jak to właściwie jest?
od jakiego czasu mam ochotę rzucić wszystko, sprzedać chałupę i
porwać moją rodzinkę do jednego z moich ulubionych miast... meżowi
to się coraz bardziej podoba
na początku chcielibyśmy wynajmować przez rok, dwa mieszkanie, coby
się zaklimatyzować i sprawdzić organoleptycznie w której dzielnicy
najbardziej chcielibyśmy w przyszłości zamieszkać "u siebie"...
nie mielibyśmy zameldowania w nowym mieście czyli i czy w takiej
sytuacji dałabym radę, mimo wszystko, wysłać dzieciaka do
przedszkola? z meldunkiem set kilometrów stąd albo i w ogóle bez
meldunku?