Gość: Asia
IP: *.adsl.inetia.pl
30.06.09, 20:48
Pani Agnieszko. Kiedy przyszłam do szpitala podpisywałam różne
papiery, m.in. oświadczenie o szczepieniach p/żółtaczce. Ponieważ
żadnych szczepień nie miałam ani nikt ze mną na ten temat nie
rozmawiał, więc poprawiłam to oświadczenie zgodnie z prawdą i
podpisałam.
Byłam w ciąży bliźniaczej i jakiś czas leżałam na patologii. Nikt
nic dalej w temacie żółtaczki nie robił. Kiedy przyszła decyzja o
szybkim cc dostałam do podpisania znowu papiery. Odnośnie cc. Jednak
wśród nich było znowu oświadczenie o żóltaczce! Mówię kobiecie, że
już podpisałam i że nie mam szczepień, a ona na to, że nie mogą mi
zrobić cc jeżeli tego nie podpiszę. Podobno takie przepisy. Była
niedziela wieczór, nie miałam z kim się skontaktować. Czułam że
kłamie, ale nie wiedziałam, czy mimo wszystko zrobiliby cesarkę czy
też tak długo czekaliby aż się złamię i podpiszę, nawet jeśli jedno
z dzieci umrze. Podpisałam kłamstwo, że mam szczepienia i że
zostałam poinformowana itd. itp. Słabsze dziecko dostało 4pkt.
Nie wiem, jak w takiej sytuacji powinnam była postąpić. Wkurza mnie
takie postępowanie: szantaż, presja czasu, zagrożone życie dziecka.
Nie wiem, czy jest w ogóle sens pisanie gdziekolwiek skargi, tym
bardziej, że minęły już 3 lata. Jeśli jednak tak, to gdzie?
Nie mam świadków, a prawdopodobnie to pierwsze oświadczenie
podpisane przy przyjęciu zostało wyrzucone i zastąpione drugim.
Proszę mi też powiedzieć, jakie to może mieć dla mnie konsekwencje
zdrowotne.