Dodaj do ulubionych

Chorowanie a przedszkole

04.11.13, 18:03
Moja czterolatka od września ciągle ma katar czy kaszel. Już raz byliśmy na antybiotyku i 3 tygodnie siadziała w domu. Nie pytam o sposoby leczenia czy podoszenia odporności, ale o to czy puszczać do przedszkola czy nie. Obecnie ma lekko zatkany nosek, rano mokro kaszle. W ciągu dnia czuje się światnie, bawia się, siła ja roznosi, Dzisiaj została w domu, bo jechaliśmy jeszcze do babci, ale co zrobić mam jutro? W zasadzie musiałaby cały czas siedzieć w domu bo coś złapie, bo może kichnąć i ktoś powie, że ona zaraża. Grupa córki liczy ok 25 dzieci, większość chodzi przeziębina. W szatni słychać kaszel, kichanie i nikt nic nie robi. Podobno przedszkolaki powinny się uodpornić na choroby - tak słyszałam nawet od pani wychowawczyni. Ja należę do mam tych bardziej zapobiegliwych i troskliwych i szkoda mi młodej ale z drugiej strony chcę aby chodziła do przedszkola. Córka również lubi przedszkole. Nawet jak ją potrzymam w domu i wykuruję to pewnie za pare dni znowu będzie zawirusowana. Dodam, że w domu mam jeszcze dwulatkę, która łapie choroby od siostry i gorzej to przechodzi. Wcześniej córki nie chorowały, zdrowo jemy, spacerujemy, duzo śpimy. Czy taki juz los początkującego przedszkolaka?
Obserwuj wątek
    • klubgogo Re: Chorowanie a przedszkole 04.11.13, 21:39
      Tak, taki los. Puszczaj dziecko do przedszkola, o ile nie ma gorączki i się nie rozkłada i pomyśl jednak o podnoszeniu odporności.
    • pyzarogata Re: Chorowanie a przedszkole 07.11.13, 16:58
      Ja, jak dziecko pokasłuje rano sobie na sucho, to puszczam go do przedszkola, jak rano ma zatkany nos, ale w ciągu dnia nie, ale też nie leci mu ciurkiem z noska, to tez puszczam. ale już jak kaszle na mokro, albo leci mu z nosa (nie wazne czy wydzielina przeźroczysta, czy żółta/zielona) to zostawiam w domu. U nas w przedszkolu apeluje się do rodziców, aby nie przyprowadzali przeziębionych dzieci do przedszkola, bo pomijając że zarażają inne, to same się kiepsko moga czuć. Niestety oczywiście i tak zdarzają się mądrzejsze mamuśki, dzisiaj w szatni widziałam dziecko (na szczęście nie z naszej grupy) które kasłało mokro w zasadzie cały czas, glut po pas, oczka mętne, ale przyprowadzony. Inny przypadek - dziecko rano zwymiotowało, rodzic mimo to przyprowadził, dziecko zarzygało w przedszkolu pół sali i i tak pani musiała dzwonić po rodziców, a dzieciak co się namęczył to jego.
      • yasemin1 Re: Chorowanie a przedszkole 19.11.13, 22:41
        Niestety taki los dzieciaków w przedszkolach publicznych.
        W większości przedszkolanki nie zwracają uwagi na chore dzieci. Ja walczyłam przez pierwszy rok i nic to nie dało potem sama puszczałam swoje i przechodziło katar w przedszkolu z ostrym kaszlem leczyłam w domu. To jest tez problem dużej ilości dzieciaków - skupisko chorób.
        Odkąd chodzi do prywatnego w tym roku nie chorował w ogóle - mniejsza liczba dzieci, ale też jasne są reguły dziecko jak ciągnie nosem czy kaszle matka ma przynieść zaświadczenie od lekarza i cześć. Tak powinno być wszędzie.
        To bzdura że się musi wychorować i nabrać odporności to są dyrdymały przedszkolanek którym wszystko wisi.
        • beatulek Re: Chorowanie a przedszkole 21.11.13, 15:40
          > W większości przedszkolanki nie zwracają uwagi na chore dzieci

          I bardzo dobrze!! Wkurzało mnie (bo już nie mam dzieci przedszkolnych) jak ktoś przyprowadzał dziecko niby zdrowe/niby tylko alergia ale prośba do pani nauczycielki by dzieci nie wychodziły na dwór bo Zosia to a Antek tamto. Nosz... jak się rodzice zdecydowali przyprowadzić to znaczy,że dziecko zdrowe chyba???
          Z drugiej strony pamiętam sytuację jak nauczycielka mi się poskarżyła, że była z dziećmi w ogródku i moje dziecko wciąż na niej "wisiało" prosząc o powrót do sali. Więc bardzo ostro kazała dziecku nie marudzić tylko iść się bawić. Wróciłam do domu a dziecko miało 39 st gorączki. Tylko tu sytuacja była inna bo rano dziecko nie miało żadnych objawów. Wystarczyło po mnie zadzwonić zamiast krzyczeć na dziecko - miałam możliwość zabrania córki w ciągu dna.
        • arielka123 Re: Chorowanie a przedszkole 25.11.13, 08:54
          W przedszkolu prywatnym rodzic jest klientem. Klient musi być zadowolony, bo jak nie będzie to zabierze dzieciaka i kasy nie będzie. W przedszkolu prywatnym opiekunka nie zwróci uwagi na katar, złe zachowanie, bądź niedociągnięcia w umiejętnościach dziecka, bo nie może ( choćby często chciała) urazić klienta, przez którego niezadowolenie może stracić pracę. Opiekunki tego nie wytrzymują i dlatego tak często zmienia się personel w przedszkolach prywatnych. A przedszkolankom państwowym wszystko wisi? To jeszcze podaj nazwę tego cudownego przedszkola, bo póki co reklama jest niepełna.
          • yasemin1 Re: Chorowanie a przedszkole 26.11.13, 22:06
            Tak się składa, że w przedszkolu prywatnym do którego chodzi obecnie moje dziecko, właśnie zwracają uwagę na katar, sama byłam świadkiem jak dyrektorka zażądała zaświadczenie, że dziecko ma alergię a nie przeziębienie i dopóki nie przyniesie zaświadczenia, dziecko nie może przychodzić.
            Poza tym wszelkie nieprawidłowości są na bieżąco omawiane z rodzicami np. złe zachowania, braki i niedociągnięcia w postępach, nie ma bezpodstawnego lukrowania dzieciaka jak myślisz. Personel z tego co wiem jest ten sam od początku przedszkola a istnieje 2 lata więc "rotacja nie taka znowu częsta".
            Może w innych prywatnych tak jest jak mówisz, ale tu gdzie chodzi moje dziecko nie i jestem naprawdę zadowolona, ze zmieniłam z państwowego na prywatne i żałuję że od początku moje dziecko tu nie chodziło bo do tej pory to była strata pieniędzy i czasu - opisałam zresztą to w innym wątku "opinia o przedszkolu w Radości".
            Nie podam nazwy przedszkola żeby ktoś nie pomyślał, że to reklama, mogę ewentualnie na priva, ale to nie jest agitacja do tego przedszkola tylko moje własne doświadczenia i moja opinia. Na przedszkole w Radości napisałam również skargę do kuratorium, bo to co się tam działo lub dzieje wymagało kontroli.
            To co zrobicie to wasza sprawa, chodziło mi o to, że to zależy od podejścia przedszkolanki i samej dyrekcji, niestety ale w państwowych przedszkolach są zasiedziałe peerelowskie baby, którym nie zależy czy dzieci przychodzą zdrowe czy nie, jak się rozłoży połowa grupy to dla nich lepiej - mniej pracy.
            Dużo by tu jeszcze pisać tylko po co jak ktoś ma już wyrobioną własną opinię lub też jest jedną z tych właśnie tam pracujących.
            • yasemin1 Re: Chorowanie a przedszkole 26.11.13, 22:12
              Zapomniałam dodać, że moje dziecko do tej pory jeszcze nie chorowało, w poprzednich 2 latach przedszkola państwowego zaliczało co najmniej 3 razy przerwy tygodniowe.
              Nie uwierzę, ze to kwestia odporności po prostu nie ma styczności z chorymi.
              • q_fla Re: Chorowanie a przedszkole 27.11.13, 13:03
                Zgadzam się. Tak samo rodzice, którzy zarażą się katarem powinni być całkowicie odizolowani od swoich dzieci, zwłaszcza w domu. Tacy też przyprowadzają dzieci do przedszkola bez zaświadczenia lekarskiego i rozsiewają w szatni zarazki. Od tych zarazków też potem dzieci chorują. sad
              • arielka123 Re: Chorowanie a przedszkole 27.11.13, 15:21
                Bo przez te 2 lata dziecko się właśnie wychorowało i nabrało odporności smile
                Pozazdrościć takiego wspaniałego przedszkola. Oby i dobrą prywatną szkołę udało Ci się znaleźć.
                Pozdrawiam
                • yasemin1 Re: Chorowanie a przedszkole 27.11.13, 17:48
                  Niestety na to mnie już nie stać, żałuję.
        • cotti Re: Chorowanie a przedszkole 29.11.13, 13:45
          Oj, takie stereotypowe myślenie.
          W przedszkolu publicznych, do którego chodzą moje dzieci, dzieciaki chore są odsyłane do domu. W szatni też nie widuję jakichś chorych dzieci, kaszlących czy też z katarem.
          Od września, kiedy młodsza poszła do przedszkola, nie mamy żadnej nieobecności spowodowanej chorobą (odpukać!)
    • magda_krakow Re: Chorowanie a przedszkole 28.11.13, 17:48
      No widzicie...a ja właśnie w państwowym przedszkolu zwracam ciągle rodzicom uwagę na to, aby nie przyprowadzali chorych dzieci. Nie rozumiem, jak komuś może to "wisieć"? To prawda - czasami z pobudek egoistycznych, bo ja przecież ja też się zarażam od dzieci! I też mi nie na rękę chorowanie, L4 i mniejsza wypłata. I co? Spotykam się tylko z lekceważeniem, wyrzutem w oczach i niczym więcej. Bo w ogóle jak śmiem im mówić, co mają robić ze swoim dzieckiem?!
      Aaaa...czasami jeszcze jest zmyślanie. "Wczoraj miał gorączkę, ale dziś nic mu nie jest" - no rano nic nie jest, bo nafaszerowane czym się da. Ale w ciągu dnia zaczyna się jazda. Albo lepsze: "Zdrowy, wszystko ok". A dziecko twierdzi: "Rzygałem w nocy i rano..."
      A już jak dzwonię, żeby odebrać dziecko, bo gorączkuję, bo wygląda źle, narzeka na złe samopoczucie, to czasami wręcz czuję oburzenie i jakbym obraziła największy majestat.
      Tak źle i tak niedobrze.
      • yasemin1 Re: Chorowanie a przedszkole 28.11.13, 17:59
        To trzeba egzekwować być stanowczym, głupich rodziców też nie brakuje.
    • mantha Re: Chorowanie a przedszkole 30.11.13, 18:25
      No niestety, tak juz bedzie, ciagle katary, kaszle i nie wiadomo co, przedszkole to jedna wielka zaraza. moja corka ma 5,5, jest w ostatniej grupie i choruje bez przerwy. w kwestii hartowania - juz mnie tylko smiesza te teksty, u wiekszosci dzieci nie dziala nic.
      aha i pamietajcie o tym, ze dziecko zaraza jak jeszcze nie ma zadnych objawow, wiec histeryzowanie w przedszkolu, ze rodzice przyprowadzaja dzieci chore (widocznie) nie ma wiekszego sensu.
      • ag_now Re: Chorowanie a przedszkole 19.12.13, 00:40
        Moja córka od września chodzi do przedszkola. Prywatnego (niepublicznego) w dużym mieście. Wcześniej chodziła do żłobka. I niestety jestem załamana. Bardzo często choruje. Ale nie zaraża się od nas. Bo my zdrowi.
        Problem pierwszy. Panie w ogóle nie wychodzą z dziećmi na dwór. Teraz no ok. Chociaż są jeszcze plusowe temperatury. Ale one nie wychodziły nawet we wrześniu, październiku i listopadzie. Były dosłownie 3 razy na te 3 miesiące. I jaka tu mowa o hartowaniu ???
        Dzieci przychodzą chore. Sama widzę i słyszę. Panie też to widzą. I dyrektorki widzą. I co i nic. Nawet gadka że jak w prywatnym to dbają bo kasa, bo klient. Nieprawda. Jak nie moje dziecko, to będzie inne.
        Żenada. Brak mi słów. Bo gdzie są zasady, zdrowy rozsądek, oraz regulamin. Ja dbam, jak ma gorączkę nie puszczam. Jak kaszle siedzi w domu.
        Ale może jak innym rodzicom to nie przeszkadza to proponuję przyprowadzić wszytskie chore dzieci w grupie i wtedy niech Panie się martwią, niech dbają.
        • eter.nal Re: Chorowanie a przedszkole 29.12.13, 10:57
          ciesz się że byli te trzt razy. nasza grupa była w tym roku raz na dworze sad jak sie pytaliśmy czemu nie wychodzą to usłyszeliśmy ze trzylatki są jeszcze za małe, mogą nie słuchać na dworze, uciekać. . no szok. cały październik była taka piękna pogoda i się kisili w sali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka