic na wszystkie niedorzecznosci
          lekarzy czy tez naciecie? A skad masz pewnosc, ze te
          wszystkie "udogodnienia" to koniecznosc a nie wygoda lekarzy?
          Wiekszosc kobiet w Polsce potrzebuje naciecia z koniecznosci??
          Dziwne, bo cala reszta cywilizowanego swiata rodzi bez takich
          przyjemnosci i jakos kobiety tak mocno nie pekaja, tylko w POlsce
          takie cuda sie slyszy od lekarza a kobiety plota jedna z druga ze
          to tak z koniecznosci ja pocieto. Ja sie nie zgodzilam i mialam
          tylko otarcie, wiec koniecznosci nie bylo. Od dawna tez wiadomo ze
          z reguly (ok. 90% przypadkow) pekniecie jest lepsze niz naciecie, a
          w naszym kochanym kraju jakos dziwnie odwrotnie. I co to znaczy, ze
          nie mozna miec planu porodu? Lepiej miec, przeciez wiadomo ze kazda
          myslaca kobieta zgodzi sie na interwencje jesli beda powiklania.
          Taki plan porodu robi sie i jest on czesto stosowany gdy porod
          przebiega bez komplikacji, ja nie widze w tym nic dziwnego. Kobiety
          powinny domagac sie poszanowania ich zdania i tylko w taki sposob
          cos sie w szpitalach moze zmienic. Lekarze nie sa nieomylni,a my
          nie jestesmy bezmyslnymi stworzeniami zeby sie poddawac wszystkim
          zabiegom jakie chca wykonac.
      • memphis90 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 21.06.09, 08:11
        Ale też nie przesadzajmy z tą wizją rodzącej, która nie wie, co się
        wokół niej dzieje... Ja byłam "świadoma" przez cały poród,
        wiedziałam, co się dzieje, byłam w stanie podejmować decyzje (także
        taką, że położna ma zabrać łapy i przestać chronić krocze, a zamiast
        tego-yes, yes, yes- niech mnie p. doktor natnie! wink). Decydowałam na
        bieżąco o znieczuleniu, o oxy, o pozycji (niestety, tu dość krtko,
        bo dostałam polecenie nie wstawania z łóżka- ale na łóżku też można
        przyjąć kolankowo-łokciową, jak się okazalowink)
        o momencie nacięcia, dopominałam się znieczulenie do szycia po itd.
        więc można, naprawdę.
        • franczii Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 21.06.09, 15:34
          Zgadzam sie z przedmowczyniami, ze kobieta rodzaca nie jest bezwolna i
          nieswiadoma tego co sie z nia dzieje i co jej robia. Dwa razy rodzilam, i ani
          przez chwile nie doszlo to tego, zeby bylo mi wszystko jedno, co sie ze mna
          dzieje. Rozumialam co do mnie mowiono i o co pytano. Pomimo okropnego bolu
          pytalam, ile potrwa zapis ktg, pytalam czy mozna skrocic ten czas bo
          unieruchomienie bardzo potegowalo bol, pytalam, kiedy bede mogla skorzystac z
          wanny itp. W pierwszej fazie juz przy koncu bylam bardzo malo komunikatywna ale
          swiadomosc wrocila na poczatku drugiej fazy. Polozna zapytala jak chce rodzic,
          powiedzialam ze nie chce lezec, wtedy zaproponowala kolanowolokciowa na lozku,
          ale nie byla to odpowiednia pozycja, wiec zeszlam na podloge. Kiedy mialam
          rodzic przypomnialam jeszcze poloznej, jak bardzo mi zalezy na zachowaniu krocza
          w calosci i zastrzeglam, ze gdyby naciecie okazalo sie jednak konieczne to chce
          byc o tym uprzedzona i miec podane znieczulenie. Polozna potraktowala te
          "zadania " bardzo powaznie i powiedziala, ze nikt mnie nie natnie bez
          uprzedzenia i bez znieczuleniasmile Potem po porodzie kiedy bylo potrebne zszywanie
          pekniec tez zastrzeglam sobie ze chce znieczulenie.
          • alice.munro Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 20:19
            franczii napisała:

            zastrzeglam, ze gdyby naciecie okazalo sie jednak konieczne to chce
            > byc o tym uprzedzona i miec podane znieczulenie. Polozna
            potraktowala te
            > "zadania " bardzo powaznie i powiedziala, ze nikt mnie nie natnie
            bez
            > uprzedzenia i bez znieczuleniasmile



            shock

            A po co? Przeciez naciecie robi sie w czasie skurczu, nie znam
            kobiety ktora czula jak i kiedy ja nacieto, bo bol skurczowy jest
            tak silny, ze chyba tylko najechaie walcem drogowym mogloby go
            ewentualnie zniesc. Niektore z was chyba z lekka przesadzaja i
            odnosze wrazenie, ze wiedza wiecej i lepiej niz lekarze.
            • franczii Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 07:32
              a ja znam osobiscie takie osoby, ktore odczuly bol w chwili naciecia, nie
              wykluczam, ze naciecie bylo zle wykonane ale efekt byl wlasnie taki. W kazdym
              razie,widzisz, co jest najdziwniejsze? ze te wyuczone i wiedzace lepiej polozne
              (przy moim porodzie nie bylo lekarza) potraktowaly moje zyczenie jak najbardziej
              powaznie a ty jak jakas tam zachcianke niezrownowaonej ciezarnej, dlaczego i
              jakim prawem?
      • figa33 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 21.06.09, 20:31
        nati.82 napisała:

        > Jak czytam niektóre wypowiedzi, to mnie śmiech bierze, bo >zachowujecie się, jakbyście miały rodzić według jakiejś instrukcji: >to tak, za to dziękuję, to być może, ale jeszcze się zastanowię. >Ciekawe tylko, czy na porodówce będziecie takie wyszczekane i >będziecie miały czas, siły i ochotę na durne zastanawianie
        > się: godzić się czy nie.

        Ja nie widzę nic durnego w zastanawianiu się, na co powinno się godzić, a na co nie.
        Widzę natomiast, że bardzo łatwo jest skutecznie zniechęcać do zachowań i działań we własnym dobrze pojętym interesie tym mamom, które poród maja już za sobą i wiedzą, "z czym to się je".
        Ja akurat rodzić będę po raz pierwszy, więc wiedzy praktycznej nie posiadam żadnej. Dlatego starałam sie maksymalnie zgłębiać ją przynajmniej teoretycznie, aby miec choćby najmniejsze pole do manewru. Nie wyobrażam sobie wejść na IP jak kompletnie zielone cielę i godzić sie po kolei na wszystko, przytakując każdej napotkanej osobie z personelu szpitalnego, tylko i wyłacznie dlatego, że tam pracują a w związku z tym wiedzą lepiej.

        A teraz jeden przykład, którego opis pochodzi ze strony Fundacji:
        "DOLARGAN (petydyna)
        To najpopularniejszy środek przeciwbólowy stosowany w polskich szpitalach – z danych Fundacji Rodzić po Ludzku wynika, że używany jest w przynajmniej 17% porodów, przy czym w niektórych oddziałach nawet u 60% rodzących! Dolargan jest lekiem narkotycznym, pochodnym morfiny, działa przeciwbólowo i rozkurczowo. Podawany jest dożylnie lub domięśniowo.Ma wiele skutków ubocznych. U rodzącej może zwolnić akcję porodową, spowodować mdłości, zawroty głowy, zaburzenia orientacji, senność. Lek ten przechodzi przez barierę łożyskową, co oznacza, że przenika do krwi dziecka i niekorzystnie wpływa na jego stan. Maluch po porodzie jest senny, słabiej reaguje na bodźce, może mieć trudności w oddychaniu, słabsze napięcie mięśniowe i upośledzony odruch ssania, co jest przyczyną problemów laktacyjnych. Często konieczne jest podanie dziecku antidotum. Wyniki badań nad długofalowymi skutkami stosowania opiatów u dziecka podczas porodu nakazują ostrożność w ich używaniu, ze względu na ich możliwy wpływ na skłonność do uzależnienia od narkotyków w późniejszym życiu.

        Czytając taki opis na pewno każda jest w 100% przekonana, że chce i wręcz powinna sie na to godzić ???

        I jeszcze coś ze strony Fundacji, która opiera się na Światowej Organizacji Zdrowia WHO:
        5. Kobieta musi wyrazić zgodę na środki i zabiegi stosowane podczas porodu.
        Kobieta powinna być pytana o zgodę na zastosowanie jakichkolwiek interwencji medycznych w czasie porodu. Rutynowe stosowanie środków i zabiegów, takich jak indukcja porodu, przebicie pęcherza płodowego, nacięcie krocza czy znieczulenie petydyną (dolarganem), powinno zostać ograniczone zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia. Medyczne interwencje powinny być uzasadnione indywidualną sytuacją rodzącej i jej dziecka.


        Także to nie są żadne moje fochy, wymysły ani widzi mi się. Jest to jednak czymś podparte.


        Całość naszych praw :
        www.rodzicpoludzku.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=175:dekalog-qrodzenia-po-ludzkuq&catid=41:misja&Itemid=1745
        • julimama79 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 21.06.09, 20:56
          > Ja akurat rodzić będę po raz pierwszy, więc wiedzy praktycznej nie
          posiadam żad
          > nej.

          No właśnie i chcesz sama decydować czy jakaś procedura jest wskazana
          czy nie? To gratuluję. Powiem Ci,że nawet mimo ukończenia medycyny
          zdałam się całkowicie na decyzje lekarza prowadzącego poród jak
          również położnej. W danej chwili nie byłam w stanie sama ocenić czy
          dziecko nie jest zagrożone. Poporosiłam o lewatywę, miałam nacięte
          krocze, nie chciałam ryzykować popękania. Dla mnie zdobywanie
          wiedzy "medycznej" na forum, w ogóle w internecie jest śmieszne i
          tyle.
          • dacard Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 02:30
            A pieniądze oddajesz doradzcy, zeby inwestowal w co chce, czy sie
            dopominasz wyjaśnień i próbujesz zrozumieć ewentualne ryzyko?

            Nie gloryfikuj wiedzy medycznej - lekarz to zawód jak każdy inny -
            ma mi służyc, a ja mam prawo to kontrolować. O ile jestem w stanie -
            jak nie, to chce zeby obok był mąż albo ktoś inny komu ufam. I tyle.

            Tu nie ma co się obrażać, czy unosić homeryckim śmiechem.
            • monnap Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 05:06
              No i cos kiepsko u ciebie z tym wyksztalceniem medycznym jesli
              uwazasz ze pekniecie jest gorsze niz naciecie..
              • julimama79 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 08:08
                Tak, oczywiście pęknięcie obejmujące zwieracze jest lepsze niż
                nacięcie, nie rozśmieszaj mnie. Widziałaś kobiety leczące efekty
                takich popękań? Chyba nie skoro piszesz takie bzdury.
              • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 09:47
                monnap napisała:

                > No i cos kiepsko u ciebie z tym wyksztalceniem medycznym jesli
                > uwazasz ze pekniecie jest gorsze niz naciecie..

                A uwazasz ze nie, motko kobieto pekłam do odbytu 24 szwy ,nie no
                cudownie dwa miesiace dochodziłam do siebie .Taka o rewlacja polecam
                kazdej ,która uwaza ze jest to takie dobre wink
                • anettchen2306 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 12:54
                  Po to mam nadzieje ksztalci sie lekarzy lub polozne, by potrafili
                  ocenic ryzyko naciecia lub pekniecia. Za pierwszym razem mnie
                  nacieto (nawet nie wiedzialam kiedy i jak, nikt o nic nie pytal, nie
                  informowal - przytomna bylam a jakze). Za drugim razem
                  bylo "pekniecie kontrolowane". Zalozono mi bodajze 1 - 2 szwy wiecej
                  niz za pierwszym razem. Za drugim razem to pekniecie zagoilo sie
                  bylskawicznie (mimo braku wietrzenia krocza, bo to mit przedluzajacy
                  gojenie i powodujacy brzydkie zabliznianie sie rany). W 5 dni po
                  porodzie przy badaniu kontrolnym lekarka poinformowala, ze wszystko
                  pieknie zagojone. Problemow z siedzeniem ani
                  nieprzyjemnym "ciagnieciem" nie mialam. Za pierwszym razem mimo
                  naciecia i mniejszej ilosci szwow dochodzilam do siebie o wiele
                  dluzej, a przy bolach miesiaczkowych odczuwam nieprzyjemny ciagnacy
                  bol w miejscu ciecia i szycia po dzis dzien, choc minelo juz
                  przeszlo 8 lat. Tak wiec pekniecie niekoniecznie jest gorsze od
                  kontrolowanego ciecia. Peknac mozna nawet po uprzednim nacieciu,
                  niestety. Tak duze pekniecia jak u ciebie zdarzaja sie bardzo
                  rzadko, naciecia bez wyraznej potrzeby to juz niemal zjawisko
                  nagminne sad Co gorsza, lekarze lub polozne ciachaja nawet bez
                  uprzedzenia, ze maja taki zamiar.
                • monnap Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 15:03
                  Jak jestescie takie doinformowane na temat pekniecia, to
                  powinnyscie rowniez wiedziec, ze takie pekniecie do samej d..zdarza
                  sie bardzo rzadko i w wiekszosci przypadkow jest to wina
                  nieudolnosci personelu medycznego - kaze sie przec kobiecie na
                  lezaco i stad nacisk na odbyt. Gdybys rodzila w pozycji pionowej to
                  takie cuda by ci sie nie przydarzyly. TA studentka medycyny powinna
                  to wiedziec a nie gadac o zwieracach odbytu.Bardzo jednostronne to
                  podejscie i nie macie racji. PO prostu jestes przypadkiem
                  spartaczonego przez lekarzy porodu, przykrfe, bo w Polsce nadal sie
                  zdarza. Miedzy innymi dlatego kobiety w POlsce powinny byc
                  uswiadomione, bo lekarze nie daja im szansy na normalny porod
                  • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 08:03
                    monnap napisała:

                    > Jak jestescie takie doinformowane na temat pekniecia, to
                    > powinnyscie rowniez wiedziec, ze takie pekniecie do samej
                    d..zdarza
                    > sie bardzo rzadko i w wiekszosci przypadkow jest to wina
                    > nieudolnosci personelu medycznego - kaze sie przec kobiecie na
                    > lezaco i stad nacisk na odbyt. Gdybys rodzila w pozycji pionowej
                    to
                    > takie cuda by ci sie nie przydarzyly. TA studentka medycyny
                    powinna
                    > to wiedziec a nie gadac o zwieracach odbytu.Bardzo jednostronne to
                    > podejscie i nie macie racji. PO prostu jestes przypadkiem
                    > spartaczonego przez lekarzy porodu, przykrfe, bo w Polsce nadal
                    sie
                    > zdarza. Miedzy innymi dlatego kobiety w POlsce powinny byc
                    > uswiadomione, bo lekarze nie daja im szansy na normalny porod


                    Co Ty nie powiesz a skad masz takie przejkonanie ze Tobie się to nie
                    stanie ,i czy ja gdzies napisłam ze lezałam.nie oceniaj jak nie
                    wiesz.
                    • franczii Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 08:31
                      Nikt takiego przekonania nie ma. Mialam swiadomosc, ze jakies ryzyko istnieje,
                      bardzo niskie, ale jednak moglam znalezc sie w tej niewielkiej grupie kobiet,
                      ktorym naciecie ratuje tylek, ale ocencie same czy az tak bardzo ryzykowalam.
                      Wiedzialam, ze rodzac w pionie jest bardzo, ale to bardzo niewielkie
                      prawdopodobienstwo ze pekne powaznie, zreszta to samo mi mowila polozna. Dzieci
                      nie byly gigantami, polozna ocenila moja sytuacje i powiedziala, ze
                      najpradwopodobniej naciecie nie bedzie potrzebne, zreszta jak mi sama
                      powiedziala u nich nacicna sie niezmiernie rzadko. Polozna wiedziala jak
                      chronic krocze bo uczyli ja tego na studiach (mialam mloda polozna) i
                      praktykowala to na codzien w pracy. Wlasciwie mialam wszystkie atuty, zeby
                      urodzic bez naciecia i tak urodzilam. Istnialo jakies marginalne ryzyko, ze
                      peknie mi cos wiecej niz naskorek ale je podjelam i nie mialabym zadnych
                      pretensji do nikogo.
                    • monnap Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 04:54
                      Stad, ze statystycznie malo kobiet peka w pozycji werykalnej -
                      oczywiscie poza Polska, bo tu to juz wszystkie i to do samego
                      odbytu oczywiscie.
                      • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 09:48
                        A w Twoim magicznym karaju nikomu to sie nie stało napewno wink
                        • monnap Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 14:35
                          Chyba rzeczywiscie jest magiczny, bo o nie slyszy sie o takich
                          problemach doswiadczanych przez ciezarne!
            • julimama79 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 08:11
              Wyraziłam swoje zdanie, mam do tego prawo. ZAWSZE lekarz jest w
              stanie lepiej ocenić ewentualne zagrożenie niż Ty sama. To tyle.

              https://lilypie.com/pic/090517/cfDh.jpghttps://b1.lilypie.com/O6cZp2/.png
          • franczii Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 08:23
            Nie sama decydowac ale wspolpracowac, nie zdawac sie na decyzje innych ale
            uczestniczyc w jej podejmowaniu po otrzymaniu zwiezlej ale wyczerpujacej i
            jasnej informacji na temat proponowanych zabiegow, ewentualnych nastepstw
            zabiegu lub jego niewykonania.
            Czyli byc powaznie potraktowana, jak dorosla odpowiedzialna za siebie i dziecko
            osoba. Wiadomo, ze kontakt moze byc utrudniony ale raczej nie jest niemozliwy,
            no chyba ze to jakis zupelnie skrajny przypadek. Oczywiscie polozna ktora chce
            sie porozumiec z polprzytomna rodzaca musi sie troche wysilic, nie moze uzywac
            skomplikowanych zwrotow i byc maksymalnie komunikatywna czyli nawiazac kontakt
            wzrokowy, mowic wyraznie, powoli, glosno i przystepnie bez zadnych ozdobnikow. A
            oczywiscie rodzaca pomimo bolu powinna w miare swoich mozliwosci postarac sie
            zrozumiec. Pamietam z pierwszego porodu, bylam juz ledwo przytomna, przerw
            miedzy skurczami praktycznie nie bylo a ja zatracilam poczucie czasu i
            rzeczywistosci a wszystko mi sie zlewalo pamietam wycinek: twarz poloznej, ktora
            pochylajac sie nade mna tlumaczyla mi dlaczego,nie bede mogla urodzic w wodzie.
            A mogla po prostu nic nie powiedziec bo przeciez i tak bylam prawie nieprzytomna.
            A co do oczekiwan i planow, to kurcze jakos w innych krajach spisuje sie razem z
            polozna plan poroodu i jakos on nie utrudnia wspolpracy tylko ulatwia obu
            stronom. Wiec czemu polska rodzaca nie moze miec zadnych oczekiwan?
            • green_naranja Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 13:28
              "A co do oczekiwan i planow, to kurcze jakos w innych krajach spisuje sie razem
              > z
              > polozna plan poroodu i jakos on nie utrudnia wspolpracy tylko ulatwia obu
              > stronom. Wiec czemu polska rodzaca nie moze miec zadnych oczekiwan? "

              franczii, no jeszcze nie wiesz? W Polsce personel medyczny ZAWSZE wie lepiej i
              ZAWSZE podejmie lepsza decyzje (jakakolwiek by ona byla) od rodzacej, ktora to
              rodzaca ma sie polozyc pieknie na wznak, rozlozyc nogi i modlac do
              matki-boskiej-czestochowskiej, zgodzic niczym bezwolny golem na wszystkie
              zabiegi przeswiatlego personelu.

              Jakim cudem kobiety rodza na tym cudacznym Zachodzie, tego najmedrszy z gorali
              nie pojmie...big_grin
    • reteczu Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 13:24
      figa33 napisała:
      - czy w czasie porodu można coś jeść, czy pozwalają na małe pożywne
      przekąski ?


      Padnę!
      Jak cię przycisną skurcze, to ostatnią sprawą, o jakiej pomyślisz,
      będą pożywne przekąski!
      • red-truskawa Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 13:54
        Z "dogadaniem" między personelem medycznym a rodzaca kłopot taki, że rodzaca
        mysli ze lekarz to jej wróg a lekarz myśli - rodzaca głupi matoł, bo to ja tu
        jestem Bogiem. Mam wykształecenie medyczne ale wkurza mnie nastawienie zarówno
        lekarzy, traktujących rodzace jako półgówki i oczekujach od nich boskiego
        uwielbienia i bezkrytycznej wiary i ufnosci, ale tez do szału doprowadza mnie
        olbrzymia, dogłebna i "fachowa" wiedza rodzących pochodzaca właśnie z forum-
        czysta medycyna- czasem nie wystarczy urodzic dziesięcioro dzieci aby zostac
        położnikiem, nie wystarczy też odebrac 1000 poródów aby wiedziec co się czuje,
        szczególnie gdy jest się facetem.
      • alexandra_m Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 17:52
        reteczu napisała:

        > figa33 napisała:
        > - czy w czasie porodu można coś jeść, czy pozwalają na małe pożywne
        > przekąski ?
        >
        >
        > Padnę!
        > Jak cię przycisną skurcze, to ostatnią sprawą, o jakiej pomyślisz,
        > będą pożywne przekąski!


        A ja nie wiem, z czego się tak dziewczyny naprwdę nabijacie. Sama czytałam wielokrotnie, że wiele szpitali zgadza się na takie drobne przekąski w postaci jabłka, zbożowego batonika czy krakersów. Jest o tym mowa m.in. w słynnej "biblii cieżarówek" ("W oczekiwaniu na dziecko"). jako standardowe pytanie do położnej pojawiało się też w licznych gazetach, jakie czytałam. Zaraz pewnie napiszecie, że czytam durne gazety i poradniki, ale cóż. Jak ktoś rodzi po raz pierwszy, to naprawdę nie ma takiej genialnej wiedzy, jak co poniektóre fukające w tym wątku mamusie. Czasem wydaje mi się, że naprawdę przyjemniej byłoby przeczytać rzeczowe wyjaśnienie problemu, a nie takie smutne komentarze...
        • franczii Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 18:34
          Mnie nawet w szkole rodzenia powiedzieli zeby zabrac jakies drobne ale tresciwe
          przekaski na pierwsza czesc pierwszej fazy, zeby dodac sobie energii.
          • figa33 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 18:55
            Może źle kombinuję, ale wydaje mi się, że z dwojga złego chyba lepiej zjeść w pierwszej fazie porodu (bo to przecież o nią chodziło w kwestii przekąsek) kawałek jabłka czy banana, niż nażreć się do oporu przed samym wyjściem z domu. Taki wielki posiłek sił raczej nie doda, niepotrzebnie zapcha żołądek i spowoduje później różne ciekawe i nie koniecznie przyjemne niespodzianki w czasie parcia (nie mówiąc o konieczności wykonania nagłego cc). Batonik czy jabłko wyrządzi tu chyba znacznie mniej szkód, a może dodać potrzebnej energii w razie jej spadku.
            • malmoni20 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 19:36
              jeśli chodzi o jedzenie, to ja nie byłam głodna, a dla dodania sił jest dobry
              sok z białych winogron, moja położna wysłała po niego mojego męża zanim się
              wszytko na dobre rozpoczęło, a tym że się coś przydarzy (chodzi mi o kupę), nie
              należy się przejmować bo to może utrudnić parcie, ja o tym w ogóle nie myślałam,
              skupiałam się na skurczach i bólu smile
            • franczii Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 19:50
              Dokladnie, mnie sie przez pol nocy odbijalo zjedzona pred porodem kolacja, a
              jeszce nie wiedzialam ze zaraz po kolacji aczna odchodzic mi wody. U nas w
              szkole polozna polecala kaloryczne prekaski nie zadne jablko ale wlasnie batonik
              czy kawalek czekolady.
              • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 22.06.09, 20:43
                Proponuje przyjśc zstwem do jedzenia ,zobaczycie jaki bedzie
                efekt.Wymiot ze skorczami no rewelacyjne połączenie,brawo .Kolejna
                spraw nie dajcie sie naciac nie podłanczjcie się do oxy ,i proponyje
                urodzic w lesie w wtedy nikt nie bedzie Was męczyc.A wogóle to po co
                się decydujecie na dzieci skoro nie ktore z Was tylko
                słyszą ,opowieści jakie to oxy jest złe i to straszne nacięcie a ile
                godzin sie rodzi cudwanianki.Wyluzujcie przychodzac do szpitala
                podpisujecie zgode na wszelkie naciecia i nie naciecia podwanie
                leków.
                • monnap Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 00:07
                  Mow za siebie, ja absolutnie nie podpisuje zgody na wykonywanie
                  jakichkolwek zabiegow bez mojej wiedzy, nie jestem
                  ubezwlasnowolniona. Ty jak chcesz to daj sie ciac i
                  eksperymentowac, twoje cialo, ale nie opowiadaj ze tak wszyscy
                  musza bo ty tak mialas. Nie musza i warto znac swoje prawa jak sie
                  jest w szpitalu, tak na wszelki wypadek jak trafi sie na
                  niereformowalny skad lekarzy i polozne rodem z PRL-u . Tobie to
                  odpowiada, no to fajnie, mi nie.
                  • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 07:59
                    monnap napisała:

                    > Mow za siebie, ja absolutnie nie podpisuje zgody na wykonywanie
                    > jakichkolwek zabiegow bez mojej wiedzy, nie jestem
                    > ubezwlasnowolniona. Ty jak chcesz to daj sie ciac i
                    > eksperymentowac, twoje cialo, ale nie opowiadaj ze tak wszyscy
                    > musza bo ty tak mialas. Nie musza i warto znac swoje prawa jak sie
                    > jest w szpitalu, tak na wszelki wypadek jak trafi sie na
                    > niereformowalny skad lekarzy i polozne rodem z PRL-u . Tobie to
                    > odpowiada, no to fajnie, mi nie.

                    jasne nie podpisuj ale wez pod uwage ze moze sie cos stac w trakcie
                    porodu i co w tedy,nie masz swiadomosci ze sama jestes zagrozeniem
                    dla siebie i dla dziecka.Prawa swoje znam i wiem co jest dla mnie
                    dobre a co złe,ale wole podpisac zgode bo to jest dla mojego
                    bezpieczeństwa i mojego dziecka.
                    A potem sie słyszy ze jakas nawiedzona matka nie chce odciac
                    pępowiny ,tak jak to było w Hrubieszowie.
                    • monnap Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 17:21
                      Jakos przeszlam przez porod i zastosowano sie do moich prosb, wiec
                      nie wypaczaj tego jak to naprawde wyglada. Nie jestem na tyle
                      glupia, zeby za wszelka cene chronic siebie a nie dziecko, ale nie
                      poddam sie tez rutynowym zabiegom bo tak lekarzom wygodnie. Ty sie
                      dalas i bronisz tego zaciekle jakby bylo to najlepsze co Cie
                      spotkalo a porody niestety mialas niefajne.
                      Poza tym jak tu ktoras pisala, nie wszystkie pierworodki zdobywaja
                      swoja wiedze na temat porodu na forum. Ja poszlam do porzadnej
                      szkoly rodzenia, gdzie omowiono z nami wszystkie fazy porodu,
                      techniki oddychania, srodki przeciwbolowe jakie moga nam
                      zaproponowac i jakie moga wyniknac z tego komplikacje. Takze gdyby
                      lekarz zaczal mi podawac cos bez mojej wiedzy lub bez wytlumaczenia
                      co bedzie robil, to podalabym go do sadu. Ja mam prawa i jako
                      pacjentka domagam sie szacunku. Na szczescie nie rodzilam w PL i
                      niem musialam walczyc o to co mi sie nalezy. Kazdy z usmiechem na
                      ustach tlumaczyl mi jak posuwa sie porod, co beda robic. Mialam
                      znieczulenie zewnatrzoponowe i anestezjologa przy lozku na caly
                      czas trwania porodu.
                      Kazdemu zycze takiego taktowania jakie ja mialam i tak szybkiego
                      powrotu do formy - nie bylam poddana zadnym zabiegom.
                      • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 22:09
                        Matko koljna z magicznego kraju,sam mówi za siebie.Rozczaruje Cie
                        dwa porody miałam idealne pierwszy wpominam strasznie 16 lat
                        temu .Ale w porownanie mam jak to wszystko się zmieniło.Traz bede
                        rodzic 4 raz z czego sie bardzo ciesze szpital iw arunki w którym
                        bede rodzic rewelacja ,połozne super.I to w tej ochydnej PL taki
                        szpital nie do wiary,i smiac mi sie chce kiedy kobiety nie znając PL
                        warunków tylko zasłyszane historje.
                        • monnap Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 04:50
                          Koloryzujesz i wiesz nie musisz tak pogardliwie o POlsce pisac bo
                          ja nigdzie nie wspomnialam o tym ze jest ochydnie. PO prostu waroto
                          zawalczyc o to co maja inne kobiety w cywilizowanych krajach. Ty
                          nie musisz. Twoj przypadek juz i tak jest stracony, wiec kladz sie
                          i daj sie ciac jak ci tak z tym wspaniale. Czwarty raz.. Ty chyba
                          jestes jakas masochistka. PO tyku porodach to juz samam powinnas
                          pilnowac aby miec dobre warunki. I mozesz sie smiac ile chcesz, ale
                          moje porody i tak beda prawdopodobnie o wiele przyjemniejsze niz
                          twoj i to z jednego powodu - nie bede potraktowana jak bezmyslne
                          zwierze, co tobie wydaje sie byc takie naturalne.
                          • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 09:46
                            monnap napisała:

                            > Koloryzujesz i wiesz nie musisz tak pogardliwie o POlsce pisac bo
                            > ja nigdzie nie wspomnialam o tym ze jest ochydnie. PO prostu
                            waroto
                            > zawalczyc o to co maja inne kobiety w cywilizowanych krajach. Ty
                            > nie musisz. Twoj przypadek juz i tak jest stracony, wiec kladz sie
                            > i daj sie ciac jak ci tak z tym wspaniale. Czwarty raz.. Ty chyba
                            > jestes jakas masochistka. PO tyku porodach to juz samam powinnas
                            > pilnowac aby miec dobre warunki. I mozesz sie smiac ile chcesz,
                            ale
                            > moje porody i tak beda prawdopodobnie o wiele przyjemniejsze niz
                            > twoj i to z jednego powodu - nie bede potraktowana jak bezmyslne
                            > zwierze, co tobie wydaje sie byc takie naturalne.


                            No terazm mnie rozbawiłaś na całego,znam swoje prawa i mnie nie
                            obrazaj .Nie musze uciekac z krajua aby godnie urodzic.Stac mnie na
                            to aby urodzic w PL i wychowac godnie dzieci bez emigracj.Zdziwiona
                            jestes ze w Pl mozna urodzic godnie ,na 100% mozna .I Twoje porady
                            to raczej nie wiedza co sie dzieje w PL,i jakie zmiany sa w
                            szpitalach.Pozatym nigdy nie rodziłas w PL winkWiec twoja wiedza jest
                            zasłyszana,na ten tematwink
                            • monnap Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 14:39
                              Nie nie jestem zdziwiona, ale ty godnie nie rodzilas. Chyba nie
                              znasz definicji. POza tym ja z kraju nie ucieklam tylko wyjechalam
                              i nie narzekam. Mam to szczescie, ze jestem w Polsce dosc czesto,
                              mam tu rodzine, wiec nie musisz mi tlumaczyc z uporem maniaka jak
                              to ja nic nie wiem a ty wiesz.
                              Mozesz sobie odpuscic, bo ja i ak uwazam, ze twoje podejscie do
                              sytuacji porodowych jest dalekie od normalnosci i oburzenie, ze
                              kobiety moga miec wymagania w szpitalu, takze nie swiadczy o tym ze
                              masz tak fajnie.
                              • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 17:21
                                monnap napisała:

                                > Nie nie jestem zdziwiona, ale ty godnie nie rodzilas. Chyba nie
                                > znasz definicji. POza tym ja z kraju nie ucieklam tylko wyjechalam
                                > i nie narzekam. Mam to szczescie, ze jestem w Polsce dosc czesto,
                                > mam tu rodzine, wiec nie musisz mi tlumaczyc z uporem maniaka jak
                                > to ja nic nie wiem a ty wiesz.
                                > Mozesz sobie odpuscic, bo ja i ak uwazam, ze twoje podejscie do
                                > sytuacji porodowych jest dalekie od normalnosci i oburzenie, ze
                                > kobiety moga miec wymagania w szpitalu, takze nie swiadczy o tym
                                ze
                                > masz tak fajnie.


                                Kobieto jakie Ty głupoty wygadujesz na jakiej podstawie mowisz ze
                                nie rodziłam godnie.Nie rodziłamw lesie ale w bardzo dobrych
                                klinikach,nie ma ciemnogrodu a podejscie lekarzy do rodzacej jest
                                zupełnie inne niz 16 lat temu.Mam poruwnanie a Ty jakie masz
                                porownanie ,nie masz w cale.Nie będe Ciebie przokonywac ze PL jest
                                dobre skoro masz zaślepienie na swój magiczny świat.
                • franczii Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 08:40
                  Ale czemu ciebie tak boli, ze ktos moze miec jakies swoje oczekiwania i moze
                  dazyc do tego zeby sie one spelnily? Przeciez to normalne, ze kobieta chce
                  przejsc prez porod jak najlepiej dla siebie i dla dziecka. Ale ty tego nie
                  potrafisz rozumiec.
                  • green_naranja Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 10:37
                    ...nie tylko tegobig_grin
                    • alerion1 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 10:46
                      Można sobie zrobić listę. Ale z podpisywanien braku zgody to ostroznie...
                      Podpiszesz potem pójdzie coś nie tak, a tu lekarz ma związane ręce...

                      Moim zdaniem to do porodu trzeba się przygotowac. Najlepiej w porządnej szkole rodzenia. Można trochę poczytać. Rozmawiać z lekarzem.

                      Jeżeli idzie o nacinanie krocza to niestety w części placówek robi się to rutynowo. Położna musi umieć poprowadzić poród tak by nacięcia uniknąc. Koleżanka po medycynie pierwsza powinna nie mieć złudzeń co do umiejętności personelu medycznego. Nie każda położna jest tak samo dobra w tym co robi i niestety nie każdej się chce ( i w Polsce i na tzw Zachodzie )
                      Z drugiej strony jak tu ocalić to krocze u kogoś kto pojęcia nie ma jak oddychać, jak nie przeć, i gdzie są te mięśnie dna miednicywinkSama położna nie wystarczy - nie umiesz współpracować - nie miej pretensji. Nastawiam się na nie nacinanie ale jak będzę się sprawowała przy parciu to się jeszcze okaże wink

                      Co do przekąsek - można jak się w domu zacznie " coś " dziać zjesć posiłek. Przecież najczęściej nie jedzie się od razu do szpitala tylko czeka, aż skurcze będą regularne. Posiłek ma być lekki - nikt Ci nie każde napchać się schabowszczakiem! Buła z dżemem i już smile

                      A jeżeli chodzi o ten dolargan to życzę powodzenia osobie która nie ma założonego zzo i wymaga łyżeczkowania po porodzie ... Napewno da rade na żywca...

                      A tak na marginesie to nie radze tą listą machać na prawo i lewo od wejścia na IP bo wtedy to już napewno cię te położne i lekarze zjedząwink

                      Ja mam zamiar grzecznie poprosić, że chcę być informowana o wszystkim co się przy mnie robi, i dlaczego. Wiadomo może nie być na to czasu - wtedy poproszę o wyjaśnienie po fakcie. Do tego napewno masz prawo.
                      Żeby było w szpitalach lepiej to i my i druga strona musimy zacząc współpracować a nie rządać. Postawa biernego pacjenta też nie jest dobra. Zwłaszcza przy porodzie bo to kobieta rodzi a nie personel.
                      • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 11:01
                        alerion1 napisała:

                        > Można sobie zrobić listę. Ale z podpisywanien braku zgody to
                        ostroznie...
                        > Podpiszesz potem pójdzie coś nie tak, a tu lekarz ma związane
                        ręce...
                        >
                        > Moim zdaniem to do porodu trzeba się przygotowac. Najlepiej w
                        porządnej szkole
                        > rodzenia. Można trochę poczytać. Rozmawiać z lekarzem.
                        >
                        > Jeżeli idzie o nacinanie krocza to niestety w części placówek robi
                        się to rutyn
                        > owo. Położna musi umieć poprowadzić poród tak by nacięcia uniknąc.
                        Koleżanka po
                        > medycynie pierwsza powinna nie mieć złudzeń co do umiejętności
                        personelu medyc
                        > znego. Nie każda położna jest tak samo dobra w tym co robi i
                        niestety nie każde
                        > j się chce ( i w Polsce i na tzw Zachodzie )
                        > Z drugiej strony jak tu ocalić to krocze u kogoś kto pojęcia nie
                        ma jak oddycha
                        > ć, jak nie przeć, i gdzie są te mięśnie dna miednicywinkSama
                        położna nie wystarc
                        > zy - nie umiesz współpracować - nie miej pretensji. Nastawiam się
                        na nie nacina
                        > nie ale jak będzę się sprawowała przy parciu to się jeszcze
                        okaże wink
                        >
                        > Co do przekąsek - można jak się w domu zacznie " coś " dziać zjesć
                        posiłek. Prz
                        > ecież najczęściej nie jedzie się od razu do szpitala tylko czeka,
                        aż skurcze bę
                        > dą regularne. Posiłek ma być lekki - nikt Ci nie każde napchać się
                        schabowszcza
                        > kiem! Buła z dżemem i już smile
                        >
                        > A jeżeli chodzi o ten dolargan to życzę powodzenia osobie która
                        nie ma założone
                        > go zzo i wymaga łyżeczkowania po porodzie ... Napewno da rade na
                        żywca...
                        >
                        > A tak na marginesie to nie radze tą listą machać na prawo i lewo
                        od wejścia na
                        > IP bo wtedy to już napewno cię te położne i lekarze zjedząwink
                        >
                        > Ja mam zamiar grzecznie poprosić, że chcę być informowana o
                        wszystkim co się pr
                        > zy mnie robi, i dlaczego. Wiadomo może nie być na to czasu - wtedy
                        poproszę o w
                        > yjaśnienie po fakcie. Do tego napewno masz prawo.
                        > Żeby było w szpitalach lepiej to i my i druga strona musimy zacząc
                        współpracowa
                        > ć a nie rządać. Postawa biernego pacjenta też nie jest dobra.
                        Zwłaszcza przy po
                        > rodzie bo to kobieta rodzi a nie personel.
                        >


                        Zgadzam sie z Tobą w zupełności.
                      • julimama79 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 11:28
                  • gabi683 Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 11:04
                    franczii napisała:

                    > Ale czemu ciebie tak boli, ze ktos moze miec jakies swoje
                    oczekiwania i moze
                    > dazyc do tego zeby sie one spelnily? Przeciez to normalne, ze
                    kobieta chce
                    > przejsc prez porod jak najlepiej dla siebie i dla dziecka. Ale ty
                    tego nie
                    > potrafisz rozumiec.

                    Potrafie to zrozumiec przeszłam juz przez trzy porody,znam prawa
                    pacjeta .To co nie ktore z Was tu piszą to sie mija z logiką.Nie
                    mozna wmawiac pierworodka ze to bedzie dla nich najlepsze.To powinna
                    ocenic połozna a nie sam rodzaca,bo tak naparwde wiele z Was ma
                    jedne poród za sobą,a mowicie jakbyscie były znawczyniami tematu.Ze
                    szkły rodzenia toretycznie .W praktyce ma to sie zupełnie inaczej.
                • kingaewelina Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 23.06.09, 11:14
                  Niedługo zaleceniem lekarskim będzie poczynanie dziecka w szpitalu, dla
                  bezpieczeństwa, na wszelki wypadek.
                  Większość obecnie stosowanych rutynowo zabiegów byłaby zupełnie zbędna, gdyby
                  personel medyczny, szczególnie lekarze byli mniej przywiązani do tego co mówi
                  aparatura a więcej do tego co mówi i robi kobieta. Wiem co mówię bo urodziłam 2
                  dzieci i zwiedziłam patologie ciąży 4 szpitali w Krakowie, później oddziały
                  dziecięce, swoje doświadczyłam i napatrzyłam się. Przeważnie położne
                  /pielęgniarki są wspaniałe, pomocne i naprawdę fachowe, ale niewiele mają do
                  powiedzenia.
                  Niestety wiedza na temat swoich praw i przebiegu porodu to mało, trzeba mieć
                  jeszcze przy boku zaufaną nie dającą się przekabacić osobę
                  • your.uthopia deela jest super 23.06.09, 18:39
                    a ja tam lubię dowcip deeli

                    p.s
                    mnie się najbardziej "przekąski" podobały big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
                    • wiesia140 Re: deela jest super 23.06.09, 21:09
                      Do autorki wątku. Uważam, że robisz dobrze pisząc sobie na co byś się zgodziła
                      ,a na co nie. Kobieta musi być świadoma tego co wokół niej się dzieje, ale
                      pamiętaj musisz też być elastyczna , bo sytuacja może się zmienić. Być może
                      będziesz musiała się zgodzić na niektóre rzeczy choć wcześniej byłaś im
                      przeciwna. W trakcie porodu oprócz kompetencji i umiejętności personelu
                      najważniejsze jest zaufanie i dobra obustronna współpraca ( właśnie tego ci
                      życzę przy porodzie, oprócz szczęśliwego rozwiązania).
      • szampanna Re: Na co nie godzić się przy porodzie? 24.06.09, 11:22
        > Padnę!
        > Jak cię przycisną skurcze, to ostatnią sprawą, o jakiej pomyślisz,
        > będą pożywne przekąski!

        nieprawda tongue_out wypowiedziałam się wyżej w tym wątku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka