Witam, mam poważny problem i naprawdę nie wiem jak z niego wybrnąć. Od początku ciąży byłam pod opieką (prywatnie) lekarki, która pracuje na Ujstaku - stąd też moja decyzja o porodzie w tamtejszym szpitalu. Miesiąc temu moja gin. wykryła u mnie wodonercze - niestety zostałam z tym zostawiona sama sobie

, gin kazała trzymać kciuki, żebym dotrwała do porodu...Konsultowałam się z innym lekarzem (też prywatnie) i on natychmiast przyjął mnie do siebie na oddział w Koperniku, podleczył, skierował na konsultacje urologiczne -jestem już po zabiegu założenia cewnika JJ. Niby urologicznie na razie wszystko jest ok - jestem pod ich stałą kontrolą. Niestety zbliża się termin porodu i nie wiem co zrobić - czy pozostać przy mojej gin, która od początku prowadziła moją ciąże,ale jednak mnie olała, czy przejść do tego nowego dr. Jest to duży problem, bo nie wiem, czy to najlepszy pomysł zmieniać lekarza i szpital na chwilę przed porodem. Nie ukrywam, że wolałabym rodzić na Ujstaku - ze względu na świetną położną, która się mną tam opiekuje, również ze względu na warunki. Co Wy zrobiłybyście w takiej sytuacji? Czasu coraz mniej a ja nadal nie mam pomysłu co będzie najlepsze