10.06.09, 14:59
Mam 22 lata, męża i dzień w dzień gnębiące mnie pragnienie dziecka. Gdy byłam
młodsza, myślałam o tym dość sporo. A teraz to już mi to dokucza do granic
możliwości. Mamy dom i gospodarkę. Mąż ma pracę, ja też mam pracę. Zarobków to
z niej nie ma, ale ubezpieczenie jest. dom wymaga remontu. Uzbieraliśmy na to
pieniądze. Jednak oboje nie mamy studiów,samochodu bo nas na to nie stać. Cały
czas słyszę, że jak dziecko to samochód,a studia to lepsza praca. Im częściej
wpajam sobie to do wiadomości tym bardziej martwię się,że już nigdy nie
urodzę. Wszystko na nie. Rodzina z mojej strony też wiecznie tylko patrzy jak
wyglądam. Jak przytyję w ciąży, to mnie chyba zjedzą. Oboje z mężem cierpimy.
Nie marzymy o willi z basenem,pragniemy tylko móc jeszcze poświęcić się dla
kogoś. Uzgodniliśmy że zajdę w ciążę, boje się czy dobrze robimy sad
Obserwuj wątek
    • magda010 Re: Gnębi 10.06.09, 15:13
      Dobrze robicie. Jedno czy dwojka dzieci to nie jest taki koszmar
      finansowy, na pewno sobie poradzicie. Jak ktos chce to da rade,
      skromnie bo skromnie, ale jednak. Dziecko z reszta nie przekresli
      planow na lepsza prace czy zrobienie studiow. Taka dzisiaj jest moda
      na odkladanie macierzynstwa, a pozniej ludzie maja problemy, bo jest
      za pozno.. albo juz sie tak nie chce, czlowiek sie przywyczaja do
      swojego zycia i mysl o dziecku troche go przeraza. A Ty jak jestes
      mloda, masz energie i chcesz dziecka, to nie ma przeszkod. A rodzina
      tylko sie ucieszy na bobasa.
      • nocte0 Re: Gnębi 10.06.09, 23:04
        Dziękuje to dla mnie bardzo ważne smile Muszę to wszystko dokładnie przemyśleć,
        wolę być pewna że nie "jakoś" damy sobie radę ale damy radęsmile
    • lilith76 Re: Gnębi 10.06.09, 15:30
      Jeśli we trójkę dacie radę finansowo i życiowo, to reszcie nic do tego.
    • yoga24 Re: Gnębi 10.06.09, 15:35
      Taka prawda, że studia ułatwiają życie. Może nie gwarantują tego w 100%, choć
      patrząc się na mój przykład bez tytułu mgr nie wykonywała bym tego zawodu co
      wykonuję i nie miała bym takich zarobków jak w obecnej chwili. Życie w obecnych
      czasach jest bardzo ciężkie, mamy coraz większe wymagania co do jakości życia,
      tylko, że aby "coś" w życiu mieć (mam na myśli dobra materialne), należy "coś"
      od siebie dać. Chociażby poświęcony czas na naukę. Mam 26 lat, zaczynałam pracę
      od razu po maturze, studiowałam zaocznie, cały tydzień w pracy w weeckend na
      uczelni, sesja, kolokwia, referaty... Sama patrząc się na to nie wiem jak ja to
      wszystko godziłam. Natomiast kilka moich koleżanek, pieniądze, które zarabiały
      wydawały na ciuchy, imprezy, wyjazdy, ja natomiast inwestowałam w studia. Owszem
      pozwalałam sobie na zmianę garderoby, skromne wyjazdy i wyjścia na piwo, lecz
      nigdy nie potrafiłam pojechać do stolicy i wydać 80% swojej wypłaty na ciuchy
      jak one. Jak to się skończyło...? Tak, że ja mam własne M3, ukończone studia
      dzięki, którym zarabiam o niebo lepiej, samochód służbowy, stać mnie na super
      ciuchy i urlop za granicą, spodziewam się dziecka i nie martwię się, że nie będę
      miała pieniędzy na utrzymanie malucha.
      Przeżyłam wiele..., koleżanki ubrane w oryginalnych sklepach ja w zwykłych
      ciuchach, ale mam obecnie to co zawsze chciałam mieć, czyli:
      Cudowne męża, własne M3 (wiem, że nie jest to własny dom, ale ja z mężem na nie
      ciężko zapracowaliśmy), i po 3 latach małżeństwa czekamy na upragnioną dzidzię.
      Co nam więcej do szczęścia potrzeba? Tylko zdrowia!
      Dla tego pamiętaj, że masz dopiero 22 lata, możesz spokojnie studiować a w
      przyszłości na pewno to zaprocentuje. Przy dziecku nauka jest również możliwa,
      lecz jest o wiele ciężej. Przemyśl to raz jeszcze.
      Nie chcę abyś pomyślała, że odciągam Cię od myśli abyś nie miała dzieci,
      absolutnie. Jak dla mnie Twoje życie jest dla mnie całkowicie obce, więc rób to
      na co masz w nim ochotę.

      Pozdrawiam M&D
      • nocte0 Re: Gnębi 10.06.09, 22:56
        Dziękuję za tak szczerą wypowiedź. Nie uważam że mnie od tego odciągasz.
        Chciałam znać za i przeciw. U mnie wygląda to trochę inaczej. Nie myślę o
        studiach jako lepszej pracy. Bo w miejscowości gdzie mieszkam, praca po studiach
        jest równoznaczna wynagrodzeniu albo nie wiele większa od sprzedawczyni w
        sklepie. A wyjeżdżać nie mam zamiaru, bo już to przerabiałam. Na studia chcę iść
        z zainteresowań, wiem, że mogłabym realizować je przez internet. Do technikum
        poszłam "bezinteresownie" przemęczyłam się bo robiłam sobie nadzieję, ze warto i
        guzik z tego mam. Teraz kształcę się w moim hobby mam nadzieję, że będzie z tego
        jakiś efekt smile A mój mąż jest dla mnie wielką podporą smile
    • pelagia_pela Re: Gnębi 10.06.09, 16:42
      Masz mase czasu na dziecko - wez sie za nauke moze najpierw i
      sprobuj cos osiagnac?
      • nocte0 Re: Gnębi 10.06.09, 23:16
        Co fakt. To fakt. Tylko część marzeń już osiągnęłam a gdy słyszę "weź się" to mi
        się mi się moi rodzice przypominają łącznie z narzucaniem co do wyboru męża jak
        i fryzury. Uczyć się chcę ale nie tego co mi "państwo każe" by zarobić na chleb.
    • szampanna Re: Gnębi 10.06.09, 20:01
      Chcieć to móc! Ja zaczynałam studia z niemowlakiem, skończyłam już z
      dwojgiem, auto kupiliśmy dopiero po urodzeniu drugiego, zmieniliśmy
      w międzyczasie raz mieszkanie i kilka razy pracę...
      Wszystko daliśmy radę zrobić, przeżyć, jesteśmy zadowoleni. Kiedyś i
      ja miałam plany typu: dzieci po studiach, stabilność finansowa,
      zawodowa itp. Okazuje się, że można wszystko osiągnąć równolegle smile
      Śmiało realizujcie plany, powodzenia!
      • red-truskawa Re: Gnębi 10.06.09, 21:23
        Mnie gnębiło kilka razy w życiu ale dopiero teraz się zdecydowalam (jestem po
        30, wyzsze wyksztalcenie, dom, praca, 2 samochody itp). Ale to była moja/nasza
        decyzja. Wcześniej chcialam ale nie bylam pewna czy finansowo dam rade, czy to
        TEN facet, itd. Kiedyś ktoś mi powiedzial, ze na dziecko nigdy nie ma właściwego
        momentu, bo zawsze jest coś...Ale to decyzja na cale Twoje/Wasze życie i musi
        byc przemyślana, nie można myśleć- jakoś to będzie. Wszystko zależy od
        priorytetów a to indywidualna sprawa. Moim zdanem (przy świadomej decyzji)
        właściwy moment jest wtedy KIEDY TWOJA CHĘC PRZEWYŻSZA UCZUCIE STRACHU.
        • nocte0 Re: Gnębi 10.06.09, 22:42
          W tym co piszesz jest dużo prawdy. Jednak trudno mi o tym mówić ale mimo tych
          wszystkich trudności. Gdy wyobrażam sobie, że patrzy na mnie mały człowiek,
          który będzie posiadał cząstkę mojego męża ( a kocham go ponad wszystko) i choć
          raz spojrzy na mnie swoimi ciekawymi świata oczami i się uśmiechnie to inne
          potrzeby materialne nie mają dla mnie znaczenia.
      • nocte0 Re: Gnębi 10.06.09, 23:22
        Też tak uważam, tylko jakiś ten strach jest smile Generalnie ja nie wychowywałam
        się w luksusach jak coś chciałam to trzeba było zarobić. A mąż to w ogóle miał
        już ciężko. I żyjemy całkiem zdrowi smile Wydaję mi się, ze ta potrzeba dziecka
        jest tą jakby potrzebą duchową. I często wpada w konflikt z materialnymi.
        • nocte0 Re: Gnębi 10.06.09, 23:38
          To do Szampanny pomyłka przepraszam. Chodziło mi pogodzenie studiów i dziecka smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka