kamea78
07.03.05, 18:18
Czy któraś z Was trafiła na studentów w szpitalu na Lutyckiej? Jakie macie
odczucia? Czy respektują kartę praw pacjenta, czy trzeba sie wykłócać o
swoje? Lezałam tam kiedyś na endokrynologii i podczas wizyt znanego Pana
Prof. (notabene dotyk rzeźnika) zostałam potraktowana jak mięso z pochwą. Pan
Prof. władował mi łapę - przepraszam, ale nic innego nie przychodzi mi do
głowy, rozerwał ujście pochwy i zawył Następna!!! Dalej, co tak długo? Trauma
na długie lata...