Dodaj do ulubionych

koziołek ofiarny?

31.01.07, 21:23
Witam wszystkich,
Mój synek od jakiegoś czasu zaczął narzekać na przedszkole. Jest to jego
pierwszy rok w przedszkolu i dużo choruje. W przedszkolu jest od 9.00 do
obiadu, więc nie tak długo. Ja pracuję w domu i dlatego sobie mogę na to
pozwolić. Najpierw dowiedziałam się, cytuję moje dziecko, że "dzieci go nie
lubią", także "bo tam są chłopcy którzy go biją" zapytałam pani o co chodzi,
pani powiedziała mi, że jest taki inny chłopiec (też jego imię przewijało się
w opowiadaniach synka), który się z nim bije (czy też mają zatargi) o
samochody i że to ten drugi jest bardziej "nerwowy" jak to określiła pani. Ja
to wyjaśnienie przyjełam za dobrą monetę, widać tak w przedszkolu musi być,
nie wszyscy mogą lubić wszystkich i trzeba sobie jakoś radzić. Tak więc
wiedziałam o jednym chłopcu, z którym mój synek miewa zatargi oraz jakiś czas
potem też i o drugim chłopcu. Niedawno, kiedy odprowadzałam synka do
przedszkola, kątem oka zobaczyłam taką sytuację - na tyle na ile mogłam ją
zobaczyć - nie kucnęłam sobie przecież i nie patrzyłam, co robi moje dziecko,
tylko rozmawiałam z panią, a więc wracając do tematu: że Arturek (mój syn)
wziął sobie jakiś samochód, a drugi chłopiec podszedł do niego i próbował go
uderzyć, a Arturek mu uciekł. Podobnie, kiedy się pytałam synka, co robi,
kiedy go biją ci inni chłopcy, czy im oddaje, to nie potwierdził tego, z tego
co mówił, wynikało, że raczej robi uniki.
Dziś się poczułam zaalarmowana, bo przypadkowo usłyszałam, kiedy synek
rozmawiał z opiekunką i wymienił już imiona trzech chłopców, z którymi ma
zatargi. Wygląda to tak, jakby sytuacja postępowała naprzód, jacyś chłopcy
zorientowali się, że można wobec mojego synka postępować agresywnie, bo on
się nie potrafi obronić.
Rozmawiam z dzieckiem na ten temat, powtarzam po dziesiątki razy, że jak ktoś
go bije to ma prawo mu oddać, ale widocznie bez skutku.
Jestem załamana, bo z tego co mi się wydaje sytuacja skręca w niedobrym
kierunku, niedobrym dla mojego dziecka właśnie. Pani pewnie woli, że on jest
nieagresywny, bo ma większy spokój, niż gdyby musiała rozdzielać tłukących
się chłopaków, nie wiem na ile zdecydowanie postępuje wobec tamtych dzieci.
Chodzi mi o to, że ja bym nie dopuszczała do takich sytuacji, że jedno
dziecko uznaje za dobry sposób postępowania wobec drugiego dziecka, że jak
chce bawić się tą samą zabawką, to należy dać temu pierwszemu w łeb. Z
drugiej strony nie mogę zainstalować tam własnej kamery, żeby wiedzieć jak
jest naprawdę. Co tu zrobić? Porozmawiać z panią na temat tego co usłyszałam
i co myślę. Osobny temat, to fakt, że moje dziecko nie potrafi poradzić sobie
odpowiednio z czyjąś w tym wypadku agresją, tzn. tak, żeby to się nie
powtórzyło. Zupełnie jak ja.
Obserwuj wątek
    • boranet Re: koziołek ofiarny? 02.02.07, 20:39
      Uważam, że koniecznie stanowczo powinnaś porozmawiać z wychowawczynią. W końcu
      ona tam jest między innymi po to żeby dbać o bezpieczeństwo dzieci. A jeśli
      problem ją przerasta to zwróć się do dyrektorki. Nie wyobrażam sobie, żebym
      oddała swoje dziecko do przedszkola ( a właśnie zamierzam smile ) a ono było
      bite przez rówieśników. Mam nadzieję, że sytuacja wkrótce się zmieni, powodzenia
    • koala500 Re: koziołek ofiarny? 04.02.07, 23:28
      w pełni zgadzam się z boranet - rozmowa z wychowawczynią jest konieczna,
      wysłuchaj co ona ma na ten temat do powiedzenia, trzeba tę sytuację jakoś
      rozwiązać, tak być nie może.
    • maggie1111 Re: koziołek ofiarny? 05.02.07, 15:11
      Ja też dołączę swój głos: powinnaś rozmawiać z nauczycielką.
      Nieskromnie powiem, że mam nieco dłuższy staż jako mama przedszkolaka (o rok).
      I wydaje mi się też, że o ten rok jestem bogatsza w doświadczenia. Dlatego
      pozwól, ze zwrócę uwagę na jedną rzecz, o której napisałaś i która wydaje mi
      się niebezpieczna (nie żeby Cię krytykować, ale pomóc). Otóż piszesz:

      > Rozmawiam z dzieckiem na ten temat, powtarzam po dziesiątki razy, że jak ktoś
      > go bije to ma prawo mu oddać, ale widocznie bez skutku.

      Ja tak samo sobie myślałam kiedyś, ale wiesz, może wyda Ci się to teraz
      niemożliwe, jednak wierz mi, że mówiąc tak do dziecka za chwilę mozesz mieć
      dokładnie odwrotny problem. To do Ciebie będą przychodzić rodzice innych dzieci
      i skarżyć, że Twój maluch pobił, pogryzł - czy cokolwiek - inne dziecko. to
      naprawdę nie jest takie nieprawdopodobne. Mój synek tez raczej jest niesmiałym
      dzieckiem, też wydawało mi się, że będzie ofiarą w grupie, że nie będzie się
      potrafił bronić, ale się myliłam. Nadal jest nieśmiały, ale niestety nauczył
      się też być agresywnym. I wcale się z tego nie cieszę, bo to nie rozwiązuje
      pierwszego problemu - nadal jest ofiarą agresji innych dzieci ale sam też stał
      się agresywny.
      Wiem, że jest Ci przykro, kiedy widzisz, czy słyszysz od dziecka co się dzieje
      w grupie, ale:
      1. Nie martw się na zapas, bo naprawdę takie rzeczy to normalka przedszkolu i
      wcale nie oznacza, że Twoje dziecko jest kozłem ofiarnym, nie oznacza to też,
      że w życiu nie będzie sobie radzić, nie oznacza że jest gapciem itd. itp. To po
      prostu nic nie oznacza, prócz tego, że trzeba przyjrzeć się temu problemowi,
      rozmawiać z nauczycielką o tym na bieżąco, rozmawiać z dzieckiem.

      2. Nie wiesz jak dokładnie wygląda jego dzień w przedszkolu - jesli masz
      zaufanie do nacuzycielki spróbuj wyciągnąć od niej dokładną relację. Może są
      chwile, kiedy Twój Arturek potrafi oprzeć się atakom kolegów?

      3. Twój synek przypuszczalnie jeszcze kilka razy w ciągu tego roku szkolnego
      zmieni się - może stać się zupełnie innym dzieckiem...

      4. Rozmawiaj z synkeim na ten temat. Powiedz mu, że jeśli ktoś go np. uderzy to
      powinien powiedzieć temu dziecku: uderzyłeś mnie i mnie to zabolało. Następne
      powinien iść i powiedzieć o tym pani. To nie jest skarżenie.
      Taką "instrukcję" postępowania słyszałam z ust psychologa i wydaje mi się ona
      rozsądna.

      Tyle tak naprędce przychodzi mi do głowy. Mam nadzieję, ze choć trochę Ci
      pomogłam.
      • bajka601 Re: koziołek ofiarny? 05.02.07, 16:55
        Ponieważ praujesz w domu i przypuszczam że możesz sobie pozwolić na jeden
        dzień "urlopu" idz razem z synkiem do przedszkola. Ja poprosiłam tak "moją
        Panią " i choć nie bardzo jej się to podobało usiadłam sobie w kąciku cichutko
        i obserwowałam zabawe dzieci i mojego synka. Mogłam wtedy przekonac sie jak
        jest i jaka jest reakcja nauczycieli na psoty dzieci. Być może opiekunka
        bardziej sie starała w mojej obecności ale ja się troszeczke uspokoiłam. A-
        cha ...i powiedziałam nauczycielce że bezpieczeństwo i dobre poczucie mojego
        syna w przedszkolu jest dla mnie najważniejsze dlatego jeśli będzie potrzeba
        będę z nim chodzic do przedszkola nawet codziennie dopóki się zaklimatyzuje i
        zintegruje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka