Dodaj do ulubionych

pobyt z dzieckiem w przedszkolu publiczn-naiwność?

17.02.06, 11:17
Może to naiwne pytanie, ale .. czy są w Warszawie (szczególnie Ursynów,
Mokotów, Ursus, Włochy, Ochota) państwowe przedszkola, które w okresie
adaptacji (pierwszy miesiac np)umożliwiaja rodzicowi choćby cześciowy pobyt z
dzieckiem na sali? Będę wdzieczny za informacje.Dziękuję, Rysiek
Obserwuj wątek
    • ryssaw Re: pobyt z dzieckiem w przedszkolu publiczn-naiw 17.02.06, 17:49
      Odpowiedzcie, pls...
      • ssekowski Re: pobyt z dzieckiem w przedszkolu publiczn-naiw 17.02.06, 21:04
        Jest na pewno takie przedszkole. Na pewno na Lenartowicza 27 (przedszkole nr
        189).
        • ssekowski Re: pobyt z dzieckiem w przedszkolu publiczn-naiw 17.02.06, 21:06
          ssekowski napisał:

          > Jest na pewno takie przedszkole. Na pewno na Lenartowicza 27 (przedszkole nr
          > 189).
          jeśli będziesz miał wątpliwości zapraszam na stronę www.przedszkole189.com
          • zuza130 Re: pobyt z dzieckiem w przedszkolu publiczn-naiw 18.02.06, 16:03
            ja w ubiegłym roku miałam ten sam problem, i z moim synkiem siedziałam prawie
            cały wrzesień ale się udało dziś jest super - pisałam już o tym na forum - a
            chodzimy do Przedszkola na Dolną Nr 149
    • jamonka1 Re: pobyt z dzieckiem w przedszkolu publiczn-naiw 18.02.06, 16:53
      Owszem, ile potzrebuje Twoje dziecko, w przedszkolu nr 142 na Dąbrowskiego 25 -
      małe, skromne, ale domowe z fajną atmosferą. Wokól jest dużo innych
      przedszkoli, więc do niego łatwo się dostać, my jestesśmy tam z drugiego rzutu
      późnowrześniowego, jak zostaliśmy na lodzie i byłam z synkiem ile chciałam,
      nawet wtedy gdy JAś nie był jeszcze formalnie zapisany.
      • ryssaw Dąbrowskiego - do Jamonki 18.02.06, 18:34
        Jamonko, napisaliśmy do Ciebie na gazetowy.Odpisz , bardzo proszę.Pozdrawiam
        serdecznie
    • nitam Re: pobyt z dzieckiem w przedszkolu publiczn-naiw 26.02.06, 22:40
      Na pewno jest to możliwe w Przedszkolu Integracyjnym nr 117 przy Sieleckiej.
      Spróbujcie.
      • mgurniak Re: pobyt z dzieckiem w przedszkolu publiczn-naiw 27.02.06, 07:01
        w przedszkolu nr.150 targówek sa prowadzone pod koniec sierpnia zajecia adaptacyjne z paniami które beda sie dzieckiem zajmowac i z dziecmi które beda w danej grupie.
        • ryssaw LISTA przedszkoli państw/prywatn: mama z dzieckiem 27.02.06, 20:04
          Słuchajcie - na podstawie informacji zebranych przeze mnie (potwierdzonych w
          rozmowach z dyrekcjami) oraz informacji od Was (nie wszystkie sprawdzałem),
          podaje przedszkola warszawskie, gdzie rodzic moze byc z dzieckiem na sali tyle
          ile dziecko potrzebuje (nie tylko w okresach ustalonych przez przedszkola jako
          adaptacyjne czyli np w sierpniu lub czerwcu.., bo 2-3 dni w wakacje to żadna
          faktyczna adaptacja):
          s p r a w d z o n e :
          nr 170 Gandhiego 3a (Mokotów) - przemiłe panie, bardzo przyjazne!
          nr 142 Dąbrowskiego 25 (Mokotów)
          nr 139 Dąbrowskiego 71 (Mokotów)
          nr 175 Astronautów (Włochy)
          nr 315 Okińskiego (Ochota)

          z w a s z y c h p o s t o w :
          nr 189 Lenartowicza
          nr 117 Sielecka
          nr 149 Dolna

          Generalnie króluje w przyjazności dla rodziców Mokotów.
          Nie zgadzają sie na rodzica :
          we wszystkich na Ursynowie (tylko chyba tu trzeba udowadniac pieczęcia z
          zakładu pracy na karcie, że się pracuje - inaczej nie przyjmą dziecka)
          - nr 69 Narbutta
          - nr 59 Pruszkowska (tu to w ogóle ma sie wrażenie że dzieci są pod opieką
          żandarmerii - takie hasła jakie usłyszelismy w stylu "Dziecko MUSI być rzucone
          na głęboką wodę! Nie na 5 h dziennie ale na 8! Od razu, bo inaczej to rodzice
          nie chca tak naprawde oddać dziecka do przedszkola! Dziecko MUSI płakać, to
          normalne, musi tak być aż sie przyzwyczai!" - skutecznie nas odstraszyły...

          Dodatkowo sprawdzilismy niektóre prywatne.Nie chcą rodziców na sali w:
          przedszkolu Słoneczko (Ursus)
          Klub Gumisiów (Ursynów)

          Jak najbardziej chcą rodziców na sali w prywatnych (nie jest to lista
          kompletna, tylko te sprawdziłem):
          "Mikołajek" Dzieci Warszawy (Ursus)
          "Promyk" (Ochota)
          "Przy Bażantarnii" (Ursynów)
          "Klub Juniora" (Ursynów)
          "Baśniowy Dom" Irysowa (Mokotów)

          Zapewne jest wiel innych, ale nie sprawdzalem ich wiec nie wiem. Moze warto
          dokończyć taką listę? Ja np byłem mile zaskoczony że sa przyjazne przedszkola
          państwowe (nie tylko integracyjne)!

          Pozdrawiam
          • mtsp Re: LISTA przedszkoli państw/prywatn: mama z dzie 27.02.06, 22:06
            Czegoś tu nie rozumiem. Czy przedszkole to taka instytucja, która ma być
            przyjazna rodzicom, czy może raczej dzieciom? Czy zastanawiasz się, jak się
            czują dzieci, których mamy są w pracy i nie mogą być z nimi na sali, kiedy widzą
            mamy innych dzieci, które na sali przebywają? Nie zastanawiasz się, bo to NIE
            TWOJE DZIECI. A może przedszkole po prostu powinno być przyjazne TOBIE, bo TY
            nie musisz iść do pracy (problem pieczątki pracodawcy...), a lubisz sobie
            popatrzeć, jak przedszolanki opiekują się TWOIM dzieckiem...
            A tak na koniec. Mylisz codzienny pobyt dziecka pracujących rodziców w
            przedszkolu z zajęciami adaptacyjnymi, kiedy WSZYSTKIE dzieci są ze swoimi
            opiekunami.
            • ryssaw do mtsp 27.02.06, 23:22
              Słuchaj,jak ci sie cos nie podoba, to po prostu sie nie odzywaj.Ja szukałem
              takiego przedszkola, które umożliwia, a przy najmniej nie utrudnia rodzicom
              pobytu z dzieckiem przez pierwsze dni (1-2 h dziennie).Uwazam ze takie miejsce
              jest przyjazne dzieciom, dzieci czuja sie bezpieczne, a o poczucie
              bezpieczenstwa na poczatku tu chodzi. Jak masz żal, ze nie mozesz byc z
              dzieckiem na początku, to miej żal tylko do siebie.Zdrowie psychiczne mojego
              dziecka jest dla mnie najważniejsze, jest to zupełnie normalne.Są dzieci, które
              trudno sie adaptuja, moje nie zaadaptowało sie juz raz a dlaczego, to własnie
              bede mógł sprawdzic, ponieważ sa przedszkola które rozumieją potrzeby dzieci,
              mających kłopoty z adaptacją.Wrecz sie dziwia że inne przedszkola zabraniają
              pobytu z dzieckiem w najtrudniejszych początkach. Jak ci sie nie podoba
              przedszkole, dające taka możliwośc, to poszukaj innego, które wprowadza żelazne
              reguły.Twoja sprawa. A z tonu trochę spuść.W tym wątku nie rozważamy za i
              przeciw (wróc do tytułu ) pobytowi rodzica z dzieckiem (załóż sobie taki wątek
              to będziesz mogła/mógl sie wymądrzać), tylko zbieramy informacje o placówkach,
              umożliwiających pobyt.Jakos dyrektorzy tych placówek nie widza w tym nic
              złego.Ja tez nie widze.
              • lukacs Re: do mtsp 28.02.06, 15:55
                wiem, ze wątek nie o tym, ale ja bylam ze swoim dzieckiem na poczatku w
                przedszkolu, bo to jak mówi ryssaw to jest przyjazne przedszkole i kiedy
                popatrzylam na twarze dzieci, które byly same to po prostu ucieklam..
                dziecko musi zdac ten pierwszy egzamin z samodzielnosc samo, a jesli czujesz
                ze to za trudne to po prostu go nie posylaj...

                MTSP zgadzam sie z Tobą w 100% !!!
                • ryssaw re 28.02.06, 17:20
                  Tak jak napisłaem wcześnie:moje dziecko już miało fallstart w przedszkolu i
                  rodzic musi na to reagować, bo możliwe są 2 przyczyny: nadwrażliwosć dziecka
                  (nie-gotowość), tak jaki piszesz lucaks, lub nieodpowiednie miejsce dla dziecka
                  (to też trzeba brac pod uwage i byc czujnym). Ponieważ rodziców odprawia sie
                  przy drzwiach, nie wiadomo co jest przyczyną. Tu nie chodzi o egzamin z
                  samodzielności, są problemy natury emocjonalnej, wykraczające poza normy
                  (ogólnie przyjęte). Trzeba to ocenić, a by to zrobić - dobrze jest gdy
                  umożliwia sie rodzicom pobyt z dzieckiem przez pierwsze godziny. Najważniejsze
                  jest zdrowie psychiczne, emocjonalna równowaga WŁASNEGO (choć to brutalnie
                  brzmi, ale każdy z was tak samo myśli) dziecka, czyż nie? Gdyby twoje dziecko
                  miało fallstart, gdyby jego zachowanie budziło twój niepokój, wolałabyś, ba
                  chciałabyś i musiałabyć chwile go poobserwować. Nie mogłabys wtedy brac
                  najpierw pod uwage inne dzieci, tylko swoje, bo to z nim dzieje sie cos, co cie
                  niepokoi. Większość rodzicow reaguje na kłopoty emocjonalne swych dzieci, nie
                  pozostawia ich samym sobie.

                  Mam nadzieje że ten wątek przyda sie rodzicom, którzy myślą podobne do mnie,
                  których dzieci miewały/miewają kłopoty, wykraczajace poza "normy" bo każde
                  dziecko cierpi na początku, ale nie o to przecież tu chodzi). Oboje z żoną
                  szukaliśmy info na forum o przyjaznych przedszkolach, nie było takich info,
                  wiec poprosiliśmy rodziców o sygnały. Myśle ze taki spis nie jednemu sie przyda.
                  • emka13 Re: rodzic w przedszkolu 28.02.06, 18:35
                    Pracuje z dziecmi w przedszkolu (publicznym). Oczekuje od rodziców dzieci,
                    które przychodza I raz (choc wiem, ze czasami to nie jest mozliwe), ze
                    zarezerwuja sobie czas na wrzesień, aby miec mozliwosc towarzyszenia swojemu
                    dziecku w pierwszych dniach w przedszkolu. Poniewaz to ja "kieruje " pobytem
                    rodzica w grupie, wiec biore pod uwagę dobro wszystkich dzieci. I tak np. w
                    sali zostaja tylko ci rodzice, których dziecko wyraźnie nie chce opóścić,
                    pozostali czekaja za drzwiami i gdy dziecko chce, to zaglada ze mną czy mama
                    jest. Rodzic, który jest w sali zajmuje sie razem z nami wszystkimi dziecmi a
                    nie tylko swoim i podporzadkowuje sie temu co robimy (np. nie lata za swoim
                    dzieckiem z kanapką, tylko daje szanse zjedzenia sniadania prze stolem jak inne
                    dzieci) itd. - mozna wyliczać. Poniewaz rodzice chodza na spotkania adaptacyjne
                    wiec wiedza czego od nich oczekuję i dlaczego. Mało tego - rozkładamy przyjscie
                    do przedszkola na pierwsze 2-3 tygodnie wrzesnia, tak, zeby 1 wrzesnia nie było
                    25 dzieci i 25 rodziców - i o dziwo, znajduję zrozumienie wsród rodziców,
                    olbrzymia wiekszość rozumie, że nie dbam o własna wygode tylko o dobro ich
                    dziecka, ale postrzegane przez pryzmat pozostałej 25.
                    emka13
                    • ryssaw Re: rodzic w przedszkolu Emka13 28.02.06, 18:43
                      I ja właśnie o tym mówię.. Dziękuje Pani. Ciesze się że jest takie zrozumienie
                      ze strony przedszkola.
                      • siborki_mi Re: rodzic w przedszkolu Emka13 28.02.06, 19:15
                        Zdania, jak zwykle - podzielone. Ja doskonale rozumiem Twoje obawy, moja córka
                        adoptowała się wyjątkowo długo w żłobku i też nie wiedziałam dlaczego i bardzo
                        mnie to niepokoiło. Ale w końcu jakoś się udało.
                        Co do wspólnego chodzenia z dzieckiem, to u nas w przedszkolu (nr 139 -
                        superowe smile) panie pozwalają chodzić z dzieckiem, ale odradzają to. W naszej
                        grupie, w maluchach chodziły chyba tylko 2 mamy. To na pewno może działać źle
                        na inne dzieciaki, ale wiem że są też dzieci tzw. trudne. Ale... nasza pani to
                        tłumaczyła tak, że trzeba próbować zostawiać same, bo jak jest rodzic, to
                        dziecko może nawet nie mieć zamiaru próbować uczestniczyć w zajęciach, bo były
                        przypadki, że tata czytał gazetę, a dziecko siedziało na podłodze trzymając go
                        za nogę, jak tata próbował się oddalić, to był płacz i lament. No i wtedy
                        pewnie to nie ma sensu. Ale jak mówiły panie, są przypadki, kiedy to pomaga, u
                        nas 1 dziewczynka miała problemy, a po kilku dniach sama odesłała mamę do domu.
                        Najlepiej pewnie zostawić dziecko i obserować (np. przez drzwi lub okno -
                        dyskretnie, żeby nie widziało (ja w żłobku robiłam to zza drzewa wink), a
                        najlepiej porozmawiać z panią jak ona to widzi. Bo mądry nauczyciel sam będzie
                        wiedział co robić i na pewno doradzić zostać czy nie, ale oczywiście musi być
                        taka możliwość i u nas ona jest. Najważniejsze to mieć zaufanie do
                        nauczycielki, wtedy jest łatwiej.
                        A co do Ursynowa, to oni mają takie przepełnienie i gwarancję pełnej obsady, że
                        po co mają się fatygować. Wszystkie przedszkola, które stanowczo odradzają
                        takie rozwiązanie i zabraniają być z dzieckiem, bez możliwości dogadania się,
                        że w razie czego... robią to wyłącznie z wygodnictwa! Takie jest moje zdanie,
                        bo to jednak wymaga od nauczyciela wysiłku, żeby to wszystko poukładać. Na
                        pewno warto poszukać przedszkoli współpracujących z rodzicem i nieprawdę ktoś
                        napisał, że to dzieciom ma być przyjazne przedszkole. Jak jest przyjazne
                        dzieciom, to i rodzicom, inaczej tego sobie nie wyobrażam, przeciez rodzic to
                        najważniejsza osoba w życiu dziecka, a w przedszkolu spędza dziecko mnóstwo
                        czasu, więc jak tu nie być przyjaznym w obu przypadkach? Pozdrawiam i życzę
                        udanego początku!
                        • ryssaw Do Siborki_mi 28.02.06, 19:42
                          Cieszę sie że te słowa padły.Podpisuję sie obiema rękoma. Możliwosć pozostania
                          z dzieckiem w miarę potrzeby (nawet wyglądania przez drzwi), a nie nadużycia
                          (wynikające np z obsesji nadopiekuńczych rodziców) - to miałem na myśli.
                          Sytuacje są różne i trzeba to zrozumieć. Rzucic dziecko na głęboką wode bez
                          reagowania na jego trudności, bo "TAK MA BYĆ" - to mi przypomina komunę. Tak
                          jak nam powiedziała przemiła pani z nr 170 - "Dobro dziecka
                          najważniejsze.Najważniejsze by miało poczucie bezpieczeństwa".Pozdrawiam
                          • emka13 Rodzice w przedszkolu 28.02.06, 20:16
                            Gdy zaczęłysmy programy tzw. adaaptacyjne w 1999 roku i uznałysmy, ze rodzic ma
                            prawo pobytu ze swoim dzieckiem w przedszkolu, a tym samym faktycznie i
                            formalnie otworzyłysmy przedszkole dla rodziców robiłysmy ewaluację tych
                            naszych działań czyli obserwowałysmy dzieci, porównywałysmy ich zachowanie z
                            dawnymi czasami itp, robiłysmy tez ankiete skierowana do rodziców. I cóz sie
                            okazało? Mozliwosc pobytu z dzieckiem (w kazdej chwili, równiez dzieci starsze,
                            które I raz przychodza do przedszkola), znajomośc nauczycielek z zajęc
                            adaptacyjnych, wiedza praktyczna o przedszkolu (tez z adaptacji)dała przedze
                            wszystkim zmniejszenie leku, niepokoju ... rodziców!a wzrost zaufania do nas
                            nauczycielek. W rezultacie ufna, niezdenerwowana mama (babcia, tata, opiekunka)
                            powodowała, ze samo dziecko nie przejmowało leku przed przedszkolem od
                            dorosłego. Często po kilku dniach nie było juz zadnego rodzica "pod drzwiami" -
                            nie było takiej potrzeby (ani ze strony dzieci ani ze strony rodziców).
                            PS. Chociaz każdy rodzic moze przyjśc na zajęcia, w ciagu dnia, kiedy chce (no
                            moze wyjatki to bale przedszkolne), to zdarza sie to sporadycznie.
                            Pozdrawiam emka13
                            • mtsp Re: Rodzice w przedszkolu 28.02.06, 22:18
                              To jest sedno całego problemu i cieszę się, że osoba z doświadczeniem w pracy w
                              przedszkolu napisała takie mądre słowa. To rodzice w ogromnej większości
                              przypadków swoją niepewnością, niezdecydowaniem i brakiem wiary w dobrą wolę i
                              kwalifikacje przedszolanek "zarażają" dzieci. Ktoś mądry powiedział, że nie ma
                              dzieci nie gotowych do przedszkola, są tylko nie gotowi rodzice. Jeśli się nie
                              jest w stanoie zaufać obcym osobom i uwierzyć, że one też mogą się troszczyć o
                              moje dziecko (mimo że dla nich to moje dziecko nie będzie pępkiem świata, bo w
                              grupie jest takich "pępków" 25 sztuk...), to najlepiej porzucić obsesyjne
                              poszukiwania przedszkola IDEALNEGO (w opinii rodzica, bo nie koniecznie
                              idealnego obiektywnie, bo takie nie istnieją...)i samemu zajmować się swoim
                              dzieckiem...
                              • emka13 Re: Rodzice w przedszkolu 01.03.06, 07:45
                                Poniewaz lęk przed oddaniem obcej osobie - jaka jest przeciez nauczycielka w
                                przedszkolu- jest zupełnie naturalny, zeby nie powiedziec zdrowy, a
                                jednoczesnie wpływa niekorzystnie na proces rozstania dziecka z rodzicem -
                                rodzica z dzieckiem, a ja jako fachowiec o tym wszystkim wiem i to rozumiem
                                (rodzic wcale nie musi o tym wiedzieć) dlatego - majac na uwadze przede
                                wszystkim dziecko - robimy rózne rzeczy, aby tę sytuację lękowa zmniejszyć. To
                                tak jak w szpitalach lekarze doszli do wniosku, że pobyt rodzica przy dziecku
                                (czyli poczucie bezp.)pomaga w skuteczniejszym leczeniu. Uwazam, ze to
                                przedszkole powinno wiedziec jak i co zaproponowac rodzicowi i dziecku, aby
                                adaptacja do nowej społecznosci przebiegała prawidłowo i bez "traumy",
                                opierajac sie na wiedzy psychologicznej i współczesnym doswiadczeniu
                                pedagogicznym a nie na opiniach, ze zawsze tak było, ze głeboka woda itd. Gdyby
                                tak zakładać to nauczycielom wolno byłoby wymierzac kary fizyczne - są
                                skuteczne aby II człowieka podporzadkować i utrzymywac w starachu ale czy to
                                jest cel wychowania?
                                emka13
                                • lukacs czy stres dziecka zawsze jest zły ? 02.03.06, 12:32
                                  widzę, że wątek z adaptacją w przedszkolu rozwinął się w stronę
                                  ogólnie pojętej ochrony dziecka przed światem zewnętrznym
                                  mam pytanie czy chroniąc dziecko przed stresem na przykład typu odnalezienie
                                  się samemu w nowej sytuacji rzeczywiście mu pomagamy ???
                                  oczywiście nie mówię o sytuacjach ekstremalnych, w których dziecko nie dojrzało
                                  do danej sytuacji
                                  nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w wychowaniu , ale nie zapomnę kiedy w
                                  wieku 18 lat wyjechałam na zagraniczne stypendium i była tam jedna dziewczyna,
                                  która pojechała ze swoim Tatą, Tata oczywiście pojechał na własny koszt, aby
                                  pomóc jej w adaptacji w nowym miejscu ,po 3 dniach wrócli razem do Polski...
                                  dlatego ciągle się zastanawiam czym jest stres i jak rodzice powinni na niego
                                  reagować
                                  • emka13 Re: czy stres dziecka zawsze jest zły ? 02.03.06, 20:11
                                    Fajny przykład tylko, ze dziecko trzyletnie i osiemnastoletnie dzieli 15 lat
                                    doswiadczeń i umiejetnosci i rozwoju - chocby myslenia, wyobrazeń o swiecie i
                                    rozumienia go. Niektóre trzylatki myslą, ze gdy mama znika z przedszkola, to
                                    nigdy nie przyjdzie. Nie maja poczucia czasu - dla nich godzina czy 8 godzin to
                                    ta sama wieczność. Mozna byłoby tu jeszcze wymieniac inne cechy przedszkolnego
                                    dziecka, które powoduja, że wkroczenie w swiat rówiesników powinno odbyć sie
                                    jak najbardziej łagodnie. Przecież nie jest moja intencją aby rodzice byli z
                                    dziećmi na stałe w przedszkolu, a tylko przez ten czas, który jest potrzebny do
                                    adaptacji do nowego miejsca, ludzi dorosłych, kolegów, zasad i regul, które sa
                                    inne niz w domu , w końcu do tego, ze nie jestem jedyny a tylko jeden z wielu.
                                    Że nie jestem nadopiekuńcza matką- polką niech świadczy fakt, ze po czterech,
                                    wspólnych latach z moimi przedszkolnymi dziecmi wyjezdzamy z nimi na
                                    tzw. "zielone przedszkole" gdzie - znów w bezpiecznych warunkach, ze znanymi i
                                    bliskimi osobami (choć nie rodzicami)dzieci przezywają swoje pierwsze kilka dni
                                    poza domem.Przyjezdzaja wzmocnione, przekonane o własnej samodzielnosci, dumne,
                                    że świetnie sobie poradziły - z tym ida do szkoły..
                                    PS trudno powiedziec cos na 100% o dziecku trzyletnim : czu dojrzało czy nie do
                                    przedszkola. Dlatego pobyt rodzica w przedszkolu jest tylko (aż?) na wszelki
                                    wypadek - i wierzcie mi, gdy nie jest konieczny to sama mówię mamie, żeby juz
                                    sobie spokojnie poszła.
                                    pozdrawiam emka13
                          • siborki_mi Re: Do Siborki_mi 01.03.06, 22:11
                            Jasne!!! Jak dziecko poczuje się bezpiecznie to znaczy, że jest w dobrych
                            rękach, a my ze spokojem możemy się "oddalić" do pracy. Pozdr. też!
            • blamblam Re: LISTA przedszkoli państw/prywatn: mama z dzie 02.03.06, 10:28
              Pracuję na cały etat. Czasem znacznie wiecej niz 8 godz dziennie. Mimo to juz
              teraz planuję tak urlop w tym roku żeby we wrzesniu mieć przynajmniej 10 dni
              żeby móc chodzic z synkiem do przedszkola jeżeli bedzie tego potrzebował. I
              szukam przedszkola, które mi to umozliwi. Duzo wczesniej uprzedzę pracodawce że
              mam takie plany urlopowe. Poza tym z dzieckiem moze przychodzic tez ojciec,
              babcia, opiekunka. Jeżeli z jakis wzgledów nie bede mogła wziać pełnego urlopu
              porozumiem się z pracodawcą ze bede później przychodzic do pracy i zostawać
              dłuzej. Wiem ze nie każdy ma mozliwośc zorganizowania tego w ten sposób ale z
              drugiej strony zakładanie z góry ze rodzic/opiekun który zostaje przez pierwsze
              dni w przedszkolu z dzieckiem nie pracuje, siedzi w domu i układa wszystko dla
              swej wygody jest znacznie na wyrost. Uwazam wiec ze niepotrzebnie naskakujesz
              na autora wątku. Poza tym jedne dzieci adaptują się szybciej i obecnosc rodzica
              nie jest im tak bardzo potrzebna a inne wolniej, potrzebuja wiedziec ze jest
              gdzieś obok (choćby na korytarzu). nie zakładam z gory ze będe zostawać z synem
              przez pierwsze dni w przedszkolu ale przygotowuję sie na taką ewentualność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka