Dodaj do ulubionych

jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich miesięcy?

05.11.13, 21:56
Hej,
interesują mnie aktualne informacje na temat porodu NATURALNEGO w szpitalu na żelaznej, mam zamiar tam rodzić. Jak jest? Chronią aktywnie krocze? Można wybrać pozycję? nie mam zamiaru leżeć bo mój kręgosłup tego nie wytrzyma. Jest znieczulenie? Niby są takie informacje na stronie szpitala ,ale czy to przypadkiem nie jest teoria? wolę sie upewnić.
Prosze o odpowiedź rodzące w ciągu ostatnich tygodni/miesięcy 2013 smile
Obserwuj wątek
    • boozias Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 06.11.13, 18:22
      Witam, rodziłam na Żelaznej 2,5 tyg temu, ochrona krocza jest choć w moim przypadku się nie udało, bo rączka małego się źle ułożyła i mimo tego że główka przeszła bez pęknięcia to bez szwów się nie obeszło. Pozycja dostosowana do potrzeb rodzącej, możliwość korzystania z wanny (w moim przypadku posiedziałam w niej 2 godz smile znieczulenie zzo 600 zł. Polecam szpital z całego serca!
      • krysia_puzelek dzięki za odp. 06.11.13, 19:23
        Dzięki za informacje. Rozumiem, że ZZO na życzenie? Bez wskazań?
        • boozias Re: dzięki za odp. 07.11.13, 13:01
          tak, zzo na życzenie 600 zł, ze wskazań chyba bezpłatnie
          • figa33 Re: dzięki za odp. 12.11.13, 14:30
            To znieczulenie chyba staniało bo ja 4,5 roku temu płaciłam coś koło 800.
            A jak jest z salami porodowymi ? Czy jedynki nadal są płatne ? Czy porodówka jest w starej czy nowej części szpitala ?
            • krysia_puzelek jedynki 12.11.13, 14:45
              jedynki były płatne? o kurcze nastawilam sie ,że za sale sie nie płaci... tylko za te wypaśne (lazurowa, jakaś tam) ... ech w naszym kraju to niby darmowa sluzba zdrowia a za wszystko trzeba bulić sad
              • nicola-forewer Re: jedynki 13.11.13, 00:00
                Ja mam termin na 27 luty i bardzo mocno zastanawiam sie nad porodem na żelaznej bo jak narazie pozytywne słowa słyszę ale nie ma tam za wielkiej galerii zdjęć i mało jakoś informacji o tej bezpłatnej części porodu i po porodzie.Wcześniej rodziłam na inflanckiej 2010r -istny koszmar- i jak czytałam na innym forum nic się tam do tej pory nie zmieniło .
                • krysia_puzelek Re: jedynki 13.11.13, 11:23
                  to dziwne, znajoma rodzila na inflanckiej i strasznie zachwalala ,ze wszystko za darmo i w ogole super. Dopytam na szkole rodzenia jak to jest z tymi salami, polozne beda wiedzialy.
                  • boozias Re: jedynki 13.11.13, 14:50
                    wszystkie sale porodowe na żelaznej są bezpłatne. Muszę przyznać, że standard sali porodowej jest bardzo, bardzo wysoki. na stronie internetowej szpitala można zobaczyć galerię ze zdjęciami. Każda sala porodowa jest pojedyncza, wyposażona w nowoczesne łóżko, dzięki któremu możną przyjmować różnego rodzaju pozycje, w sali jest wanna, toaleta z prysznicem, drabinka, piłki. Po porodzie przebywa się sali poporodowej. Ja pierwszą noc byłam akuratnie w 5-osobowej (bo było dużo porodów), ale na drugi dzień zostałam przeniesiona do 2 - osobowej. Płatne są tylko sale 1-osobowe o podwyższonym standardzie, ale myślę że 2 - osobowe są również niczego sobie (każda ma własną toaletę z prysznicem no i jest się z kimś w pokoju, kto zawsze może przypilnować na kilka minut dziecka gdy się chce wziąć np. prysznic). No i jedzenie jest dobre jak na szpitalne, a to też bardzo ważne smileNaprawdę warto tam rodzić!
                    • krysia_puzelek Re: jedynki 13.11.13, 16:26
                      Fajnie, dzięki za opinie i pomoc smile Dużo zdrówka!
                      • melancho_lia Re: jedynki 14.11.13, 07:58
                        Jeżeli rodzić to tylko na Żelaznej. Żałuję, że pierwsze dziecko urodziłam na Inflanckiej.
                        Drugie rodziłam na Żelaznej- mimo kłopotów zdrowotnych i strachu cały dwutygodniowy pobyt wspominam wspaniale.
                        Jeśli będę miała trzecie dziecko to urodzę na Żelaznej choćby i na korytarzu.
                        • kriss_1 Re: jedynki 17.11.13, 15:16
                          Podpisuje sie dwoma rekami. Tez pierwsze dziecko Inflancka, drugie żelazna. Dla mnie nie istnieje inne miejsce do porodu. I nie zostawiłam tam ani grosza.
                    • figa33 Re: jedynki 18.11.13, 16:05
                      Ja rodziłam w 2009 i wtedy jedynki na porodówce były płatne, nie pamiętam już ile. Jakiś czas później, nie wiem czy nie rok, miały być bezpłatne.
                      Sale porodowe mają już swoje toalety i łazienki ? Też super bo ja musiałam dwa razy latać w trakcie porodu na korytarz. A kąpałam się w wannie porodowej, z której wcześniej nie zdążyłam zresztą skorzystać wink
                      • krysia_puzelek Re: jedynki 18.11.13, 16:19
                        to zmienia się sporo, jak widać z tego co piszecie. Fajnie smile
                        • nalod Re: jedynki 22.11.13, 18:49
                          ja rodziłam w tamtym roku i potwierdzam, sale porodowe są pojedyncze, bezpłatne,super wyposażone(łazienka, wanna, drabinki, piłki, nowoczesne łożka do porodu)
                          Chronią krocze, ale w moim przypadku poród tak szybko postępował, dziecko tak napierało i mogłam pęknąć, więc spytano mnie czy zgadzam się na nacięcie. Nic nie było na siłe.
                          Położną trafiłam super, była bardzo pomocna.
                          Po porodzie leżałam na patologii bo na poporodowej nie było miejsc, ale też spoko.
                          Pokoje 2osobowe z własną łazienką.
                          Teraz mam rodzić w grudniu i też planuję rodzić na żelaznej.

                          https://www.suwaczki.com/tickers/85990tc710w4ujgy.png
      • nothing.at.all Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 02.12.13, 18:39
        A jak z miejscami na żelaznej? Chodziłaś tam do lekarza, do szkoły rodzenia? Czy przyjeżdzając z ulicy jest szansa, że przyjmą?
        Dzięki za odpowiedź.
        • milanak Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 02.12.13, 18:43
          Chodziłam do szkoły rodzenia i miałam nawet położna wykupioną i potraktowali mnie jak kretynkę.
    • milanak Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 01.12.13, 14:39
      Nie wiem jak przy porodzie, ale wiem jak przed porodem...

      Od 37 tygodnia ciąży jeździłam mniej więcej co 2-3 dzień do szpitala. Nie bez powodu. Ciśnienie miałam straszne: 150/100 i utrzymywało się takie cały czas. Mój ginekolog mówił aby jechać do szpitala gdy ciśnienie będzie powyżej 140/90, wiec jeździłam tam gdzie chciałam urodzić, czyli do szpitala św. Zofii. Nigdy więcej się tam nie pojawię. Raz zdarzyło się ze czekałam w izbie przyjęć 6 godzin. Najgorsze było to, że gdy przyjeżdżałam, mierzono mi ciśnienie jak ja to nazywam "na słuch" przez max 20 sekund i zawsze według położnych miałam ciśnienie prawidłowe 120/80. Wiadomo ktg, potem czekanie na lekarza, w gabinecie badanie i słuchanie ze jestem przewrażliwiona i mam wracać do domu. Taka wizyta w szpitalu zazwyczaj trwała 3 godziny. W którymś momencie przestałam sobie mierzyć ciśnienie w domu bo nie chciałam wyjść na wariatkę.

      W szpitalu pojawiłam się ponownie w terminie porodu. Po 2 godzinach zbadała mnie lekarka, która badała mnie już kilka razy wcześniej. Zwołała 2 lekarzy i we trójkę zaczęli mnie "ogladać". Po kilku chwilach stwierdzili, że CHYBA mam kłykciny kończyste, i że konieczne jest cesarka. Mnie zamurowało. Był już wieczór i pani doktor kazała wrócić mi do domu, ale nic już nie jeść i nie pić, stawić się rano na w izbie i być gotowym na cesarkę. Powiedziała że rano zobaczy mnie jeszcze jedna lekarz, która się bardziej zna na tych klykcinach, a potem pojadę na cc. Dla mnie szok, no ale ok, myślę sobie, że to w końcu lekarze więc wiedzą co mówią. Następnego dnia głodna i spragniona stawiłam się do szpitala i co? Tej lekarz co miała mnie zbadać nie ma... Ręce mi opadły . Standardowo kazali czekać, w miedzy czasie ktg, po 2 godzinach wpada pani doktor, która akurat na chwile wpadła do szpitala więc mnie zbada. Godzinę latałyśmy po 3 różnych gabinetach, bo w jednym czegoś nie było, potem z powrotem do pierwszego i badanie znowu. Werdykt? To nie kłykciny kończyste, niech Pani wraca do domu. Rozpłakałam się, nie jadłam i nie piłam przez 15 godzin, byłam wykończona całym lataniem, ale myślałam że tego dnia już poznam córkę. Poczułam się jak idiotka, jak to służba zdrowia zrobiła ze mnie debila. Drogę do domu przepłakałam.

      Całe szczęście, tego samego dnia wieczorem miałam wizytę u mojego lekarza prowadzącego. Wysłuchał cierpliwie mojej opowieści, popatrzył na kilkanaście kart informacyjnych ze szpitala i złapał się za głowę. Na spokojnie zmierzył mi ciśnienie, wyszło 170/120. Od razu wypisał mi skierowanie na wywołanie porodu. Ale nie pojechałam na Żelazną... Pojechałam do szpitala Bielańskiego.
      • krysia_puzelek Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 02.12.13, 18:48
        kurcze nie wiem co myśleć... ale jednak więcej jest opinii pozytywnych o tym szpitalu . W każdym razie nie zazdroszczę historii.
        Ale dzidzia już jest cała i zdrowa?
        • milanak Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 02.12.13, 19:08
          Tak smile sytuacja miała miejsce w lutym smile w końcu urodziłam, skończyło się i tak cc, no ale też zależało mi na ochronie krocza i dobrej opiece. Jakbym przyjechała ze skierowaniem to by mnie przyjeli (chyba), ale ja już że tak powiem focha walnęłam i pojechałam na Bielański. Nastepnym razem chyba wybiorę inflancką.
          • krysia_puzelek Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 02.12.13, 19:12
            podobno inflancka jest b.dobra, slyszlam od znajomych.
            • nalod Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 02.12.13, 20:41
              widzicie tak naprawdę wszsytko zależy kto jak trafi.
              Ja o inflanckiej słyszałam,że wcale nie jest tak ok.
              Jak to bywa- ile ludzi, tyle historii tyle opinii.


              https://www.suwaczki.com/tickers/85990tc710w4ujgy.png
              • melancho_lia Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 03.12.13, 08:59
                Ja na Inflancką nie wrócę na pewno. Więcej życzliwości bym na ulicy od obcych dostała niz tam.
                • krysia_puzelek Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 03.12.13, 12:07
                  zaczynam myslec ze to zalezy od czlowieka tutaj polożnej /lekarza a nie od szpitala. hmmm , jak bbedzie po wszytskim to napisze swoja opinie smile
      • swinka-morska Re: jak szpital na żelaznej w ciągu ostanich mies 04.12.13, 11:04
        A czego byś oczekiwała?
        żeby olali pojawiające się podejrzenie że masz kłykciny?
        albo żeby pocięli bez potwierdzenia?
        a może powinni nie przekazać zaleceń że trzeba się powstrzywać od jedzenia i picia przed operacją?

        Niektórym naprawdę ciężko dogodzić...
    • krysia_puzelek wlasna polożna 03.12.13, 12:05
      no dobra to jeszcze mam pytanie o "własną" polożną. Slyszalam ,że w niektorych szpitalach warto mieć, bo inaczej na ciebie patrzą, inaczej traktują...
      czy na żelaznej też tak jest? jak nie masz swojej poloznej, to traktują cię po macoszemu?
      • melancho_lia Re: wlasna polożna 03.12.13, 13:41
        Ja nie miałam położnej na Żelaznej. Opieka bez zarzutu, położne z dyżuru miłe, pomocne, na każde wezwanie (jest ich kilka, więc nawet jak jest kilka porodów to dają radę.
        • nalod Re: wlasna polożna 05.12.13, 20:10
          ja też nie miałam położnej i trafiłam na bardzo pomocną.
          Teraz też nie biorę, chociaż miałam ochotę bo byłaby ze mną od początku itp

          https://www.suwaczki.com/tickers/85990tc710w4ujgy.png
      • kriss_1 Re: wlasna polożna 05.12.13, 21:27
        Nie miałam własnej, z dyżuru były świetne, a ta , z która w końcu urodziłam rewelacyjna, chciałabym z nią znów urodzić.
      • paul_ina Re: wlasna polożna 06.12.13, 21:27
        Ja w 2009 roku nie miałam własnej - rodziłam na przełomie dwóch dyżurów, pierwsza się w ogóle mną nie interesowała, kazała chodzić i włączyła mi radio, w przepisowych momentach robiła ktg. Na moje szczęście po 6 godz takiego chodzenia (między północą a 6 rano - padałam z nóg), przyszła na dyżur Krysia Komosa i wzięła mnie w obroty - o 9.20 miałam córkę na brzuchu, a przez te poprzednie 6 godz praktycznie zero postępu porodu. Z Krysią to się rodzi aktywnie, mega gimnastyka, bardzo szybko dziecko samo wyskakuje.
        Drugi poród w lutym 2013 już z Krysią Komosą zakontraktowaną 9 miesięcy wcześniej, było super.
        Trzeci poród na czerwiec 2014, też z Krysią.

        A co do Żelaznej - na patologii dużo nowych, młodych twarzy, trochę niedoświadczonych, można zostać potraktowanym tak jak wyżej pisała koleżanka - z lekka bezmyślnie. Za to położne i opieka noworodkowa - stara, stabilna, sprawdzona gwardia, ludzie godni najwyższego zaufania, dla nich - dla bezpieczeństwa swojego dziecka - warto tam rodzić.
        • skapanawogniu Re: wlasna polożna 16.12.13, 00:35
          Witam, jestem wlasnie w trzeciej ciąży. Dwa wcześniejsze porody miała na Inflanckiej ale teraz zastanawiam się nad św.Zofią. Mam pytanie do Pań, które tam rodziły jak to właściwie jest z przyjęciem do porodu,jeśli nie ma się u nich lekarza prowadzącego lub zakontraktowanej położnej? Czy odsyłają do innego szpitala?
          • krysia_puzelek Re: wlasna polożna 16.12.13, 12:08
            jeśli będą miejsca to nie odeślą, ale jeśli nie będzie - to na pewno odesla , chyba ,że poród bedzie juz bardzo zaawansowany.
          • paul_ina Re: wlasna polożna 27.12.13, 18:00
            Jeśli nie jesteś od lekarza prowadzącego ani nie masz zakontraktowanej położnej, to ryzykujesz odesłanie - trzeba mieć wtedy w zapasie 'szpital drugiego wyboru'.
            Ja mam i lekarza prowadzącego, i zakontraktowaną położną - dla mnie jak rodzić dzieci to tylko na Żelaznej. Ale na poporodówce spotkałam mnóstwo dziewczyn przyjętych do porodu ' z ulicy' - bo się zgłosiły na IP.
            • kriss_1 Re: wlasna polożna 29.12.13, 13:27
              Nie wiem czy to prawda, ja tez znam dziewczyny przyjete "z ulicy". Wydaje mi sie , ze jak sa miejsca, to przyjma, a jak nie ma, to i polozna wynajeta nie wyczaruje.
              • figa33 Re: wlasna polożna 21.01.14, 10:29
                Pewnie nie jest to żaden news, ale nie czytałam szczegółowo wcześniejszych wpisów, więc nie wiem czy w tym wątku o tym było. Ponoć Żelazna praktykowała jakieś cegiełki na rzecz fundacji czyli de facto za znieczulenie albo salę jednoosobową (??) się płaciło.
                Rozmawiałam z moim lekarzem z Żelaznej wczoraj i powiedział mi że ani za jedynkę ani za znieczulenie na pewno nic się nie płaci.
                Dla mnie to dobra wiadomość, bo poprzednio (2009) te dwie "przyjemności" kosztowały mnie bodajże 1400 zł...
                • krysia_puzelek Re: wlasna polożna 21.01.14, 10:57
                  Czyli widzę , że z tą odpłatnością za znieczulenie różne krążą informacje. Już wkrótce dam znać jak było u mnie. smile
                • peranema Re: wlasna polożna 22.01.14, 14:29
                  Znieczulenie jest za darmo, ale grzecznie proszą o wparcie dla szpitala jesli kogoś stać.
                  Jedynka porodowa za darmo, jedynka poporodowa - 500 złotych za dobę płatne przy wyjściu na izbie przyjęć.
                  Dane sprzed miesiąca.
              • krysia_puzelek Re: wlasna polożna 21.01.14, 11:10
                myślę ,ze się mylisz. W kwestii polożnej wynajętej. Jeśli jest podpisana umowa z polożną, to przecież ona nie pojedzie do szpitala, w którym nie pracuje. Jak jest ciasno na oddziale to nawet słyszałam ,ze w gabinecie polożna odbierała poród smile

                A jeśli z "ulicy" to trzeba spojrzeć rozsądnie - z rozwarciem 3 cm zadzwonią do innego szpitala i odeślą, ale z rozwarciem 8 -10 cm przecież nie wypuszczą Cię na pastwę losu. Lepiej rodzić na korytarzu niż na ulicy. Zgadzam się ,że jak jest miejsce to przyjmą, bo to oczywiste i logiczne.
                • melancho_lia Re: wlasna polożna 21.01.14, 11:18
                  Potwierdzam, potrafią być porody w zabiegowym czy na IP.
                  • spinka1978 Re: wlasna polożna 22.01.14, 15:35
                    Rodziłam w sierpniu 2013 roku z prywatną położną i gdyby nie ona , rodziłabym pewnie na parkingu bo tyle było rodzących. Plus był taki że jak dotarłam na izbę miałam rozwarcie 7 cm i od razu pojechałyśmy na salę porodową . Jedynie zastrzeżenia mam do personelu gdzie leżałam po porodzie. Panie niechętnie pomagają , i czasami potrafią walnąć taki tekst że się odechciewa wszystkiego , nie wszystkie były takie , ale większość położnych. Ogólnie , szpital w porządku.
    • bombalska 2014/01 17.02.14, 00:44
      Chronia aktywnie krocze, ale wiadomo, nie zawsze sie uda. Pozycje wybierasz sama. Na lezaco nie wolno rodzic - mozesz o to zapytac w szkole rodzenia. Znieczulenie - nie wiem, nikt nie proponowal. Generalnie na Zelaznej wszyscy sa dla Ciebie mili i slodkopierdzacy juz od wejsca, cos jak w amerykanskim szpitalu. Potem niestety wychodza niedociagniecia. Ten szpital jest jak fabryka. Przetacza sie tam kupa ludzi dziennie. Maja mnostwo personelu, co prowadzi do chaosu, co chwile inna osoba sie Toba zajmuje. Zapominaja o niektorych badaniach, ktore trzeba zrobic dziecku (dowiadujesz sie o tym, jak juz chcesz sie wymeldowac). Ani razu nie masz kontaktu z ginekologiem, wylacznie z poloznymi. Wszystko ma byc jak najbardziej naturalnie i fizjologicznie (i na tym polu wybitnie sie staraja). Od strony dydaktycznej kompletna porazka - rodzisz dziecko i radz sobie sama. Nie wiem, chyba uznali, ze fizjologicznie rodzisz dziecko wraz z instrukcja obslugi, wiec intuicyjnie wszystko juz wiesz. Widzialam dzieci zostawiane same na wysokim przewijaku, wydzierajace sie, bo bylo im za goraco, albo z glodu. Do licha, polozne powinny poinstruowac swieza matke jak sie zachowac! Dobrze, ze chociaz informowaly kazda matke z osobna, zeby nie spac razem z dzieckiem, bo lozka sa za waskie. Dla porownania na Madalinskiego organizacja i dydaktyka wypadaja lepiej. Tak wiec w moim odczuciu mimo, ze wszyscy sa mili i uprzejmi to po porodzie matki sa rzucone na gleboka wode. Nie wiem, moze to wina nadmiaru pacjentow i trudnosci w obsludze wszyskich naraz.
      Jesli jestes po terminie to na IP w ciagu dnia czekasz na ktg 7 godz. I faktycznie, ilekroc nie zmierza tam pacjentce cisnienia, to zawsze wychodzi 120/80 smile Odsylac nie odsylaja, nawet jesli przyszlo sie z ulicy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka