Dodaj do ulubionych

Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu

06.11.08, 10:29
Syn 4 latek kilka razy został w przedszkolu "pobity" przez kolegę, w
domu z mężem powiedzieliśmy mu żeby nigdy nie zaczynała ale jak ktoś
go będzie bił to ma oddawać. Panie wychowawczynie są innego zdania
czyli nie wyznają zasady "oko za oko" bo to rodzi jeszcze większą
agresję,wtedy ten bity ma przyjsc do pani i o tym powiedzieć. pewnie
mają racją ale ...
czy moje dzicko jak jest bite ma stac i nie oddawać tylko pokornie
przyjmować ciosy i isć na skargę? osobiście uwazam że nie , powinien
się bronić i sama nie wiem jak wytłumaczyć to dziecku, czy trzymać
sie tego co mówi pani mimo że tak nie uważam , czy uczyć dziecko
żeby się broniło?
jak jest u Was? czy uczycie dzieci żeby w takich przypadkach
oddawały?
Obserwuj wątek
    • mama_anuszy Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 10:44
      Moja wraca z przedszkola czasem podrapana czy ugryziona. Nie mówię
      jej żeby oddawała, (bo będzie bijatyka w przedszkolu), pytam
      małą,czy Pani upomniała dziecko które to zrobiło i mówię że by Mała
      zawsze mówiła i takich rzeczach Pani.
      • coronella Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 11:36
        chyba najgorsze, co możesz zrobic, to uczyc dziecko zasady "oko za oko".
        Może umów sie z panią na jakąś rozmowę i ustalcie wspólnie spoósb postępowania. Jeden, a nie Wy co innego, panie co innego. Może da sie dojśc do jakiegos kompromisu, jeśli nie jestes przekonana do metody pań opiekunek.
      • jopi2 Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 11:50
        Mówienie zawsze Pani też nie jest dobrym wyjściem, maluch będzie biegł do Pani z
        każdą "bździną" a skarżenie jest tępione w przedszkolu
    • jopi2 Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 11:43
      Ostatnio miałam podobny problem, posłuchałabym Super Niani co w takiej sytuacji..smile
      Nie bardzo wiedzieliśmy jak się zachować i jak wytłumaczyć Córce, zgadzam się z
      Tobą, żeby nie stała jak sierota, tylko oddała, ale z drugiej strony
      chcielibyśmy wpajać w Nią inne wartości..
      I wiesz co wymyśliłam, że jeśli jakieś dziecko Ją uderzy czy popchnie, to niech
      powie:" nie popychaj mnie, bo ja też Cie popchnę", nie wiem czy to dobry pomysł,
      zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce
      • luna333 Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 11:58
        - mój wprawdzie potrafi oddać ale uczę go że gdy ktoś chce mu coś
        zabrać albo go uderzyć to ma na niego krzyknąć - nie rób tak, nie
        zabieraj, nie bij mnie - wtedy jest też szansa że pani w przedszkolu
        zwróci na tą sytuację uwagę.
    • johana19 Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 12:53
      Metoda "oko za oko" nie jest dobrym pomysłem, bo rzeczywiście,
      agresja budzi agresję. Chodzenie na skargę to też nie jest metoda.
      Ja uczę moje dziecko, żeby głośno i wyraźnie reagowała na to, że
      ktoś ją bije. Czyli mówiła np. "Nie bij mnie! Ja tego nie robię! Nie
      wolno bić innych!" (uważam, że mówienie "nie bij mnie bo ja też cię
      zbiję" też nie jest dobre, bo jest to swego rodzaju zastraszanie).
      Wówczas, gdy ktoś ją uderzy, ona nie chodzi bezpośrednio do pani na
      skargę ale sprawia, że mimowolnie pani słyszy, że dzieje się coś
      niedobrego i może zainterweniować. Myślę, że to jest dobre
      rozwiązanie.
      • hanna26 Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 13:14
        Rzeczywiście, agresja rodzi agresję i takie oddawanie za każdy razem wcale nie jest bezpieczne dla Twojego synka. Przecież zawsze istnieje możliwość, że trafi on w końcu na kogoś dużo silniejszego od siebie (albo dużo cwańszego) i za jakiś czas, np. już w szkole może ponieść naprawdę poważne obrażenia.
        Nasze przedszkolne wychowawczynie uczą, żeby za każdym razem, w reakcji na agresję właśnie krzyknąć, wrzasnąć bardzo głośno itd. U nas to działa.
    • krolowanocy Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 13:06
      uważam że nie ma powodu, żeby uczenie dziecka że nie wolno nikogo bić,
      nie może iść w parze z uczeniem go jak się bronić.
      dla mnie to najrozsądniejsze.
      nie żadne "oko za oko", ale zwyczajne obronienie się, jak Młody
      skończy 5 lat chcę go zapisać na aikido.
      • kotek15 Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 13:41
        dzięki za odpowiedzi, porozmawiamy dziś o krzyczeniu, zwróceniu
        uwagi np " nie bij mnie " itp
      • fogito Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 14:13
        Ja mojego też niedługo zapiszę na aikido smile A co do małych agresorów
        to ja uczę syna, żeby krzyknął na delikwenta i jeśli nie poskutkuje
        to odepchnął. Ostatnio nawet okazało się, że nadepnął na stopę
        dziewczynki, która go "atakowała', bo mu się odepchnięcie z
        nadepnięciem pomyliło surprised I jeszcze powiedział Pani - jak ta mała
        rykneła płaczem - że to mamusia mu tak kazała zrobić, jak ktos go
        będzie bił smile W każdym razie dziewczynce należało się, bo
        nieustannie bije inne dzieci. A Mały 'kary' nie dostał, no bo
        skoro 'mamusia tak kazała' big_grin
      • schiraz Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 15:37
        I ja planuję mojego Synka zapisać na jakieś sztuki walki (aikido, judo).
        Niestety nie umie się obronić, a że jest bardzo spokojny, grzeczny i usłuchany
        (tylko w przedszkolu, w domu sobie odbija) stał się w grupie "chłopcem do
        bicia". Mój Syn nigdy nie odda, niestety, nawet nie naskarży Pani, z dużym
        trudem wyciągam z niego co się stało na podstawie śladów ugryzień, zadrapań i
        siniaków, ostatnio miał siniak wielkości pięści na brzuchu, z jaką siłą trzeba
        uderzyć, żeby taki się zrobił? Okazało się, że kolega walnął go pięścią w brzuch
        bo chciał zobaczyć, czy ukucnie z bólu. Pani nauczycielka Małego stara się
        interweniować, chłopiec który bije mi Syna bez oporów przyznaje się, że to on,
        ale dopóki mój Mały nie nauczy się bronić albo głośno mówić o tym, że jest
        właśnie bity i sobie tego nie życzy nic się nie zmieni. Mam nadzieję, że nauka
        sztuki walki obudzi w nim większą pewność siebie i da mu poczucie
        bezpieczeństwa. Tym bardziej, że za rok jako sześciolatek będzie już w zerówce w
        szkole, a w naszej miejscowości ta zerówka mieści się po prostu wśród innych
        klas na wspólnym korytarzu, boję się, że tam będzie jeszcze bardziej bezbronny i
        narażony na ataki na swoją osobę.
        • kocianna Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 19:49
          Aikido czy judo to są sztuki walki, ale jeśli trenuje się je w wieku 15 lat. Do
          tego czasu to są "zajęcia usprawniające z elementami (akrobatyki, tańca, judo,
          karate itd)". Dziecko będzie na pewno sprawniejsze, ale nie wiem, czy pewniejsze
          siebie...
          • fogito Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 21:44
            mój syn juz drugi rok ma w szkole juitsu (czy jakos tak) i z tego co
            widzę to nauczyl sie juz troche 'przewracania' i ćwiczy czasami na
            tacie. Wszystko zalezy od trenera, a ten obecny podchodzi powaznie
            do małych adeptow sztuki walki smile
            • kocianna Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 07.11.08, 23:45
              Mnie tata uczył judo, żebym się NIE BIŁA. Tzn kiedy byliśmy na tyle duzi, że
              mogliśmy sobie zrobić poważną krzywdę w bójce z rodzeństwem, ojciec zabrał nas
              na matę (jest trenerem) i wpajał zasady. Czyli "ustąp, aby zwyciężyć" i różne
              zasady fair play. I jak się bić, żeby nie zrobić sobie krzywdy, np. rzucać,
              pamiętając o asekuracji przeciwnika.


              Moje dziecko, jeśli jest zaczepione, wrzeszczy "nie wolno nikogo bić! nie rób
              tak więcej!". Z jednej strony, nie donosi, z drugiej, wychowawczyni od razu wie,
              co się dzieje.
    • sanna.i Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 15:22
      Mojego syna, który jeszcze nie chodzi do przedszkola,ale ma stały kontakt z
      dziećmi na zajęciach i placach zabaw, nauczyłam,że jak inne dziecko chce go
      uderzyć,popchnać,uszczypnąć ma prawo:odepchnąć tamto dziecko, powiedzieć: "nie
      zaczepiaj mnie" albo "odejdź",odsunąć się.Nie mówię, że ma oddawać, ale reagować
      stanowczo. Mimo,że taki mały, to wciela to w życie z powodzeniem smile Mały
      "agresor" odpuszcza kiedy widzi,że syn się nie boi.
      • aurita Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 06.11.08, 21:06
        heh, moje dziecko zadnych sladow nie przynosi ale pani wychowawczyni skarzyla mi
        sie ze mala "nie umie sie rozpychac lokciami"...
        tzn ze mam ja chamstwa uczyc? sama sie nauczy ...w przedszkolu....
        • mmala6 Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 08.11.08, 17:33
          we wrześniu mój syn też sie skarżył, że jakiś chłopiec go bije. Miał
          nawet sinika na czole. Powiedziałam mu, żeby 1. powiedział pani 2.
          odepchnął (nie popchnął) delikwenta od siebie i powiedział głośno
          'nie wolno mnie bić!. Przećwiczyliśmy scenkę kilka razy w domu, syn
          wyraźnie poczuł się lepiej i pewnie bo miał w ręku 'broń' i wiedział
          jak zareagować (a wie, że bić nie wolno). Potem nic już nie mówił i
          bijącym koledze, więc albo go nie bił albo Mateusz sobie radził.
    • beatazet Re: Podejście wychowawczyń do bicia w przedszkolu 08.11.08, 20:13
      Też popieram raczej tezę głośnego wyrażania "Nie bij mnie", "Nie wolno nikogo
      bić". W ten sposób bronię też swoje dziecko przed nieszczęśliwym zbiegiem
      okoliczności.
      Jako nauczycielka w szkole mam obraz aż nadto dużo przypadków kiedy oddanie
      przez dziecko uderzenia kończyło się fatalnie fizycznie dla agresora, ale wtedy
      okazywał się on poszkodowanym. Po prostu czasem dziecko źle trafi, czasem za
      mocno uderzy i wypadek gotowy.
      Dochodzi fakt, że czasem naprawdę trudno dociec kto zaczął i o co poszło.
    • ariana1 Superniania 08.11.08, 21:14
      Superniania wyznaje zasadę, że agresja może być próbą zwrócenia na
      siebie uwagi. I podaje przykład swojego syna, który został uderzony
      prze kolegę, gdy poszedł do szkoły. Syn zapytał kolegi: "Słuchaj, a
      może ty chcesz się ze mną zaprzyjaźnić?" I zaprzyjaźnili się podobno
      na długie lata. Dzieci (zwłaszcza małe) nie nauczą się same
      rozwiązywać swoich problemów. To dorośli muszą im w tym pomóc: pani
      w przedszkolu, mama w domu.
      Skarżenie a pójście po pomoc to dwie całkiem różne sprawy. Bite
      dziecko idzie do pani, żeby je obroniła a nie po to, zeby donieść na
      kolegę. Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy skarżeniem a szukaniem
      pomocy? Pokopany przez kolegę nie ma pojęcia jak ma sobie poradzić w
      takiej sytuacji, bo niby skąd ma wiedzieć? Ty musisz go tego
      nauczyć. A ucząc go agresji, dajesz przyzwolenie na bicie innych.
      Może kiedyś ciebie uderzyć, jak uzna, że mu wolno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka