Dodaj do ulubionych

Czy wasze przedszkolaki też tak chorują

18.12.06, 11:22
Mój 4-latek od września był już chory chyba z 5 razy. Ostatnio pobił samego
siebie, dopiero co siedział w domu 2 tygodnie na szkarlatynę, poszedł do
przedszkola, chodził przez tydzień i od piątku znowu chory. A wcześniej
chorował raz na rok. Zwariować można, już trzeci antybiotyk mu daję.

Obserwuj wątek
    • a.kustosz Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 18.12.06, 11:39
      Niestety tak jest sad
      Mój synek po 3 tygodniach w domu chodził do przedszkola 4 dni. Poźniej tydzień
      w domu i dziś poszedł do przedszkola. Ale na jak długo?
      Przez 2 miesiące 3 antybiotyki. Poczytaj forum. Marne to pocieszenie ale nie
      jesteś sama, mnóstwo mam ma to samo. Podobno to mija-chociaż trudno w to
      uwierzyć.
      pozdrawiam
      mama Dawidka
    • agnieszka_r_d Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 18.12.06, 13:07
      Może pocieszę, a może nie.
      Starszy (5 lat) przez pierwszy rok "przedszkolny" częściej był chory niż
      zdrowy. Przynosił choróbska, a młodszy (roczek z kawałkiem) łapał ile sie dało.
      Antybiotyk, za antybiotykiem, wiecznie gardło i oskrzela chore.
      Drugi rok: we wrześniu lub październiku trafiliśmy do laryngologa (sugestia
      logopedy - wcześniej żaden lekarz nie zwrócił uwagi na powiększony migdał). I
      od tej pory koniec z antybiotykami. W ciągu roku szkolnego chorowali może ze 3-
      4 razy (każdy).
      Trzeci rok (obecnie): Starszy poszedł do szkoły, młodszy do przedszkola -
      prawie wcale nie chorują. Młodszy opuścił 7 dni przedszkola, starszy 2 (albo 3)
      dni szkoły. Poza katarem (zwalczanym głównie solą fizjologiczną) żadnych
      problemów.

      Życzę zdrówka Wam i dzieciaczkom,
      pozdrawiam
      Aga
      • ankus2 Do agnieszka_r_d 18.12.06, 16:32
        Czy starszy synek miał zabieg usunięcia migdała??? Bo piszesz, że miał
        powiększony. Moja córka (4 lata) ma powiększony migdał, ma już skierowanie na
        zabieg... Od września kiedy zadebiutowała, przyjęła już 3 antybiotyki w tym
        zastrzyki. Praktycznie siedzimy caly czas w domu (od października), a mimo to
        ciagle cos łapie. Najagorszy jest kaszel, który wogóle nie ustaje i zatkany
        nos. Szkoda mi córci bo siedzi w domu i tęskni za przedszkolem. Od stycznia
        puszczę ją znowu.
        • ikaes Re: Do agnieszka_r_d 19.12.06, 14:35

          Mały nie ma powiększonego migdała (przynajmniej rok temu nie miał - miał
          zdjęcie RTG robione - zlecił laryngolog, a do laryngologa trafiliśmy od
          logopedy)
          • agnieszka_r_d do ikaes: 20.12.06, 11:27
            Też się zastanawiałam jak to jest, że pediatra nie zauważy, a logopeda już przy
            pierwszym spotkaniu.
            I jedyny powód, który przychodzi mi do głowy to strach przed konkurencją !
        • agnieszka_r_d do ankus2 20.12.06, 11:18
          przepraszam, że dopiero teraz, ale mam zasuw w pracy, że hoho, i nie miałam ani
          chwili żeby zajrzeć.
          Starszy nie miał usuwanego migdała, natomiast przyjmował Buderhin (z pięć
          miesięcy). Operacja miała być przeprowadzona w ostateczności. U niego takie
          leczenie poskutkowało. Teraz też podajemy ze względu na "sezon chorobowy".

          Nam laryngolog tłumaczył, że kaszel i problemy z gardłem zaczynają się gdy nos
          szwankuje. A dodatkowo powiększony migdał "przytyka" nos od środka, więc
          dziecko oddycha buzią = więcej bakterii i wirusów wpada niż nosem. I gardło się
          wysusza, jest chrypka i chrząkanie, .... i w naszym przypadku prawie zawsze się
          kończyło na oskrzelach sad

          A stosujecie sól fizjologiczną do nosa ? Rozrzedza wydzielinę, nawilża (i nos i
          gardło) i ułatwia oczyszczanie.

          Dużo zdrówka życzę !
          Aga
          • ebugalska Re: do ankus2 27.12.06, 05:07
            Witam, bardzo zainteresowała mnie ta terapia Buderhinem, czy to jakieś witaminy.
            Mój synek też ma ciągłe problemy z gardłem i powiększone migdały. Jestem już
            załamana, gdyż powrót do przedszkola prawie zawsze skutkuje miesięczną chorobą.
            Pozdrawiam.
            Ela
            • agnieszka_r_d Re: do Eli 27.12.06, 10:36
              Elu, Buderhin to glikokortykosteroid - w załaczeniu ulotka.
              (www.gsk.com.pl/produkty/files/pdf/Buderhin_aerozol-Ulotka.pdf)
              Nas lekarz nauczył dawkowania w inny sposób, tzn, też do nosa, ale na leżąco, z
              głową odchyloną do tyłu (dziecko leży na plecach na łóżku, a głowa zwisa w
              dół). Wtedy krople uderzają bezpośrednio w powiększony migdał.
              Jeszcze ważne jest aby krople podawać do "wilgotnego" nosa, czyli jeżeli jest
              katar wodnisty to można bez nawilżenia, a jeżeli zatykający, lub bez kataru, to
              trzeba nawilżyć nos solą fizjologiczną.

              Życzę zdrowia i pozdrawiam
              Aga
    • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 18.12.06, 13:35
      Dopóki nie wypowiecie skutecznej wojny rodzicom przyprowadzającym do
      przedszkola chore dzieci (kaszelki....katarki, niby alergie) dopóty Wasze
      dzieci będą stale chorować.
      I między bajki włożyć tezę, że w dzieciństwie "trzeba się wychorować".
      • abosa Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 08:23
        Dopóki nie przestaniecie wierzyć, że izolowanie od chorych dzieci jest:
        1. możliwe,
        2. skuteczne
        będziecie tkwić w błędnym kole chorób i wściekłej bezsilności.

        Hartowanie to nie tylko spacery z "maluszkiem". To przede wszystkim rozsądne
        przyzwyczajanie organizmu do ... świata rzeczywitego (z jego wirusami i
        bakteriami) i stymulowanie układu odpornościowego do walki;

        Dlaczego prawie każda mama nie ma nic przeciwko kontaktom swej latorości z
        psem/ kotem (i dobrze) a gdy w otoczeniu niemowlaka pojawi się kaszlące dziecko
        od razu zaczyna się panika? A przed dzieckiem przedszkole, ... nowy świat, obca
        flora bakteryjna, już sam stres, związany z przedszkolnym debiutem obniża
        odporność, warto to mieć na uwadze. Można przetrzymać do zerówki w domu, tylko
        że problem nie zniknie;

        Wiem, że już o tym pisałam, że się powtarzam, ale jak czytam, że trzeba
        wypowiedzieć wojnę rodzicom innych dzieci to ... powtórzę raz jeszcze: choroby
        dziecka to problem jego rodziców. Jeśli dziecko choruje w przedszkolu, to
        problem rodziców. Szukanie winnych wśród innych przedszkolaków to paranoja a
        wypowiadanie wojny ich rodzicom to walka z wiatrakami.

        Poza wszystkim, skąd bierze się przekonanie mam chorujących dzieci, że wszelkie
        choroby biora się z przedszkola? Spadek odporności może być związany ze
        stresem, odżywianiem, nowym otoczeniem itd., ale dlaczego zawsze jesteście
        takie pewne, że to nie sąsiadka, dziadek, ktokolwiek?
        I czy naprawdę nikt tu już nie pamięta, że choroby (w olbrzymiej większości) są
        najbardziej zaraźliwe przed wystąpieniem objawów?

        Zgadzam się z jednym: też nie uznaję tezy, że w dzieciństwie trzeba się
        wychorować. Ale, w dużych uproszczeniu, unikanie chorujących paradoksalnie
        prowadzi do ... chorowania (bo jak długo można unikać?);

        Każda decyzja rodziców determinuje przyszłość dziecka.
        • magaol Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 09:00
          Witam...
          U nas niestety jak u Was wszystkich.Infekcja za infekcja,katar caly czas,od
          wrzesnia 3 antybiotyki w tym jeden w zastrzykach.Poszlismy z corka do
          laryngologa.Okazalo sie ze te wszystkie infekcje to wina trzeciego
          migdala(chociaz corcia nie ma typowych objawow jak np.chrapanie).Powiedziala nam
          pani laryngolog ze jej uklad immunologiczny jet jeszcze kompletnie nie dojrzaly
          do przedszkola i spotykania tylu wirusow i bakterii,poprostu sobie z nimi nie
          radzi.Wiec trzeci migdal mial swietne warunki na swoj rozwoj.Niestety
          rezygnujemy z przedszkola,probujemy zawalczyc z migdalem narazie bez
          operacji,ale udac nam sie moze tylko bez przedszkola.Dostalismy leki i zaczynamy
          boj.
          • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 09:07
            A czy ta laryngolog wam nie mowila, ze trzeci migdal bywa powiekszony jako
            reakcja na pokarm ? Bo tak moze byc, zajrzyj na forum Alergie, tam wlasnie
            opisalam nasze doswiadczenie sprzed 4-5 lat.
            Uklad odpornosciowy bywa przeciazony dieta tez !
            K.
      • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 09:04
        Mocno podkreslam, ze problemy z odpornoscia rodza sie czesto z powodu zlej
        diety. Malo kto sie przejmuje, ze dzieci maja diete zbyt mleczna i slodka - a to
        wlasnie ona obciaza w duzym stopniu sily obronne organizmu.
        Dodajmy rowniez ruch na swiezym powietrzu - przeciez te dzieciaki prawie nie
        wychodza na dwor, a swieze powietrze to podstawa.
        Dodajmy ubior - dopiero teraz wyciagnelam corce rajstopy, czasami nosi juz
        cieplejsza czapke. A jak widze, co maja na sobie inne dzieci ...

        Moje dzieci bywaja chore, ale dosyc rzadko. Sa narazone na wirusy od rana do
        wieczora. Nie popieram oczywiscie przyprowadzenie ewidentnie chorych dzieci, bo
        one moga sie czuc fatalnie - szkoda dzieciakow. Ale bez przesady, jak teraz
        uczysz dziecku, ze przy lekkim katarku sie zostaje w domu, to jak przezyje jako
        dorosly ?

        To takie latwe obwiniac innych za wlasne bledy.

        K.
        • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 12:08
          Zgadzam się, że obniżona odporność może być powodem złej diety. Na marginesie
          na złej diecie jest ponad połowa populacji bez względu na wiek.
          Zgadzam się, że nalezy ubierać się adekwatnie do pogody - raczej za zimno niż
          za ciepło, że przegrzewanie szkodzi.
          Zgadzam się, że ruch na świeżym powietrzu jest niezmiernie istotny i wzmaga
          odporność. Dodam, że jestem zwolenniczką częstego wietrzenia mieszkania, nie
          przegrzewania pomieszczeń i spania nawet przy bardz niskich temperaturach przy
          otwartym/uchylonym oknie.
          Natomiast uważam, że dzieci przeziębione powinny zostać w domu. Koniec, kropka.
          Infekcje przenoszą się drogą kropelkową, a więc osoba kichająca ( katarek),
          kaszląca ( kaszelek) jest osobą zarażającą.
          Moje dzieci nawet przy "niewielkim katarku"( co zdarzało się 2-3 razy w roku)
          zostawały w domu. Nie chodziły do szkoły, do przedszkola, co nie oznacza, że
          nie chodziły na spacery.
          Jak dziecko uczone, że gdy się przeziębi zostaje w domu przeżyje to jako
          dorosły? Tak jak ja przeżyłam ponad 40 lat, tak jak moje dzieci, którym już
          niedaleko do 20 urodzin. N o r m a l n i e i z d r o w o , szybko
          zwalczając infekcję i nie zarażając innych.
          • becbec5 Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 12:54
            Rozumiem, że jak masz katar to nie idziesz do pracy? smile))
            Moje dzieci chodzą jak mają katar i napewno tego nie zmienię.
            Do przedszkola chodzą też inne dzieci z infekcjami i wcale mi to nie
            przeszkadza (co innego choroba zakaźna typu szkarl, ospa, różyczka...). Co
            więcej, uważam, że to je dodatkowo uodparnia na wirusy. A czy złapie, to zależy
            od odporności, za którą to my rodzice jesteśmy odpowiedzialni...koniec i kropka.
            • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 14:29
              Jak mam katar to , w przeciwieństwie do małych dzieci, nie kicham na ludzi, nie
              smarkam dookoła, używam chusteczek higienicznych, kaszląc zasłaniam usta.
              Staram się ograniczyć w tym czasie kontakty z ludźmi, między innymi dlatego,
              żeby nie zarażać, i nie być zarażaną ( mając katar mam obnizoną odporność).
              I powiem Ci, że tego typu sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, bo...mao choruję.
              Dla Ciebie dziecko z wietrzną ospą nie powinno chodzić do przedszkola, ale za
              chwilę na forum pojawi się mama, która uzna, że wietrzną ospę lepiej
              przechorować w dzieciństwie, ona nie może wziąc zwolnienia, bo co powie szef i
              dziecko pomaszeruje do przedszkola. To samo z różyczką, w zasadzie niepowikłana
              i przebyta w dzieciństwie jest niegroźna.
              Za moment pojawi się inna mama, która ( nie jest przecież lekarzem więc skąd
              może wiedzieć) przywlecze dziecko z "kaszelkiem", który okaże się krztuścem (
              kokluszem). A jest go coraz więcej, bo aż roi się od przeciwników szczepień.
              Wniosek - wiadomy. A czy za odporność dziecka do końca odpowiadają rodzice -
              dyskutowałabym. W dużym stopniu tak, ale coś tam niecoś zależy i od genów.
            • kajkai Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 28.12.06, 15:35
              i przez takie mamuśki jak Ty , dzieciaki chorują.
              Czy jak dziecko ma gorączkę to też je prowadzasz ?
              TO, ze Twoje dziecko przechodzi infekcję jedynie z katarem nie oznacza, ze cala
              reszta nie bedzie przechodziła tego wirusa z tempretura 39 stopni...
          • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 13:29
            > Moje dzieci nawet przy "niewielkim katarku"( co zdarzało się 2-3 razy w roku)
            > zostawały w domu.

            Ja do tej kwestii podchodze inaczej. Zostaja w domu, jesli rzeczywiscie sie zle
            czuja.
            • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 14:33
              A, że zarażają inne dzieci już Cię nie interesuje. Ostatnio mam zajęcia na
              pływalni z przedszkolakami. Bardzo jestem ciekawa czy byłabyś zadowolona,
              gdybym pojawiła się ze sporym katarem i kaszlem, pochylała nad Twoim zdrowym
              dzieckiem i kasłała, kichała. Po dwóch dniach zamiast iść do pracy pobiegłabyś
              do przychodni , bo dziecko ma gorączkę.
              Ciekawe czy byłabyś zachwycona, gdyby Twoim dzieckiem zajmował się mocno
              przeziębiony pediatra, który nie weźmie zwolnienia, żeby nie tracić 20% pensji?
              • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 14:47
                To jest zle postawione pytanie. Jesli ktos mocno kaszle i ma silny katar to
                raczej nie czuje sie dobrze. Takie dzieci/dorosli powinny zostac w domu, bo tam
                sie lepiej czuja. Czasami jednak trudno znalezc granice, kiedy jest jeszcze ok,
                kiedy zle. I wtedy sie kieruje samopoczuciem dziecka, po prostu.

                A kaszlace i zakatarzone dzieci moje dzieci maja na codzien. Czasami moje sie
                zarazaja - zycie.
                K.
                • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 19.12.06, 18:30
                  A więc mamy odpowiedź na pytanie dlaczego przedszkolaki chorują. Chorują, bo
                  przebywają w środowisku chorych dzieci ( wbrew pozorom katarki i kaszelki to
                  też choroby). A ponieważ dzieci nie mają zwyczaju wycierać nosów, kaszlą nie
                  zakrywając ust i wszystko biorą do buzi to wirusy przenoszą się z dziecka na
                  dziecko w postępie geometrycznym.
                  Samopoczucie bardzo chorych dzieci jest zwykle lepsze niż tak samo chorych
                  dorosłych ( widok żwawego kilkulatka z gorączką powyżej 38 stopni nie jest
                  rzadkością, w sytuacji, gdy dorosły z analogiczną temperaturą jest padnięty).
                  Tak więc dzięki m.in. takim rodzicom przedszkolaki chorują. Jedne lżej, inne w
                  szpitalu, ale chorują.
                  Dzięki Bogu my mamy okres przedszkolny już daaaaawno za sobą.
                  • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 20.12.06, 09:49
                    Czyli dzieci do inkubatora. No bo widocznie bo 9 miesiecach nie sa w stanie
                    przezyc w warunkach pelnych zagrozen ...

                    Apropos, z temperatura nie mozna wyslac do przedszkola, nawet jesli chwilowo
                    dziecko czuje sie dobrze. W kolejnej chwili juz bedzie padniety.
                    Wiec podsumowujac wysle do przedszkola przeziebione dziecko, o ile sie dobrze
                    czuje i nie ma goraczki. Takie zasady rowniez dobrze dzialaja u doroslych. Sa
                    wrecz tacy, ktorzy sie szczepia, wprowadzajac w sztuczny sposob obce bialko do
                    swojego organizmu, liczac na to, ze mechanizmy obronne w ten sposob sie
                    uaktywniaja !

                    K.
                    • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 20.12.06, 12:24
                      Jest różnica między inkubatorem a ekspozycją na infekcje. Zrozumie to każdy
                      średnio inteligentny człowiek.
                      Dziecko z temperaturą potrafi zachowywać się tak jak by było zupełnie zdrowe, a
                      nie jest z a r a ż a!!
                      Katar, zapchany nos, obrzęk śluzówki może powodować bardzo złe samopoczucie a
                      nie wywoływać nawet stanów podgorączkowych.
                      Sama jestem ogromną zwolenniczką szczepień ochronnych - moje dzieci są
                      zaszczepione na wiele chorób według indywidualnego kalendarza.
                      Jestem także przeciwniczką siania infekcji.
                      Sądząc po wypowiedziach większości matek nie mają one nic przeciwko temu, żeby
                      zarażać inne dzieci. Ostatecznie to nie ich dziecko, nie ich sprawa - niech się
                      martwią inni.
                      Nie mają też nic przeciwko temu, żeby dziecko z infekcją chodziło do
                      przedszkola. Nie muszą wycierać nosa, patrzeć jak się pokłada, jest marudne,
                      zajmować się nim, wymyślać zabaw, karmić.
                      Mogą iść do pracy, a niepracujące znacznie milej spędzić czas.
                      Zdarza się jednak, że na skutek niefrasobliwości zamiast 5 dni kataru okazuje
                      się ( nawet po latach), że dziecko przeszło zapalenie mięśnia serca. I wtedy
                      zaczyna się problem.
                      Cóz Wasze dzieci, Wasz problem, Wy bierzecie odpowiedzialność za ich zdrowie -
                      także to odległe.
                      Wesołych i ZDROWYCH Świąt ( bo na kilka dni w przedświątecznym zamieszaniu
                      mogła jakaś mama przyprowadzić do przedszkola dziecko z krztuścem, szkarlatyną
                      czy choćby anginą - wszystko objawia się na początku większym lub
                      mniejszym "kaszelkiem"i zafundować kilku rodzinom pawdziwą "frajdę").
                      • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 20.12.06, 13:09
                        Nie mam za bardzo co dalej pisac, swoje zasady okreslilam, sa one dla mnie
                        rozsadne, dla mnie to zloty srodek. Jesli to co piszesz ma byc zarzut do moich
                        zasad, to widocznie nie czytasz dokladnie.
                        Przewrazliwienie tez nie jest dobre, z zarazkami trzeba nauczyc sie zyc.

                        K.
                        • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 20.12.06, 15:31
                          Prowadzimy akademicką dyskusję. Każdy ma prawo mieć swoje zasady pod warunkiem,
                          że nie krzywdzą innych. Ktoś dawno, dawno temu powiedział, że jego wolność
                          kończy się w tym miejscu, w którym rozpoczyna wolność innej osoby. I to jest
                          bardzo mądre nie tylko w odniesieniu do chorób w przedszkolu.
                          P.S Moje dzieci w wieku przedszkolnym jedno po drugim złapało wietrzną ospę.
                          Przeszli ją poronnie, samopoczucie normalne, bez gorączki ot kilka strupków.
                          Mieliśmy bilety na koncert Cici Jadzi - Warszawiacy wiedzą jak trudno zdobyć.
                          99% emam pomaszerowałoby z dziećmi, bo czują się dobrze, to, że zarażą inne
                          dzieci to bzdet.
                          Pozdrawiam - Agata
                          • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 21.12.06, 09:39
                            A ja mysle, ze to zadna akademicka dyskusja. Mowa caly czas jest o
                            przeziebieniach wsrod dzieci, a nie chorobach zakaznych typu ospa, gdzie
                            oczywiscie dzieci zostaja w domu, analogicznie szkarlatyna etc. Problem dotyczy
                            dokladnie tego przypadku, w ktorym trzeba znalezc zloty srodek, gdzie nie ma
                            jasnej sytuacji. I tu uwzglednia sie rozne czynniki, zarowno samopoczucie
                            dziecka i szacunek do pracy opiekuna.
                            Jesli zostawisz (czy zostawilas dzieci) w domu - prosze bardzo. Ja przy katarku
                            nie zostawie, bo uwazam to za niekonieczne. To jest w ogole drobiazg w
                            porownaniu z zarobaczeniem dzieci w przedszkolu - o tym malo kto wie, malo kto
                            mowi, a dotyczy sporo dzieci.


                            • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 21.12.06, 14:45
                              A dlaczego przeziębienie tak a wietrzna ospa nie? Idąc tokiem Twojego
                              rozumowania jak dziecko czuje się dobrze to niech "idzie w świat". Bez względu
                              na to czy to ospa czy różyczka czy infekcja.
                              Jeśli chodzi o robaczyce to problemem są owsiki i lamblie. I jedno i drugie
                              jest skutkiem nieprzestrzegania higieny i dorosłych i dzieci.
                              • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 21.12.06, 15:44
                                Widac, nie czytalas do konca, podsumowuje: ospa, rozyczka, tzw. choroby zakazne
                                - kwarantanna; katar przy dobrym samopoczuciu i braku goraczki - niech idzie w
                                swiat - bo nie mozna popasc w paranoje. Tak samo wysylam do przedszkola, choc
                                przypuszczam, ze polowa grupy w przedszkolu ma jakies robaki.

                                • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 21.12.06, 16:23
                                  Katar pod względem epidemiologicznym jest taką samą chorobą zakaźną jak
                                  wietrzna ospa. Kwarantanna? Dlaczego przy ospie tak a katarze nie? Powikłania?
                                  Dla alegrika czy astmatyka katar bywa równie niebezpieczny.
                                  Czyżby Kali się kłaniał?
                                  • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 22.12.06, 07:49
                                    Nie wiem, do czego chcesz doprowadzic dyskusje - chyba tylko po to ja
                                    prowadzisz, zeby sobie udowodnic swoje racje dot. problemu, ktorego juz nie masz
                                    (apropos - masz duze dzieci, co cie sprowadzilo na takie forum ?).
                                    Dla mnie ospa i katar zdecydowanie sie roznia. A jesli oslabione pod wzgledem
                                    odpornosci (np. niejeden alergik) dziecko lapie kazda infekcje, to nalezy sie
                                    zastanawiac, czy napewno przedszkole jest dla niego dobrym miejscem.
                                    • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 22.12.06, 08:56
                                      Forum jest OTWARTE dla wszystkich ludzi - bezdzietnych, rodziców przedszkolaków
                                      i mających dzieci dorosłe. No, chyba, że coś się zmieniło. Piszę, ponieważ mam
                                      przed oczami matki-kretynki( tak, kretynki) przyprowadzające chore dzieci i z
                                      sarkastycznym uśmiechem na ustach twierdzące: "to tylko kaszelek i katarek". A
                                      za kilka dni 3/4 przedszkola było chore.
                                      Mam przed oczami walkę stoczoną z takimi matkami z zaangażowaniem pediatry,
                                      nauczycielek, dyrektorki.
                                      Chcę oszczędzić innym dzieciom chorób rozsiewanych przy pomocy matek-egoistekk
                                      i matek-kretynek.
                                      (A propos pisze się właśnie tak a nie "apropo").
                                      Nie życzę Ci, bo z zasady nie życzę ludzieo źle, ale może się zdarzyć, że
                                      spotkasz na swojej drodze matkę-idiotkę, dla której Rotawirus jest bzdetem,
                                      który trzeba przechorować. Rzygające i zarażające dziecko przyprowadzi do
                                      przedszkola, bo może przepaść jej umówiona wizyta u manicuristki. No i
                                      Rotawirusa, ze wszystkimi konsekwencjami , złapie Twoje dziecko.
                                      Poczytaj dowolną książkę z dziedziny chorób zakaźnych. Pod względem
                                      epidemiologicznym katar, grypa, wietrzna ospa czy krztusiec są DOKŁADNIE TAKIMI
                                      SAMYMI CHOROBAMI.
                                      • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 22.12.06, 09:39
                                        Mysle, ze moje dzieci ciagle sie spotykaja z innymi dziecmi przeziebionymi,
                                        majacymi roznego rodzaju wirusow - od zwyklych powodujacych katar do tych
                                        trudniejszych rotawirusow (dziecko z rotawirusem nie czuje sie najlepiej, wiec
                                        zostawilabym w domu), bakterii - gronkowce i spolka, robakow - owsiki, moze i
                                        glista, pierwotniakow - jak np. lamblia.

                                        Bardzo mozliwe, ze moja corka lamblia sie zarazila wlasnie w przedszkolu. Ale
                                        pewna nigdy nie bede, bo mogla sie tak samo zarazic inaczej. Nie w mojej naturze
                                        dochodzic do tego dokladnie, tylko ja leczylam. Lamblia mogla sie zalegnac u
                                        niej, bo miala oslabiona odpornosc przez Candide. Wiec caly swiat ma stac na
                                        bacznosc, tylko bo moja corka moze sie znowu zarazic ? Nie, to moja decyzja, czy
                                        ja wysylam do przedszkola, czy tez nie. Chodzi, jest dobrze, choc jak patrze na
                                        dzieci z jej grupy, to obawiam sie, ze polowa ma typowe objawy robaczycy i
                                        podobnych.

                                        Bardzo mozliwe, ze przeziebienia syna w wieku 2 lat, ktore regularnie
                                        doprowadzily do zapalenia ucha i byly zwiazanie z koniecznoscia brania
                                        antybiotykow, byly ostatecznie spowodowane wirusami innych dzieci z grupy w
                                        zlobku. Pamietam te cieknace nosy. Byl to poczatek mojej kariery zwiazanej z tym
                                        tematem, ale nigdy bym nie szukala winy u rodzicow wlasnie tamtych dzieci !
                                        Tamte dzieci mialy sie dobrze, mialy katar, ale nie 'polegly' w walce. To moje
                                        dziecko mialo powiklania, i mialam do wyboru: wyslac lub nie wyslac do zlobka, i
                                        nie mam zalu do innych. Ostatecznie znalazlam przyczyne powiklan: powiekszony
                                        trzeci migdal. Po latach teraz wiem, ze powodem migdalka byla dieta.

                                        W obu przypadkach sedno sprawy lezala w diecie. Odkad wiem o przyczynach, moje
                                        dzieci sa raczej zdrowe.
                                        Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jesli dziecko ciagle choruje, to wirus
                                        powodujacy zwykly katar zlapany w grupie przedszkolnej jest tylko ta kropla w
                                        morzu i rodzic powinien sie starac znalezc przyczyne, dlaczego dziecku szwankuje
                                        odpornosc. Moze byc proste wytlumaczenie, ze dziecko zaeczelo chodzic do
                                        przedszkola i niestety nie jest jeszcze odporne. Ale moga byc rowniez powody do
                                        nawracajacych infekcji, jak pasozyty lub candida, nietolerancja pokarmu (tych
                                        wlasnie zwyklych pokarmow, ktore nikt by nie przypuszczal), alergia,
                                        przeladowanie truciznami w postaci lekow, dodatkow do zywnosci etc.

                                        To co ty przedstawiasz (ospa, rotawirus etc.) nie sa przykladami stanu, o ktorym
                                        tu caly czas mowa - powtarzam: katar, ew. kaszel z dobrym samopoczuciem dziecka
                                        i bez goraczki.

                                        Oczywiscie 'najwygodniejszym' rozwiazaniem to obwiniac 'matki-kretynki' i
                                        'matki-idiotki', swoja droga ciekawe slownictwo obrazujace dosc dokladnie pewna
                                        filozofie zycia.
                                        • agnieszka_gk Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 22.12.06, 10:08
                                          A ja jednak uważam, że posyłanie dziecka do przedszkola z katarem - zwłaszcza
                                          takim lejacym się, który wymaga ciągłego latania za dzieckiem z chusteczką jest
                                          po prostu nie fair wobec (1) wychowawczyń, które zamiast zająć się aktywnie
                                          dziećmi, latają za zasmarkanym dzieckiem i (2) innych dzieci, które mogą się
                                          zarazić i zachorować na coś znacznie bardziej poważniejszego. Jeśli moje
                                          dziecko ma tylko katar to zostaje w domu 3-4 dni, żeby się zregenerowało (bo
                                          nawet przy katarze odpornośc trochę spada i łatwiej załapać innego zmutowanego
                                          wirusa) i potem zdrowe rusza do przedszkola. Moim zdaniem problem tkwi nie w
                                          tym, że matki upierają się, że katar to nie choroba tylko w tym, że nie mają z
                                          kim zostawić dziecka w domu i wówczas wmawianie sobie, że to nie choroba jest
                                          dla nich wystarczającym wytłumaczeniem swojego zachowania. Innymi słowy sprawa
                                          się sprowadza do tego, że swoje obowiązki zawodowe i brak możliwości
                                          zostawienia dziecka w domu, mogą ucierpieć inne dzieci.
                                          Od dawna wiadomo, że dzieci często chorują w przedszkolu dlatego kazdy rozważny
                                          rodzic powienien być przygotowany na taką ewentualnośc i tak zorganizować życie
                                          rodzinne, aby dziecko chore nie musiało iśc do przedszkola - są opiekunki,
                                          możliwośc dzielenia się rodziców dniami wolnymi, dziadkowie itp. W pogoni
                                          jednak za kasą, wielu niefrasobliwych rodziców nie stać na takie uszczuplenie
                                          budżetu, choćby to oznaczało rezygnację z jednej wizyty u kosmetyczki...
                                          • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 22.12.06, 10:14
                                            A ja jednak do tego problemu podchodze troche inaczej, sorry.
                                        • agawamala Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 22.12.06, 15:31
                                          Zależność przerostu trzeciego migdałka od diety jest mniej więcej taka sama jak
                                          przyrostu ludności w ChRL-D od życia seksualnego mrówek ::smile)))
                                          Można powtarzać każdy absurd.
                                          Odpowiednia dieta to ważna rzecz, dużo od niej zależy a akurat nie to. Zapytaj
                                          r o z s ą d n e g o laryngologa.
                                          • kerstink Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 27.12.06, 18:01
                                            To chyba nim jestes :-o
          • ulapod Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 23.12.06, 00:46
            Podpisuję się pod tym.
            Kichające dzieci niech siedzą w domu!
    • becbec5 Re: Raczej rzadko 19.12.06, 10:14
      Moje dzieci mają średnio 2 razy katar na rok.
      Zgadzam się z przedmówczynią, że chorowanie dzieci to wina złej diety.
      Spróbujcie zmienić dzieciom styl życia, a same się przekonacie, że to działa.
      Pozdrawiam i życzę polepszenia się sytuacji....smile)
      • makoc Re: Raczej rzadko 19.12.06, 16:21
        prosze, czy możecie rozszerzyc to hasło "zła dieta"? przeciez wszystkie
        przedszkolaki maja podobną dietę, w końcu większośc posiłków jedza w
        przedszkolu. A może podacie przykład zdrowej diety?
        dzieki
        magda
        • esteel Re: Raczej rzadko 19.12.06, 16:44
          Witam,
          moj synek 3,5 roku, chodzi do przedszkola od wrzesnia. Przedszkole w Oslo.Na
          moje pytanie czy moge przyprowadzic synka kaszlacego, z katarem lub z infekcja
          oczu, pani dyrektor odpowiedziala :" oczywiscie, ze tak. Prosze tylko nie
          przyprowadzac go jak bedzie mial temperature". 80% dzieci smarka i kaszle u
          mego synka w grupie. Moj tez zaczal kaszlec , pediatra stwierdzil, ze to tylko
          gardlo , jak nie ma tempertury to moze chodzic do przedszkola. Katar? To
          normalne, w ogole sie tym prosze nie przejmowac - to taki urok Norwegii.smile)
          Najwyrazniej co kraj to obyczaj. Synek od roku nie byl chory, nie liczac kataru
          i ostatnio kaszlu.Nie opuscil ani jednego dnia w przedszkolu. Widocznie mam
          odporne dziecko. Antybiotyk mial raz w wieku 9mcy na zapalenie ucha.
          Tak na marginesie nie mozna sie uodpornic ( wychorowujac) na pospolite
          przeziebienie ktore moze sie skonczyc powazniejsza choroba. Wirusow
          wywolujacych przeziebienie jest ponad 100 a kazdy urodziwszy od
          poprzedniego.Wydaje mi sie , ze najlepsza droga to nie przegrzegzewanie i
          odpowiednie odzywianie.
          pozdrawiam E.
        • kerstink Re: Raczej rzadko 20.12.06, 09:56
          Na to sa rozne odpowiedzi. Wydaje mi sie, ze bardzo dobra dieta to rozluzniona
          dieta przeciwgrzybicza:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=21563907&a=38025205
          Zazwyczaj dzieci jedza za duzo potraw mlecznych i wyrobow z mleka krowiego, za
          duzo slodyczy. 'Centrum' odpornosci to przewod pokarmowy, o niego trzeba dbac.

          Kolejnym problemem jest traktowanie kazdej choroby od razu lekami, ktore byc
          moze chwilowo pomagaja, ale nie pomagaja organizmowi wyczwiczyc swoje mechanizmy
          obronne. Wiec zamiast przy kaszlu stosowac od razu Eurespal (przeslodzony, pelno
          chemii) i Mocosolvan, to smaruje dziecku plecy, po czym po pol godziny
          oklepuje, zeby 'odchodzilo'. Daje sok z cebuli robione w domu, czosnek.

          K.
        • becbec5 Re: Raczej rzadko 20.12.06, 10:14
          Proszę bardzo.
          Dla mnie zła dieta to taka z udziałem przetworzonej żywności.
          Jak widzę te Danonki, Danio, Jogobelle to mnie rzuca. wędlinka piękna,
          różowiutka, nafaszerowana chemią. Tony batoników i słodyczy, nutelli, czipsów,
          soków w kartonach, które z sokami niewiele mają wspólnego.
          Od tego mają dzieci być zdrowe?
          Ja nabiał kupuję od pobliskich wieśniaków, którzy sami robią śmietanę, sery.
          Podobnie wędlina i mięso, nie śliczniutka z supermarketu a wędzona w
          sąsiedztwie.
          Warzywa mam swoje, a co za tym idzie przetwory.
          Nie ukrywam, że u nas też są słodycze, choć częsciej własne wypieki, czasem
          jest Mc Donald, Pizzeria, ale to naprawdę czasem.

          jestem święcie przekonana, że ma to kolosalne znaczenie na zdrowie moich dzieci.

          pozdrawiam
          • makoc Re: Raczej rzadko 20.12.06, 11:55
            Dziekuje Wam bardzo.

            widze, ze dieta corki nie odbiega zbytnio od zaproponowanej przez was,
            przynajmniej w domu.unikamy produktów przetworzonych i ulepszanych. Niestety
            jednak jesli chodzi o sprawdzone produkty "prosto od rolnika" to nie mam do
            nich takiego dobrego dostepu w warszwie, wiec warzywa, mieso sa sklepowe,
            aczkolwiek wedlin kupnych unikam, wolę upiec sama.
            no i co do lekarstw, to niestety nie udało nam sie jeszcze wyjsc z kataru tylko
            przy pomocy czosnku i cebuli, oklepywania. zawsze choroba rozwijala sie uncertain
            • becbec5 Re: Raczej rzadko 20.12.06, 12:10
              To nie wiem, trudno mi powiedzieć.

              Ja wychowuję dzieci od początku przy otwartych oknach, takiej diecie jak
              opisałam, lekko ubrane, biegające boso po rosie, po domu, bez opatulania w
              kilka warstw,bez rutinoscobinów, wit C, biovitalów, sanostolów, bez izolacji od
              tych "zakichanych i kaszlących" ( aswoją drogą to do was mamusie należy
              nauczenie zasłaniania przez dziecko buzi, czy używania chusteczek hig.) i jakoś
              są zdrowe.
              Jestem pewna, że gdybym zostawiała dzieci w domu, bo w przedszkolu jest diabeł-
              katar w tej chcwili łapaliby wszystko. A tak jest jak jest, a jest super.
              • agawamala Re: Raczej rzadko 20.12.06, 12:30
                Moje dzieci mają 18 i 19 lat. W dzieciństwie oboje bardzo mało chorowali.
                Chodzili do przedszkola, ale gdy pojawiał się katar - zostawali w domu.
                Dzięki kilku osobom udało nam się wyeliminować nagminne przyprowadzanie chorych
                dzieci.
                Od urodzenia wszyscy śpimy przy otwartych a zimą uchylonych oknach, zamiast
                sztucznych witamin zajadamy się świeżymi owocami, zamiast słodyczy- suszonymi
                morelami. Jemy warzywa co najmniej 2- razy dziennie i domowe ( bez półproduktw)
                posiłki.
                Uprawiamy sport, raz w tygodniu chodzimy na pływalnię, gramy w tenisa.
                No i mamy zwyczaj mycia rąk a także unikania osób zainfekowanych.
                I wcale nie łapiemy "wszystkiego".
                • becbec5 Re: Raczej rzadko 20.12.06, 12:42
                  Moje dzieci mają mniej lat, za to jest ich czwórka. Prowadzimy dość podobny
                  tryb życia, poza izolacją.
                  Wyniki podobne. Zatem może tryb życia jest tu decydujący.
                  • agnieszka_gk Re: Raczej rzadko 20.12.06, 14:47
                    Moja córka, debiutantka w przedszkolu, radzi sobie całkiem nieźle w przedszkolu
                    z chorobami, czyli niewiele choruje jak na przedszkolaka i na szczęscie
                    przechodzi przez choroby łagodnie. Też staramy się prowadzić zdrowy tryb życia
                    zgodnie z przedstawionymi powyżej punktami. Ale ja podchodzę do tego inaczej -
                    zdrowy tryb życia pewnie pomaga, ale nie gwarantuje dobrej odporności naszych
                    dzieci. Znam dzieci z "bardzo zdrowego chowu", które już 2. rok chodzenia do
                    przedszkola ciagle chorują, i to dość często całkiem poważnie ze stanami
                    zapalnymi gardła, ucha, oskrzeli. Znam tez super zdrowe dzieciaki, których tryb
                    zycia i dieta pozostawiają wiele do zyczenia...
                    Dlatego wkurzają mnie takie mamuśki jak niektóre powyżej, które maja
                    niechorujace dzieci i utwierdzają się tylko co chwila w przekonaniu, jakie one
                    są wspaniałe, że tak świetnie im się dzieci chowają. A jak nawet ich dzieci
                    mają gile do nosa to nic się nie stanie - to że inne dzieci od tych gilów
                    zachoruja na zapalenie ucha to tylko i wyłacznie wina ich rodziców, bo za
                    ciepło przez swoje wychowanie "zabili" odruchy odpornościowe swoich dzieci.

                    Troszkę tolernacji i szerszego spojrzenia na sprawę życzę wszystkim aroganckim-
                    wszechwiedzącym, ale i przewrażliwionym mamusiom.
                    • becbec5 Re: Raczej rzadko 21.12.06, 09:20
                      To zapewne było do mnie.
                      No widzisz, to mamy trochę inne obserwacje, bo z mpich wynika, że zdrowy tryb
                      idzie w parze ze zdrowiem.
                      Ja swoje dzieci wychowuję tak i mam takie rezultaty jak mam. I to jest mój
                      powód do dumy. Że niby co? Powinnam napisać-tak, prowadzę zdrowy tryb życia,
                      ale to że moje dzieci są zdrowe to kwestia przypadku.
                      Wybrałam taki styl, bo miałam konkretne plany i to osiągnęlłam.
                      Jestem z tego dumna, mój lekarz przy każdych szczepieniach mnie w tym utwierdza
                      i tyle.
                      A co do mojego egoizmu, to sorry, ale ja mam dzieci zdrowe i nie będą gnuśniały
                      w domu, tylko dlatego, że ktoś się może zarazić. To Wasze dzieci mają problem,
                      a nie moje. I to nimi trzeba się odpowiednio zająć, a nie eliminować czyjeś,
                      bo...mojemu może się coś stać. Szczególnie, że jak już powiedziałam-mi cudze
                      dzieci z katarem nie przeszkadzają.

                      pozdrawiam
                      "arogancka" mama
                      • agawamala Re: Raczej rzadko 21.12.06, 14:42
                        Oj chyba jednak arogancka mama - bez cudzysłowia!
                        Odporność jest wypadkową wielu czynników - diety, trybu życia, hartowania
                        i ...genów. Odporność zmienia się w czasie. Może się tak zdarzyć, że Twoje -
                        dotąd zdrowe dziecko - zacznie chorować. Być może zdrowo przejdzie przez całe
                        życie ( tego Ci życzę).
                        Nikt nie proponuje, abyś zdrowe dzieci trzymała w domu - przeziębione - raczej
                        tak.
                        I pamiętaj może się tak zdarzyć, że w czasie obniżonej odporności Twoje dziecko
                        trafi ma matkę o podobnych poglądach a wtedy.......być może zmienisz zdanie.smile))
                  • agawamala Re: Raczej rzadko 20.12.06, 15:26
                    Zapewne tryb życia ma wpływ na odporność tym nie mniej jeśli nawet najbardziej
                    odporny osobnik będzie przebywał w otoczeniu osób zainfekowanych to w końcu
                    padnie. I tak jak ktoś słusznie zauważył fakt, że moje dziecko/dzieci są
                    odporniejsze nie oznacza, że mają zarażać inne mniej odporne.
                    Wesołych Swiąt. Agata
    • mirra52 Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 20.12.06, 14:20
      sad u nas podobnie, Kasia raz w miesiącu chorowała a teraz złapała zapalenie
      płuc sad
      Robimy miesięczną przewrę jest to też zalecenie lekarki, żeby odpoczęła od
      chorób.
      Oby do wiosny do wiosny

      Pozdrawiam
      Agata
      • ayelet Re: Ikaes 21.12.06, 12:13
        Wiesz ja bym Ci tylko proponowała nie dawać mu przy każdej okazji antybiotyku,
        to pewnie i odporniejszy będzie. Nie każde przeziebienie czy chorobę trzeba
        leczyć antybiotykiem. Mój synek ma 3,5 roku, jeszcze bez antybiotyku i pewnie
        dlatego dość odporny, bo organizm sam walczy i się dzięki temu uodparnia.
        • ikaes Re: Ikaes 22.12.06, 13:01

          Tylko co dawać, żeby zadziałało. Moja pediatrzyca nie jest taka, żeby od razu
          dawać antybiotyk, najpierw próbuje innymi lekami, a antybiotyk dopiero wtedy
          daje, gdy nic nie pomaga. Niestety na anginę, szkarlatynę (bo takie choroby
          przechodzi moje dziecko) działa tylko antybiotyk. Franek jak miał 3,5 roku nie
          chodził jeszcze do przedszkola, antybiotyki miał 2 razy - raz zaraz po
          urodzeniu (zapalenie płuc) i drugi raz w wieku 3 lat i 4 miesięcy - angina. Tak
          nie chorował. A odkąd poszedł do przedszkola - angina za anginą, albo zapalenie
          gardła (a to prawie to samo).
          • melania.po2 Re: Ikaes 28.12.06, 15:59
            a wymaz z gardla robilas?To moze dac odpowiedz na te anginy.
    • ladylazarus coś na pocieszenie:) 21.12.06, 16:16
      Młoda w zeszłym roku chodziła do źłobka. Kilka antybityków, rózne infekcje,
      zapalenia uszu itp. scenariusz Wam znany. W tym roku cisza! Aż boje sie na głos
      tego wypowiadać. Ani jednego dnia opuszczonego z powodu choroby. Wychorowała
      się i teraz mamy spokój. Głowa do góry! Za rok bedzie lepiej
    • ulapod Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 23.12.06, 00:31
      Nam lekarz kazał 2 tygodnie po szkarlatynie siedzieć w domu.
      Powiedział, ze szkaraltyna BARDZO osłabia organizm i infekcja
      po niej murowana jak się da dziecko do przedszkola.
      • gyokuro Re: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują 30.12.06, 00:18
        U nas były katarki, które dokumentnie zatykały nos. I wreszcie, co chyba łatwo
        przewidzieć, zapalenie uszu. Wysiękowe, obydwu naraz. Długotrwałe, oporne nawet
        na antybiotyki o szerokim spectrum działania. To był czwarty antybiotyk Julka,
        wcześniejsze były przedprzedszkolne. Dziecko potem niedosłyszało, w końcu
        wycięlismy migdałka (Buderrhin nie bardzo działał na to obkurczanie). Okazało
        się, że w uszach płynu nie było po tym zapaleniu, tylko migdał tak zatykał
        wszystko, że tympanomatria i audiometria wuchodziły marnie. Teraz czeka nas
        badanie słuchu na początku stycznia i mam nadzieję, że będzie dobrze. Uszy
        wyglądają lepiej, ale ... No i do przedszkola wróci teraz po miesiącu przerwy.
        Zobaczymy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka