Dodaj do ulubionych

CZĘSTOCHOWA Szpital na Mickiewicza kto rodził???

03.06.05, 09:27
Mam zamiar rodzić na Mickiewicza. Czy któraś tam rodziła i może się ze mną
podzielić swoją opinią?? Jakie są koszty porodu rodzinnego i ewentualnych
znieczuleń. Jaka opieka i ogólne wrażenie. Będę wdzięczna za każdą wypowiedz
i z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • wera_k Re: CZĘSTOCHOWA Szpital na Mickiewicza kto rodził 03.06.05, 10:11
      Hej, ja rodzilam co prawda na Tysiacleciu, ale obecny ordynator szpitala na
      Mickiewicza byl moim lekarzem przez pare lat. Pomimo opinii,ze to
      najnowoczesniejsza porodowka w miescie, nie mam zaufania do tego szpitala a
      jeszcze ta niedawna sepsa... ale nie bede Cie straszyc, na pewno musisz "dac"
      poloznym, to one sa z Toba prawie caly czas,a lekarz tylko gora pol godziny na
      final. Szczesliwego rozwiazania!!! Moja mala ma juz 5,5 miesiaca.
    • 24kasia24 Re: CZĘSTOCHOWA Szpital na Mickiewicza kto rodził 04.06.05, 18:18
      Ja rodziłam na Mickiewicza 11 miesięcy temu i nie zgadzam się z moja
      przedmówczynią. Ja w łapę dałam lekarzowi i był ze mna prawie cały czas(
      11godz) z małymi przerwami. 2 położnym które także były przy porodzie , tez
      dałam i byly naprawdę bardzo pomocne. A wcale nie dawałam niewiadomo ile, tyle
      na ile bylo mnie stać a nie dawałabym wcale ale mój mąż się uparł i im dał. Ja
      co do mojego porodu to wspominam go nieżle mimo iż nie było łatwo. Gdybym miała
      rodzić jeszcze raz napewno bym tam rodziła. życzę powodzenia , zdrowej dzidzi
      i łatwego i szybkiego porodu.
    • mikita10 Re: CZĘSTOCHOWA Szpital na Mickiewicza kto rodził 05.06.05, 22:29
      Miałam cc, więc co do porodu to Ci nie pomogę (lekarz z Mickiewicza-chodziłam
      prywatnie, z jego strony wszystko super), znieczulały mnie znajome mojej
      kuzynki, więc też było wszystko dobrze. Choć mogę Ci powiedzieć, że leżała ze
      mną na sali dziewczyna, która nic nikomu w łapę nie dała, i w czasie porodu to
      żaden lekarz się nie zjawił, a położne traktowały ją jak śmiecia.
      Tragedia jest jeżeli chodzi o opiekę nad noworodkami. Pielęgniarek "od kobiet"
      jest dużo i jak coś trzeba to wszystko szybko zrobią, natomiast są tylko chyba
      dwie na zmianie pielęgniarki od noworodków. Jak jest poród to idą na porodówkę
      i nie masz szans, aby się je dowołać. Miałam cc w poniedziałek rano, od razu
      dostałam synka (z czego bardzo się cieszyłam), gorzej było nocą, nie mogłam się
      wogóle ruszyć, bo bolało jak jasna..., dziecko ryczało a tu nikt nie
      przychodził (na salach nie ma przycisku do wezwania pielęganiarki), leżałam
      naprzeciwko dyżurki więc chyba ogłuchły. Ryczałam całą noc, bo synek płakał a
      ja nawet nie mogłam podejść do niego, bo nawet jak bym do niego doszła, to nie
      dałabym rady wejść z nim na łóżko. Dopiero w środku nocy ktoś przyszedł, to
      wzięłam synka do siebie na łóżko i tak razem przepłakaliśmy do rana. Na drugi
      dzień wstałam, raz bo chciałam, dwa, że z konieczności; męża mi wpuścili
      dopiero po 14. Przez cały dzień mimo moich próśb, nie pojawiła się żadna
      pielęgnarka. To moje pierwsze dziecko, więc nie umiałam i bałam się go
      przebrać, aby mu krzywdy nie zrobić. Dopiero jak zrobił kupkę to go z mężem
      przebraliśmy, mając "serce na ramieniu". To jest chore, aby nikt nie przyszedł
      pokazać jak się zająć dzieckiem, ja nie mówię o zajmowaniu się cały czas, ale
      tylko o pokazanie.
      Byłabym niesprawiedliwa, gdybym twierdziła, że wszystkie pielęgniarki są takie,
      bo była jedna chyba miała na imię Stasia, cudowna kobieta. Pracuje też tam moja
      kuzynka, nie wiem jak jest dla innych kobiet, ale mnie bardzo pomogła.
      Później było lepiej, bo już zaczęłam normalnie chodzić i umiałam się zająć
      dzieckiem, poza tym czekoladki i kawki robiły swoje, ale pobyt w tym szpitalu
      wspominam fatalnie. Nie jest to tylko moje odczucie, bo jak wychodziłam to
      jeden mąż robił niezłą awanturę pielęgniarkom za brak opieki.

      Sorry za takie rozpisanie się, ale wcześniej słyszałam dużo dobrego o
      traktowaniu tam pacjentek i nie chciałabym abyś się tak rozczarowała jak ja.
      Poza tym porodówka jest dla mnie tragedią. Nie ma sali do rodzinnego porodu,
      tylko jedna duża, łóżka są odgrodzone niskimi murkami, leżysz tak, że kto
      wchodzi to Cię widzi. Podobno przy porodzie jest Ci wszystko jedno, ale
      komfortu się nie ma żadnego.

      Ale się rozpisałam, jakbyś o coś się jeszcze chciała spytać to pisz na prv
      • kamilka833 Re: do mikita10 06.06.05, 07:53
        Nie wiem czy doszła moja prywatna wiadomość, bo coś mi się tam w skrzynce
        poprzestawiało. Jak nie, to chciałam Ci bardzo podziękować za Twoją opinię. Nie
        jest wprawdzie budująca, ale bardzo mi pomogła mieć jakie takie rozeznanie.
        Pozdrawiam cieplutko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka