aga-cimka 24.02.16, 15:52 Witajcie! Czy są tu osoby, które niedawno rodziły w Żyrardowie? Pierwszy poród w tutejszym szpitalu miałam w 2011, a od tego czasu podobno sporo się zmieniło. Jak Wasze wrażenia? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
neoelka Re: Poród w Żyrardowie 11.03.17, 18:14 Rodziłam w Żyrardowie niecałe 2 tyg temu. To był mój trzeci poród. Pierwszy miałam w Pruszkowie a 2 i 3 w Żyrardowie ( w odstępie dwóch lat). Trafiłam na rewelacyjną położną. Świetna kobieta. Nazywa się Jolanta Pelc. Cały czas była przy mnie i monitorowała poród. Położna, którą z ręką na sercu mogę polecić. Dodam od razu, że trafiłam na nią przez przypadek i nic nie płaciłam. Miałam słabe skurcze, więc skutecznie przyspieszyła akcję porodową oxytocyną. Bardzo bałam się tej kroplówki, bo przy pierwszym porodzie leżałam pod nią 7 godzin zanim urodziłam (w Pruszkowie, położna opłacona, poród wspominam koszmarnie). A tu elegancko, 40 minut kroplówki i zaczęłam rodzić. Przed porodem powiedziała jak skutecznie przeć, jak była potrzeba to posadziła mnie na piłce (przy poprzednich dwóch porodach położne wykazywały się minimalnym zainteresowaniem co się ze mną dzieje albo czy w jakiś sposób przyspieszyć poród). Naprawdę fajna, konkretna i rzeczowa kobitka. Życzę wszystkim rodzącym takich położnych. A warunki w szpitalu żyrardowskim? Nie są najgorsze. Wiadomo... Mogłoby być ładniej i bardziej komfortowo (lepiej pod tym względem jest zdecydowanie w Pruszkowie). Ale dla mnie najważniejsze jest podejście personelu. Porównując mój 2 i 3 poród w Żyrardowie to widzę zmiany na lepsze. Pielęgniarki już nie wmuszają sztucznego dokarmiania, tylko pytają: "Czy życzy sobie pani, aby dokarmić butelką dzidziusia?". Kiedy mówiłam, że "Nie, dziękuję", nie widziałam z ich strony histerii , że przecież ja sobie nie poradzę z karmieniem, mam za mało pokarmu, dziecko spada na wadze itp... Gdybym miała rodzić kolejny raz, to zdecydowałabym się na Żyrardów. Ale chciałabym mieć tą położną, którą miałam przy ostatnim porodzie. Przy drugim (w Żyrardowie) niestety miałam chamowatą położną, która nie dość, że rzucała w moim kierunku złośliwe docinki, to jeszcze zostawiła mnie samą na sali i przychodziła tylko czasem sprawdzić rozwarcie. Jeszcze wracając do karmienia piersią, to jest fantastyczna pielęgniarka w Żyrardowie pani Anna Woźniak (mam nadzieję, że dobrze pamiętam nazwisko). Bardzo mi pomogła 2 lata temu. Dzięki niej nie załamałam się po pordzie, kiedy wszystkie pielęgniarki namawiały/zmuszały mnie do dokarmiania synka butelką. W gigantycznym skrócie: pani Ania podniosła mnie na duchu, kazała karmić piersią i się nie poddawać i nie ulegać naciskom reszty personelu Jestem jej za to baaaardzo wdzięczna. Odpowiedz Link Zgłoś