Dodaj do ulubionych

Solec - po remoncie?

24.01.05, 11:47
Dziewczyny, czy któraś z Was ma jakieś wiadomości jak wygląda oddzial na
Solcu po remoncie. Slyszalam, że wcześniej bylo tam po prostu okropnie. Może
któraś więc byla już tam na "wizytacji" albo już rodzila w nowych warunkach?
Czy komfort się podniósl? Jak z salami pojedyńczymi?
Obserwuj wątek
    • malynia100 Re: Solec - po remoncie? 24.01.05, 12:10
      Solec nigdy nie będzie drugą św. Zofią bo nie ma tam na to miejsca, a moim
      zdaniem jest to zupełnie nie potrzebne. Rodziłam na Solcu przed remontem i nie
      uważam, żeby tam było 'okropnie'. Najważniejsza dla mnie była fachowość
      personelu, nie morelowe ściany i indywidualne sale.
      Ważne dla mnie też było to, że weszłam praktycznie 'z ulicy', nie musiałam za
      nic płacić, a personel z panią ordynator włącznie, skakał przy moim porodzie
      jakbym tam miała nie wiem jakie znajomości...

      W lipcu też mam zamiar tam rodzić i chcę się tylko zorientować jak się zmienił
      skład lekarski, bo wiem, że dr Sarnowska nie jest już ordynatorem.

      Pojedyncze pokoje po porodzie i wysoki standard jest też w szpitalu na
      Starynkiewicza. Każda doba oczywiście odpowiednio płatna.
      Pozdrawiam.
      • olga3025 Re: Solec - po remoncie? 24.01.05, 16:01
        Zgadzam się, że fachowość personelu jest najważniejsza ale na prawdę nie ważny
        jest komfort? Na to wychodzi, że można urodzić byle gdzie oby tylko polożna i
        lekarz się spisali. Dziwne podejście. Dla mnie jednak jest ważna i opieka i
        otoczenie w którym się znajduję. Sam poród jest stresogenny, a wąska, obrapana
        klitka i druga rodząca za parawanem chyba nie pomagają zbytnio w jak
        najszybszym przyjściu dziecka na świat. Chyba, że chce się urodzić, byle jak
        najszybciej stamtąd uciec.
        Pozdrawiam.
        • malynia100 Re: Solec - po remoncie? 25.01.05, 10:55
          Nie wiem skąd masz informacje o 'wąskiej obdrapanej klitce'?
          Komfort jest też ważny ale wierz mi - będziesz miała w nosie czy ktoś gdzieś
          tam za dwoma ścianami rodzi czy nie - nawet nie usłyszysz jej krzyków, bo
          będziesz skupiona na sobie i ważne będzie tylko to, czy dobrze się Tobą wszyscy
          zajmują.
          Łóżka porodowe są bardzo nowoczesne, sterowane na wszystkie strony. Zaraz obok
          łóżka są szafki i rzeczywiście nie ma tam bardzo dużo miejsca, ale jeśli musisz
          być podpięta do KTG, to ten sprzęt musi być blisko Ciebie. Jesteś zasłonięta
          parawanem, ale intymność jest zapewniona. Jest czysto, ładnie, nie ma żadnych
          odrapanych ścian smile Błyszczące kafelki, a na górze pomalowana ładnie ściana.
          Jeśli zapada decyzja o cesarce - dzięki temu parawanowi - jest do Ciebie łatwy
          dostęp - natychmiast przenoszą Cię na łóżko, i przewożą 10 m do sali
          operacyjnej (chyba, że idziesz o własnych siłach).

          Co do Twojego ostatniego zdania - na pewno chciałam jak najszybciej znaleźć się
          w domu smile Ale nie ze względu na złe warunki, po prostu w domu jest zawsze
          najlepiej smile

          Dodam jeszcze tylko - pediatrzy, neonatolodzy - super, super, super! Badają
          dziecko przy pacjentkach w sali. Wszystko wyjaśniają. Dziecko jest zabierane
          tylko i wyłącznie do badania krwi (możesz iść i patrzeć na pobieranie krwi) i
          ew. na szczepienia. Chyba, że chcesz 'odpocząć' od dziecka smile Możesz zawsze
          poprosić, żeby pielęgniarki zajęły się Twoim maluchem. Ty wtedy śpisz/kąpiesz
          się/odpoczywasz...

          Życzę powodzenia i trafnych wyborów.
      • mkacperka Re: Solec - po remoncie? 25.01.05, 09:44
        Malyniu100 zgadzam sie z Tobą calowicie że ważna jest fachowość i podejście
        personelu, ja też rodział na solcu przed remontem i wcale nie było tam
        tak "okropnie", fakt że łazienka i toalety były kiepskie ale sale wcale nie
        były złe, ja leżałam na dużej sali gdzie było 5 łóżek i wcale przez to nie było
        tłoczno bo sala była naprawdę duza, wiem że są też i trochę mniejsze sale bo
        moja kolezanka leżała właśnie na takiej, było troszkę ciasno ale nie nażekała,
        a ja swój poród i pobyt w tym szpitalu wspominam dobrze wiec nie rozumiem
        dlaczego tak wszyscy nażekają, przecież przed porodem można iść zobaczyć
        oddział i wtedy zdecydować czy sie chce tam rodzić, ja byłam, widziałam i
        atmosfera i personel bardzo mi się podobały dlatego tez zdecydowałam tam rodzić
        i wcale tego nie żałuję.
        • kika_78 Czy można tam wejść "z ulicy" ? 25.01.05, 11:00
          i obejrzeć oddział, czy tylko w ramach szkoły rodzenia ???

          Karolina
          • malynia100 Re: Czy można tam wejść "z ulicy" ? 25.01.05, 11:14
            my z mężem weszliśmy z ulicy. Trzeba sobie na dole w automacie kupić
            ochraniacze na buty, żeby móc obejrzeć porodówkę.

            Pamiętam, że już jak leżałam na łóżku porodowym (jeszcze przed akcją porodową)
            położna weszła do mnie i zapytała uprzejmie czy mogłaby na chwilę zajrzeć para
            zainteresowana porodem na oddziale. Nie miałam nic przeciwko temu smile
            Jest jednak duża szansa, że jedno łóżko porodowe będzie wolne i wszystko sobie
            dokładnie obejrzysz.
    • agadj Re: Solec - po remoncie? 25.01.05, 11:14
      Troszke sie dziwie Waszym wypowiedzia. Olga3025 napisała:

      > Dziewczyny, czy któraś z Was ma jakieś wiadomości jak wygląda oddzial na
      > Solcu po remoncie.
      A praktycznie zadna z Was nie wypowiedziala sie na temat warunkow panujacych
      obecnie na Solcu. Tak sie sklada, ze dwa tygodnie temu, zaraz po oddaniu
      oddzialu bylam tam wraz z mezem. Oprowadzila nas Pani Komosa po nowooddanych
      salach. Duze przestronne pomieszczenia, cztery oddzielne sale z nowym
      nowoczesnym wyposazeniem. Kazda sala pomalowana na inny kolor, od tego rowniez
      sie nazywaja np morelowa. Dwie sale wyposazone w wanny dla dwoch pozostalych
      lazienka znajduje sie na przeciwko. Pomieszczenia, ktore dotychczas pelnily
      funkcje porodówki obecnie sa pomieszczeniami do diagnostyki, tam sie odbywa
      wywiad, badanie i przyjecie na oddzial.
      Oddzial jest bardzo ladnie odmalowany w pastelowych kolorach. Ogolne wrazenie
      jest batdzo dobre.
      DLATEGO ZAMIAST GLOSIC NIESPRAWDZONE OPINIE PROPONUJE SIE WYBRAC NA ODDZIAL I
      DOKONAC WERYFIKACJI POSIADANEJ WIEDZY NA TEMAT ODDZIALU NA SOLCU.
      Pozdrawiam.
      • malynia100 Re: Solec - po remoncie? 25.01.05, 11:21
        No proszę smile Nawet są morelowe ściany smile
        Cieszę się, że napisałaś.
        Dzięki agadj!
      • agab72 Re: Solec - po remoncie? 25.01.05, 11:21
        agadj - ale się cieszę, żenapisałaś.
        Ja termin mam wprawdzie dopiero na lipiec, ale już zbieram informacje.
        Bardzo poważnie myślę o Solcu i wcześniejsze opinie, że po remoncie nic się nie
        zmieniło troszkę mnie przestraszyły ponieważ wiązałam z tym remontem spore
        nadzieję.
        Teraz widzę jednak, że czym prezej muszę udać się tam sama i problem będzie z
        głowy smile)

        Aga
    • borotka Re: Solec - po remoncie? 25.01.05, 11:17
      przeczytałam Twoje pytanie oraz negatywną opinię "kawusi". Ja rodziłam we
      wrześniu 2004 - heh, i nie wiem czy to już PO czy PRZED tym remontem. Na pewno
      dziewczyna ma trochę racji - ale wszystko zależy od punktu widzenia. Na Solcu
      na pewno nie jest "milusio" i przytulnie, ale to jest po prostu szpital, gdzie
      najchętniej idzie się na cztery dni urodzić dziecko i już (pozytywne
      nastawienie często się sprawdza) Domyślam sie, że stwierdzenie "fachowy
      personel" jest nieco zimne,ale z drugiej strony - gwarantuje spory komfort
      psychiczny. Warunki na salach i w łazienkach może i pozostawiają sporo do
      życzenia, ale są wystarczające: jest czysto i ciepło, a to jest najważniejsze
      dla maluchów. Ten brak sterylności pokazuje że bez obaw możesz zabrać
      dzidziusia do domu, gdzie przecież nie zlewasz wszystkiego lizolem ;o)
      POlecam też pobyt na wspólnej sali - szczególnie przy pierwszym dziecku:
      wymiana informacji z innymi matkami jest bardzo cenna.
      Ze swoim synkiem spędziłam tam tydzień (zakażenie) i ogólnie - jestem bardzo
      zadowolna - tzn. całkiem świadoma wad tego szpitala, spokojnie mogłabym tam
      rodzić ponownie :o)
    • agadj Re: Solec - po remoncie? 25.01.05, 11:20
      Remont na Solcu zakonczyl sie 10 stycznia 2005 i wszelkie opinie na temat
      oddzialu dotyczace pobytu przed ta data nie sa zwiazane z tematem na tym poscie.
      • olga3025 Re: Solec - po remoncie? 25.01.05, 12:25
        Dzięki wielkie za te slowa, bo na sąsiednim forum kawusia bardzo zjechala
        Solec - z tego co zrozumialam obecny, po remoncie.
        Niestety, nie mogę się zgodzić z większością opinii, że do szpitala idzie się
        tylko po to aby urodzić i w związku z tym nie ma co patrzeć na warunki. Ja
        poprzednio rodzilam na Karowej (malyniu więc wiem na czym polega cala akcja
        porodowa i uwierz mi, że bardzo ważny jest wówczas spokój, bez krzyczącej obok
        za parawanem drugiej rodzącej) ale, niestety, moja lekarka pracuje teraz na
        Solcu więc dlatego rozpatruję ten oddzial. Na Karowej mialam osobny pokój,
        przytulny, dobre nowoczesne lóżku, ktg mialam podlączone ale jakoś można to
        wszystko bylo ustawić w tym pokoju to tak aby nie bylo ciasnoty. Na opiekę też
        nie mialam tam co narzekać. Wtedy, kilka lat temu krytycznie podeszlam do
        warunków panujących na warszawskich oddzialach polożniczych i teraz też tak
        zrobię.
        I uwierzcie mi dziewczyny, nie jest tak, że ważna jest tylko fachowa opieka.
        Znajoma rodzila na Czerniakowskiej - byla bardzo zadowolona ale gdy odwiedzila
        nieco później oddzial św. Zofii stwierdzila, że zdecydowanie drugie dziecko
        urodzi na Żelaznej. Trzeba porównywać i wymagać, a nie poddawać się zasadzie
        byle jak bo każda kobieta przez to przechodzi. 20 lata temu każd rodzila sama,
        bez możliwości obecności partnera i co bylo OK?
        • lolalilu Re: Solec - po remoncie? 25.01.05, 21:01
          Olga, ale czego poza fachowym personelem można się spodziewać po tak zadłuzonym
          szpitalu jak szpital na Solecu... I tak dobrze, że "odświeżyli" nieco oddziały.
          Nie należy też porównywać szpitali monospecjalistycznych (zajmujących się tylko
          jedną dziedziną) jak m.in. Karowa, Żelazna, Inflancka, Madalińskiego ze
          szpitalem, w którym położnictwo jest tylko oddziałem w multispecjalistycznym
          szpitalu... Na co innego się w takich placówkach kładzie nacisk.

          Znają c sytuację Szpitala na Solcu nie powinno się oczekiwać zbyt wiele (po
          standardzie oddziału).
          • mama_olusia Re: Solec - po remoncie? 31.01.05, 09:27
            Nie zgadzam sie z Tobą. Wg mnie Solec nie jest gorszy od Karowej. Właśnie w
            tych "wyspecjalizowanych" szpitalach często traktuje sie rodzące jak
            maszynki... jedna za drugą na porodówkę.... jak na taśmociągu. Ja na Karowej w
            bólach spędziłam kilka godzin na izbie przyjęć bo nie mogli się zdecydować czy
            rodzę czy nie. W dużej mierze dzięki mojemu uporowi dziecko żyje !!!! Bo
            uparłam się, że rodzę, w końcu odesłali mnie na Solec i tam miałam cesarkę bo
            dziecko było owinięte pępowiną i przez to trochę niedotlenione!!!! Gdybym
            wróciła do domu to nie wiadomo czy bym zdążyła !!!!
            Jeśli będę rodziła kolejne dziecko to tylko na Solcu. Tam są prawdziwi lekarze
            z "duszą"

            Pozdrawiam
            Marta i Oluś
        • borotka Re: Solec - po remoncie? 26.01.05, 09:51
          no właśnie o to chodzi! co akurat Ciebie uspokoi psychicznie :o)
          mi taki komfort zgotowała żywa gotówa, którą miałam przy sobie w torbie, tj. 6
          stów na ewentualne znieczulenie ;o)))) Nie użyłam tych pieniędzy, zresztą nie
          wymagaliby przecież opłaty w trakcie porodu!!! Ale mi świadomośc pomagała! ;o)))
          A krzyki obok? Fakt - potrafią być deprymujące
          Ale skoro to drugi - szybkiego porodu życzę! :o)
          • olga3025 Re: Solec - po remoncie? 26.01.05, 10:23
            Dzięki Borotka. Mam nadzieję, że faktycznie drugie nie będzie za bardzo zwlekać
            z przyjściem na świat ale i tak będę szukać i oczekiwać pewnego
            poziomu "uslug". Byc może, najprawdopodobniej, skończy się to tak, że tylko
            kasa zapewni ten komfort. Zresztą chyba nie jest realne inne wyjście.
        • malynia100 Re: Solec - po remoncie? 26.01.05, 14:21
          Olga - kawusia skrytykowała przede wszystkim ginekologię na Solcu. O
          położnictwie napisała, że było tam gorąco i to wszystko.
          Do szpitala idzie się 'aż' nie 'tylko' po to żeby urodzić.

          Nigdy się nie zrozumiemy, bo po prostu każda z nas ma inny próg wymagań co do
          warunków, w których czuje się komfortowo. Piszesz 'Uwierz, że bardzo ważny jest
          spokój bez krzyczącej obok drugiej rodzącej' Wierzę, że dla CIEBIE jest to
          bardzo ważne smile Uwierz, że dla mnie nie smile Ja na Solcu czułam się bardzo
          komfortowo fizycznie, psychicznie, w czasie porodu i po nim. Rodziłam w sumie
          16 godzin, a wspominam to bardzo dobrze.

          Podczas mojego porodu urodziły cztery inne kobiety, ruch był straszny, ale
          czułam się bardzo dopieszczona smile (Jedna z dziewczyn od przyjazdu do szpitala
          urodziła w jakieś 20 minut. Okazało się, że przy tak kosmicznie szybkiej akcji -
          rozeszła jej się kość łonowa. Nic bardziej psychicznie nie pomaga jak fakt, że
          ortopeda jest na miejscu.)
          Chyba najbardziej cieszy mnie to, że poza ZZO nie zapłaciłam tam za nic.

          Rozumiem, że masz na myśli przytulny osobny pokój w którym rodziłaś? Dla mnie
          najważniejsza podczas porodu była intymność, a tą miałam zapewnioną. Natomiast
          po porodzie - cieszyłam się, że mogę pogadać z innymi świeżo upieczonymi
          mamami smile Jakbym była w jedynce to by mi było smutno.

          Nie wiem czemu uważasz, że każdy kto ma inne zdanie od Twojego, poddaje się
          zasadzie "byle jak bo każda kobieta przez to przechodzi". Bardzo świadomie
          wybrałam szpital na Solcu wcześniej, a Karowa i św. Zofia to dla mnie szpitale,
          od których należy się trzymać z daleka smile Każda kobieta ma swoje zdanie,
          podejście, gust i zawsze wybierze tak, żeby jej było dobrze, czego oczywiście
          Tobie też życzę.

          Pojedź tam po prostu i wtedy napisz co Twoim zdaniem jest nie do przyjęcia w
          kwestii wyglądu oddziału, bo jeśli jest tam Twoja dr prowadząca, to rozumiem,
          że tylko to powstrzymuje Cię przed decyzją o porodzie w tym szpitalu.
          • olga3025 Re: Solec - po remoncie? 26.01.05, 15:26
            Masz w jednym rację - każdy ma inny próg wymagań. Nie widzę powodów by od razu
            godzić się na zaistnialą sytuację, bo przy zerowych wymaganiach nie zmieni się
            nic. Gdyby kilka lat wcześniej kobiety nie zaczely wymagać poszanowania ich
            potzreb, to nie byloby Żelaznej, Karowej czy odremontowanego Solca. Wcześniej
            przecież też w wielu placówkach byla fachowa opieka a rodzilo się na kilku
            osobowych salach. Dlatego mam wrażenie, że wiele z was poddaje się tej myśli,
            że skoro inne urodzily w takich warunkach to i ja mogę. Ja natomiast po prostu
            uważam, że od otoczenia trzeba więcej wymagać. Może wynika to zmojego poczucia
            estetyki, nie wiem. Wiem, że nie można się tak latwo poddawać i trzeba szukać i
            egzekwować spelnienia swoich oczekiwań.
            Podobno bardzo dobra ekipa lekarska jest też w Praskim. Ciekawe dlaczego tak
            malo dziewczyn zachwyca się tą placówką...
            • malynia100 Re: Solec - po remoncie? 27.01.05, 11:35
              Osobiście uważam, że mam we wszystkim rację smile)

              Co Więcej - myślę, że Ty też masz rację smile

              Każdy ma swoją i dlatego nasuwa mi się wniosek, że pytanie na forum o odczucia
              pacjentek po pobycie w danym szpitalu ma wątpliwy sens. Właśnie ze względu na
              ten próg wymagań, na skrajny subiektywizm odczuć w sytuacji ekstremalnej jaką
              jest poród i tysiąc innych rzeczy, które będziemy zawsze odbierać po swojemu.

              Jedno co mnie niepokoi w Twoich wypowiedziach to ciągłe podkreślanie 'zerowych
              wymagań', 'odrapanych ścian', 'byle jakiego porodu', 'godzenia się na
              zaistniałą sytuację' itp jakby kobiety rodzące np. w opisywanym Solcu były
              uciemiężonymi, bezwolnymi, nieoświeconymi i prymitywnymi kobietami bez godności
              i szacunku do samych siebie.

              W innym wątku napisałaś, że tak jak kawusia chcesz, żeby dobrze zajęto się Tobą
              podczas porodu i po porodzie w dobrych warunkach i otoczeniu. Ja mogę napisać,
              że na Solcu właśnie super zajęto się mną podczas porodu i po porodzie w bardzo
              dobrych warunkach i otoczeniu. Było czysto, pachnąco, miło, z choinką swiecącą
              w korytarzu i kolędnikami w pierwszy dzień świąt.
              Rzeczywiście nic więcej nie wymagam od szpitala opłacanego z moich składek
              zdrowotnych (swoją drogą 12.000 rocznie to też niemało...). Otoczenie, wygląd,
              estetyka i choćby zapach na korytarzu oddziału ma dla mnie ogromne znaczenie.
              Być może właśnie dlatego nie rodziłam w szpitalu Praskim, który odstręczał
              swoim wyglądem.
              Z drugiej strony - przytulny pojedynczy pokoik z prywatną łazienką, telewizorem
              i wanną z hydromasażem to już coś, co jest luksusem, za który powinno się
              dodatkowo płacić. Nie chciałabym, żeby moje podatki były na to wydawane, więc
              niech szpital we własnym zakresie zbiera na to fundusze. Nie widzę w tym nic
              złego.

              Dodam jeszcze, że jestem absolutnie niepoprawną optymistką i wierzę, że mimo
              całego zamieszania wokół służby zdrowia, kiedyś w naszym kraju wszędzie będzie
              w szpitalach inne podejście do pacjenta i placówki będą dążyć do standardów
              europejskich/światowych dot. wyglądu oddziałów i komfortu pacjenta. Nie
              porównujmy tego co było za PRL'u i co jest teraz. Zmienia się, będzie się
              zmieniać i miejmy nadzieję, że tylko na lepsze.
              • olga3025 Re: Solec - po remoncie? 27.01.05, 12:20
                Wiesz co malynia, po raz pierwszy chyba się z Tobą zgodzę. Masz rację jest to
                subiektywna kwestia odczuć.
                Chodzilo mi o to m.in., że jednak większość dziewczyn niepotrzebnie robi z
                siebie takie "matki-polki". Owszem, zgadzam się, że fachowość i dziecko są
                najważniejsze ale otoczenie - do cholery - też. Szczerze mówiąc wczoraj bardzo
                obruszyla mnie wypowiedź na sąsiednim forum niejakiej "anety", która niemal
                stwierdzila, że placąc i oczekując wyższego standardu uslug, kierując się tutaj
                zdrowym egoizmem od razu klasyfikujesz się gorzej jako matka, że będziesz mniej
                kochala swoje maleństwo itp bzdury.
                Masz rację, że to co dla mnie jest obskurne, dla innych będzie do przyjęcia.
                Dla jednych już do przyjęcia jest praski, a dla innych ten pulap już nie
                spelnia pewnych wymagań. Dla mnie poprzednie warunki, jakie panowaly na Solcu
                nie spelnialy tych kryteriów. Dlatego tak się dopytuję o to jest dzisiaj.
                Oczywiście, wybiorę się sama aby je zobaczyć, bo tylko wtedy tak na prawdę będę
                mogla zdecydować czy mi to odpowiada czy nie.
                Jeżeli innym nie przeszkadzają takie warunki jak panują w szpitalach, to ich
                sprawa. Jednak byloby chyba też milo, gdyby w przypadku jeśli gotowa jestem
                więcej zaplacić - ale nie aż tak wiele jak np. w Damianie - mialabym szerszy
                wybór niż tylko Żelazna czy Karowa.
                Z drugiej strony, jeśli o coś się nie walczy, o czymś się nie mówi to ciągle to
                będzie luksusem - jak choćby zzo, za które trzeba ekstra doplacać. Luksusem
                dlugo też byla obecność męża przy porodzie - powoli się to zmienia, ciekawe
                dlaczego...
                Dlatego moim zdaniem trzeba mówić o tym wszystkim, wtedy rodzi się jakaś
                szansa, że kolejne placówki będą staraly się dorównać tym lepszym, "bogatszym"
                i podwyższać standard swoich uslug.
                • malynia100 Re: Solec - po remoncie? 27.01.05, 12:58
                  to prawda - aneta się zagalopowała

                  Jestem od tygodnia permanentnie zżerana przez ciekawość jak Solec teraz
                  wygląda. Nie wiem czy nie wskoczę w auto i nie pojadę obejrzeć smile
                  Dopytam też o ceny - może w tym temacie też coś się zmieniło.

                  Postaram się też zdobyć namiary położnej Bożenki - cud kobiety.

                  Pozdrawiam,
                  m.
                  • olga3025 Re: Solec - po remoncie? 27.01.05, 13:37
                    Nieoficjalny cennik - z jakiegoś innego forum - wygląda następująco:
                    poród rodzinny - bezplatny (na pewno?)
                    pokój 1 osobowy - 150 zl/doba (jest taka możliwość?)
                    polożna - 600 zl
                    zzo- 400 zl.
                    Mam tu dwa znaki zapytania. Nie weryfikowalam jeszcze tego cennika, więc nie
                    daję na niego gwarancji.
                    Pozdrawiam
                    O.
                    • malynia100 Re: Solec - po remoncie? 27.01.05, 14:44
                      Rachu ciachu i po wizycie na Solcu smile
                      Cennik jest następujący:
                      poród rodzinny - bezpłatny (na pewno)
                      pokój 1-osobowy - 150 zł/dobę (jest jedna jedynka, więc jeśli by była zajęta
                      to nie będzie tej możliwości)
                      prywatna położna 600 zł
                      zzo - 600 zł

                      Niestety mojej ukochanej położnej Bożenki już tam nie ma - nie pracuje sad W
                      takim wypadku nastawię się pozytywnie na położną z dyżuru.

                      Są 4 dodatkowe sale porodowe - kolorowe, full miejsca dookoła, dwie są z
                      łazienkami, dwie mają dostęp do łazienki na przeciwko sali (tylko na użytek
                      rodzących).

                      Martwi mnie jedna rzecz - są dodatkowe 4 sale porodowe, ale nie zmienili składu
                      dyżuru. Nadal na dyżurze są dwie położne. Jeszcze nigdy im się nie zdarzyło
                      żeby więcej niż dwie pacjentki rodziły w tym samym czasie, ale co jeśli się
                      jednak tak zdarzy? Dlatego zaczęłam myśleć o prywatnej położnej, ale bez
                      Bożenki to nie wiem na którą się zdecydować. Komosy nie lubię, pozostałych nie
                      znam.

                      PS. Najchętniej rodziłabym w sali malinowej wink
                      • olga3025 Re: Solec - po remoncie? 27.01.05, 15:01
                        Sale porodowe 1 osobowe są liczone jako standard, czyli bezplatnie, czy jako
                        usluga ekstra? Jakie są jeszcze "owoce" poza malinką wink
                        • malynia100 Re: Solec - po remoncie? 27.01.05, 15:23
                          Są jeszcze imbirowa (ściany ecru), cytrynowa i morelowa.
                          Cytrynowa i morelowa mają łazienki, ale niestety nie mogłam ich zobaczyć, bo w
                          salach były pacjentki. Malinowa i imbirowa mają dostęp do łazienki w korytarzu.
                          Łazienki są albo odnowione (jak najbardziej są kabiny prysznicowe) albo
                          zupełnie nowe (właśnie te przy salach porodowych).

                          Specjalnie zapytałam czy na pewno pojedyncze sale są bezpłatne i starsza
                          położna, pani Katarzyna Milej to potwierdziła. Nie ma tam takiego obłożenia,
                          żeby wszystkie 4 sale były zajęte i trzeba było przyjąć poród w sali ogólnej.
                          Pani wyraziła się tak: "teraz rodzimy tylko w tych pojedynczych".

                          aha - w malince jest też narożna wanna z hydromasażem (hihi) A dopiero co
                          pisałam, że uważam to za luksus big_grin

                          Pozdrawiam,
                          m.
                          • redorek Re: Solec - po remoncie? 28.01.05, 07:12
                            Łazienki w tych dwóch których nie widziałaś sa zupełnie milusie, kibelek jest i
                            bodajże kabina prysznicowa. Nie pamietam dobrze (duzo wrazeń na wizytacji, nie
                            sposób zapamietać było wielkości łazienki...) ale chyba były dość spore, tzn.
                            słonica z brzuchem nie bedzie sie ocierać o sciany.....
                            Te nowe sale maja tez nowe łóżka, takie ze specjalnej "skórki", która nie poci
                            sie podczas akcji porodowej!!
                            • olga3025 Re: Solec - po remoncie? 28.01.05, 11:19
                              Czyli widzicie można czegoś wymagać także od zwyklej placówki zdrowia. A czy
                              nie jest wam od razu przyjemniej, że w takich warunkach będziecie rodzić?
                              Jeszcze jedno - czy może któraś z was, wie coś bliżej o oddziale poporodowym?
                              Tam też byle remont? Coś się zmienilo. Generalnie ilu osobowe są tam sale, jak
                              stan czystości toalet, lazienek... Mam nadzieję, że zmiany nie skończyly się
                              tylko na porodówce smile
                              • malynia100 Re: Solec - po remoncie? 28.01.05, 12:00
                                remontowany był cały oddział i to co pisałam o łazienkach dotyczyło wszystkich,
                                tych poporodowych też.
                                Niestety tak jak myślałam - po stworzeniu dodatkowych 4 sal porodowych, na tym
                                samym oddziale są tylko 2 sale 4-osobowe dla położnic oraz jedna sala, niestety
                                bardzo ciasna dla kobiet po cc (3 łóżka), ale wydaje mi się, że tam się spędza
                                pierwszą dobę po cięciu.
                                Pozostałe łóżka dla położnic są na ginekologii i przyznam się bez bicia, że
                                przeleciałam jak huragan przez położnictwo, a na ginekologię już nie miałam
                                czasu zajrzeć. Obawiam się, że może nie być różowo...
                        • afryka13 Re: Solec - po remoncie? 29.01.05, 23:44
                          ja widziałam cytrynową salę smile
                      • mama_lukaszka Re: Solec - po remoncie? 06.02.05, 22:23
                        Jak ja przyjechałam rodzić na Solec dwa lata temu to okazało się, że jestem
                        piąta. Przez dwa miesiące które tam spędziłam na patologii nie było takiego ruchu!
                        Jeśli nie zmienili osady dyżurów to istotnie kiepsko.
                        Zmartwiaś mnie wiadomością, że pani Bożenka już tam nie pracuje. Mam termin na
                        12 maja 2005 i chciałam tam z nią rodzić.

                        pozdrawiam

                        mama lukaszka i brzuszka
          • olga3025 Re: Solec - po remoncie? 26.01.05, 15:28
            A jeszcze jedno. Oczywiście zanim ostatecznie wybiorę ten szpital czy inny to
            wcześniej przejadę się tam na wycieczkę aby warunki poznać "naocznie". To nie
            podlega żadnej dyskusji.
    • aniolek78 Re: Solec - po remoncie? 26.01.05, 10:33
      nie rozumiem i nie zrozumiem po co w tak mało przyjemny sposób wymieniacie ze
      soba uwagi na temat szpitala....zawsze ile jest nas tyle bedzie opinii i nie
      trzeba sie sprzeczac tylko uszanowac albo po prostu zignorowac...i tak mamy
      maja problemy na głowie i takie wymiany zdan chyba nie sa za bardzo potrzbne smile
      ja co prawda po remoncie oddziału nie widziałam(wybieram sie w najblizszym
      czasie)ale zamierzam rodzic na solcu bo mam do tego szpitala blisko i juz raz
      miałam przyjemnosc tam lezec(w bardzo dla mnie nieprzyjemnej sprawie...smile
      takze przyszłe i obecne mamy nie stresujmy sie na wzajem bo nie ma to
      najmniejszego sensu...powinnyśmy sie przeciez wspierac a nie krytykowac...
      pozdrawiam
    • koma.edziecko Re: Solec - po remoncie? 28.01.05, 11:54
      W poniedziałek się tam wybieram,to postaram się zdać relację mnie interesuje
      głównie poporodowy bo mam mieć cc.
    • kluseczka74 Re: Solec - po remoncie? 29.01.05, 10:23
      Hej
      Byliśmy wczoraj na Solcu. Byłam, widziałam, zdecydowałam się. Oprowadzała na
      sławna pani Komosa. Krótko zwięźle i na temat. Oglądaliśmy salę ( chyba
      morelową - ja bym określiła to łososiowa hihihihihi). Wygląda to ok. Mam
      porównanie bo ciążę miałam prowadzoną na Żelaznej i leżałam tam dwa razy.
      Oczywiśćie luksusów na Solcu nie ma ale jeśli nie muszę płacić to wymagać
      niewiadomo czego też nie mogę. Dla mnie to proste. Były różne mankamenty - typu
      wczoraj była nieczynna winda a porodówka jest na II piętrze - ze skurczami no
      nie fajnie ale napewno naprawią. Poza tym jak to w centrum problem co z
      samochodem?? Mam nadzieję, że mój dzielny mężczyzna sobie i z tym poradzi.
      Tak więc decyzja zapadła- Solec. Tylko kiedy????
      Pozdrawiam
      Kluseczka i Człowieczek 37tc i 3dni.

      src="lilypie.com/days/050219/4/25/1/+10" alt="Lilypie Baby Ticker"
      border="0" /></a>
      • mamaanieli Re: Solec - po remoncie? 29.01.05, 11:14
        Rodziłam na Solcu dwa razy - pierwszy raz w 2002 roku, kiedy nawet łóżka
        porodowe na ogólnej były stare. Drugi raz - w 2004 - wyremontowana ogólna
        porodowa. Za każdym razem leżałam potem w jedynce, tzw. ekologicznej (z tego co
        wiem teraz już jej nie ma) We wrześniu rodzę po raz trzeci i oczywiście na
        Solcu. Kochane kobitki, mówi Wam doświadczona mamuśka: nie liczy się wspaniała
        sala, łóżka z bajerami, kolorowa ściany i karuzela na korytarzu!!! Liczą się
        ludzie! Wspaniały personel (rodziliśmy z p. Krysią Komosą), dziećmi zajmowały
        się wspaniałe lekarki - pediatrzy. I to najważniejsze! teraz moją ciążę
        prowadzi dr Rak - v-ce ordynator. Mówił, że warunki sa super - trzy sale do
        porodów rodzinnych, sale o podwyższonym standarcie. I fajnie, bo szczerze
        mówiąc, mi najbardziej dokuczały toalety... Okropne były. Ale nawet gdyby ich
        nie było, i tak bym do niego wróciła. Pozdrawiam i polecam (szczególnie
        Kryśkę - chodziam do niej na szkołe roddzienia, a potem rodziłam z aparatem
        TENS - to dopiero ulga)
        • madaska Re: Solec - po remoncie? 31.01.05, 14:28
          Witam,
          juz dawno zdecydowaliśmy się na Solec! po wypowiedziach foroskich jesteśmy
          teraz zdecydowani na 200%! właśnie dzisiaj mam pierwsze zajęcia w szkole
          rodzenia p.Komosy, jestem bardzo ciekawa jak będzie!?? z tego co wyczytałam,
          bardzo sobie chwalisz tą panią, a jak jej szkołę rodzenia? warto?
          pozdrawim ciepluchno
          madzia i kacperek (29t)
          • klubiale1 Re: Solec - po remoncie? 01.02.05, 08:49
            Też kończyłam szkołę u Komosy w 2003 roku. Zajęcia są naprawdę świetne.
            Ćiwczenia fizyczne dość męczące, ale warto bo dobrze przygotowują do porodu.
            Nauka opieki nad maluchem, kapanie, przewijanie, higiena pępką itd. Zachecanie
            do karmienia piersią, ale bez przymusu. Rozmowa z pediatrą. Filmy z porodów, w
            tym film z porodu w wodzie na Solcu z udziałem Komosy. rzeczowa informacja o
            przebiegu porodu i czego się spodziewać w poszczególnych fazach - ważne i dla
            kobiety rodzącej i dla taty towarzyszącego przy porodzie. Informacje o wyprawce
            i rzeczach potrzebnych w szpitalu.
            Tylko jak dla mnie Komosa jest trochę zbyt oschła i mało delikatna. Z jednej
            strony to dobrze, bo mobilizuje do wysiłku, ale ja osobiście nie chciałabym jej
            mieć przy porodzie. Ale to naprawdę dobra położna, więc nie zraź się do niej.
            Potem po porodzie na oddziale też mnie poznwała, interesowała się stanem
            zdrowia moim i dziecka, pytała jak mi idzie karmienie.
            pozdr
    • afryka13 Re: Solec - po remoncie? 29.01.05, 23:41
      Właśnie wróciłam z mężem z Solca. Bylismy na ogladaniu oddziału. Bardzo
      sympatyczna siostra oprowadziła nas po całym oddziale, pokazujac wszystkie sale
      i warunki w jakich porzyjdzie mi rodzić. Dla mnie ok. i zdecydowanie taniej niz
      u św. Zofii. pzdr.
      • eliza582 Re: Solec - po remoncie? 31.01.05, 10:36
        pisze jedna reka,bo na drugiej dzidzia urodzona 26 stycznia w szpitalu na
        solcu. rodziłam tam drugi raz z roznica roku i 2 m-cy. duzo sie zmienilo ale na
        szczescie nie personel. dzidzia była po terminie 6 dni. nie czulam juz ruchow
        wiec tak powiedzialam. trafiłam na dyzur dr raka i ten od podszewki sie mna
        zajał. ktg,usg znow ktg,badanie i wyrok "muł i wodorosty" co mialo oznaczac ze
        jeszcze nie urodze bo wszystko długie i pozamykane. w miedzyczasie opieka
        malgosi borowej (anioła pomimo ze nie placona) moja była iwona
        oksiedzka,ale...nie zdazyła dojechac,bo po podaniu oksytocyny urodziłam w 45
        min i tym razem nie zdazyłam wziac zzo ani oplacic połoznej smile potem miły
        chirurg,ktory nawet w nocy interesował sie dlaczego dzidzia placze itp. lezalam
        na ginekologii,bo szpital jest oblezony cesarkami. nie załuje,bo przynajmniej
        było nas 3 w pokoju i było czym oddychac. wspominam wszystko rewelacyjnie,no
        moze poza skromniejszym jedzeniem,ale to juz kaprys.
    • koma.edziecko Re: Solec - po remoncie? 01.02.05, 11:48
      Też byłam wczoraj na Solcu, potwierdzam to co napisały dziewczyny które już tam
      były po remoncie.
      Jak dla mnie warunki są ok, sale porodowe obejrzałam wszystkie oprócz malinowej
      i powiem Wam że niczym się nie różnią od tych na Karowej,a tam rodziłam
      pierwszą córkę.
      Sale są duże,część z łazienkami a w malinowej jest wanna z hydromasażem,łóżka
      bardzo nowoczesne, w morelowej leżała akurat kobieta,która przed chwilą
      urodziła dziecko,nie mogła się nachwalić taka była zadowolona.
      Łazienki są nowiutkie,z jasną glazurą i terakotą a prysznice to po prostu
      normalne kabiny prysznicowe z matowymi szybami, wszędzie czysto.
      Sale poporodowe są dwie czteroosobowe plus jedna pooperacyjna z trzema łóżkami.
      Czteroosobowe są dosyć duże nie trzeba się przeciskać między łóżkami, nie
      czułam żeby na oddziale było duszno....
      Było dosyć spokojnie i panowała miła atmosfera.
      Na mnie jednak czeka tam sala zielona czyli operacyjna,będę miała cc.
      Pozdrawiam, mam Julki i córeczki jeszcze bezimiennej smile
      • sabe Re: Solec - po remoncie? 01.02.05, 12:04
        a czy na Solcu można rodizć w wannie?
        • diorella Re: Solec - po remoncie? 01.02.05, 12:33

          Rany JUlek, to nie lepiej dopłacić i rodzić na Żelaznej???? Kompletnie was nie
          rozumiem, w końcu nie rodzi się co tydzień.
          • magda742 Re: Solec - po remoncie? 05.02.05, 21:49
            nie kazdego stac...
            • pumisia Re: Solec - po remoncie? 06.02.05, 12:15
              bez przesady. ciaza trwa 9 miesicy- nie uwierze ze nie mozna odlozyc kilku
              tysiecy.pozatym posiadanie dziecka to wydatki - to nalezy wziac pod uwage
              przed...

              pumisia ( szykujca sie do cc w Iatrosie) i córeczka 35 tc
              • madaska Re: Solec - po remoncie? 06.02.05, 13:08
                czasami nawet przed tak długi okres czasu niektórzy z nas nie są w stanie
                odłożyć tych (jak stwierdziłaś) kliku tysięcy?!, akurat my nie mamy z tym
                problemu, ale pomyśl sobie, że niektórych nawet nie stać na wózek, a co dopiero
                na ekstra wygody w szpitalu podczas porodu! jakieś nieżyciowe podejście! ale to
                tylko moje zdanie!
                pozdrawiam ciepło
                madzia i kacperek (30t)
                • afryka13 Re: Solec - po remoncie? 13.02.05, 23:06
                  Trochę zirytowały mnie opinie o braku mozliwości odłożenia kilku tysięcy zł.
                  Dla wielu kobiet i ich rodzin przyjście dziecka wiąże sie nie tylko z radością
                  ale i z ogromnymi wydadtkami. Mnie stać na opłacenie porodu na Zelaznej tylko
                  po co wydawać bez sensu, kiedy mozna mieć lepszą opiekę i warunki za mniejsze
                  pieniądze. Chyba, że ktos chce zadawać szyku tekstem" ja rodze tylko na
                  Żelaznej i tylko z Jeanette".
                  Poznałam tą gwiazdę połoznych i na mnie nie zrobiła takiego wrażenia aby płacić
                  jej 1500 zł. Poza tym szpital na Żelaznej przystosowany jest na tzw. łatwe
                  porody. Fakt, że odbierają bardzo dużo porodów, ale maja też wiele przypadków
                  porażen mózgowych. Bardzo długo zwlekają z cięciem cesarskim. Decyzję podejmują
                  położne. Lekarzy jest tam bardzo niewielu. A jak mam rodzić bezproblemu to moge
                  urodzić w domu. Do szpitala idzie sie rodzić na wypadek komplikacji, aby pomoc
                  nadeszła w porę. Kilku uznanych lekarzy ginekologów powiedzieli mi "niech Pani
                  rodzi gdzie chce nawet na ulicy, byle nie na Żelaznej" Dlatego dziewczyny nie
                  czujcie się gorzej bo nie rodzicie na słynnej Żelaznej. Głowa do góry.
                  Skonczyłam szkołe rodzenia Jaenette a rodzić chcę na Solcu smile Ciepło pzdr.
              • magda742 Re: Solec - po remoncie? 09.02.05, 08:46
                zalezy ile sie zarabia...
      • rachelka3 Re: Solec - po remoncie? 09.02.05, 19:13
        Witam. Od dłuższego czasu śledzę forum i opinie o Solcu. czy mozesz mi odpisać
        więcej szczegółów na temat cc w tym szpitalu? Kiedy trzeba się zgłosić i gdzie,
        jak długo się jest w szpitalu po cc, itp. Ja mam wskazania do cc z powodu
        poprzedniego porodu przedwczesnego zakończonego cc. CZy to prawda że może być
        osoba towarzysząca? Która z Was, dziewczyny coś wie na ten temat - proszę
        napiszcie. Aha, termin mam na kwiecień. Pozdrawiam.
        Marta z Juniorem
        • koma.edziecko Re: Solec - po remoncie? 09.02.05, 19:59
          Ja będę miałą cc w marcu, nie wiem jak z przyjęciami bo mam lekarza
          prowadzącego z Solca i to z nim będę się umawiać na cesarkę,on najczęściej robi
          planowe cesarki sześć dni przed terminem.
          Po cesarce jeśli wzystko jest ok to wypisują już w trzeciej dobie, więc wg mnie
          bardzo szybko, poprzednio na Karowej wypuścili mnie dopiero w piątej.
          Jest jedna sala pooperacyjna z trzema łóżkami jak byłam oglądać oddział to
          akurat była pusta, ale tam leży się tylko kilka godzin po cc, potem przenosżą
          na normalną salę.
          Nie ma problemu z oddaniem dziecka na noc na oddział noworodkowy,jeśli nie
          czujesz się na siłach opiekować maleństwem, wstaje się też kilka godzin po cc
          ale to pewnie zależy też od rodzaju znieczulenia jakie zastosują.
          Co do obecności męża to nie wiem, mój napewno nie będzie na sali operacyjnej,
          potem nie ma tam żadnych ograniczeń do przebywania męża z żoną po porodzie.
          Myslę że dobrze by było uzgodnić wszystko z jakimś lekarzem tam pracującym albo
          przejechać się na oglądanie oddziału i przy okazji omówić tą kwestię.
          • rachelka3 Re: Solec - po remoncie? 10.02.05, 18:28
            dzięki, pewnie się tam niebawem wybiorę. Jak byś coś wiedziała więcej to daj
            znać, będę śledzić forum, albo na priva. A jak będzie juz po to - też chętnie
            przeczytam relację z pobytu w szpitalu. pozdrawiam i zyczę wszystkiego dobrego.
            M.
    • titik [...] 06.02.05, 12:44
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • polka3 Re: Solec - po remoncie? 06.02.05, 21:31
      tez bym chetnie usłyszała odpowiedz na twoje pytanie,ale chyba zrezygnuję, bo
      pewnie musze przeczytać dwadzieścia innych uwag nim dojdę do sedna. Pozdrawiam.
    • popularny Re: Solec - po remoncie? 11.02.05, 20:18
      dopiero teraz zajrzalam na forum i przeczytalam kilkanascie maili, ale nie
      dalam rady wszystkich. Rodzilam 20 stycznia pod okiem poloznej Krystyny Komosy.
      Trafilam do szpitala "z ulicy" o 2 w nocy. Razem z mezem. Polozono mnie w sali
      morelowej (dlugo nie bede chciala moreli...) Spedzilam tam troche czasu. Do
      momentu zmiany kadry niewiele sie ze mna dzialo i dopiero jak przyszla p.
      Komosa to zmusila mnie do ruchu (mialam silne bole i wolalam lezec, jak chodzic
      wiec moj stan sie nie zmienial przez kilka godzin). Pani K. Komosa byla
      fantastyczna (w ktoryms mailu byla info, ze p. Komosa jest raczej surowa, ale
      dla mnie byla wymarzona), zmusila mnie do chodzenia, prysznica, pilki oraz
      cwiczen (pokazala co robic) i nic sobie nie robila z mojego zrzedzenia.
      Doprowadzila tymi zabiegami do rozwarcia 3 cm i moglam wreszcie miec
      znieczulenie. Nie chodzilam do szkoly rodzenia, ale przychodzila do mnie
      polozna. Nie opanowalam w zwiazku z tym dobrze cwiczen oddechowych (wszystkim
      wiec radze lepiej sie do nich przykladac, moze cos daja), wiec bardzo mnie
      bolalo. W II fazie nie umialam przec i tylko dzieki p. Komosie oraz
      fantastycznym lekarzom, ktorzy uczestniczyli w porodzie udalo mi sie urodzic
      dziecko drogami naturalnymi. Inaczej mowiac, musialam zaufac obcej osobie i p.
      Komosa byla tym co mi sie najlepszego trafilo. Goraco ją polecam. Jest swietna.
      Byla bardzo kompetentna, troskliwa i nie dala sie mi "przerobic". A ja lubie
      robic po swojemu.
      Co do warunkow, to nie byly zle. Sala oddzielna jest ok. Polozne i lekarze
      czesto przychodza i sprawdzaja co sie dzieje. Wszyscy odpowiadaja na pytania. W
      czasie porodu, uslyszalam placz dziecka i sie w glos rozplakalam.
      Przyszla "obca" polozna, ktora mnie uspokoila. Polecam tez znieczulenie i pania
      anestezjolog p. Marie Bogusławską - fantastyczna, spokojna i doswiadczona
      lekarka. Uspokajala mnie wczasie parcia.
      Maz byl ze mna caly czas (te kilkanascie godzin), uczestniczyl we wszystkim
      (wychodzil tylko w trakcie badan), pomagal w II i III fazie porodu. Wszystko
      widzial, ale przezyl. Jedyna niedogodnosc dla niego to to, ze tyle godzin (od
      2.00 do 17.00) mogl tylko siedziec na taborecie, ale w końcu nikt go zmuszał smile
      Po porodzie trafilam na 4 osobowa sale i jesli dzis mialabym wybrac to
      wolalabym sale platną, ale oddzielną. Niemniej po porodzie zajela sie mna
      cudowna polozna, ktora mnie umyla (co jest wazne, jak nie mozna wstac, a po
      porodzie roznie bywa) i co godzine sprawdzala co sie ze mna dzieje.
      Opieka pediatryczna byla bardzo dobra, a pielegniarki bardzo pomagaly i byly
      sympatyczne. Szpital propaguje karmienie piersią - mozna się tego nauczyc od
      połoznych i pielegniarek - jedyny problem to taki, ze kazda ma inna metodę.
      Więc i tak pozniej trafilam do poradni laktacyjnej. W nocy jak dziecko plakalo,
      to pielegniarki przychodzily i sprawdzaly co sie dzieje i czy nie trzeba pomoc.
      Polecam ten szpital, choc trzeba pamietac, ze zawsze mozna trafic na zly
      dzień ...
    • agadj Solec - po remonciie i jeszce kilka słów o...:):) 14.02.05, 12:07
      Witam;
      W związku z powyższym ja również pozwolę sobie na krótka relacje z mojego
      pobytu na Solcu. Urodziłam tu cudne Maleństwo – Krzysia (3850g.; 57 cm.),
      nasze.
      A teraz szczegóły: Na wstępie zaznaczę, że byłam umówiona z p. Krysią Komosa na
      indywidualny poród i opiekę okołoporodowa. I od razu zaznaczam, że nie był to
      jakiś potworny koszt kilku tysięcy złotych, tylko 600,00 plus 200,00 za opiekę
      przed i po porodzie. A teraz do rzeczy. O godzinie 5:00 nad ranem obudziły mnie
      dziwne „doznania” w dole brzucha – tak jakby zatrucie JJJ, ale jak nabrały – te
      doznania - regularności co około10 minut, to o 6:00 obudziłam mojego Męża i
      przyszłego Tatusia, że to już dziś przyjdzie na świat nasze Maleństwo.
      Zmierzyliśmy częstotliwość skurczy i doszliśmy do wniosku, ze jeszcze spokojnie
      możemy poczekać. O godzinie 10:00, kiedy skurcze były już co około 7 minut
      zadzwoniłam do p. Krysi i umówiłyśmy się koło 12:00 na zapis ktg. Do szpitala
      na badanie dotarliśmy na 14:00 ze skurczami co około 5-7 minut. P. Krysia
      przyjęła nas osobiście, na sali imbirowej, podłączyła mnie do ktg. Z zapisu po
      30 minutach wynikało, ze akcja skurczowa postępuje, a Dzidziuś ma się dobrze.
      Następnie zbadała mnie (bardzo delikatnie), a dokładnie moje rozwarcie – 1,5
      cm. I stwierdziła, że jeśli chcemy możemy zostać, a jeśli nie, to możemy jechać
      do domu i obserwować, co się dzieje. Dodam, że mój Mąż był cały czas ze mną.
      Postanowiliśmy wrócić do domu. Aha p. Krysia poleciła pić dużo herbatki
      malinowej – zmiękcza szyjkę i pomaga w szybszym rozwarciu. Umówiliśmy się na
      tel. do 19:00, bo wtedy kończyła dyżur lub w razie potrzeby szybciej. W domu
      zjedliśmy lekki obiadek i czekaliśmy, żartując, prasując koszule (dla męża na
      zapas) około 18:00 skurcze nasiliły się na tyle, ze trzeba było im już
      poświecić całą uwagę. O 19:00 zadzwoniliśmy do p. Krysi (skurcze co około 2-3
      min trwające do 50 sek.). Polecenia były następujące, ciepły prysznic na około
      20 min a następnie leżenie na lewym boku – co okazało się nie do zniesienia,
      więc nie leżałam, około 20:00 kolejny tel. i „diagnoza” – to już się zaczęło na
      dobre, za pół godziny spotykamy się w szpitalu. Dodam, że o 19:00 zeszła z
      dyżuru, a o 21:20 jak dotarliśmy do szpitala już na nasz czekała. A teraz
      poród. Najpierw, te wszystkie koszmarne formalności (wywiad, badanie tym
      cyrklem położniczym rozstawu miednicy). Następnie podłączyła nas do ktg na 20
      min. Potem zbadała rozwarcie – 3 cm. „No to musimy zacząć działać” – najpierw
      prysznic, gorąca woda i piłka – 40 min w trakcie tej „sesji” zaglądała do nas
      kilkakrotnie. W czasie skurczu polewałam sobie brzuch woda miedzy skurczami Mąż
      polewał mi plecy – co dawało ogromne odprężenie i pozwalało nam normalnie
      rozmawiać, a nawet sobie żartować. Po prysznicu rozwarcie 6 cm. „No to teraz
      chodzimy i „znieczulimy” się troszkę” -tens. Podłączyła mi na plecach w okolicy
      krzyżowej cztery „plasterki” i podłączyła takie małe urządzonko, które
      emitowało dość silne wibracje w czasie skurczu Mąż włączał wibracje i uśmierzał
      w ten sposób ból. P. Krysia podpowiadała różne pozycje na piłce, na worku sako,
      na sedesie – podtrzymywał miednice. Mnie jednak najwygodniej było pochylać się
      w czasie skurczu do przodu opierając o zlewozmywak lub o łóżko. Tak sobie
      spacerowaliśmy jakieś 45 minut. Następnie p. Krysia zaproponowała wannę i znowu
      40 minutek pluskania. Nadmienię, że dzięki metodzie p. Krysi skurcze bardziej
      odczuwałam jako dyskomfort, a nie jako ból!!!! Gdy wróciliśmy z wanny rozwarcie
      było na pełne 10 cm po niespełna 4 godzinach od momentu wejścia na sale
      porodowa. Następnie przyjęliśmy pozycję na podłodze J Mój Mąż siedział na
      taborecie z szeroko rozstawionymi nogami, ja wsparta pod ramionami, Jego
      kolanami kucałam, a p. Krysia między moimi udami robiła mi okłady z gorącej
      kawy na krocze, starając się w ten sposób ochronić je przed nacięciem. Po
      jakimś czasie zaproponowała jeszcze prysznic, aby złagodzić chęć parcia, co nie
      mogło jeszcze nastąpić, bo główka jeszcze nie całkiem była wstawiona. Pozwoliła
      mi jednak leciutko przeć, gdy już nie mogę powstrzymać parcia, a Ona w tym
      czasie kontrolowała schodzenie główki. W pewnym momencie wzięła moją rękę i
      kazała dotknąć schodzącej główki Dzidziusia. Następnie zaprosiła nas na lóżko,
      ułożyła na boku, jedną nogę podtrzymywała na swoim ramieniu, no i zaczęła się
      praca. (nabierz dużo powietrza do brzucha, wypuść, jeszcze raz to samo i przemy
      jeszcze, jeszcze, jeszcze, a teraz szybko wymień powietrze i jeszcze raz, ale
      szybko, bo nam się skurcz skończy!!! – tak wyglądała nasz współpraca J) Kilka
      dyrygowanych skurczy partych i przy kolejnym Krzyś urodził się – godzina 2:05 w
      nocy (w trakcie jednego skurczu urodziła się główka i barki) i wylądował na
      moim brzuchu!!! Pępowinka przestała tętnić i dzielny Tata własnoręcznie ją
      przeciął.
      ......tego nie da się opisać, to nie szczęście, to nie radość, czy euforia. Nie
      będę nawet próbowała określić uczuć, jakie wypełniały nasze serca w tym
      momencie – to chyba tylko można określić jako magia Rodzicielstwa, a tylko ktoś
      kto to przeżył wie o czym piszę!!!
      Krzyś dostał 10 pkt , był zmierzony i zważony w tej samej sali, w której
      rodziliśmy, a następnie został przystawiony do piersi. Teraz nastąpiła ta mniej
      przyjemna część porodu – szycie pękniętej szyjki i niewielkiego nacięcia (2
      szwy). Po opatrzeniu mojego krocza p. Krysia jeszcze dokładnie je przemyła,
      obłożyła lodem i zawiozła na wózku na salę. Ona pchała mój wózek a Mąż naszego
      Krzysia. Pani Krysia jeszcze pół godzinki z nami posiedziała, a Mąż mógł
      zostać ze mną do rana.
      A teraz troszkę banalnych konkretów. Z braku miejsc na oddziale położniczy
      leżałam na ginekologii, po drugiej stronie korytarza. Do życzenia pozostawiały
      jedynie co nie co łazienki, które niestety tu nie zostały odremontowane, ale
      jak dla mnie łazienki nie są priorytetowe, w związku z tym dzielnie zniosłam tę
      niedogodność.
      Opieka zarówno położniczo – ginekologiczna, jak i pediatryczna super!!!
      Ginekolodzy – dyskretni i ciepli. Położne bardzo serdeczne i służące pomocą - w
      razie potrzeby. Pielęgniarki Noworodkowe pomagają w przystawianiu do piersi, w
      pielęgnacji, udzielają wszelkich porad, są do dyspozycji nie tylko w czasie
      obchodu, ale w każdej chwili, gdy jest taka konieczność. Gdy Maluszek w nocy
      płacze, zaglądają, by sprawdzić, czy młoda Mama sobie radzi. Pediatrzy są
      bardzo kompetentni, udzielają wszelkich informacji o Dzidziusiu, badany jest
      przesiewowo słuch, kontrolują precyzyjnie poziom bilirubiny (żółtaczka
      fizjologiczna), w szpitalu za 50,00 jest możliwość wykonania usg stawów
      biodrowych, główki i brzuszka.
      Dodam jeszcze, że p. Krysia Komosa kilkakrotnie zaglądała do mnie i Maluszka w
      czasie pobytu w szpitalu, a gdy poszliśmy podziękować i pożegnać się,
      zapewniała o swojej gotowości pomocy i możliwości wszelkiego kontaktu w razie
      potrzeby.
      Podsumowując:
      · Opieka na bardzo dobrym poziomie
      · Polecam poród z indywidualną opieką położnej, ja oczywiście polecam p.
      Krysię Komosa!
      · Opieka nad Noworodkiem bardzo dobra.
      · Poziom informowania o stanie zdrowia dziecka i matki bardzo wysoki.
      · Warunki do porodów rodzinnych bardzo dobre.
      · Warunki na oddziale położniczym (ginekologicznym) zadowalające.
      · Odpłatność: poród rodzinny – bezpłatny; indywidualna opieka położnej w
      czasie porodu - 600,00; opieka położnej okołoporodowa – 200,00; znieczulenie
      (uważam, że w trakcie porodu z własną położną nie jest konieczne) – 600,00

      Pozdrawiam serdecznie!
      agadj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka