kaja_81
26.08.05, 14:15
Dziewczyny!
Chciałabym się z wami podzielić moim doświadczeniem. Chciałam rodzić na
Solcu, bo tam mam lekarza, ale ciąża była zagrożona i w 31 tygodniu zaczęły
mi odchodzić wody. Wtedy mój lekarz kazał mi szybko jechać na Karową (i tylko
tam). Na izbie przyjęć zostałam przyjęta przez bardzo sympatyczną położną i
stanowczego, ale miłego lekarza. Potem zawieźli mnie na górę na salę
porodową, już wiedziałam, że urodzę wcześniaka i bardzo sie denerwowałam, ale
położne i lekarze byli dla mnie naprawde mili, bardzo pomagały mi studentki,
bo ja nie mogłam zejść z łóżka. W rezultacie zadecydowano o cesarskim cięciu.
Anestezjolog, który mnie znieczulał, przez cały czas trwania operacji
rozmawiał ze mną i mówi co się teraz dzieje ze mną i dzieckiem. Przed
podaniem każdego leku informowali mnie, co dostaję i czy wyrażam na to zgodę.
Na sali pooperacyjnej przez całą noc siedziała ze mną położna, która
odpowiadała mi na wszystkie pytania.
Jak już leżałam na oddziale, czułam się prawie jak w hotelu ( tylko, że
łazienka ciągle była zajęta). Cały oddział odnowiony, sprzątanie kilka razy w
ciągu dnia, wszystko czyściutkie i nowe. Położne opiekuja się pacjentkami
naprawdę z sercem i widać, że mają powołanie do tej pracy.
Na oddziale noworodkowym wszystkie dzieciaczki mają najlepszą opiekę pod
słońcem, siostry (ciocie) zajmują się nimi jak swoimi dziećmi - jak płacze to
noszą na rękach albo śpiewają - naprawdę! Oprócz wspaniałej opieki sióstr, są
także fachowi i doświadczeni lekarze.
Wiem, że następne dziecko też będę chciała tam rodzić.
Pozdrawiam,
Kaja