Dodaj do ulubionych

Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014

16.05.14, 00:06
Piszcie wszystkie opinie na temat cesarskiego cięcia w szpitalu przy ul. Madalińskiego w Warszawie. Czy opieka okołoporodowa jest w porządku, czy położne i pielęgniarki opiekują się mamą i noworotkiem, jak wygląda cała procedura od momentu przyjazdu do szpitala w umówionym terminie, oraz co najlepiej wziąć ze sobą do szpitala.

Wiem że jest kilka postów na temat tego szpitala ale większość z nich jest sprzed 5 - 10 lat.

Mam nadzieję że opinie przydadzą się wielu zaniepokojonym przyszłym mamom które planują cesarskie cięcie w tym szpitalu w najbliższym czasie.
Obserwuj wątek
    • agbr Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 20.05.14, 13:31
      No cóż rodziłam tam córeczkę w marcu 2013. Długo mi zajelo zebranie się, żeby cos napisać. Szpital nie jest zły, tego nie powiem, byc może miałam pecha po prostu (wole tak mysleć). Trafiłam tam trochę przypadkiem - starszego synka rodziłam na Inflanckiej i tam miałam rodzić córkę. Tyle, że musiałam się zapisać na KTG w terminie porodu i na Inflancką nie mogłam się dodzwonić, więc udalo się tu. i już mnie nie wypuścili po prostu, więc zostałam. Ponieważ pierwszy poród zakończył się cc, bo małemu spadało tętno, to było zastanawianie się jak mam rodzić. A pod koniec ciazy bardzo bolała mnie blizna po pierwszym cc. Więc przetrzymali mnie dobe i nastepnego dnia zapadla decyzja, że spróbują wywołac poród, bo jednak lepiej naturalnie. Ja też zresztą tak uważałam przez wiekszość ciaży, później trochę zwątpiłam przez te bole i nastraszenie mnie przez lekarza prowadzącego o możliwosci pęknięcia macicy. Ostatecznie wywołano mi czynność porodową niewielka ilościa oksytocyny i skurcze już same zostały. Przy 6 cm rozwarcia podano mi znieczulenie (potwierdzam bezpłatnie), ale skurcze osłably potem. Po ponad godzinie poproszono mnie o wstanie z łóżka, żeby wznowić akcję, co chętnie zrobiłam i wtedy mała znikła z KTG. Kilkuminotowa próba złapania jej nie powiodła się, przebicie wód tez nie wznowiło akcji. Reszta była już biegiem - w tempie ekspresowym zawieziono mnie na salę, uspiono, bo na znieczulenie w kręgosłup nie było czasu. Udalo się, mała choć podduszona była i dobę była w inkubatorze jest zdrowa i rozwija sie świetnie - tak, że uratowano mi dziecko na pewno. Jednoczesnie niemalże wyprawiając mnie na tamten świat. Po operacji czułam się źle. Spędziłam w szpitalu 8 dni, bo mała miała antybiotyki i w tym czasie w ogole nie mogłam dojść do siebie. Tłumaczono mi, że to normalne, a tak nie było. boleści brzucha tłumaczono skurczami zwijającymi, ktre przy drugim porodzie miały być znacznie gorsze - to nie było to. Nie mogłam nic jeść, choć pamiętalam, że po pierwszym porodzie niemal natychmiast wróciły wszystkie smaki sprzed ciąży (w czasie obydwu ciąż nie mogłam jeść, wszystko smakowało jak trawa). Wróciłam do domu wyjąc z bolu, z sącząca się rana pooperacyjną. Przez pierwszy miesiąc zajmowałam się małą ledwo żyjąc, czasem w nocy po 15 minut zchodziłam z łóżka, żeby do niej podejść, tak mnie wszystko bolała. Nie mogłam nic jeść, 2 tygodnie po porodzie dostałam dziwnej rewolucji - górą i dołem mnie czysciło. Pojechałam na Izbę przyjęć na Madalińskiego, ale pielęgniarka powiedziała mi, że mogę czekać 3 godziny, ale pewnie sie zatrułam więc niech nie panikuje. Za kolejne niecałe 2 tygodnie, gdy z rany lało się juz strumnieniem i po bieganiu po lekarzach prywatnie trafiłam do pielęgniarki na Madalińskiego w przychodni - ta dopiero zrobiła wielkie oczy, że mam ciągle taki wielki i twardy brzuch i że biegiem po antybiotyk. Dostałam antybiotyk i zalecenie przykładania termoforu i prawdopodobnie te dwie rzeczy przyczyniły się do tego, że następnego dnia w nocy zmuszona byłam zostawić dwojkę dzieci pod opieką przerazonego teścia, a mąż mnie biegiem wiózł z powrotem na Izbe przyjęć. po przyłożeniu glowicy USG ordynator połoznictwa od razu powiedział, że koniecznie reoperacja i to szybko. Ze 3 antybiotyki dostałam i nastepnego dnia pomimo soboty na stół. Okazało się, że byłam cala zalana ropą, miałam niedrożność jelit, ropień i jeszcze parę dni i nie byłoby mnie. uratowano mi zycie, ale do dziś nie wiem i się nie dowiem, dlaczego tak się stalo. Czy to pech czy z pospiechu robione cc (na jodynę jak mówiono) nie było zbyt dokładne i czymś mnie zarażono.
      Co do opieki po porodzie to było świetna, po operacje też, ale fakt zostaje faktem.
      • agnieszka_mmm Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 20.05.14, 15:10
        Współczuje Ci i Twojej rodzinie. Naprawdę.
        • agbr Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 21.05.14, 11:19
          spokojnie juz jest dobrze, mała dziś kończy 14 miesięcy, a ja wróciłam do pracy. Nie pisze tego jako ostrzeżenie przed Madalińskiego - doznałam tam później dużo dobrego, ale zdarzyło się.
          • waforki Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 30.05.14, 14:34
            agbr... to nieprawdopodobne ale jakbym czytała swoją historię. Też miałam ropień, niedrożność jelit i operację ratującą życie. Cesarkę również miałam na Madalińskiego, ale lekarze zgodnie twierdzą, że niedrożność nie mogła wynikać z cesarki...
            • agbr Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 12.06.14, 11:39
              Waforka, a gdzie miałaś operację? Ja tezna Madalińskiego i tam powiedzieli, że to po cesarce. A jak się czujesz teraz. Ile czasu upłyneło?
              • zmorapotwora Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 12.06.14, 23:07
                forum.gazeta.pl/forum/w,588,146875033,147401040,Re_Madalinskiego_swieze_wiesci.html
                Wrzucam bo sama tam na swiezo opisywalam . Mialam cc w pazdzierniku 2013
              • waforki Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 13.06.14, 16:26
                Operację miałam w innym szpitalu. Minęło więcej czasu niż u ciebie pomiędzy cc a operacją. Od operacji minęły prawie 2 lata. Teraz właściwie czuję się ok. Duży kawałek jelita mi usunęli więc pewnie niedogodności z tym związane mnie nie ominą wink i teraz zastanawiam się nad kolejnym maluchem, ale na razie strach jest za duży.
                • waforki Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 17.06.14, 15:43
                  Agbr, a w jaki sposób w szpitalu powiązano u Ciebie niedrożność jelit z cesarką? Niedrożność była pierwotnym stanem, po którym wystąpił ropień? Skąd ta niedrożność? Pytam, bo od dwóch lat próbuję sobie poukładać swoją sytuację. W szpitalu nie są w stanie mi odpowiedzieć co się właściwie stało. W histopatologii mam tylko wpisane problemy z ukrwieniem jelit, które mogły wywołać stan zapalny. Żaden z lekarzy (a paru, o różnych specjalizacjach, już odwiedziłam), nie chce wiązać niedrożności z cesarką. Sprawa jest dla mnie o tyle kluczowa, że chciałabym starać się o kolejnego brzdąca, ale zwyczajnie boję się powtórki z rozrywki, tym bardziej, że moja historia choroby będzie kwalifikowała mnie do kolejnego cc. Jeżeli wolisz, pisz na priv: waforki@sferia.pl. Pozdrawiam.
                  • waforki DO AGBR 24.06.14, 13:19
                    Wklejam jeszcze raz:
                    Agbr, a w jaki sposób w szpitalu powiązano u Ciebie niedrożność jelit z cesarką? Niedrożność była pierwotnym stanem, po którym wystąpił ropień? Skąd ta niedrożność? Pytam, bo od dwóch lat próbuję sobie poukładać swoją sytuację. W szpitalu nie są w stanie mi odpowiedzieć co się właściwie stało. W histopatologii mam tylko wpisane problemy z ukrwieniem jelit, które mogły wywołać stan zapalny. Żaden z lekarzy (a paru, o różnych specjalizacjach, już odwiedziłam), nie chce wiązać niedrożności z cesarką. Sprawa jest dla mnie o tyle kluczowa, że chciałabym starać się o kolejnego brzdąca, ale zwyczajnie boję się powtórki z rozrywki, tym bardziej, że moja historia choroby będzie kwalifikowała mnie do kolejnego cc. Pisz na priv waforki@gazeta.pl. (mail podany w poprzednim poście jest nieaktualny, a na maila gazetowago do Ciebie nie mogę nic wysłać)
    • czuanka Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 10.07.14, 21:54
      Cześć. Ja miałam cc na Madalińskiego w maju 2012 i ponieważ to moja druga cesarka, pierwszą miałam na Wołoskiej w MSWiA, to muszę Wam powiedzieć, że bardziej zadowolona jestem z Madalińskiego. Same operacje przebiegły u mnie bez problemów, z pierwszej niewiele pamiętam, bo była po 13 godzinach naturalnego próbowania, druga spokojniejsza chociaż nie była zaplanowana, nie byłam umówiona na termin. Zasadnicza różnica dla mnie była w opiece poporodowej. Na Madalińskiego córcię dostałam od razu do siebie na pooperacyjnej, była przy mnie non stop. Położne na sali pomagały mi się przekręcać na boki, przystawiały małą do piersi, przebrały ją też. Zaczęłam córkę karmić od razu w zasadzie. Na Wołoskiej starszą córkę dosyć szybko zabrano mi do noworodków i dano ją dopiero następnego dnia rano czyli po kilkunastu godzinach i dopiero wtedy przystawiłam ją do piersi pierwszy raz. Z drugiej strony późniejsza opieka czyli tzw. obchody i badanie maluchów i kobiet było bez porównania lepsze, dokładniejsze na Wołoskiej.
      Tak więc ja mam po szpitalu na Madalińskiego dobre wspomnienie i chyba tam też będę rodziła synka za miesiąc. Teraz będę miała planową cesarkę, więc będę wam mogła opowiedzieć jak jest aktualnie, po tych aferach telewizyjnych.
      • chicharo Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 11.07.14, 11:47
        Czuanka trzymam za Was kciuki oby wszystko bylo w jak najlepszym porządkusmile jak juz dojdziesz do siebie dawaj znaka ja też planuje Madalinskiego i trochę się obawiałam co tam się teraz dzieje. Pozdrawiam
        • sagaaga Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 29.07.14, 16:56
          Rodziłam cc 26 maja 2014.
          Wszystko przebiegało wzorowo.
          Dziecko od razu ze mną na pooperacyjnej przystawione do piersi. Położne bardzo pomocne.
          Na nic nie mogę powiedzieć złego słowa..no moze na jedzenie ale to nie hotel wink
        • czuanka Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 25.08.14, 16:18
          I urodziłam smile Dzień przed skierowaniem zaczęły mi się skurcze, mały sam sobie wybrał dzień urodzin. Cesarka bez zarzutu. Przemiły anestezjolog, reszta lekarzy też. Opieka na sali pooperacyjnej bardzo dobra. Synka dostałam do przytulenia już na sali operacyjnej i później na pooperacyjnej przystawiono mi syna do piersi i leżeliśmy sobie tak trzy godzinki. Później, na sali poporodowej już nie tak pięknie. Były położne bardzo pomocne, miłe i otwarte, ale część personelu klasycznie - byle szybciej, byle od siebie. Bliżej weekendu i obchody i realizacja zaleceń lekarzy szły bardzo powolnie. Ale tu już się zaczyna prawdziwe macierzyństwo, gdzie zdane jesteśmy tylko na siebie. Generalnie cesarskich cięć jest naprawdę dużo. Gdy ja rodziłam było 8 w ciągu doby, następnej doby - 7.
          Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo szczęścia.
          • chicharo Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 26.08.14, 15:03
            Gratulacje! Super ze wszystko dobrze! Trzymajcie się ciepłoi dzięki za odzewsmile
            • me-g27 Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 27.08.14, 10:04
              czuanka super ze wszystko ok z twoim malenstwem I sama cc.Ja mam termin na 1.09 na madalinskiego ulozenie posladkowe dziecka stad zabieg.Powiedz jak przeszlas zabieg od ktg do konca operacji. Czy faktycznie nic nie czulas, jak z cewnikiem, ja panicznie sie boje to moj pierwszy porod.
              Bede wdzieczna za odpowiedz.
              • czuanka Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 28.08.14, 13:34
                Ja miałam trochę inaczej, bo poród sam się zaczął dzień przed skierowaniem. O 8 zaczęły mi się skurcze i kiedy dojechaliśmy do szpitala ok. 10, to miałam już skurcze bardzo mocne co 3-5 minut, więc nie kładli mnie na ktg na izbie przyjęć, tylko wysłali prosto na porodówkę. Czekałam jeszcze do 13, bo nie miałam ze sobą wszystkich badań i jedna pani z planowanej cc była przede mną. 13.10 weszłam na salę operacyjną 13.36 dziecko się urodziło, potem jeszcze ze 20 minut szycia. Nic nie boli. Dostajesz znieczulenie w kręgosłup, po którym czujesz wszystko oprócz bólu. Czujesz tak jakby ci rysowali po brzuchu, a potem jakby naciskali w różnych miejscach, czuć jak wyciągają dziecko. Ból zaczyna się dopiero po 2-3 godzinach, gdy znieczulenie zaczyna schodzić, ale dostaje się leki przeciwbólowe na żądanie, więc idzie przeżyć. Najgorsza jest chyba druga doba, potem jest już coraz lepiej. Najważniejsze, że dziecko jest cały czas obok, poza czasem szycia rany, kiedy to dziecko opatulone dają tacie do pilnowania.
                Cewnik wkładają już po znieczuleniu, więc też nie boli. Zdejmują w następnej dobie, kiedy już będziesz w stanie doczłapać się do łazienki. Dla mnie jedynym problemem były duże wzdęcia, od których bolał mnie brzuch. Rana już pod koniec drugiego dnia bolała mniej, ale za to brzuch był duży i bolesny i nie mogłam się doprosić leków, aż mąż mi po prostu przywiózł Espumissan.
                Jakby co, pytaj, chętnie opowiem ci więcej. Trzymam kciuki mocno.
                • me-g27 Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 29.08.14, 18:38
                  To czulas to co oni robia w srodku w brzuszku ale bolu nie...kurcze ja mam mega stracha panicznie sie boje.Po ilu dniach wyszlas ze szpitala I po jakim czasie odzyskalas czucie w nogach? Twoj maz byl na sali? Bylas na czczo do 13h podlaczyli cie pod kroplowke zebys sie nie odwodnila bo do 13h pewnie bylas na czczo...boze za 2 dni mnie to czeka...
                  • czuanka Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 31.08.14, 15:16
                    Nie bój się, wszystko będzie dobrze. Ja wyszłam w 3 dobie, ale puszczają i po 2 dobie, jeśli wszystko z mamą i dzieckiem jest ok. Standardowo leży się 3 doby. Czucie w nogach odzyskałam po ok 3 godzinach, trzeba leżeć płasko przez 6 godzin, nie podnosić głowy i nie przekręcać się, po 8 godzinach trzeba już usiąść i spróbować wstać. Położne pomagają, więc nie przerażaj się. Mojego męża nie było na sali, czekał na korytarzu. Byłam na czczo i dostałam kroplówki dwie przed cesarką i jeszcze jakiś antybiotyk w zastrzyku. Potem jeszcze na pooperacyjnej dostałam trzy albo cztery kroplówki i później poprosiłam o przeciwbólowy.
                    Dzisiaj jestem 10 dni po porodzie, mam zdjęte szwy, ruszam się bez problemów, czasami zaboli jeszcze jak się przekręcam lub szybko wstanę, ale nie jest to uciążliwe.
                    Dla mnie najbardziej stresujący i nieprzyjemny był moment, jak już leżałam na stole operacyjnym, po znieczuleniu i czekałam na dziecko. Potem jak się już dzieciaki urodziły, słyszałam, że jest wszystko ok, przytulali je do mnie na chwilę, to już cały stres schodził.
                    Dasz radę i ty na pewno. Najważniejsze żeby z dzieckiem było wszystko w porządku, a reszta jest do wytrzymania. Spróbuj się wyspać przed pójściem do szpitala, bo później jest bardzo ciężko spać, emocje jeszcze dają o sobie znać i mimo że są warunki do spania, to zazwyczaj się nie śpi. Ja spałam w miarę normalnie dopiero trzeciej nocy w szpitalu, wcześniej nie chciało mi się spać, a w dzień przysypiałam co chwilę.
                    Trzymam kciuki smile
                    • moosek Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 25.09.14, 13:15
                      Czuanka, a jak długo jest się na sali pooperacyjnej? Czy dziecko jest ciągle z Tobą, czy je zabierają w czasie dochodzenia do siebie? I jak u Ciebie było z karmieniem po cc?
                      • oladidi Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 25.09.14, 18:48
                        Mialam cc tydzien temu na Madalinskiego. Na sali pooperacyjnej jest sie razem z maluchem. Polozne bardzo pomagaja przy dzieciach na tej sali. Pionizacje mialam po 6 godzinach od ciecia...i bardzo dobrze bo na drugi trzeci dzien chodzilam bez problemu. Pozdrowienia
                        • oladidi Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 25.09.14, 18:50
                          Ja na sali pooperacyjnej bylam lacznie 7-8godzin. To zalezy czy duzo ciec jest w danym dniu.
                      • czuanka Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 26.09.14, 15:31
                        Ja na sali pooperacyjnej byłam od 14 do północy. Wszystko zależy od tego ile jest cesarek. Gdyby w nocy nie było cięć, to byłabym na pooperacyjnej do rana, a że w nocy były jeszcze 4 cięcia to przenosili mnie w nocy. Dziecko jest cały czas z mamą, zazwyczaj dzieciaczki w pierwszej dobie po porodzie bardzo dużo śpią, więc opieka nad dzieckiem nie jest absorbująca. Poza tym położne bardzo pomagają, przystawiają dziecko do piersi, ubierają je, zmieniają pieluchę jeśli potrzeba. A jak już wstaniesz, to sama się nim zajmujesz. Z karmieniem nie miałam żadnego problemu, pokarm pojawił mi się od razu po przystawieniu dziecka.
                        • rudapietrucha Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 14.10.14, 13:26
                          jejku dziewczyny jak czytam opisy waszych porodów to nie bardzo mam ochotę zachodzić w ciążesmile
    • majczyli Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 21.10.14, 18:40
      a miała któraś CC w narkozie w tym szpitalu?
      • mamabrunusia Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 01.12.14, 21:43
        a jak wyglądała u Was kwalifikacja do cc? miałyście lekarza prowadzacego z tego szpitala?
        • aaries Re: Cesarka na Madalińskiego w Warszawie w 2014 06.01.15, 17:48
          Nie miałam lekarza z tego szpitala . umówiłam się telefonicznie na kwalifikację do ordynatora. Kazano mi przyjść 1,5 wcześniej i zrobiono KTG i USG . Z wynikami poszłam na wizytę. Zostałam zakwalifikowana bez żadnych problemów . Jestem już po jednym CC , wiek 39 lat .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka