kinga_n1
19.08.05, 18:25
Pisze bo chciałabym ostrzec inne kobiety przed szpitalem Bielańskim,przez
cały okres ciąży wszystko było ok, żadnych problemów...dziecko zdrowe,mama
też ...owoce, wszystko co najlepsze w ciąży aż do dnia porodu...Synek był już
przygotowany do przyjścia na świat 3 tyg. przed terminem, 3 dni po terminie
zatrzymali mnie na patologii ciąży bo tętno maluszka zaczęło spadać (czemu od
razu nie zrobili cesarki???) NIestety szyjka wcale się nie rozwierała i nic
na to nie wskazywało.8 dni po terminie zaproponowali mi kupno żelu (za 160zł)
do szyjki, który nic nie dał. Wspomne jeszcze że na każdym obchodzie był inny
lekarz dla którego byłam poprostu nową pacjętką i każdy pytał "a dlaczego
Pani do nas trafiła?"Nikt nie miał lekarza prowadzącego!! 12 dni po terminie
zarządzili,po moich upomnieniach,test oksytocynowy.I wtedy sie zaczęło:
potworne skurcze,zero rozwarcia i wkońcu po dwóch dniach rodzenia i dopiero
kiedy tętno Malutkiego zaczęło spoadać do 40 zarządzili cesarkę. Malutki był
owinięty pępowiną, miałam zielone wody(lekarz który mnie operował bardzo się
zdziwił)Strasznie przeżyłam ten poród_mieliśmy rodzić razem z
mężem,rozdzielili nas.Chce zaznaczyć,że mieliśmy swoją położną ale oczywiście
to nic nie dało.Dziecko dostało10 pkt i po 3 dniach do domu. Teraz Piotruś ma
3,5 miesiąca i okazało się,że jest dzieckiem niedotlenionym i musi być
intensywnie rehabilitowany.Nawet nikt nie raczył nam powiedzieć że dzieci po
takich ciężkich porodach powinny być pod opieką neurologa, wyszło to
przypadkiem przy szczepieniu. Dziewczyny dopominajcie sie o swoje bo zdrowie
dziecka jest najważniejsze!!!