Dodaj do ulubionych

URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK

07.01.05, 22:32
Po pierwsze, wszyscy (wszystkie, ktore nastawiacie sie na zzo w tym szpitalu -
lepiej zresygnowac, od jakiegos czasu zzo sa wstrzymane z powodu jakiejs
afery medialnej z tytulu platnosci za ten zabieg sad
Po drugie, to naprawde swietne miejsce, zeby urodzic - fajne wyposazone sale,
mily, pomocny, nie narzucajacy sie personel (nic nikomu nie placilismy, a
opieka i nadzor poloznej byly przez caly czas, fajni lekarze, ludzkie
podejscie. Polecam kazdemu.
Duzo gorzej jest juz na poloznictwie - ja mialam tego pecha, ze spedzilam tam
niemal 10 dób sad Polozne nie sa zle - tylko czasem mialam wrazenie, ze
oddzial myli im sie z grupa starszakow na koloniach czy zakledem wychowawczym
dla upadlych dziewczat - nieustanne sztorcowanie ("pani Zielinska, zle pani
karmi, "Pani Wisniewska, prosze zdjac recznik z kaloryfera" itd)i pokazywanie
mlodym matkom na sto roznych sposob, jak cos zle robia. Sto roznych szkol,
jesli chodzi o karmienie piersia - a kazda polozna absolutnie nieomylna.
Terror karmienia co 2 godziny, nawet jesli dziecko glebko spi i po prostu nie
chce aktualnie ssac.
Wychodzi wiec na to, ze wolalabym jeszcze sto razy tam urodzic, niz zniesc
choc jeden dzien pobytu na oddziale polozniczym.
Obserwuj wątek
    • monika9030 Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 08.01.05, 13:31
      dzieki hanyszka ze napisałas o tym szpitalu, bo ja zamierzam juz na poczatku
      lutego tam rodzić i tak przy okazji wypytam sie Ciebie dla pewnosci bo nie
      wszystko wiem, Jak mogłabys mi powiedziec jakie nalezy miec rzeczy dla
      maluszka? a i co tobie najbardziej sie przydało? i jakie trzeba miec dokumenty
      na izbie przyjeć, z góry bardzo dziekuje za odpowiedz
      monika
      • hanyszka Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 08.01.05, 14:32
        jezeli chodzi o ciuszki, mozesz skorzystac ze szpitalnych - nie sa piekne, ale
        czyste i nie podarte. ja mialam swoje, trzeba liczyc 1 zmiane ciuszkow na
        dobe.Najwygodniej jest miec spiochy/pajcyki ze rozpinanymi nogawkami - szybciej
        idzie przewijanie. Potwornie goraco w salach, wiec nie nie bierz super cieplych
        kocykow dla malenstwa, tylko ewentulanie lekki rozek - rozek sie przyda, bo
        dosc czesto bedziesz przekladac malucha z lozeczka do swego lozka, zeby np
        nakarmic, czy przewinac.M<nie sie przydal pledzik do przewijania, taki z
        ceratka, tak by podczas zmianiania pieluchy nie zabrudzic sobie wlasnej
        poscieli wink
        Dokumenty na Izbe Przyjac:
        dowod osobisty
        ksiazeczka RUM
        wynik grupy krwi, Hbs, ostatnie USG dziecka.
        karta przebiegu ciazy

        Aha, no i wez napraaaaawde duzo wkladek poporodowych - zreszta pewnie beda Ci
        doniosic na biezaco, bo zuzycie naprawde jest spore.
        pozdrawiam i zycze dobrego porodu
        hanyszka
        • monika9030 Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 08.01.05, 14:39
          powiedz mi jeszcze czy potrzebne ci byly tzw. majtki poporodowe?
          • hanyszka Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 10.01.05, 20:35
            pewnie, ze byly - mozesz kupic fizelinowe 1-razowe w aptece ( niestety maja ten
            mankament, ze nie przepuszczaja powetrza) albo na oddziale specjalne
            chirurgiczne, przepuszczjace powietrze - niestety sa drozsze od tych
            pierwszych. Proponuje miec tak z 5 par co najmniej.
      • onaaa1982 Szpital wojewodzki w Gdansku 21.12.13, 20:50
        Trafiłam tu w 12 tyg ciąży z powodu niepowściągliwych wymiotów oslabienie (w 2 tyg schudlam 11 kg)Na dzień dobry były problemy ze nie mam grupy krwi nie chcieli mi zrobic mówiłam ze ma moje grupe krwi mój lekarz kazali komus z rodziny do niego jechac.Ale w koncu sie zlitowali i zrobili.Trzy godziny czekalam az przyjdzie do mnie jakis lekarz w koncu sie zjawil zleci kroplowke i czopki przeciw wymiotne (gdzie mowilam ze mi nie pomagaja).Zadnych badan mi nie zleci przez 2 dni mialam tylko kroplowke i czopki wspomnialam zeby zrobili mi badanie tarczycy ze w zeszlym tyg bylam tez w szpitalu i tam wyszly slabe wyniki tarczycy.Powiedzial ze mam sobie je zrobic we wlasnym zakresie po wyjsciu ze szpitala.przez kolejne 2 dni trzymali mnie na kleiku i sucharach no i czopkach.Koniec jest taki ze wyszlam w takim stanie jakim przyszlam bez zadnych badan bez niczego.Lakarz Piotr Z,kIEDYS ponoc swietny lekarz mam wrazenie ze jest juz przemeczony praca i powinien juz odpoczac moze emeryturka ?nie mily pyskaty strach sie odezwac,ordynator tak samo koszmar jedynie doktor Jankowski świetny sympatyczny lekarz jego jedynego dobrze wspominam,pielegniarki wogole nie zainteresowane pacjentami ,rano urzadzaja cyrki dra pyski ploteczki itp,ogolnie nigdy wiecej wojewodzki!!!Pacjenci traktowani sa tu na zasadzie nastepny prosze
    • hankao Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 10.01.05, 13:24
      O jejku, przerazilas mnie tym zzo. Poprzednio znieczulal mnie dr Krysiak i
      mialam nadzieje ze i tym razem (przelom styczen/luty) on bedzie mi aplikowal
      zzo, juz z nim nawet rozmawialam ale wyjezdza w tym czasie na narty. Staralam
      sie uzyskac od poloznych jakies namiary na pozostalych anestezjologów, ale
      podobno niezbyt chetnie znieczulaja porody, tylko Krysiak. Czy Twoje info jest
      oficjalne, czy od poloznych? Bo Krysiak przez telefon nie odmawial, tylko mowil
      ze jedzie na narty, ale gdybym doczekala do jego powrotu to bedzie zzo. Ale to
      bylo w grudniu. Czy to jakas swieza afera?
      • hanyszka Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 10.01.05, 20:40
        Afera jest swieza dosc. Uslyszalam o tym nie od poloznych, ale od mojego dra
        Fiutowskiego, ktory gdyby mogl, na pewno by mi dal zzo, a nie sciemnial bez
        sensu wink))) Musialam urodzic naturalnie, i to oksytocynie, brrr. Dostalam
        jednak Dolargan, specjalnie to on bolu nie redukuje, ale przynajmniej sobie
        pospalam pod koniec porodu, hahaha.
        Moze dr Krysiak sie nie przejmuje ustaleniami Odzdzialu Ginekologiczno-
        Polozniczegi i dalej robi swoje. Oby.
        Chociaz powiem Ci, ze teraz to w sumie zadowolona jestm, ze nie wzielam tego
        zzo. Po pierwsze oszczednosc kasy, a po drugie dalo sie wytrzymac.
        pozdrawiam
        hanyszka
        • nordynka1 Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 14.01.05, 09:25
          cześć
          namierzam się na wojewódzki, termin - początek marca, ale zaczynam się wahać

          czy dolargan który Ci tam zaaplikowano nie jest przypadkiem jednym z tych leków
          przeciwbólowych co są pochodnymi morfiny? jeśli sie nie mylę to na dziecko nie
          ma on specjalnie dobrego wpływu...
          zaraz to sprawdzę.. no tak to ten! hmm hmm mam o czym myśleć..
          • hankao Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 14.01.05, 11:50
            Rozmawiałam z dr Chwastek, która pracuje w Wojewódzkim na temat róznych
            znieczuleń i nawet jeżlei sie upominasz o dolargan to nie dają jeśli nie ma
            wskazań. Niestety!
            • hanyszka Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 14.01.05, 21:58
              Rzeczywiscie, Dolargan nie jest niestety bez wplywu na stan dziecka.
              Przynajmniej teoretycznie, bo w naszym przypadku nie zaobserwowalismy zadnych
              negatywnych skutkow, sennosci etc. Wrecz przeciwnie, maly cala noc po po
              porodzie byl aktywny, machal raczkami, etc, wcale nie chcial spac smile)))
              Nie musialam sie upominac o znieczulenie, sami mi dali, moze dlatego ze sie tak
              darlam wink))) a na powaznie, on nie redukuje bolu za bardzo, jedynie otumania,
              skurcze przezywasz troche tak jakby Ci sie snily - ale to to bardzo realny sen,
              haha.
          • magdyb Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 16.02.05, 08:35
            Dolargan jest pochodnym morfiny,ale............ po podaniu Dolarganu podają
            zawsze jakiś inny lek,który powoduję to że dziecko po porodzie nie odczuwa
            skutków podania Dolarganu
            pozdrawiam,madzia
            • kornelcia75 Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 16.02.05, 21:37
              Witam!Tez rodziłam w Wojewódzkim we wrzesniu 2004 r.
              Byłam zadowolona własciwie z wszystkiego.Z pomocy połoznej,lekarza,a potem z
              opieki na oddziale połozniczym.Nikt nie był w stosunku do mnie nie miły i na
              kazde moje zadane pytanie miałam odpowiedz.

              Własciwie ja o czyms innym,dziewczyny z własnego doswiadczenia wiem ze lepiej
              nie pisac na takim forum nazwiska lekarzy,ze on to moze np.cos załatwic a ten
              nie.Po prostu lekarze jak i połozne czytaja to forum.
              Czasem mozna komus zaszkodzic,niepotrzebnie.
              Pozdrawiam serdecznie
    • qwer1234 i ja też 14.02.05, 13:04
      Rodziłam w wojewódzkim. I chyba jestem szczęściarą, ponieważ I faza porodu
      trwała 4,5 godz., II faza 20 min.
      Rodziłam w sympatycznej sali do porodów rodzinnych z wanną. Za uruchomienie
      wanny trzeba dodatkowo zapłacić (100 zl). Z wanny skorzystałam 2 razy po 30
      min. Sam poród odbył się na fotelu. Korzystałam też z worka sako oraz za radą
      położnej z piłki do skakania. Cały czas towarzyszył mi mąż.
      Standardowo (bez pytania) założono mi cewnik w nadgarstku na wypadek gdyby
      należało podać jakieś środki (nie został wykorzystany).
      W celu przyśpieszenia akcji przebito pęcherz płodowy. Tutaj również nie pytano
      mnie o zgodę i nie wyjaśniano dlaczego jest to robione. Aczkolwiek chyba
      pomogło, bo poród miałam szybki.
      Bardzo dobrze wspominam motywujące wsparcie położnej Beaty przy parciu. Bez
      tego bym chyba nie dała rady. Pamiętam, że mówiła, że bardzo dobrze mi idzie a
      to dodawało mi skrzydeł. Zaraz po urodzeniu położono mi synka na chwilę na
      brzuchu.
      Mimo, że synek ważył 3300 wyszłam z tego nieźle pokiereszowana: pęknięta
      szyjka, pęknięta pochwa, oczywiście nacięcie krocza (bez pytania). Nie mam
      pojęcia dlaczego tak wyszło - czy przyczyny są fizjologiczne czy był to błąd
      położnej. O obrażeniach personel na porodówce nie chciał wiele mówić, na moje
      pytania lekarka mnie szyjąca odpowiedziała, że wszystko będzie na wypisie.
      Owszem, było, ale po łacinie. O tłumaczenie musiałam poprosić prowadzącego mnie
      lekarza ginekologa.
      Szyła mnie mało sympatyczna lekarka, ale zrobiła to dobrze. Szycie odbywało się
      w znieczuleniu miejscowym.
      Patrząc na całokształt mój poród w szpitalu wojewódzkim wspominam dobrze.
      Gorzej z pobytem na oddziale położniczym.
      Zaraz po przewiezieniu mnie na oddział, a był to środek nocy, dyżurna
      pielęgniarka dokonała wprowadzenia mnie w zasady funkcjonowania oddziału. Jedną
      z niewielu informacji była ta, że przy łóżku mam przycisk wzywający
      pielęgniarkę i mam go używać tylko w razie bardzo wyraźnej potrzeby, co
      spowodowało, że wogóle bałam się go nacisnąć bo nigdy nie wiadomo, czy to co
      mnie się wydaje wyraźną potrzebą będzie się również wydawało pielęgniarce,
      która będzie musiała na sygnał zareagować.
      Na oddziale czułam się jak w zakładzie poprawczym, gdzie w roli opiekunów
      występują pielęgniarki a pacjentki to niegrzeczne dziewczynki. Opiernicz można
      dostać za cokolwiek i nigdy nie wiadomo do czego się przyczepią. Przykładowo
      przyniesiono mi zmianę pościeli, bo moja uległa zabrudzeniu. Po zmianie (nie
      czepiam się już faktu, że w dzień po porodzie sama musiałam to zrobić a wydaje
      mi się, że jednak należy to do zadań personelu oddziału) i położeniu brudnej
      pościeli na krześle zostałam zrugana, że nie wrzuciłam brudnej zmiany do kosza,
      który znajduje się na korytarzu. Pani, która mnie ofuknęła, nie wzięła
      oczywiście pod uwage faktu, że nikt mnie nie poinformował co z taką pościelą
      się robi a rzeczony kosz na korytarzu nie był nawet podpisany.
      Personel pielęgniarski, oględnie mówiąc, jest średnio życzliwy. Zdarzały się
      wyjątki, podkreślam słowo wyjątki. Nie liczyłabym na to, że ktoś przyjdzie i
      spyta się czy wszystko w porządku, czy trzeba w czymś pomóc. Nikt nie wprowadzi
      w arkana opieki nad noworodkiem. Panuje zasada masz dziecko- radź sobie.
      Najdramatyczniej wspominam problemy z laktacją. Nie wiedziałam, czy mój synek
      wogóle ciągnie jakiś pokarm. Wydeptywałam kilometry do pokoju pielęgniarek, by
      mnie poinstruowały jak poprawnie przystawić dziecko i czy ja sama dobrze to
      robię. Owszem, kilka pań mi pokazało ale na tym koniec- nikt nie zweryfikował,
      czy robię to dobrze czy źle. Skończyło się tym, że w drugiej dobie w wyniku
      utraty wagi podano mojemu dziecku mieszankę.
      Dla porównania- w pierwszym dniu pobytu w domu wystarczyła dwugodzinna wizyta
      położnej, która dokładnie pokazała mi jak przystawiać dziecko i ćwiczyłyśmy to
      do czasu do kiedy uznała, że robię to dobrze a synek również ssie dobrze, by
      wszelkie problemy z laktacją się skończyły.
      Podsumowując: tak dla porodu w wojewódzkim i zdecydowane nie dla pobytu na
      oddziale położniczym, jeśli jest to pierwsze dziecko i jest się zielonym jeśli
      chodzi o karmienie oraz opiekę nad noworodkiem.
      • madeyowa Re: i ja też 16.02.05, 15:28
        Blok porodowy i same porody w Wojewódzkim wspominam bardzo dobrze. Super
        położne, lekarze i warunki(czysto, ładnie, kameralnie, gadżety do porodu typu
        piłki, drabinki, krzesełko porodowe, możliwość skorzystania z prysznica w
        czasie porodu, czy wanny jak ktoś sobie życzy poród w wodzie(za opłatą).
        Natomiast co do oddziału położniczego to trudno mi coś konkretnego powiedzieć.
        Za pierwszym razem leżałam na sali z panią, która urodziła piąte dziecko, więc
        instruowała co i jak tzn. przewijanie, karmienie itp. Za drugim razem, ponieważ
        już miałam spore doświadczenie uczyłam wszystkiego koleżankę z sali, która
        urodziła swoje pierwsze dziecko. Położne o nic nie prosiłyśmy i chyba były z
        tego zadowolone, bo któregoś razu , powiedziały o nas "O, te kobitki są fajne.
        Świetnie sobie radzą same." Nie wiem z czego to wynika, może jest ich tam za
        mało i mają za dużo pracy. W każdym razie nie mogę powiedzieć, żeby były
        niesympatyczne. Ale jak już wcześniej napisałam, o nic je nie prosiłam i o nic
        nie pytałam. Za to lekarze położnicy i pediatrzy, którzy przychodzili w czasie
        obchodów, byli bardzo rzeczowi, odpowiadali na wszystkie pytania, i sympatyczni.
        Ogólnie byłam bardzo zadowolona i gdybym miała teraz rodzić to tylko tam.
        Oczywiście nie wiem jak jest w innych szpitalach.
      • kasia971 Re: i ja też 26.02.05, 22:13
        Nie zgadzam sie opinią jeśli chodzi o oddział połżniczy w Szpitalu Wojewódzkim.
        Rodziłam w grudniu 2004. Na oddziale położniczym leżałam 7 dni.Położne były
        bardzo miłe. Miałam problemy z karmieniem. Mój synek nie chciał ssać piersi od
        pierwszej doby. Położne zajęły się mną. Zostałam poinstruowana jakie pozycje do
        karmienia są najlepsze w moim przypadku. Pokazano mi jakie ćwiczenia mam
        wykonywać z moim synkiem żeby chwycił pierś.Przy każdym karmieniu była obecna
        położna. Nie odczułam ani przez chwile że jestem sama ze swoim problemem. W
        trzeciej dobie pobytu w szpitalu karmiłam już samodzielnie. Nie prawda, że nikt
        nie interesował się tym czy sobie radzimy z dziećmi. Kilka razy w trakcie
        dyżuru położne przychodziły do sal i pytały się czy wszystko w porządku. Jeśli
        chodzi o dzwonek , to nie dziwie się że połżne mówią żeby dzwonić tylko w
        ważnych sprawach. Są tylko dwie na dyżurze i nie raz widziałam jak nie mogły
        nadążyć biegać na te wszystkie dzwonki. Myślę sobie, że to wszystko zależy od
        nastawienia. Nie można nastawiać się że będzie wszystko super, bo obawiam się,
        że tak nie jest nigdzie.
    • lena50 Re: URODZILAM WOJEWODZKI GDANSK 07.03.05, 14:44
      Witam! Rodziłam w lutym w Szpitalu Wojewódzkim i chciałam podzielić się swoją
      opinią. Moje odczucia są zupełnie inne od większości Pań które pisały na tej
      stronie. Pobyt na sali porodowej wspominam bardzo żle. Przyjechałam na salę
      porodową w nocy i chyba wszystkim to przeszkadzało.Przywitała mnie zaspana zła
      połżna. Potem nie było lepiej. Czułam się jak w wojsku, musiałam słuchać
      rozkazów, wszystko na komende.Byłam zła , że nie posłuchałam znajomych i nie
      wzięłam prtwatnie położnej do porodu, ale pomyślałam, że skoro wszyscy tak
      chwalą tą sale porodową to nie ma takiej potrzeby. Teraz już wiem co jest
      przyczyną lepszego traktowania. Natomiast jeśli chodzi o oddział położniczy nie
      mogę powiedzieć nic złego.Personel naprawdę się stara, NIE MOGŁAM POWIEDZIEĆ
      ANI PRZEZ CHWILE, ŻE NIKT SIĘ MNĄ NIE INTERESUJE!Na samym początku zostałam
      poinformowana gdzie wszystko się znajduje i jakie zwyczaje panują na
      odziale.Nie miałam póżniej żadnych problemów typu-gdzie wyrzucić pościel albo
      gdzie jest łazienka. Uważam,że jeżeli czegoś nie wiem, to wystarczy się zapytać
      a nie zrzucać wine na personel.Wszyscy byli mili i pomagali w problemach. Sama
      nie bardzo umiałam dostawić dziecko do piersi. Położna pokazała mi jak mam to
      robić, dobraliśmy pozycję odpowiwdnią dla mnie i mojego dziecka. Potem
      wystarczył nadzór i wszystko zakończyło się sukcesem. Bardzo miło wspominam
      pobyt w oddziale połżnictwa za co bardzo dziękuje całemu personelowi.Sala
      porodowa??? !!!!!!!!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka